"Bolszewika goń, goń, goń", czyli obudźmy się

Blog

Ani się obejrzeliśmy, a tu już kolejna rocznica Bitwy Warszawskiej. Będą generalskie nominacje, wzniosłe mowy, te same archiwalne filmy, gadające głowy, patetyczne słowa.
Nie zabraknie oczywiście wybitnych historyków wyhodowanych w III RP lub przeflancowanych z sukcesem w tą nową rzeczywistość prosto z PRL.
Jedni w te krwawe, brudne i dramatyczne wydarzenia jakich dostarcza każda wojna będą wmanewrowywać samego Pana Boga mówiąc o „Cudzie nad Wisłą” zaś drudzy będą z przekonaniem tokować o „awanturze kijowskiej” Piłsudskiego. Jedni autorstwo planu ofensywy znad Wieprza będą, jak co roku przypisywać Marszałkowi, drudzy generałowi Rozwadowskiemu.
Oczywiście trwając w tych samych okopach od wielu lat nikt z nich nie zauważył najnowszych prac tych młodych historyków, którzy, mimo iż maja dziś nienajlepszą prasę charakteryzują się tym, że potrafią docierać do źródeł i rozjaśniać tamte wydarzenia.
A może te najnowsze prace to mało poprawne politycznie historyczne odkrycia?
Okazuje się, bowiem, że wśród decydujących o budowie służb specjalnych w młodziutkim państwie musiał się znaleźć jakiś ówczesny Macierewicz, który doszedł do wniosku, że skoro brakuje kasy w państwowych sejfach, to trzeba budować je w oparciu o silny patriotyzm. Skoro tak to należy postawić przede wszystkim na harcerską zdolną młodzież. Udało się pewnie tylko dlatego, że nie istniały wówczas media elektroniczne, TVN i Gazeta Wyborcza, a ludzie kierowali się bardziej zdrowym rozsądkiem niż trucizną, która poprzez oczy i uszy atakuje nasze mózgi.
Skoro nikt nie próbował zrobić głupka i idioty z tamtego odpowiednika Macierewicza to na efekty nie trzeba było długo czekać.
Dr Grzegorz Nowik w wydanej w 2005 roku książce „Zanim złamano „Enigmę”…Polski radiowywiad podczas wojny z bolszewicka Rosją 1918-1920” na podstawie materiałów archiwalnych polskiego wywiadu udowadnia wielkość, rozsądek i troskę marszałka o byt, przetrwanie i suwerenność Polski oraz skuteczność polskiego młodego wywiadu i kryptologii.
Dzięki złamaniu rosyjskich szyfrów przez polski wywiad wiadomo było, że propozycje pokojowe sowietów z 28 stycznia 1920 roku miały jedynie ukryć plany inwazji na Polskę i stąd wyprzedzająca wyprawa kijowska, a nie żadna „awantura” jak twierdzą od lat pewne środowiska.
Plan polskiej kontr-ofensywy znad Wieprza przygotowany przez zgodny wtedy duet Piłsudski-Rozwadowski nie był paniczną próbą oddalenia nieuchronnej klęski, a przemyślanym na podstawie znajomości dyslokacji wojsk przeciwnika działaniem. Dzięki znajomości sowieckich szyfrów znano dokładnie zamierzenia ich dowódców.
Ten wysiłek młodego biednego i zniszczonego państwa, to przykład mądrości, bohaterstwa i powód do narodowej dumy.
Tylko tyle i aż tyle.
No i tak się zagalopowałem, że wstęp wyszedł mi dłuższy niż to, o czym tak naprawdę chciałem napisać.
Mam tu na myśli męczarnie Henryka Sienkiewicza jakie zafundowali mu rodacy i hańbę prawie trzech pokoleń Polaków.
Współczuję Henrykowi Sienkiewiczowi, który co najmniej od 1944 roku przewraca się w grobie bezradnie.
Kiedy trwała noc zaborów nasz podtrzymywacz ducha narodowego musiał wertować archiwa i cofać się w zamierzchłą przeszłość, aby znaleźć odpowiednie historyczne tło do swojej trylogii.
