Bitelsówki, prywatki i pocztówki dźwiękowe

gramofon.jpg
Blog

Kiedy wspominam lata sześćdziesiąte, trzy rzeczy stają mi przed oczami. Oczywiście pamiętam doskonale i ortaliony, wyparte potem przez płaszcze z laminatu i celofanowe kapturki, które kobiety zakładały podczas deszczu aby uchronić przed niechybnym zniszczeniem misternie wypiętrzone fryzury! Pamiętam spodnie rurki, mozolnie zwężane nogawki i zawsze mnie śmieszące kapelusiki z małym rondem – niby tyrolskie, a raczej bardziej enerdowskie, którymi panowie w wieku mojego ojca kłaniali się szeroko mijając się na plantach. Pamiętam i szpilki mojej mamy, i jej garsonki, rękawiczki, cały ten kram ówczesnej mody.

Opowiadanie " Bitelsówki, prywatki i pocztówki dźwiękowe " pochodzi ze zbioru opowiadań autorstwa mojego przyjaciela Jacka Chruścińskiego pt. "Bania" - za zgodą autora publikuję.

Nie bez powodu umieszczam ten wpis. Wprowadza w atmosferę tamtych lat, by w jego kontekście otworzyć nam oczy na...

Dyskoteka syna UB-eka ( to tytuł kolejnej notki ).

Inspiracją do tej notki był komentarz Kolegi TŁ-a pod moim wpisem...

Taniec ze służbami - w rytmie Disco - link.

Otóż na początku lat `70 ub. stulecia wieść gminna niosła, że jednym z pierwszych posiadaczy automatów wstawianych do lokali był niejaki Krzysztof Szewczyk, dziennikarz muzyczny zresztą... ;-).

Ponieważ miał dobre kontakty ze Szwecją, skorzystał z okazji, gdy Szwedzi usuwali automaty hazardowe z kraju i topili je w Bałtyku ;-).

To wieść gminna, ale wierzę źródło osobowemu, od którego w owym czasie ową wieść powziąłem byłem :-)))!

Niejako "w temacie" jest też moja notka...

Kraków zapomniany - Fotoplastikon i pocztówki dźwiękowe - link.

Zatem przeczytajcie opowiadanie Jacka, a potem łatwiej będzie otworzyć oczy i pojąć kto stał za pocztówkami i automatami do gry. Kto na scenie, a kto w kulisach rządził.

    Naszą Syrenę z drzwiami otwieranymi od przodu, jak do łapania wiatru! I piękny kabriolet – Wartburg – wujka Staszka, a nawet dyrektorską Wołgę, z rwącym się do skoku jeleniem na masce. Garbate Warszawy na postoju taksówek na linii AB w Rynku i piękną Octavię sąsiadów, rozbitą w kolizji z sowieckim transporterem w 68 roku (skąd on się wziął pod Wrocławiem?). Sapiące wysokoprężnym silnikiem autobusy Jelcze, dziś nazywane „ogórkami” i jeszcze sympatyczniejsze, krótkie, toporne ale wartkie Sany! Wąskotorową kolejkę na Bielany, obsługiwaną przez harcerzy, z małymi wagonikami i równie filigranowymi parowozikami, z których jeden, jedyny zachował się w przedszkolu przy Kopernika. Wysypane żwirem alejki, zadaszone perony, z pobielonymi krawędziami, tłum ludzi w niedzielne przedpołudnie pstrykających zdjęcia z Druhów, Smien czy Startów. Parę buchającą z malutkiej lokomotywy, brata pod krawatem z czerwoną tarczą na rękawie i siatkę pełną kasztanów uzbieranych w alei, aż hen, pod Kamedułami!

   Pamiętam stare, krótkie wozy tramwajowe, tak zwane Gracówki, z winogronami pasażerów wiszącymi na stopniach wagonów. Niemiłosierny pisk kół tramwaju, wpisującego się w ciasny łuk pod Pocztą lub pod Filharmonią (gdzie było kino, chyba „Świt”). Tłumy po meczu Cracovii, szturmujące mini wagonik siedemnastki i zalewające jezdnie na Wolskiej to znaczy Manifestu... och pardon – Piłsudskiego!!! Takie same tłumy zalegające na trawie, wokół przepięknych basenów w Cichym Kąciku i na wałach nad Rudawą.  Facetów w białych chustkach do nosa na głowach, nasłuchujących radiowych wiadomości z Kolibrów i Szarotek. Kobiety wyciągnięte na ręcznikach, posmarowane masłem kakaowym i z przylepionymi na nosach lotkami od klonowych nasion. Zaparkowane pod drzewkami skutery – małe Lambretty, Peugeoty i polskie wspaniałe Osy. Brzęczące silniczkami motorowery: Żaki i Komary, a także dudniące na niskich obrotach potężne Junaki!

   Małego słonika Kingę - chlubę naszego Zoo, która wyrosła potem na ogromnego słonia, choć dla nas dzieciaków zawsze była wielka! Pamiętam olbrzymie balony, bodajże z Semperitu, niesione w pochodzie Pierwszego Maja, kolorowy wąż ludzi, głośniki i niebieskie samochody ZUT-u, prowadzącego megafonizację miasta, marsze i radosny głos spikera (kim był ten gość?), flagi i portrety. Nawet bułki z szynką na stołach, sprzedawane z rana udającym się na pochód! Pamiętam.

   Jednak najbardziej utkwiły mi w pamięci te trzy rzeczy: buty bitlesówy, prywatki i pocztówki dźwiękowe.

