Zielona Wyspa i jej Ośrodki Badawczo-Rozwojowe

Kraj

Dzisiaj - po dłuższej przerwie - byłem w Gdańsku.

Przechodziłem koło Domu Technika, w którym kiedyś siedziby miały takie organizacje, jak np. Stowarzyszenie Inżynierów Mechaników Polskich, Stowarzyszenie Elektryków Polskich, gdzie odbywały się szkolenia, egzaminowano inżynierów i techników.

Sam zdobyłem tam uprawnienia E (eksploatacji) i D (dozoru) na urządzenia elektroenergetyczne bez ograniczenia wysokości napięcia, takież same kontrolno-pomiarowe, na sprężarki i instalacje chłodnicze, takież na sprężarki i sieci sprężonego powietrza, na CO2, takież na kotły i sieci ciepłownicze etc.

Wiedziony wspomnieniami wszedłem do budynku NOT i .... znalazłem się w Ośrodku Badawczo-Rozwojowym Przemysłu Spożywczego i Handlu o wdzięcznej nazwie "BIEDRONKA".

RYCHŁO OKAZAŁO SIĘ, ŻE KADRA NAUKOWA - TAM ZATRUDNIONA - NIE MA UPRAWNIEŃ DO PROWADZENIA WYKŁADÓW, CZY EGZAMINOWANIA.
A na półkach, ani pod ladą, nie ma tam żadnych uprawnień do zdobycia lub do kupienia.

Kiedy opadły emocje, nadeszła refleksja - skoro jesteśmy Zieloną Wyspą, to po cholerę nam uprawnienia? Przecież z woli rządzących nami ciemniaków XXI wieku nie posiadamy przemysłu.
Wystarczą nam książeczki na punkty, uprawniające do rabatu np. na ulubiony majonez Hellmans albo chińskie trampki ? ? ?

9.25
Średnio: 9.3 (4 głosy)

Punkty

i karty wszelkiego rodzaju.Tym większość Polaków ma powypychane portfele.Taka moda czy zbiorowy przypadek bliżej nie sprecyzowanej dolegliwości.Trudno to określić ale jest to jakaś fobia napewno.Osobiście jestem przeciwnikiem zbierania wszelkiego rodzaju punktów z możliwościa ich wymiany na wiertarkę z plastiku made in china,