Zaliczenie

Humor i satyra

Hiobowscy z troską pochylili się nad łukaszkowymi problemami z edukacją na zakończenie roku szkolnego. Wydawało się, że wszystkie problemy (oczywiście poza językiem angielskim) już zażegnano. Tymczasem...
- Nie zaliczyłem jeszcze pani od polskiego - wyznał ponurym głosem Łukaszek. Tata Łukaszka zakrztusił się kawą, a mama Łukaszka upuściła na podłogę torebkowe wydanie "Wiodącego Tytułu Prasowego" (dodawane do wydania papierowego, miało poręczniejszy format, wygodniejszy do schowania w torebce).
- Coś ty powiedział?!! - zagrzmiały krzyki przerażonych rodziców. Po krótkiej, acz intensywnej wymianie zdań udało się ustalić, że Łukaszkowi chodziło o sprawdzian z polskiego, który miał poprawkowo zaliczyć.
Następnego dnia młoda pani od polskiego zebrała w klasie grono poprawkowiczów. Grono było małe i składało się z trzech osób: dziewczynki, która zawsze odzywała się jako pierwsza, okularnika z trzeciej ławki i Grubego Maćka.
- Ja tu jestem nie dlatego, że dostałam złą ocenę - zastrzegła się od razu dziewczynka. - Ja poprawiam ocenę dobrą na lepszą!
- Czy Hiobowski przyjdzie? - spytała z irytacją młoda pani od polskiego patrząc na czwarte, puste krzesło.
- Nie przyjdzie - odpowiedział okularnik. - Mówił wcześniej, że interesuje go tylko poprawka jeden na jednego. To znaczy tylko pani i on.
- Pfff... - odparła młoda pani. - To jemu powinno zależeć na ocenie a nie mnie. No dobrze, nie przyszedł, jego strata. Zaczynam zaliczenie poprawkowe z języka polskiego...
Trójka poprawkowiczów zesztywniała z napięcia w krzesłach i w tym samym momencie otworzyły się drzwi. Do środku wszedł Łukaszek.
- Ha! Ale was zrobiłem, co?! - wołał zadowolony. - Nie spodziewaliście się, co? Przyznajcie się! A pani już pewnie myślała, że nie przyjdę wcale! Zobaczyć pani twarz - bezcenne!
- I z czego tak się cieszysz - sarknęła młoda pani od polskiego. - Siadaj i zaliczaj!
- E... Ale jak to?
- Jak to: jak to? Mam ci wpisać ocenę tylko za to, że przyszedłeś?
- Powiedziała pani, że mam przyjść, aby zaliczyć! Przyszłem, więc zaliczyłem!
- Przyszedłeś, Hiobowski, przyszedłeś, a teraz dopiero będziesz zaliczał.
- Ale po co? Zawsze miałem dobre stopnie!
- Ale ci się od pewnego czasu pogarszały! Nie ma żadnej pewności, że teraz byś miał dobrą ocenę. Musisz mieć ustną poprawkę. Powiedz mi...
- Mi! - odparł błyskawicznie zadowolony Łukaszek. - Zdałem!
- Nie zdałeś! Nie zdążyłam zadać pytania!
- Kazała pani powiedzieć "mi"!
Pani polonistka przypomniała Łukaszkowi kto tu jest nauczycielem, wpisała po naganie podśmiewającym się Grubemu Maćkowi i okularnikowi, po czym nakrzyczała na dziewczynkę, że jak jej się nie podoba sposób przeprowadzania poprawki to wynocha do domu.
- No dobrze - uspokoiła się młoda pani od polskiego. - Hiobowski! Co powiesz mi o "Odprawie posłów greckich"!
- Że ją zmniejszyli!
- Jak to zmniejszyli?
- No bo jest kryzys. Zmniejszyli odprawy i pensje. I się w tej Grecji teraz leją z policją...
Młoda pani od polskiego ukryła twarz w dłoniach, po czym oznajmiła, że Łukaszek zdał poprawkę i dobrze by było gdyby już sobie poszedł. Szybko.

10
Średnio: 10 (7 votes)

jeszcze egzamin czeka Hiobowskiego

Całkiem nieźle to wymyślone, jednak to tylko zaliczenie, ciekawe na jaką ocenę Łukaszek zda egzamin czy jeszcze dostanie szansę na poprawkę za dwa tygodnie (od niedzieli 20 czerwca) czy wyleci już definitywnie "na zbity pysk". Osobiście stawiam że padnie, a potem cała jego klasa.

Gratuluję talentu,

który podczas czytania wprawia czytaczy w bezdech:)
Pozdrawiam