   Bitelsówki, zwane w niektórych kręgach rollingstonkami (choć znawcy twierdzą, że te drugie miały inny fason), były na dość wysokim obcasie, najczęściej czarne, często z klamrami, z paskiem, z obowiązkowo zadartym w górę noskiem. Przypominały jako żywo średniowieczne ciżmy! Niegdyś, jak twierdzi prof. Jerzy Madeyski, polskie ciżemki cieszyły się w Anglii wielkim uznaniem. Sprowadzano je w wielkich ilościach i nawet nazywano ten typ buta Cracows. W latach sześćdziesiątych XX stulecia historia zatoczyła koło i teraz my łaknęliśmy brytyjskich butów. Oczywiście, co obrotniejsi szewcy podjęli rodzimą produkcję, pierwszy był chyba na Długiej naprzeciwko Skali. A może ten na Karmelickiej nieopodal Bagateli? Z czasem nawet handel uspołeczniony miał je w swoim asortymencie, ale to nie do końca było to... Trzeba było podginać noski do góry i co najważniejsze podwyższyć obcasy! Flekowanie, bo tak nazywało się nakładanie kolejnych warstw obcasów, było dość pracochłonne i kosztowne. Nie każdego było stać na taką szewską robotę, a i niektórzy szewcy, szczególnie starej daty, buntowali się przeciw takowym wynaturzeniom i odmawiali usługi. Pomysłowi młodzieńcy wycinali ze starego linoleum odpowiednie fleki i samodzielnie, w duchu idei Adama Słodowego, nabijali obcasy. Potem trzeba to było jeszcze opiłować pilnikiem, nadać odpowiedni skos, nabić blaszki i gotowe!

   W takich butach można było śmiało iść na prywatkę. Życie towarzyskie młodych ludzi, było wówczas dość uporządkowane i niezbyt intensywne. Kilka potańcówek w szkole z okazji czegoś tam, jakaś majówka czy inna wycieczka szkolna, parę wyjść z kolesiami do kina (premiery filmowe zdarzały się  rzadko) i właśnie prywatki. To było coś! Można było spróbować przytulić się w tańcu do ukochanej, wymarzonej... Można było napić się z kolegami wina, może nawet trochę wódki. Dziewczyny popijały jakieś wermuty albo likiery, a co bardziej przemyślni młodzieńcy podlewali je koktajlami... Skutki często bywały opłakane. Zresztą tanie wino też nie miało zbyt dobrego wpływu na układ trawienny młodzieży.

   Palono pierwsze papierosy – „Carmeny”, „Mentolowe” (podobno powodowały bezpłodność!), „Dukaty” i „Wawele”, oraz „Płaskie” i „Damskie”. Czasem, niektórzy wzbudzając szmer, częstowali „Belwederami”! Jednak większość kopciła „Silesie”, „Giewonty”, „Mazury” „Grunwaldy” i „Sporty” (pakowane również w dziesiątkach!). Poczciwe, smrodliwe Sporciaki! Dziesiątki anegdot opowiadano o ich niepowtarzalnym „bukiecie”. O alarmach na pokładzie samolotów do Ameryki, gdy ktoś z pasażerów nieopatrznie zapalił właśnie „Sporta”, o podejrzeniach o palenie haszyszu, itp. Jednak pewien mój znajomy, będąc w latach 70 w Grecji, zetknął się tam z ludźmi, którzy spędzili swoją młodość w Polsce na emigracji politycznej. Gdy wyciągnął z kieszeni  paczkę sportów rzucili się nieomal na niego i głęboko się zaciągając, wspominali dawny czas i dawny aromat...

     Prywatka to było także forum wymiany informacji kulturalnych. Omawiano najnowsze wydarzenia artystyczne, oceniano przeczytane książki, analizowano trendy w modzie młodzieżowej, no a przede wszystkim słuchano muzyki! Wieczorem, można było na wielkich, lampowych radiach z magicznym okiem (naszą piękną „Etiudę” ku rozpaczy rodziców brat przerobił na gitarowy wzmacniacz!) złapać Radio Luxemburg! Wyrocznię dla miłośników big-bitu, czyli jak mawiano: mocnego uderzenia. Słuchano też oczywiście polskich audycji, rzecz jasna na długich falach. Głównie „Popołudnia z młodością”, „Studia Rytm” i „Rozgłośni Harcerskiej”. Niektórzy byli szczęśliwymi posiadaczami pierwszych – oczywiście szpulowych – magnetofonów: czeskich Tesli, enerdowskich Szmaragdów, czy naszych Melodii (chodziły w dwie strony!), a później Tonetek! W użyciu było też takie kuriozum jak przystawka magnetofonowa, zakładane na gramofon, a dokładnie na jego talerz, cudo odtwarzające taśmy! Jednak najczęściej muzykę grano z gramofonów, czyli jak wtedy mówiono adapterów! Tu królowały legendarne Bambina!!! Wirowały na nich czarne krążki z czerwonymi bądź niebieskimi naklejkami. Zdarte niemiłosiernie płyty, tysiące razy odsłuchiwane, trącane, zmieniane tłustymi paluchami, odpalane przy nieodłącznym zgrzytnięciu. Grube, sztywne longplaye i mniejsze – „czwórki”, czasem single, rzadkość przywożona z Zachodu, lub z trudem zdobywana w komisach, choćby w legendarnym „Antyku” przy rogu Wiślnej i Rynku.

