Grube dzieci są do śmieci

Humor i satyra

Wakacje trwały sobie w najlepsze, gdy Łukaszek otrzymał dramatyczną wiadomość od Grubego Maćka.
- Co, pewno pisze, że nie przyjdzie? - spytał okularnik z trzeciej ławki. Razem z Łukaszkiem siedział na osiedlowej ławce koło sklepu.
- Gorzej - odparł Łukaszek. - Pisze, że chcą go oddać do domu dziecka.
- Pewno znowu zeżarł wszystkie ciastka z barku.
- Pisze, żeby iść go ratować - potarł brodę Łukaszek. - Idę. A ty?
- No ja też - zgodził się ochoczo okularnik, który miał nadzieję, że zobaczy płaczącego Grubego Maćka i zrobi mu zdjęcie komórką.
Gruby Maciek nie płakał. Był jednak blady z przerażenia.
- Patrzcie na to - wyszeptał i pokazał stronę z gazety "To, Co Jest".
- "Rozbił szwagrowi mózg tapczanem, mózg na powiększeniu zdjęcia w rogu" - przeczytał okularnik i dostał torsji.
- To nie ta strona - połapał się Gruby Maciek i odwrócił gazetę. - To tu. Pod apelem o ograniczenie okropności w prasie.
- Rząd będzie odbierał otyłe dzieci rodzicom - przeczytał Łukaszek i się zasępił.
- Ja bym się cieszył na twoim miejscu! - rzekł okularnik Grubemu Maćkowi. - Zero starych nad głową! Wolność!
- Puknij się w łeb ty idioto!! - eksplodował Gruby Maciek. - Nie że zabierają mi starych tylko mnie zabierają starym! Rozumiesz to?! To starzy zostaną na chacie z internetem i wszystkim, a mnie zabiorą nie wiadomo gdzie!!!
- Czemu? - spytał Łukaszek czytający w skupieniu artykuł. - Przecież tu piszą o Danii. Że od jakiegoś czasu jak robią badania dzieciom, tym co się jeszcze nie urodziły. Wszystkie Downy usuwają. Dlatego wszystkie dzieci rodzą się zdrowe.
- To chyba dobrze? - spytał niepewnie okularnik.
- Ciesz się, że okularników nie usuwają, ty nędzna fiucino, bo by cię nie było - zauważył Gruby Maciek.
- Albo grubasów - odszczeknął okularnik i się pobili.
- Nadal nie widzę, żeby było coś o Polsce - przypomniał o sobie Łukaszek.
- Tam na dole kartki jest taka tabelka... - wystękał Gruby Maciek z wysiłkiem, bo akurat wtłaczał twarz okularnika w podłogę.
Łukaszek przeczytał, że w Polsce otyłe dzieci będą odbierane rodzicom. Bo jeśli są otyłe, to po pierwsze, rodzice nie umieją o nie zadbać, a po drugie, leczenie tych dzieci za ileś tam lat będzie kosztować straszne pieniądze.
- No i co w związku z tym? - spytał okularnik, który już przestał się bić z Grubym Maćkiem.
- Ważę za dużo - oznajmił dramatycznym szeptem Gruby Maciek i dramatycznym gestem zwiesił ramiona.
Zapadła dłuższa cisza.
- Pokaż jak się ważysz - zaproponował okularnik. Poszli do łazienki, gdzie Gruby Maciek wlazł na wagę.
- Stop! - zawołał okularnik. - Czemu wchodzisz w ciuchach?
- No a jak mam... - zaczął zaskoczony Gruby Maciek.
- Ważysz się ty, czy twoje ciuchy?
- To co, mam się do goła rozebrać?
- Kto mówi, że do goła. Do gaci!
Gruby Maciek wyskoczył z odzieży i wszedł ponownie na wagę. Faktycznie, nadwyżki ubyło, ale niestety, nadal był w strefie zagrożenia.
- To co dalej? - spytał zrozpaczony Gruby Maciek.
- Wyrwijmy mu wszystkie zęby - zaproponował zachwycony okularnik.
- Mama inny pomysł. Najpierw obetniemy mu paznokcie, a potem...
Kiedy rodzice Grubego Maćka wrócili do domu nie zdziwili się, że do ich syna przyszli koledzy. Zdziwili się za to na widok syna. I to mocno.
- Nago bawi się z kolegami! Gej... - i mama Grubego Maćka zalała się łzami. - Nie żebym miała coś przeciwko...
- Włosy zgolił... - tata Grubego Maćka siadł ciężko na kanapie. - I brwi też... Mam syna faszystę...
- Jak wy nic nie rozumiecie - zirytował się Gruby Maciek i pokazał artykuł. - Teraz się mieszczę w przepisowej wadze!
Rodzice Grubego Maćka przeczytali artykuł a potem wybuchnęli śmiechem.
- To jest dopiero projekt ustawy - powiedziała mama Grubego Maćka. - Dopiero planują zrobić coś takiego. Ale teraz tego nie ma!
- Ufff... - odetchnęli wszyscy z ulgą.
- Czym koledzy cię golili? - spytał tata Grubego Maćka.
- Wzięliśmy twoją jednorazówkę do golenia, ale świeżą - poinformował Gruby Maciek. - Pamiętam jak nas w szkole uczyli, jak unikać AIDS...
- AIDS? - zapytała słabym głosem mama Grubego Maćka i spojrzała na tatę Grubego Maćka. Tacie Grubego Maćka niebezpiecznie pulsowała żyła na szyi.
- To my już pójdziemy - wykazał się refleksem Łukaszek.
Po sześciu minutach, gdy szli z okularnikiem przez osiedle, zapikała łukaszkowa komórka.
- Esemes od Grubego Maćka - oznajmił Łukaszek i dał przeczytać okularnikowi.

