Niestety, już nie podam ręki Panu Lechowi - wyznanie szarego Polaka

Lech Walesa w 1995 roku.
Kraj

Nie jestem nikim ważnym. Zwykły szary Polak w okolicach czterdziestki. Zasług walki z komuną nie mam też prawie żadnych. Ot kilka kontrpochodów pierwszomajowych; demonstracji trzeciomajowych i na Święto Niepodległości; roznoszenie bibuły; kilkukrotne, nocne ściągnięcie szturmówek z trasy pochodu praznikowego oraz z komendy MO i masztu szkoły; czmul brukowy w środek pałującego ZOMO pod Uniwerkiem Warszawskie, konstrukcja petard i koktajli mołotowa na czołgi WRONy (nigdy zresztą nie rzucone).

Do tego słuchanie BiBiSyna, śpiewanie Kaczmara, noszenie opornika i znaczka NSZZ oraz pisanie nieprawomyślnych klasówek. Wszystko. Żadnych specjalnych wyczynów, internowań, dołków, organizacji Komitetów Obywatelskich i organizacji niepodległościowych (bo prześmiewczy, szkolny, wycelowany w II Etap Reformy twór o nazwie Faszystowsko Utopijny Centralny Komintern – się raczej nie liczy).

 

Ot zwykły Polak. A jednak, mimo to, że zasługi moje niemal żadne i nawet nie pomyślałem by spróbować rozwalić komunę tymi ręcami i samotnie lub samotrzeć to sorki, ale powiem, co na sercu mi leży.

Wbrew opinii przyczepiaczy łatek nie jestem Moherem. Może by było mi łatwiej, ale jednak jestem mocno wątpiący, mam zbyt wiele pytań i masę wad, które powodują, iż do kościoła niemal nie uczęszczam. To o tyle dziwne, iż wiarę katolicką uważam za Wiarę Prawdziwą a wartości chrześcijańskie i Kościół Rzymsko-Katolicki uważam za gwarancję rozwoju i ratunku dla Polski oraz cywilizacji łacińskiej. Do tego, co zdziwi wielu moich znajomych oraz moja ukochaną nie jestem „Kaczystą”. PiS nie jest, bowiem dla mnie niczym innym niż tylko mniejszym złem, rozsocjalizowaną formacją, która politycznie przegrywa na własne życzenie, zwalcza zbawienny wolny rynek, winduje zarzynające Polskę podatki i jest fatalnie zorganizowana na sposób wodzowski. Ma w odróżnieniu od innych partii za to zaletę pamięci historycznej, dociekania do prawdy, zacięcie antykomunistyczne i próbowała reformować wymiar sprawiedliwości. Odwołuje się też do wartości chrześcijańskich. Nie czyni mnie tzw. „Kaczystą” samo to, że nie popieram socjalistów i umoczeńców spod znaku Tuska, Pawlaka i Napieralskiego a podobają mi się zgodne z racją stanu działania Pana Prezydenta Kaczyńskiego.

 

Nie czyni mnie też „oszołomem”, to, że staram się czytać między wierszami, zdaję sobie sprawę, że świat nie jest płaski jak w ekranie TVN gdyż działają podskórne interesy, agentury i obawy a bierze mnie obrzydzenie, gdy czytam czyjeś donosy lub słucham kłamstw donosiciela. To, że mam oczekiwania, iż wybrani przedstawiciele Narodu Polskiego będą najlepszymi z najlepszych, elitą o nieposzlakowanej opinii, mądrości większej niż u przeciętnych, wzorowej odwadze (cywilnej i w walce) oraz sprawiedliwi i prawi – nie czyni mnie też „Moralistą”.

Ja szary Polak, nie Moher i nie Kaczysta, a także ani nie Oszołom, ni nie Moralista, doszedłem jednak niedawno do wniosku, że trudno, ze smutkiem i żalem, ale jeśli by się trafiła taka okazja to niestety odmówię podania ręki Panu Lechowi Wałęsie.