   Jednak na naszych prywatkach największym powodzeniem cieszyły się pocztówki dźwiękowe! Produkowano je w małych prywatnych zakładzikach, gdzie korzystając z prymitywnego sprzętu, tłoczono na prostokącie z folii rowki nagrania. Następnie naklejano to na kolorową kartkę pocztową z  widoczkiem Krakowa lub bukietem kwiatów, robiono w środku dziurkę i pocztówka dźwiękowa gotowa! Trzeszczało to niezmiernie, przeskakiwało, po kilkudziesięciu odtworzeniach trzeba było obcinać pozaginane rogi, ale grało! Pożyczaliśmy je jeden od drugiego niczym bestsellerowe książki. Słuchało się do znudzenia ulubionych hitów, domyślając się często nieczytelnych fragmentów. Pamiętam takie wytwórnie - sklepiki na Grodzkiej i w Rynku Głównym 45, a chyba też na ówczesnym Placu Wiosny Ludów i na Siennej,  gdzieś koło istniejącego tam wtedy sklepu rybackiego. Na wieść o mającej się ukazać nowości  Animalsów, Kinksów czy Spencer Davis Group, ustawiała się spora kolejka, gdyż nakład był mocno ograniczony.

   Zabawa musiała mieć swój kres przed 22.00 w przeciwnym wypadku sąsiedzi stukali w sufit lub kijem od miotły w parapet. Dochodziło nawet do interwencji komitetu blokowego!

   W pamięci kolegi z tamtych czasów, też to tkwi. „Stałem dwie godziny na Grodzkiej po nowe pocztówki, musiałem dać młodszemu rodzeństwu na kino, żeby się wynieśli z domu, nakupiłem wina, że flaszki stały w szeregu jak w „Probierni” pod szóstką, a jeszcze kwiaty dla Malinowskiej, co to mieszkała pod nami, żeby nie huczała... Ale warto było! Do dziś pamiętam zielone oczy i zapach włosów, choć minęło już tyle lat...”

Jacek Chruściński

01.03.2003 r.

A teraz z tamtej beczki...

10
Średnio: 10 (15 votes)

Witaj.

"...Najwięcej uwag mam do bitelsówek. Ale o nich napiszę osobny komentarz ;-)...".

Czekam na rozwinięcie tematu.
Ja tam na specjalne okazje ubieram klasyczne sztyblety.

"...A z pomniejszych: Mazury też były w dziesiątkach ;-); dlaczego Autor zapomniał o Mocnych i Ekstra Mocnych ;-)?...".

Musiałby zamienić krótkie opowiadanie, na dokładny opis produktów przemysłu tytoniowego. A gdzie parzące palce słomiane Giewonty ?

"...I pytanie: Kim był, do cholery, wujek Staszek, że miał kabriolet Wartburga??? :-)))!...".

Wujek Staszek wpadł na pomysł produkcji miniaturek Kościoła Mariackiego. I dobrze mu szło dopóki Cepelia sobie nie przywłaszczyła. A podskoczyć nie mógł specjalnie, gdyż za straganami w cieniu też stała SB-ecja. Co potwierdzam osobiście.

Na rynku nie brakowało, ani Warczyburgów, ani też Mydelniczek w wersji Cabrio.

Wartburgami Cabrio rozbijali się badylarze, potem coraz lepszymi.

Odpowiedzi na Twoje pytania zostały skonsultowane drogą służbową z autorem, który Cię serdecznie pozdrawia, jak i ja.

jwp - Ja też potrafię w mordę bić.

Hr. Skrzyński - Panie Marszałku, a jaki program tej partii ?
Marszałek Piłsudski - Najprostszy z możliwych. Bić kurwy i złodziei, mości hrabio.

Primo - tekst dotyczy przełomu 60/70, bardziej wczesnych lat 70-ych.

Secundo Trabanto - nie do końca chodzi o produkcję seryjną, ale i o przeróbki domorosłe. Bo cabrio, nawet jak z "mydelniczki" zrobione zadawały szpanu.

Oficjalnie Polska była niepodległa.

Pozdrawiam

jwp - Ja też potrafię w mordę bić.

Hr. Skrzyński - Panie Marszałku, a jaki program tej partii ?
Marszałek Piłsudski - Najprostszy z możliwych. Bić kurwy i złodziei, mości hrabio.

Cabrio

Nie wiem, co to jest cabrio, ale trabanty miały wersję kombi. Po wyjęciu tylnych foteli wchodził kajak składak z namiotem i wyposażeniem. Na wyjeździe nie-jeziorowym - przednie fotele położone, na płask, nadawały się do spania.
Jeździły do upadłego, nawet te kupione z trzeciej czy czwartej ręki.

@proxenia - cabrio to samochód, którego kierowca usiłował

przejechać pod przepustem, albo przyczepą do przewozu dłużyc :)
Syreny z drzwiami "łapiącymi wiatr", czyli otwieranymi do tyłu miły numerki do 104. I taką zapewne miał jwp. Model Syrena 105 miał nowoczesne drzwi otwierane do przodu, a 105L (jak Lux) lewarek w podłodze. Się taką śmigało :)) I spać w niej też się dało, tylko od dziewczyny ten cholerny lewarek odgradzał.. :)
--------------------------
Reszta nie jest milczeniem.

@proxenia - cabrio to samochód, którego kierowca usiłował

przejechać pod przepustem, albo przyczepą do przewozu dłużyc :)
Syreny z drzwiami "łapiącymi wiatr", czyli otwieranymi do tyłu miły numerki do 104. I taką zapewne miał jwp. Model Syrena 105 miał nowoczesne drzwi otwierane do przodu, a 105L (jak Lux) lewarek w podłodze. Się taką śmigało :)) I spać w niej też się dało, tylko od dziewczyny ten cholerny lewarek odgradzał.. :)
--------------------------
Reszta nie jest milczeniem.