RATÓJCIE STAŻY HCĄ MNIE SPSZEDAĆ NA ORGANY

- Muahaha! - zarżał okularnik. - To nawet ja, który mam papiery na dysgrafię, wiem, że "sprzedać" pisze się przez "ż" z kropką a nie "sz"!
- A "ratujcie" przez "u" otwarte - dodał Łukaszek. - Ale reszta tekstu w porządku...
- To co, wracamy go ratować?
- Już raz go ratowaliśmy i co? - spytał retorycznie Łukaszek i pokręcił przecząco głową. - Wystarczy.

10
Średnio: 10 (11 votes)

Marcin B. Brixen

Ratujcie Nas Modzi, bo nam Starym Nic nie wychodzi.

Czytam Pana "dziełko" regularnie.
Dobrej literatury się nie komentuje.

Pozdrawiam Serdecznie.

jwp

Hr. Skrzyński - Panie Marszałku, a jaki program tej partii ?
Marszałek Piłsudski - Najprostszy z możliwych. Bić kurwy i złodziei, mości hrabio.

@jwp

Dziękuję bardzo za komplement :)

Mimo to proszę jednak komentować...

Prosze komentować!!

A jak sie wreszcie dostanę na portal,jak sie zaloguję,
jak sie doczekam otwarcia Brixena i jak skomentuję,to autor
udaje,że nie widzi,albo nie ma czasu sie ustosunkować.
Proszę sobie nie tłumaczyć wieloznacznie ustosunkować!!
Myśmy podczas brydża,po spieprzeniu wykładanej partii mówili:
ale ustosunkował rozgrywkę!!:-))

@semper idem

A bo ja nie zawsze mam dostęp do internetu...

Mogę tylko obiecać, że się postaram :)

Łukaszek na senatora...

i będzie POsprzątane...

===

... to przyjemne czasami żyć marzeniami twardo stąpając po ziemi...

@jacky6

Kto wie, czy wtedy jeszcze senat będzie... ;)