Gdy nastała era komunizmu zauważył, że póki co, nadal jego powieści pełnią tą rolę, co dawniej. Mijały lata, a on z coraz większym zniecierpliwieniem oczekiwał swego kontynuatora i następcy. Popadał w coraz większą apatię i niechęć do własnych rodaków, zwłaszcza od momentu ukazania się dzieła zatytułowanego „O człowieku, który się kulom nie kłaniał”.
Boże Wszechmogący myślał - gdybym mógł chwycić za pióro i wziąć się za temat tak nieodległy i wprost wymarzony do tego, aby zastąpić moje nieco wysłużone już dzieła. Czemu mnie taka szansa nie była dana? Dlaczego nikt tego nie zrobił choćby potajemnie i do szuflady, kiedy jeszcze żyli świadkowie i bohaterowie? Co się porobiło z tym narodem? Czemu moi rodacy czczą, nazywając szkoły i ulice imieniem tego, który w wielkim śmiertelnym zwarciu stał po stronie wroga? Czy wszyscy moi potencjalni następcy leżą w nieznanych dołach zasypani wapnem, katyńskim lesie, Palmirach, Bykowni, Charkowie? Może spopielono ich ciała w Auschwitz, Majdanku, Grose Rosen, Dachau czy Gusen? Czy to możliwe? Nie ma ani jednego sprawiedliwego w Sodomie od niemal siedemdziesięciu lat?
Oczywiście wieszcz miał na myśli lata 1918-1921 z wyprawa kijowską i Bitwą Warszawską w szczególności.
Trzeba przyznać, że gdyby był wśród nas dzisiaj nie musiałby się odwoływać do czasów szwedzkiego potopu, zmagań z turecka nawałą czy kozackimi powstaniami.
To wielki wstyd dla prawie trzech pokoleń, że do dziś nie mamy ani jednej wielkiej znaczącej powieści czy serialu epopei o tamtych wydarzeniach.
A temat to frapujący i mickiewiczowski jak żaden inny.
Mamy tam nagłe zwroty akcji o 180 stopni. Dzikie Pola, pejzaże ukraińskie, wileńskie, litewskie, wołyńskie, podlaskie, lubelskie, mazowieckie i galicyjskie. Jest wielki wódz i jego armia tak barwna jak żadna inna. Są odpowiedniki Lipków po naszej stronie i Tatarzy w szeregach sowietów. Są Kozacy, Wielkopolanie, Kresowcy i dziwni marynarze z Polesia. Roi się aż od ochotników znad Morza Białego, Kubania i Archangielska. Kmiciców, Wołodyjowskich, Ketlingów można wybierać do woli garściami. Nie brakuje też zdrajców Kuklinowskich szarpiących purpurowe, krwawiące sukno ojczyzny.
Jest jakaś dziwna egzotyczna niebieska armia, która przybyła –uwaga- aż spod Wodospadu Niagara.
Jest w końcu wielkie zwycięstwo ku pokrzepieniu serc i hetman nad hetmany.
Od tamtych międzywojennych lat już nigdy nie staliśmy się prawdziwym poważnym państwem i nie wygląda na to, że nim prędko będziemy.
Przespaliśmy kupę czasu Panie Polki i Panowie Polacy. Zamiast dyskutować i recenzować chłystków, którzy nami rządzą Obudźmy się.

10
Średnio: 10 (4 głosy)
portret użytkownika Danz

@kokosa

To prawda, przespaliśmy ostatnie 18 lat, od czasu "odzyskania niepodległości" w 1989 roku. Był krótki okres rządów kaczofaszystów, gdy ludzie lekko się wybudzili z tej "śpiączki", wszystko wróciło jednak do "normy". Znowu w Polsce jest "normalnie" i "nie jest duszno", a wszystkim żyje się lepiej (zwłaszcza człekom honoru, Walterom, Kulczykom i salonowcom).
Pozdrawiam.

portret użytkownika Gawrion

Brawo!!

Bardzo dobry tekst - problem jest bardzo ciekawy. Daje dużo do myślenia. Jeszcze raz gratuluję wpisu.