"Ekstra Mocne" w dwóch wersjach:

dla twardzieli bez filtra (zółte) i z filtrem (czerwone). To znaczy tak było w 70-tych, bom szczeniak :) U nas zwano je od skrótu Messerschmidtami. Czyżby "Klubowe" były późniejsze? I chyba z "Carmenami" to anachronizm: były już w latach 60's?
A pocztówek dźwiękowych wytarganych z domu rodzinnego mam cały plik, z najbardziej przeze mnie szczeniaka ukochanym Salvatore Adamo i "Tombe la neige" :))
--------------------------
Reszta nie jest milczeniem.

@tł - wolisz

Teresę Tutinas czy Grzesiuka? Słuchałem co w domu było. Pierwsza samodzielnie nabyta płyta to Budka Suflera "Cień wielkiej góry", druga SBB 3.
--------------------------
Reszta nie jest milczeniem.

@tł - Smoczątko khem, khem... Dzięki! W to, że Tutinas

pamiętasz nie wątpię, choć ja niektóre rodzicielskie płyty starałem się wyprzeć z pamięci. Izabela's Vocal Group for example..
A pierwszą płytę, singiel Hendrixa wyhandlowałem za kalkomanie z NRD przywiezione. Puszczałem, jak rodzice byli poza domem, jakoś ich konserwatywne uszy nie mogły strawić przesterowanej gitary w Purple Haze :)
--------------------------
Reszta nie jest milczeniem.

@tł - teraz skojarzyłem jeszcze-płyty 77 obrotów

Coś takiego gdzieś mam, ale co na nich umieszczano nie pamiętam. To chyba była pierwotna prędkość winyli, czy tak?
--------------------------
Reszta nie jest milczeniem.

Smok Goryncz

Witaj,
były, były. U nas tak sami nazywano Extra Mocne.
Klubowe pamiętam od dzieciństwa, lata 60-te. Nic gorszego nie znałem.

Co do gustu muzycznego, co "podkreślił" TŁ, to jak z kwiatami.
Róże piękne, ale inne kwiaty też, inaczej.
Ja się w muzyce nie ograniczam.
To tak jakby stwierdzić, że filmy z Brucem Lee są kiepskie.
Tak może tylko stwierdzić ten kto mało wie, o wiele za mało.
Na każdym poziomie sernika winny być rodzynki i tylko wtedy ma smak.


Pozdrawiam

jwp - Ja też potrafię w mordę bić.

Hr. Skrzyński - Panie Marszałku, a jaki program tej partii ?
Marszałek Piłsudski - Najprostszy z możliwych. Bić kurwy i złodziei, mości hrabio.

portret użytkownika Gaga

JWP

Cóż mogę wiedziec o tamtych czasach ale czuję klimat, szczególnie ukrywanych prywatek ( ciut później w czasie). Próba urozmaicenia sobie zabaw sięgała czasem zenitu( absolutnie nic złego nie robiliśmy :) - zabawa w przysłowiową butelkę wywoływała wielkie emocje ). Nie wiem już sama ale ciągle chodziłam zakochana- to taka choroba- została do dziś- mąż to mój obrazek.Miłośc jest wyspą szczęścia.
Ech ta młodośc, gdzie znaleźc dzisiaj tyle radochy z prywatki.

http://www.youtube.com/watch?v=SbKGsEK_T9g

Pozdrawiam

Cóż moJeszcze Polska nie zginęła / Isten, áldd meg a magyart

Gaga

Witaj,
a kto Ci się bronił wcześniej urodzić.

A na poważnie, to wszystko jest powtarzalne, tylko okoliczności przyrody czasem inne.

W butelkę i w harcówkach się grało, tam też były bardzo uczuciowe potańcówki.

Nic złego w stanie ciągłego zakochania nie ma, choć czasem miłość potrafi Świat przysłonić.

Ładny i zapomniany utwór przypomniałaś.

To w rewanżu utwór na którym zdarliśmy singla.

Nie wiem kim była Consuela, ale rozbudzała nie tylko nasze zmysły hormonalne, ale i pokłady romantyzmu.

A Parlando niespotykane...

Zagubiony na pustyni nie miał już
żadnej nadziei na ratunek.
Dniem towarzyszyło mu słońce, nocą - gwiazdy.
Consuela to było imię jego dziewczyny ...]

Już na wieki w morzu piasku zagubiony
Patrzę w niebo, które zamknąć można w dłoni
I o Tobie ciągle myślę, Consuelo ...
Razem z morzem, które wyschło, ale żyło,
Razem z sercem, co dla Ciebie zawsze biło,
Żegnam Ciebie w moich myślach, Consuelo.

Serdecznie Pozdrawiam

jwp - Ja też potrafię w mordę bić.

Hr. Skrzyński - Panie Marszałku, a jaki program tej partii ?
Marszałek Piłsudski - Najprostszy z możliwych. Bić kurwy i złodziei, mości hrabio.

portret użytkownika Gaga

JWP

Piękna Consuela, ukochane "Czerwone Gitary"....
Rany Boskie , gdzie te cudne czasy? Harcówka... ile radości, wygłupów, powagi, gitary, kłębiących się mysli zwykłego nastolatka. Każde powierzone zadanie było na wagę złota. Niestety w harcówce byłam jedyną dziewczyną w drużynie, więc nie mogę powiedziec abym tam szukała miłości. Chłopaki były na medal ale jako rodzynek trzymałam się kurczowo ...no powiedzmy...tzw zasad, ponieważ przyjaźń ważniejsza jest
od chwili uniesienia.
1WDH Czarna Jedynka- moja szkoła życia....