 

Nie dlatego, że czuję się lepszy. Bo nie mnie to oceniać a co tu dużo gadać, parę grzechów też ma człek na sumieniu. Nie dlatego też, że jego uważam za najgorszego z najgorszych. Nie mam, bowiem takiej wiedzy ani porównań, a poza tym jako prawnik witałem się czasem z niesamowitymi kanaliami. Nie dlatego. Ale dlatego, że nie akceptuję „takiego” Lecha Wałęsy. To wszak Człowiek-Ikona. Bojownik Solidarności, który nosił Matkę Boską w klapie wtedy, gdy ja nosiłem w klapie Wałęsę właśnie. Szedłem nie raz w demonstracjach krzycząc na zmianę „Lechu! Lechu!” i „chodźcie z nami, dziś nie biją!”. Słuchałem od mojego kochanego, śp. Dziadka o tym, jaki to wspaniały człowiek, gdyż Nagrodę Nobla przekazał potrzebującym. Zbierałem plakaty z Lechem w 89 r. i mam do dzisiaj 1 nr Gazety Wyborczej z JEGO podobizną. Mało tego, jeszcze w 1995 r. pomimo pierwszych rys głosowałem (po raz kolejny) na Lecha Wałęsę jako na Prezydenta Najjaśniejszej. Niestety potem już były tylko kolejne rozczarowania. Coraz więcej wiedzy. Trochę poczytałem dokumentów: przeklęte i błogosławione „ARCANA”. Na dodatek od pewnego dziennikarza usłyszałem przejmującą historię gry „agenturalnością Wałęsy”, której to ofiarą mógł być Ks. Jerzy Popiełuszko (tu:).

 

Kolejne czary goryczy przelewały: oplucie Kuklińskiego oraz moja własna „wódka” z Radą Nadzorczą spółki, w której byłem szefem działu prawnego, podczas której od prominentnych działaczy UW dowiedziałem się wielu szczegółów jak to Zbigniew Janas, Wiesław Bysiek, Leszek Balcerowicz i Józef Blass sprytnie się dorobili kosztem durnych Polaczków. Ten "Wałęsa" się wciąż tam, w tle rozmów przewijał jako jeden z parasoli ochronnych. Szok. Na koniec z całkowitym niesmakiem patrzyłem jak mój „Bohater” od lat dzieciństwa i polska "Legenda" zamienia się na pokrętnego i małego agenta „Bolka”, o którym już nie wiadomo, co zrobił dla Polski dobrego, który wbrew dokumentom i elementarnej logice zapiera się kontaktom z SB, który kłamie w oczy, jest arogancki i zadufany w sobie a o jego sprawowaniu urzędu Prezydenta RP wiadomo na pewno dziś tylko tyle, że: wykorzystał go by wyczyścić sobie życiorys, wsparł agenturę i postkomunistów obalając w jedna noc Rząd Olszewskiego oraz ułaskawił kilku mafiosów.

 

Dlatego ja zwykły obywatel mówię DOŚĆ! Nie chcę wspierać w niczym FAŁSZYWEJ BOHATERSZCZYZNY, pomagać wąsatemu RZECZNIKOWI ZBRODNIARZY KOMUNISTYCZNYCH, kłaniać się przed ZAŁGANYM AUTORYTETEM, utrwalać szkodliwą dla prawdziwych bohaterów DZIWNĄ LEGENDĘ oraz zamykać oczy na moje własne przekonanie, iż od prawdziwego Męża Stanu i żywej Legendy należy wymagać więcej od innych a nie mniej. Nie może być dla mnie autorytetem człowieczek, który chodzi samotnie w glorii a miał obowiązek się nią podzielić z innymi, pyszałek obrażający wszystkich bez oporów i stawiający się ponad prawem, kłamczuszek, który trzydzieści razy zmieni publicznie zeznania na swój temat i marionetka, która dziwnym trafem broni i wspiera tych, co muszą coś wiedzieć o jego niechlubnej przeszłości. Nie wzbudza już we mnie żadnego szacunku człowiek, który zamiast tego, niszczy wszelkimi środkami niezależnych badaczy historii i który, jak lalka szmaciana, daje się wykorzystywać w grze politycznej toczonej przez dziwne, godzące w dobro Polski,  indywidua.

