Hełmofobia

Humor i satyra

Kiedy Łukaszek wieczorem wrócił od Grubego Maćka do domu, w dużym pokoju czekała już na niego cała rodzina. Rodzina była zbulwersowana i poruszona. Mama Łukaszka płakała. Tata czytał jakąś kartkę i znacząco spoglądał na syna.
- To nie ja! - powiedział na wszelki wypadek Łukaszek.
- Jak to nie ty, a kto chodzi u nas do gimnazjum? Może dziadek? - spytał tata. - Mamy jutro stawić się na spotkanie. Podobno wszyscy uczniowie w twojej szkole cierpią na homofobię.
- Ja tam nie cierpię...
- Właśnie widzę, że ich nie cierpisz - załkała mama Łukaszka prosto w chusteczkę z monogramem "Wiodącego Tytułu Prasowego". Chusteczka była dodana do ostatniego wydania weekendowego. Od następnego numeru mieli ponoć dodawać cały komplet pościelowy w częściach, na pierwszy ogień miała iść kołdra. - Och, co za wstyd! Mój syn homofobem...
- A kto właściwie napisał ten list? Pani pedagog? - chciał wiedzieć Łukaszek.
- No właśnie nie... Sierżant Monika...
- Ale u nas nikt taki nie uczy! Nie ma żadnej Moniki Sierżant! To na pewno jakaś pomyłka! - argumentował Łukaszek.
- Iść jednak trzeba - powiedział tata Łukaszka. - Ostatnio jak nie poszliśmy, to dyrektor szkoły zadzwonił do wodociągów i odcięli nam wodę, pamiętacie?
No i następnego dnia poszli, ale na wszelki wypadek wzięli ze sobą Łukaszka, bo jak argumentowała babcia: "ta sprawa to albo nic, albo coś bardzo poważnego".
Na miejscu okazało się, że zaproszono wszystkich rodziców z jednej klasy, a była to klasa Łukaszka. Ze względu na liczbę osób - za dużo na klasę, za mało na aulę - zebranie miało miejsce na stołówce. Pan dyrektor powitał zebranych, a potem powiedział, że ktoś chce zamienić z nimi kilka słów. Na to wszedł jakiś pan w mundurze.
- Przecież miała być Monika Sierżant! - zawołał ktoś.
- Sierżant Władysław Monika, czwarty pułk kolarzy przeciwpancernych - przedstawił się pan w mundurze. Zapanowała lekka konsternacja, którą szybko przerwał sierżant.
- Jest źle, jest bardo źle - poinformował rodziców. - Nasz kapelan napisał do państwa list.
- List??? Kapelan??? A po co??? - zdumieli się rodzice.
- No, napisał do państwa, ponieważ jesteście państwo bezpośrednimi zwierzchnikami naszych podopiecznych. Czyli uczniów. Sytuacja jest straszna. Jesteśmy dyskryminowani na każdym kroku. Jeden z nas, podczas zajęć lekcyjnych, został zwyzywany od obuwia ortopedycznego!
Zasępili się rodzice.
- Ale niech mi pan powie - poprosiła mama Łukaszka. - Jaki związek ma to, co pan mówi, z gejami?
- Jacy geje??? - zdumiał się tym razem sierżant.
- No przecież w tym liście jest napisane, że uczniowie cierpią na homofobię...
- Na hełmofobię! - poprawił z mocą sierżant. - Jest to irracjonalna, pozbawiona logicznych przesłanek, zwierzęca, antysemicka nienawiść do wszystkiego co nosi hełm. Czyli przede wszystkim do żołnierzy, którzy, jak wiadomo, są bazylią tej ziemi!
- Solą - poprawił ktoś z sali.
- Nie ma takiej choroby jak hełmofobia! - zareplikował kto z sali.
- Już jest. Od wczoraj. Przegłosowali w ONZ czy innym WHO i jest. Koniec z mową nienawiści wobec wojska! Koniec z wykluczaniem osób w hełmach ze społeczeństwa! Żądamy tolerancji, szacunku, wiktu i operunku! Żądamy dla wojska równych praw! Najlepiej takich jakie mają zakłady pracy chronionej!
- Przepraszam bardzo, ale... - odezwał się tata Łukaszka. - Ale co panowie w ogóle robicie w szkole?
- Jak to co? Prowadzimy zajęcia i szkolenia.
- Co??? Czemu my nic nie wiemy?! Jakie zajęcia?!
- Przygotowanie do studium wojskowego, będącego wprowadzeniem do powszechnej służby wojskowej - odparł zwięźle sierżant.
- Jak to "powszechnej służby wojskowej"? - spytała czyjaś wystraszona matka. - Brajanek będzie musiał pójść do wojska?
- Trwają prace nad prezydenckim projektem ustawy przywracającej ten obowiązek. Bo nie może być tak, że zostaje wypuszczony w świat dorosły Polak... Albo Polka... Którzy nie potrafią strzelać, czołgać się po błocie albo obsługiwać czołg. Jaki pracodawca zatrudni kogoś takiego?
- Pracodawcy nie szukają osób które potrafią obsługiwać czołg, tylko które potrafią obsługiwać komputer - odezwał się ktoś z sali.
- Po transformacji zlikwidowano obowiązkową służbę wojskową i proszę zobaczyć jak wzrosło bezrobocie! A dlaczego to wszystko? Bo młodzi ludzie nie idą do wojska! Młodzi wyjeżdżają, młodzi nie mają pracy, młodzi są zagubieni i nie potrafią sobie dać rady w życiu! A dlaczego? Bo nie byli w wojsku!
- Przepraszam bardzo - wtrąciła się matka Grubego Maćka. - A co, jeśli kto przyniesie zwolnienie z wojska, takie jak na wuef? Poza tym - co za sens wzmacniać teraz wojsko? Czy my mamy wojnę? Jak odbiorą inne kraje ościenne? No i najważniejsze - po co ten pobór ma objąć wszystkich? Przecież nie toczymy wojny!
- I bardzo dobrze, że nie toczymy... - przytaknął sierżant. - Zresztą oni nie będą strzelać.
- To co będą robić?
- A jak pani myśli, kto będzie budował te wszystkie autostrady?

10
Średnio: 10 (9 votes)

Fajnie napisane. :-) Gartuluję!

W dzisiejszych czasach warto być w mniejszości. Mniejszość to wręcz nowa szlachta, arystokracja.

Następny punkt programu - kibbutze

Zaraz po tej obowiązkowej służbie wojskowej dla obu płci. :)

Też cierpię na hełmofobię, mam uczulenie na tę, wszelkiej odmiany, bazylię - na hełmy, czarne mundury, wielkie czarne buciory, kilogramy ekwipunku i bezczelny wyraz twarzy, który noszą.

10

  Ojczyznę wolną racz nam wrócić, Panie!