Dla Ciebie JWP- Stairway to Heaven- tylko stare spleśniałe drewno było oporne, łoj dziewczyny miały miętkie nogi..:))

http://www.youtube.com/watch?v=9Q7Vr3yQYWQ

Jeszcze Polska nie zginęła / Isten, áldd meg a magyart

Gaga

My mamy co wspominać, a co będzie młodzież XXI wieku ?

Dzięki za muzyczną dedykację, klasyk, było nie było.

Pozdrawiam

jwp - Ja też potrafię w mordę bić.

Hr. Skrzyński - Panie Marszałku, a jaki program tej partii ?
Marszałek Piłsudski - Najprostszy z możliwych. Bić kurwy i złodziei, mości hrabio.

portret użytkownika Gaga

JWP

Czasy się zmieniają, to oczywiste i naturalne. Moja mama zawsze mi mówiła- co doprowadzało mnie szału- cyt." ja to buty miałam tylko w niedzielę i nosiłam je na zmianę z siostrą".
Ale rzeczywiście, kiedy opowiadam swoim synom przeżycia z lat niepokornej młodości , to słuchają z zaciekawieniem. Dziwią się tylko, że oklapłam, ponieważ według nich powinnam byc wiecznie trendy. Może tak, dlatego mam ochotę komuś w mordę dac, za to że odebrał mi to co najdroższe w życiu-energię .
Przyjdzie i na to czas- niedługo.

Pozdrawiam

Jeszcze Polska nie zginęła / Isten, áldd meg a magyart

Gaga

Tak jak my słuchaliśmy dziadków i rodziców, też nasze dzieci mogą się od nas dowiedzieć o rzeczach im nie danych, świecie zapomnianym i zaginionym.

Wątpię szczerze, czy obecny i przyszły będzie miał tyle piękna w sobie, czasem najprostszego. Bo gdy nawet czasem doskwierał brak butów, to mieliśmy inne wartości niż tylko materialne.

Co z tego, że na nogach adidasy nowe, jak w sercu i w głowie pustka.

Pozdrawiam

jwp - Ja też potrafię w mordę bić.

Hr. Skrzyński - Panie Marszałku, a jaki program tej partii ?
Marszałek Piłsudski - Najprostszy z możliwych. Bić kurwy i złodziei, mości hrabio.

Re: Bitelsówki, prywatki i pocztówki dźwiękowe

Autor opowiadania zapomniał o "Żeglarzach"! Od nich zaczynałam palenie, a właściwie popalanie, w wieku chyba 10 lat. Potem tez popalałam, i tez "Żeglarze". Najlepsze były podsuszone na kaloryferze.
Były jeszcze "Damskie", ale widocznie nie byłam prawdziwą damą, a może po prostu były za drogie.

Tutkę miały chyba

"Płaskie", "Damskie" były w pełni damskie...
--------------------------
Reszta nie jest milczeniem.

@ tł

Właśnie chyba ta tutka jakoś mi nie pasowała. "Żeglarze" zdradzałam później dla "Giewontów".
Ale co to było za palenie, nie ma czym się chwalić. Nigdy więcej niż 5 dziennie, nawet w największych porywach nikotynizmu, do tego były kilkumiesięczne albo i kilkuletnie przerwy.

A jak nazwać

wypalacza 60 fajek dziennie?

Za to teraz mam spokój, bo szybko wyczerpałam limit :)

Pozdrawiam Gospodarza.

______________________________________________

Jeszcze Polska nie zginęła / Isten, áldd meg a magyart

I po co mi to było?

:)

______________________________________________

Jeszcze Polska nie zginęła / Isten, áldd meg a magyart

@Anna

Dopalacz - do 20
Wypalacz - do 40
powyżej 40 - dobra kobita/dobry chłop był/była, mógł/a jeszcze pożyć....
--------------------------
Reszta nie jest milczeniem.

Czyli

nie żyję, Smoku?

______________________________________________

Jeszcze Polska nie zginęła / Isten, áldd meg a magyart

Anno żartowałem. Młode, zahartowane

Gomułką organizmy były w stanie wyśrubować normy i limity do wysokości nieznanych naukowcom. Nawet radzieckim :) A z drugiej strony, tak się rozglądam wokól i myślę, co to za życie? No... bo jeszcze rzucę hasło "za komuny to było..." :))
--------------------------
Reszta nie jest milczeniem.

Nie wiem,

czy dobrze zrozumiałam Twoją myśl, Smoku, ale dorzucę swoją.
Otóż przestałam się oszukiwać i sama przed sobą przyznaję, że tak źle, jak jest teraz, jeszcze w Polsce - za mojego życia - nie było. Ale nie chcę przyznać, że za komuny było lepiej (by nie wprowadzić w błąd choćby młodych, którzy nie zaznali uroków życia w komunie), więc twierdzę, że teraz jest jeszcze gorzej. Bo chyba jednak jest jeszcze gorzej, pod wieloma względami...

______________________________________________

Jeszcze Polska nie zginęła / Isten, áldd meg a magyart

@Anno - nostalgia za młodością zmienia perspektywę

więc ciekaw jestem jak za 30 lat dzisiejsi nastolatkowie będą wspominać czasy tuska. Czy tak jak my tu u jwp,z uśmiechem i nostalgią, czy jednak ze złością.
Pozdrawiam ciepło
(paliłem 19 lat :(((
--------------------------
Reszta nie jest milczeniem.

