Sercrealizm

Humor i satyra

Stała się rzecz bardzo dziwna. Zaginęła siostra Łukaszka. Odkryła to babcia Łukaszka, kiedy zaczęła przeszukiwać całe mieszkanie.
- Gdzie ona jest? - pytała poirytowana babcia Łukaszka przetrząsając pokój za pokojem. - Miała mi pomóc przygotowywać obiad! Skrobać marchew! Obierać ziemniaki! Kroić cebulę! A ona gdzieś zniknęła!
- Może gdzieś wyszła? - zastanawiał się dziadek Łukaszka.
- Nigdzie nie wyszła, jest na balkonie - poinformował wszystkich tata Łukaszka.
Babcia runęła w kierunku balkonu, otworzyła drzwi i po chwili wciągała do środka siną z zimna siostrę Łukaszka. A potem siostra usłyszała całą litanię pretensji wobec swojej osoby.
- Mnie nie wolno krytykować - oświadczyła siostra i kichnęła.
- Co? Dlaczego? - zdumiała się babcia.
- Bo ja marznę dla chorych dzieci! - i siostra Łukaszka podała babci broszurkę wydaną przez "Wiodący Tytuł Prasowy". Broszurka nazywała się "Siedem powodów dla których nie można nie dawać na Największą Kwestę". I jako jeden z powodów było podane, że nie wolno krytykować Największej Kwesty, bo tym samym krytykuje się zyliony osób, które tego zimowego dnia marzną dla chorych dzieci.
Babcia Łukaszka powiedziała coś o IQ i amebie, a mama Łukaszka odwrotnie - rozczuliła się i przytuliła siostrę.
- Moje kochane dziecko! Samo z siebie sięgnęło po "Wiodący Tytuł Prasowy"! Nic to, że ta próba była pokraczna i opaczna, ja ci zaraz wszystko wyjaśnię!
I mama Łukaszka zaczęła mówić, że od pewnego czasu narodził się zupełnie nowy nurt. Nurt społeczny, medialny, literacki, architektoniczny i tak dalej. Obejmował on coraz więcej dziedzin życia aż stał się niemal tak realny jak rzeczywistość.
- Wiem o co chodzi! - rozradowała się nagle babcia Łukaszka. - O sercrealizm! Prędko, robimy obiad i idziemy na miasto, musicie to zobaczyć na własne oczy!
I babcia tak bardzo nalegała, że wszyscy się zgodzili i poszli.
Pod samym blokiem wpadli na gromadkę pionierów z sercami na opaskach na rękawach kurtek. Pionierzy układali kawałek drogi z kostki brukowej.
- Przyłączcie się do nas - zachęcali. - Dostaniecie opaskę i będziecie z daleka widoczni jako Fajni Ludzie, którym zależy na chorych dzieciach!
- Co to ma wspólnego z chorymi dziećmi? - zdumiał się tata Łukaszka.
- Proszę sobie wyobrazić co by było, gdyby tędy chciała przejechać karetka po chore dziecko - zaproponował funkcyjny pionierów z dwoma sercami na naramienniku. - Nie dojechałaby i dziecko by umarło.
- Przecież tą drogę powinna zrobić spółdzielnia mieszkaniowa!
- Ale nie zrobi nie ma pieniędzy. Zrobimy ją my! A każdy, komu na sercu leży los dzieci i nie chce, by umierały, powinien natychmiast przyłączyć się do nas i kłaść z nami kostkę brukową! Nasza brygada zobowiązała się przed regionalnym sztabem akcji, że wykona sto pięćdziesiąt procent normy.
- Zrobicie całą drogę?
- Jak nie zdążymy w tym roku, to dokończymy w przyszłym. Ale jak nam pomożecie, to powinniśmy zdążyć. Pomożecie? Nie chcecie? O wy...
I funkcyjny porównał Hiobowskich do genitalii i fekalii.
- Jak ja mam pracować z kimś kto mnie obraża - rzekł Łukaszek. - Wracam do domu.
- Jesteś katolikiem, a katolik wybacza - przypomniała mu babcia. - Zresztą nie pójdziesz teraz do domu. Idziemy zobaczyć co się dzieje na mieście.
A na mieście dużo się działo. Maszerowały umundurowane czwórki młodzieży z opaskami z sercem na ramieniu, śpiewając na całe gardło "Tysiące serc, miliony serc". Krążyły wozy transmisyjne telewizji z ponaklejanymi sercami. Zyliony dzieci zbierały do puszek oznaczonych sercem. Szedł pochód ludzi z sercami na transparentach. Mnóstwo tam było haseł "Cały naród daje swoje serca dzieciom", "Naród z dziećmi, dzieci z narodem", "Niedający do Niederlandów", "Jesteśmy lepsi, bo mamy serca, a wy jesteście gorsi bo nie dajecie", "Niech cały świat widzi naszą dobroczynność", "Pawełkowice deklarują zebrać 200% tego co w zeszłym roku", "Niech się święci ten dzień", "Kocham dzieci, nienawidzę Polski", "chcesz być fajny, to musisz być z nami", "Powiesić za jajo tych co na nas nie dają", "Kwesta przewodnią siła narodu", "wolontariusze wszystkich krajów, łączcie się - w naszej sieci już za zero euro!", "Nasza odpowiedź niedającym to terminowa dostawa puszek do sztabów akcji", "Niedający to dezerter z frontu walki o życie i zdrowie naszych dzieci", "Katolicki wróg kusi cię do niedawania na nas", "Tańcem i śpiewem sławimy szpitalną biedę", "Kto nie z nami ten faszysta", "Walczymy o pokój dla każdego dającego, kto nie daje niech leży w szpitalu na korytarzu", "Dając jesteśmy razem - łączymy lud miast i wsi" czy "Budujemy Polskę zbiórkową!".
Hiobowscy wrócili do domu i włączyli telewizor. Największa Kwesta była na każdym kanale.
- Boże, jaki oni w tych mediach wywierają ostracyzm na tej akcji - pokiwała głową mama Łukaszka.
I nagle na ekranie pojawił się lider Największej Kwesty.
- Stało się! Padł rekord!! - oznajmił. - Ustanowiliśmy największą liczbę obywateli kładących jednocześnie kostkę brukową!!! A za rok będziemy wymieniać podkłady kolejowe dla cukrzyków!!!

10
Średnio: 10 (5 votes)
portret użytkownika PP

MBB

"Jesteśmy lepsi, bo mamy serca, a wy jesteście gorsi bo nie dajecie"

Że zapytam:
d...? ;-)

PPzdr.

Kto nie daje?

Mam nadzieje, że PP myśli o sodomitach, ostatnio zwanych gejami?

cui bono

portret użytkownika PP

PP nie rozmyśla zbyt wiele o gejach,

bo nie widzi ku temu potrzeby, za to zdarza jej się zauważać, że niektórzy dają ciała myśląc, że ratują chore dzieci.

Ale przepraszam, bo wtrąciłam się w rozmowę, Ty zdaje się pytałeś kogoś o coś? ;p

PPzdr.