 

Niestety więc, z niebywałym smutkiem i absolutną przykrością, ja szary i zwykły Polak nie podam ręki Panu Lechowi Wałęsie, jeśli trafi się taka okazja. Tak zademonstruję moje wielkie rozczarowanie jego osobą i pokażę Mu, w ten osobisty, ludzki sposób, że pomimo wielkiego poparcia Premiera Tuska, Redaktora Michnika i Prezydenta Sarkozy nie ma poparcia mojego - jednego z jego rodaków i że, depcząc polskie wartości zasłużył na pogardę jednego milionów obywateli Polski.

Gdyż PANIE WAŁĘSA, TAK JESTEŚ NIEWPORZĄDKU, że czuję się kompletnie oszukany i śmiertelnie obrażony, a czara goryczy i wstydu za Pana się dawno przelała.

 

cholernie niewporządku!!! :-(((((((

10
Średnio: 10 (9 votes)

i nie jest Pan osamotniony

Ja rownież podobnie jak Pan, że tak powiem, dupy nadstawiałem za "Bolka" i nawet po niej oberwałem na początku stanu wojennego, ale teraz nie dość,że ręki nie podam to jeszcze w twarz napluje, jeśli trafi się okazja.

szanowny Jico, może czas żeby Pan o tym opowiedział

To nie tylko historia. To może być kolejne, ważne, świadectwo.
Smutne ale ważne.

Pozdrawiam

nie ma co opowiadać

to o czym pisałem, nie miało nic aż tak osobistego w strone"Bolka", niemniej, jednak, jako Polak i obywatel w 81-szym i pózniej, aż do końca lat 80-tych człek by niemalże życie oddał dla 'sprawy', i ciesze się,że aż tak daleko to nie poszło, bo dla kogo? Bandy oszustów, którzy dorwali sie do koryta? Teraz patrząc z obczyzny na to co dzieje się w ojczyznie, pozostaje tylko zacisnąć zęby i życzyć narodowi zdrowego rozsądku i odrobiny cierpliwości, bo nie wierze, że ludzie długo wytrzymają tem cyrk.
Również serdecznie pozdrawiam

portret użytkownika DoktorNo

Re: nie ma co opowiadać

Mógłbym wybaczyć Wałęsie jego epizody z lat 70-tych, gdyby nie to, że w latach 90-tych pogrzebał cały dorobek opozycyjnej walki, a przynajmniej w tym wybitnie pomógł.

Łazarzu, to nieeleganckie ale pozostaje Ci jeno"podac" mu nogę

za komuny był taki serial, gdzie ktoś tam, jakaś "dama" pośpiewywała" daj mi nogę, daj mi nogę, ja ci nogo, dać nie mogę" ale to było chyba trochę w innej konwencji"sytuacji"!
pozdr

Antysalonie

to nie kobieta tą piosenkę śpiewała!
o był właściciel sadu czereśniowego w serialu "Daleko od szosy"

A komenta złożyłam Łazarzowi na s24, he he, a tu musze jeszcze ocenić.;p

" Upupa Epops ".

Iwona, dzięki. Ty jestes niezła znawczyni !

Mnie coś jarzyło, ale wydawało mi się, że to mówiła"dama".
Własnie wyzywam od postubeckiej swołoczy użytecznych idiotów na toruńskim forum obrońców Wolszczana i Kusa , "szynkowo-paszportowych" profesorów!
pozdr

portret użytkownika Gawrion

To samo bym powiedział,

napisał. Straszne podobieństwo uczuć. Nawet też jesteś prawnik ;) Dychę oszczędzam właśnie dla takich tekstów. Gratulacje! Ująłeś to idealnie Łazarzu.

Gawrionie

Czyśbyśmy dotkneli tajemnicy kosmosu? Podobieństwo uczuć u prawników? No niemożliwe ;-)
Dziękuję za wpis i za DYCHĘ.

Może to dziwnie zabrzmi po takiej ocenie, ale tekst powstał bardzo spontanicznie w ciagu 20 minut. Po prostu miałem dosyć tłumaczenia na około (a zwłaszcza bliskim) że nie jestem wielbładem i skad u mnie tyle żalu oraz tak fatalna ocena tego człowieka.

Pozdrawiam

Ryczące Czterdziestki :):):)

To chyba rzeczywiście wspólne doświadczenie pokoleniowe i niemal identyczne wnioski. Ja tez mogę się spokojnie podpisać pod Twoim tekstem.

portret użytkownika Danz

Dixi i Łazarz

+++
Pozdro.