W latach 60-ych był jeszcze cigarety z tutkami, jak i gilzy do nabijania. A teraz wróciło kręcenie szlugów, a tytoń luzem jakby lepszy.

Pozdrawiam

jwp - Ja też potrafię w mordę bić.

Hr. Skrzyński - Panie Marszałku, a jaki program tej partii ?
Marszałek Piłsudski - Najprostszy z możliwych. Bić kurwy i złodziei, mości hrabio.

@ Marek Sawicki

Witaj, bracie w słuchaniu Luksemburga! Czarne plastikowe radio Tesla. A pamiętasz puszczaną tam reklamę - wtedy w Polskich stacjach takich przerywników nie było - szamponu? Taka śpiewka: "Four kinds of Sunsilk shampoo"?
Chyba że słuchaliśmy w innym czasie i kiedy Ty słuchałeś reklamowali coś innego.

@ Marek Sawicki znowu

Ja tez dużo nie rozumiałam, przy tym radiu trochę się z angielskim osłuchiwałam, to głównie były lata szkolne. Pamiętam, ze lubiłam mało znanych Zombies "She's not there".

http://www.youtube.com/watch?v=f5IRI4oHKNU

A tak generalnie to Stonesi. Byłam na ich koncercie w Kongresowej. I na Animalsach. Sama juz nie pamiętam, jakim cudem zdobyłam bilety.

Marku

O rany, wiem, że to było dla Ciebie i przykrość, i satysfakcja (włosy), ale jeszcze wciąż się śmieję, w głos, i nie mogę się opanować. O rany, cudnie to opisałeś :-)

Marek Sawidcki

A jakże pięknie zakłócali.

Aż palce bolały od kręcenia pokrętłem, by czysty dźwięk złapać.

I dla Ciebie i pamiętających...


Pozdrawiam

jwp - Ja też potrafię w mordę bić.

Hr. Skrzyński - Panie Marszałku, a jaki program tej partii ?
Marszałek Piłsudski - Najprostszy z możliwych. Bić kurwy i złodziei, mości hrabio.

Marek Sawidcki

Drogi Druhu,
ależ pamiętam.
Na tym się chowałem i słuchałem muzyki.

Jakie były, to dobrze, że były.

My mieliśmy o ile pamiętam LuxTona i Radio Alina przerobiliśmy z Bratem, a raczej Brat na stereo.

Do dzisiaj trwa legenda o dźwięku tego radia - wysokich tonach.

A potem skok na różne ZK-i i PA.

Włosy miałem, mam i mam nadzieję, że mnie z nimi pochowają. Znaczy się z długimi.

Pozdrawiam Serdecznie

jwp - Ja też potrafię w mordę bić.

Hr. Skrzyński - Panie Marszałku, a jaki program tej partii ?
Marszałek Piłsudski - Najprostszy z możliwych. Bić kurwy i złodziei, mości hrabio.

Proxenia

Witaj,
a co Wy wszyscy ( prawie ) tylko o szlugach.
Tylko kopciliście, a kto tańczył ?

A Carmena, jak się pośliniło wzdłuż, to mocniej kopał.

Serdecznie Pozdrawiam

P.S. Mam nadzieję, że ktoś zacznie drążyć temat -
Co było w butelce, przed grą w butelkę.

jwp - Ja też potrafię w mordę bić.

Hr. Skrzyński - Panie Marszałku, a jaki program tej partii ?
Marszałek Piłsudski - Najprostszy z możliwych. Bić kurwy i złodziei, mości hrabio.

Gellala

Tunezyjska, 35 albo 39 zł, wtedy ceny utrzymywały się długo te same. Była też Sophia bułgarska, ale za bardzo kwaśna.

I trzy rodzaje herbat: Madras 10 zł, Yunnan 9 zł i Ulung 7 zł. Wybór zależał od stanu finansów w danym momencie.

@proxenia - a odpady po pakowaniu trzech przez Ciebie

wymienionych gatunków pakowano do żółtych pudełeczek z napisem "Herbata Gruzińska".
--------------------------
Reszta nie jest milczeniem.

@ Smok

No masz, jasne, zapomniałam. Chyba była też jakaś "Popularna" czy coś w tym rodzaju, w każdym razie coś typu: herbata marki "Herbata".

@proxenia - pewnie, że była ale

wydaje mi się, ze to nieco późniejszy produkt, tak jakoś po 1974. Wtedy i "Sporty" zmieniły nazwę na "Popularne"

Pozdrawiam :)

 -------------------------- Reszta nie jest milczeniem.

Smok Goryncz

Owszem była, ale bardziej torsje dopadały po Zielonej, bynajmniej nie prawdziwe zielonej. Etykiety nie znajdę, ale smak do dzisiaj odrzuca.

Oraz herbata Ulung - gdzieś ty się ulung.

Pozdrawiam

Pozdrawiam

jwp - Ja też potrafię w mordę bić.

Hr. Skrzyński - Panie Marszałku, a jaki program tej partii ?
Marszałek Piłsudski - Najprostszy z możliwych. Bić kurwy i złodziei, mości hrabio.

Wyrafinowanym żartem było zapytanie: "gdzieś ty się chamie

gruzińska?". Ewentualnie "gdzieś ty się chamie madras?"

Pozdrawiam

HdeS

HdeS

Tego nie znałem, a dobre.

Jeszcze w innych klimatach było -

"...Osram i wszystko jasne...".

