Cudowne, zdolne dzieci. Szymon Si i Józek Bąk! Nie nasze to dzieci! I całe szczęście!

Kraj

Dziś będzie o dzieciach! Nie o naszych oczywiście, bo nieprawdą jest ... jakoby wszystkie dzieci były nasze!
Ja o dzieciach! własnych oczywiście mógłbym bez końca, do znudzenia dla innych, ale dla mnie temat nad wyraz ciekawy.

Lada dzień na wokandę trafi sprawa pewnego Jakuba Si , syna jednego z salonowych profesorów!
To zdolne dziecko, nawet powiedziałbym bardzo zdolny gostek, gdyż przywłaszczył sobie licząc na wczoraj ok pól miliona zł. z kasy fundacji mającej się zajmować sprawami obrony dzieci przed najróżniejszymi patologiami.
Po prostu, zwyczajnie brał te dobrowolne datki wpływające na konto fundacji i hulał.
Nie żałował sobie!
Egzotyczne wczasy.
Drogie markowe ciuchy, kosmetyki.
Nasuwa się pytanie.
Cóż to za dziwaczna fundacja bez jakiejkolwiek kontroli wydatkowanych środków?
Otóż to!
To fundacja swojaków, szwagrów, żon, kochanek!
Ileż takich funkcjonuje w tzw III RP?
A cóż to za sędzia rejestruje taki statut!?

Przypadek drugi, też z dzieckiem, zdolnym oczywiście w tle z możnym ... tatusiem.
To znany polskiej opinii publicznej Józef Bąk.
Jego tatuś zakupił na koszt państwa z 40000 bączków, które
nie wiedzieć czemu miały rozweselać polską prezydencję w UE.
Tatuś bączkował po zjednoczonej Europie wespół z ćwirkajacym Radkiem a synek Józeczek- Josele! jakby go zwali Hiszpanie ... pączkował od znawcy szybkiej chińskiej kolei zatrudniony na czerskiej przez lądowisko im. TW Bolek po linie lotnicze spod złocistego na bursztynu, której samoloty tak pracowicie na burłaka ciągał prezydent Gdańska Adamowicz ze swymi podwładnymi.

Zdolne dzieci, jak pokazują te dwa przypadki!
Bardzo zdolne.
Zdolny tatuś, to i synkowie zdolni!
Szkoda tylko, że na cudzy koszt!

Wyobrażmy sobie reakcję tzw mediów, gdyby syn nie był tego socjologa prof. byłego posła PO a np pana prof. Piotra Glińskiego!
Gdyby to nie był Ziutek od Bąków tych z Sopotu, a syn polityka PiS!?
Jaki byłby jazgot.
Ile programów o kumoterstwie, korupcji, nepotyżmie zrobiłby Lis a ileż Olejnik i Gugała.

W r. 2000 lokalny eseldowski układ wplątał brata jednego z wysokich oficerów UOP w jakąś ordynarnie szytą aferę z mieszaniem proszku do prania.
Warszawka wyła, GWno szalało tak w stolicy jak jej pomorskie mutacje.
Winnym był oczywiście brat oficer.
Ach te dzieci!
pzdr

10
Średnio: 10 (7 votes)