Dlaczego przedszkola za 1 zł?

portret użytkownika maciej1965
Przedszkole za 1 zł...
Kraj

Gdy rząd PO coś daje, to nie ma siły, musi przy okazji coś zabrać. Tak też jest z nową ustawą o przedszkolach. Niby powinniśmy być zadowoleni. Obligatoryjnie za każdą godzinę pobytu dziecka powyżej tzw. "podstawy programowej" rodzice zapłacą tylko 1 zł! To prawdziwa gratka, szczególnie wobec wygórowanych cen wprowadzanych kilka lat temu przez niektóre samorządy.

W sumie, jeśli ktoś robi coś dobrego, to należy się pochwała, nawet, jeśli tego kogoś nie lubimy. Rząd daje przedszkola tylko za złotówkę!

Niestety, ten rząd potrafi spaprać nawet najlepszą inicjatywę. Bo tak się przywiązał to myśli, że rodzice mają zapłacić tylko 1 zł i nic więcej, że... zabronił tym rodzicom płacić za zajęcia dodatkowe. Jak 1 zł, to 1 zł! Ani grosza więcej.

Tak więc dziś dowiedziałem się, że moja córka nie ma szans na zajęcia z rytmiki i na język angielski, a jej koledzy na zajęcia z piłki nożnej. My chcemy za te zajęcia zapłacić, a MEN mówi "nie lzja"!, "nie wolno"! No, jeśli samorząd dopłaci, to może zatrudnić nauczyciela za własne pieniądze, byle zajęcia były dla wszystkich dzieci w przedszkolu. Ewentualnie za tą moją złotówkę. Ale moje pieniądze powyżej złotówki nie są warte takich zajęć. No tak, ale czy moja córka chce chodzić na treningi piłkarskie? A chłopcy na rytmikę?

W zeszłym roku płaciłem za dodatkową godzinę 1,30 zł. Ale za to za naprawdę symboliczną dopłatą córka miała rytmikę. Cieszyła się też na obiecany angielski. Przeżyła rozczarowanie. Jak jej to wytłumaczyć, że według PO i min. Szumilas wyrównanie szans edukacyjnych to równanie w dół? A już pyta, dlaczego zabrano jej oczekiwane zajęcia. Powiedziałem jej, że widać pani minister nie lubi dzieci.

Jednocześnie przyszło mi do głowy, że to nie musi być główny powód zakazania organizowania dzieciom płatnych zajęć dodatkowych. Otóż wspomniane ograniczenie obowiązuje jedynie w placówkach publicznych. Prywatne przedszkola mogą organizować takie zajęcia. Znamy skądinąd zamiłowanie urzędników MEN do prywatyzacji oświaty. Może to metoda nagonienia dzieci do placówek prywatnych? Bo mam dziwne wrażenie, że mało które pozornie prospołeczne działania PO nie są "sponsorowane" przez krewnych i znajomych Królika.

Tylko dzieci szkoda...

10
Średnio: 10 (2 głosy)

Równo, czyli...

Bardzo przenikliwy tekst:w istocie w prywatnych przedszkolach, które mogą teraz prowadzić nawet (bez urazy)panie sklepowe, jeśli tylko mają po temu warunki lokalowe (tj. 2 pokoiki i kibelek)nikt się nie patyczkuje z opłatami. Nota bene, ponieważ nie obowiązuje w nich Karta Nauczyciela, opiekunki pracują przy dzieciach po 40 godzin tygodniowo bez wytchnienia+ przygotowanie do zajęć+ cała papierkowa robota. Nie zdziwię się, jeśli wkrótce usłyszymy o przypadkach zgonów w miejscu pracy- a gdy pani zesztywnieje, dzieciaczki będą miały wolną rękę do psot!
A mówiąc bardziej serio: ma być sprawiedliwie, równo, czyli g... .