Pozdrawiam

jwp - Ja też potrafię w mordę bić.

Hr. Skrzyński - Panie Marszałku, a jaki program tej partii ?
Marszałek Piłsudski - Najprostszy z możliwych. Bić kurwy i złodziei, mości hrabio.

Nazywał się "Czaj" właśnie.
Z mojej młodości był parzony w kubku za pomocą grzałki z żyletek i zapałek uczynionej. A w skład, który powodował palpitację serca i efekty Viagrze podobne wchodziła herbata jaka była pod celą ( 1/3 dużego kubka ), wykruszony tytoń, najlepiej z Carmenów i kilka kostek z tabliczki czekolady.
A jak pięknie światło migało w trakcie parzenia.
Byle zdążyć przed klawiszem zaparzyć czaj.

Może przejdziemy do Egri Bikaver i Bäre Blut.

Ciekawe, czy to drugie ktoś pamięta, pestki chrzęściły w zębach.

Kilka lat temu, mam gdzieś folder reklamowy hurtowni, pojawiło się tanie i zapewne pyszne wino o nazwie -

Tres caballeros.

Nie znajdę teraz etykiety, ale Kawalerowie na etykiecie byli godni spożycia.

Może za chwilę znajdę link do moje notki, gdzie była bitwa na etykiety win.

Pozdrawiam

jwp - Ja też potrafię w mordę bić.

Hr. Skrzyński - Panie Marszałku, a jaki program tej partii ?
Marszałek Piłsudski - Najprostszy z możliwych. Bić kurwy i złodziei, mości hrabio.

A pijało się wino, a w zasadzie to z czego robiono wino w Piwnicy Win Importowanych na Kamiennej w Krakowie ( stare austriackie forty obok Montelupich ). Tyle, że 1-szego sorta, zmieszane ze szpyrytusem.

Cięło bardziej w nogi niźli w łeb.

Pozdrawiam

jwp - Ja też potrafię w mordę bić.

Hr. Skrzyński - Panie Marszałku, a jaki program tej partii ?
Marszałek Piłsudski - Najprostszy z możliwych. Bić kurwy i złodziei, mości hrabio.

portret użytkownika Gaga

Ooooo! Pamiętam! Piłam z przyjaciólką pod stołem w kuchni i nauczyła mnie "małpa" palic papierochy, to były Marlboro w miękkim opakowaniu. Wino było cudne Tokay Aszu i Cotnari .
Potem ona rzuciła palenie a mnie zostało na 30 lat( Już nie palę!!!!)

Jeszcze Polska nie zginęła / Isten, áldd meg a magyart

portret użytkownika Gaga

A kto tam patrzył czy było dobre, miało byc "kulturalnie" , tzn pod stołem. Nie pamiętam, czy te wina były drogie, pewnie zrzuciłyśmy się do skarbony. Najgorszą plagą była "Ratafia".
To już na studiach, nic nie było w wiejskim sklepie przy PGR( praktyki studencie). Kiedy mama przyjechała w odwiedziny jeden jedyny raz to wyjechała roztrzęsiona wyglądem studentów. Ale przecież nikt nie kazał jej tam przyjeżdżac.

Jeszcze Polska nie zginęła / Isten, áldd meg a magyart

Gaga i TŁ

Przyzwoici studenci pili własnoręcznie i szybko zrobioną przepalankę.

Spirytus + przegotowana woda wlane do butelki.
Zakręcić nakrętkę.

Uderzać w dno butelki łokciem dopóki nie przestanie w niej iść siwy dym - się łączą składniki.

Następnie zmoczoną piętkę chleba posypać cukrem i podgrzać żywmy ogniem by się karmelizował i wtedy kapać nim do szyjki butelki. Znowu zamieszać płyny, schłodzić i gotowe.

Są jeszcze inne szybkie przepisy, a najlepszy jest mój autorski na koktajl Chu-Chu, wątroba głupieje.

Pozdrawiam

jwp - Ja też potrafię w mordę bić.

Hr. Skrzyński - Panie Marszałku, a jaki program tej partii ?
Marszałek Piłsudski - Najprostszy z możliwych. Bić kurwy i złodziei, mości hrabio.

Tu się nie zgadzam, a nalewki ku zdrowotności na spirytusie.

Zdarzyło mi się czysty pijać z powodu okoliczności, trzeba jednak stosować odpowiednią technikę, by nie spalić aparatu gębowego.

A moje wytwory, typu malinówka z różnymi dodatkami na spirytusie pijali nie tylko gentlemani, ale i damy.

Pozdrawiam

jwp - Ja też potrafię w mordę bić.

Hr. Skrzyński - Panie Marszałku, a jaki program tej partii ?
Marszałek Piłsudski - Najprostszy z możliwych. Bić kurwy i złodziei, mości hrabio.

Studenci nie mają czasu na rozstrzyganie tak poważnych wątpliwości natury...

A co Ty masz do wody kolego ?, przecież spirytus jest niejako rzadkowodnisty.

Pozdrawiam

jwp - Ja też potrafię w mordę bić.

Hr. Skrzyński - Panie Marszałku, a jaki program tej partii ?
Marszałek Piłsudski - Najprostszy z możliwych. Bić kurwy i złodziei, mości hrabio.

@ tł - nie tylko dżentelmeni...

- To wódka? - słabym głosem zapytała Małgorzata. (...)
- Na litość boską, królowo - zachrypiał - czy ośmieliłbym się nalać damie wódki? To czysty spirytus.

