Jak dziadek Ławrow polski bimber smakował .....

Historia

Jak pisze Associated Press, w sieci pojawiły się zdjęcia, na których widać, jak w czasie spotkania Kerry wręcza rosyjskiemu ministrowi dwa ziemniaki. Na odbywającej się później konferencji prasowej dziennikarze nie omieszkali zapytać o ten osobliwy gest. Sekretarz stanu USA szybko zaprzeczył, by podarunek miał jakieś ukryte znaczenie. Wyjaśnił, że w czasie urlopu był w Idaho, kiedy rozmawiał z Ławrowem przez telefon. A stan ten słynie właśnie z uprawy ziemniaków. Kerry wyjawił, że Ławrow powiedział mu, iż "nie zamierza zrobić z nich wódki, ale je zjeść". - Naprawdę chcę wyrazić się jasno: tu nie ma żadnego ukrytego znaczenia, żadnej metafory - podkreślał. Słysząc słowa amerykańskiego polityka, szef rosyjskiego MSZ odparł, że to Polacy robią wódkę z ziemniaków. - Ale to tylko w Polsce - zaznaczył. - My robiliśmy to w czasach Związku Radzieckiego. Teraz używamy do tego zboża - oświadczył.

Znajomy rolnik z Jankowa opowiadał mi, jak to na pograniczu obecnego mazowieckiego i warmińsko-mazurskiego – wtedy Prus Wschodnich - jego tata, późnym latem 1944 r. , słysząc odgłos armat zbliżającego się frontu, narobił kilka beczek zacieru i popędził beczkę bimbru.

Wkrótce nadeszła Armia Czerwona, a w ich wsi ustabilizował się – do połowy stycznia 1945 r. – front sowiecko-niemiecki.

Sowieci wysiedlili wszystkich gospodarzy, z wyjątkiem rodziny znajomego, a to za sprawą owej beczki samogonu.

Dzięki temu, że ojciec był tak zapobiegliwy, ich gospodarstwo przetrwało wojnę, bo gospodarstwa wysiedlonych systematycznie ulegały dewastacji. Najpierw płoty, potem stodoły, chlewy, obory i na koniec prawie wszystkie chałupy, sołdaci rozebrali i zużyli na opał.

W obejściu znajomego kwaterował d-ca batalionu gwardii, major Ławrow.

Późną jesienią, gdy beczka bimbru była na ukończeniu rzekł do gospodarza – nu, nada zdiełać następną boczkę samogona.

- Towarzyszu majorze, ale nie ma z czego.

- Nu, a szto tam rośnie na polie?

- Buraki cukrowe. Nie zdążyliśmy ich sprzątnąć, a teraz to ziemia niczyja, między wami i Giermańcami.

- Nicziewo.

- Towarzyszu majorze, ale tam Niemcy założyli miny i całe pole jest pod ostrzałem ich ckm-ów.

- Nicziewo, nicziewo chazjanin (gospodarz).

Major wydał rozkaz, aby kilku żołnierzy zgłosiło się „na ochotnika”, ci wzięli wóz i konia i pojechali po buraki.

Niemcy nie strzelali, tylko przez polowe lornetki i sztabowe lornety nożycowe z ciekawością oglądali widowisko.

Bajcy Krasnaj Armii wjechali na pole, zebrali buraki i kiedy powracali, wóz wjechał na minę, prawdopodobnie przeciwczołgową, więc z koni, żołnierzy i wozu niewiele zostało, a buraki fruwały po obu liniach frontu.

Po nich zgłosili się następni żołnierze, pojechali, zebrali buraki i kiedy już prawie zjechali z pola, tylne koło wozu wjechało na minę ale przeciwpiechotną, więc nikomu nic się nie stało, tylko urwało kawałek wozu i część buraków spadła na ziemię.
Żołnierze z połową ładunku powrócili na swoją stronę.

Ojciec zrobił beczkę zacieru i postawił w najcieplejszym miejscu – w oborze obok krów.

Kiedy zacier był już prawie gotowy, gospodarz wpadł przejęty do izby majora.

- Tawariszcz Major, tawariszcz major, nieszcziastie słucziłos’t’ !

- Szto takoje?

- Znaczit’ karowa nasrała w zacier !

Major Ławrow się zasępił.

- Nu, nieładna ! A karowa kakaja? Giermańska ili polskaja ?

- Paljaczka tawariszcz major, paljaczka ! I czerwona !

- Paljaczka i krasnaja ? Nicziewo, charaszo, pędź !!!

10
Średnio: 10 (4 głosy)

słynna polska wódka z ziemniaków

W sieci pojawiły się nie tylko zdjęcia ale i filmiki:

A teraz krótka reklama jednej z najlepszych Polskich wódek ziemniaczanych:

„Smak naszej wódce nadaje najwyższej jakości spirytus ziemniaczany, wytwarzany wyłącznie ze specjalnie wyselekcjonowanych ziemniaków. Trzykrotna destylacja pozwala uzyskać czystość, nie pozbawiając przy tym wódki jej charakteru i duszy.

Mowa jest o Wódce Monopolowej J.A Baczewskiego produkowanej z ziemniaków pod Lwowem od 1782.
Jakość tej wódki została potwierdzona przez austro-węgierskie władze tytułem: "Cesarskiego i Królewskiego Dostawcy Dworu”.
W latach trzydziestych XX wieku firma jest oficjalnym dostawcą polskich transatlantyków: M/S Piłsudski i M/S Polonia. Wódki i likiery Baczewskiego samolotami przewożone są do filii w Paryżu, Pradze i Wiedniu.
17 września fabryka Baczewskich zostaje zniszczona przez niemieckie bombardowania, to co pozostało rozgrabił sowiecki okupant. Tragicznie giną: Adam i Stefan Baczewski.
Po 157 latach dzięki przodkom Ławrowa produkcja wódek i likierów Baczewskiego na ziemiach polskich dobiega kresu.