(Bułhakow)

portret użytkownika Gaga

JWP

Trudno było nie napic się...Chu-Chu brzmi zachęcająco..
Ratafia jako jedyny trunek w okolicy ratował życie wielu studentom. Jako przyszli zootechnicy rwaliśmy marchew i segregowaliśmy ziemniaki na kombajnie. Zimą cerowaliśmy lniane worki. Cóż było robic w długie jesienno-zimowe wieczory? Trochę dżemu, białego sera na zakąskę i ta nieszczęsna R......
Pozdrawiam

Jeszcze Polska nie zginęła / Isten, áldd meg a magyart

Gaga

Zakąska niezła, a i popijało się lub nie dziwnymi płynami.
Zsiadłym mlekiem, a nawet śmietaną.
Była też morska szkoła, olej spod ryb zgodnie z zasadą Zagłoby.

A Ratafia ?, nie moje smaki, ale zdarzało się wypić. Czasem wyborem było nie to co pić, ale czy pić, gdyż wyboru nie było wielkiego.

Pozdrawiam

jwp - Ja też potrafię w mordę bić.

Hr. Skrzyński - Panie Marszałku, a jaki program tej partii ?
Marszałek Piłsudski - Najprostszy z możliwych. Bić kurwy i złodziei, mości hrabio.

@ Jwp - o oleju spod ryb

Pewien dość wysoko umiejscowiony pułkownik LWP opowiedział kiedyś na towarzyskim spotkaniu (on był dalszym członkiem rodziny gospodarzy), że miał taki patent.
Otóż kiedy wypadało spotkanie z delegacja radziecką (albo na wyjeździe u nich), to tuż przedtem zjadał pudełko szprotek w oleju, ze szczególnym uwzględnieniem oleju, żeby potem móc pić i zachować trzeźwy umysł (bo nie pić, i to dużo, się z nimi nie dało). Olej wyściełał żołądek, w związku z czym alkohol tak się nie wchłaniał.
Czy w naszym wieku warto znać taki patent? Na wszelki wypadek podaję :-)

Proxenia

Otóż to, Polak potrafi. Zapewne warto będzie wrócić do tego.
Natomiast moja, a jednak nie moja metoda pochodzi od kolegi, który pływał w "Żegludze Śródziemnej". Znaczy się po skończeniu Technikum, o ile się nie mylę, Śródlądowej, wylądował na barkach rzecznych pływających po Wiśle. Na praktyce. Tam poznał nie tylko tę metodę. O innych barkowych obyczajach kiedy indziej, choć nie wiem, czy autocenzura puści. Tam był męski świat, aż do bólu.
W naszym wieku każdy patent jest dobry, byle by był dobry.

Pozdrawiam Serdecznie

jwp - Ja też potrafię w mordę bić.

Hr. Skrzyński - Panie Marszałku, a jaki program tej partii ?
Marszałek Piłsudski - Najprostszy z możliwych. Bić kurwy i złodziei, mości hrabio.

portret użytkownika Gaga

Re: @Gaga

Taa... masochizm...po prostu brak wspomagacza do przeżycia :))

Jeszcze Polska nie zginęła / Isten, áldd meg a magyart

Jeśli pozwolisz, to zanucę...

Sangrio, Ty moje kochanie
z Hiszpanii, pita często w bramie
za bony kupiona i z PEWEX-u
"orange juicem" chrzczona

Na imprezach i prywatkach

Pozdrawiam

P.S. A co do win węgierskich, to nie narzekam. Mam w zasięgu pyszne i tanie oraz droższe i nienajgorsze.

A także nieznany w Polsce wynalazek, wina musujące z Tokaju, produkowane według procedury szampańskiej. Cena niska, poziom wysoki. Korki oblizywać.

jwp - Ja też potrafię w mordę bić.

Hr. Skrzyński - Panie Marszałku, a jaki program tej partii ?
Marszałek Piłsudski - Najprostszy z możliwych. Bić kurwy i złodziei, mości hrabio.

ech...dinozaury, po co nam to wszystko było dane

apropo kubańskiego importu. A szanowni państwo zapomnieli, czy obawiali się zapalić partagosa? To był strzał w płuca. Były jeszcze inne o podobnej mocy ale już cholerka pamięć nie ta i zapomniałem nazwę. A jeszcze nie tak dawno pamiętałem dużo a może nawet i więcej ;-) Zmotoryzowani nie wspominają mojego Mikrusa z dwucylindrowym silnikiem jaki później miałem w Jawie 350 tzw. ogarze. I wycieczki do Zakopca na kawę. Po drodze Zarabie. Było rwanie. Dzisiaj też jest, ale w stawach.

Dominik

Witaj,
Zakopiec i Zarabie !!!
A na Zarabiu knajpa z piwem przy jazzie i knajpa z dancingiem, o ile się nie mylę Kaskada.
Na Zarabiu bywałem jako dziecię i młodzieniec, podobnie jak w Zakopanem.
PRL PRL-em, ale ludzie byli często lepsi.

Pozdrawiam

jwp - Ja też potrafię w mordę bić.

Hr. Skrzyński - Panie Marszałku, a jaki program tej partii ?
Marszałek Piłsudski - Najprostszy z możliwych. Bić kurwy i złodziei, mości hrabio.

Rzucasz, masz odbitą butelkę...

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

"...Fantazyjna nazwa czerwonego wina stołowego wytrawnego, importowanego do kraju z Algierii. Jest to tanie wino, ale bardzo przeciętnej jakości, nadające się jednak do sporządzania wina grzanego...".

W moich czasach zabójcze było megasłodkie wino typu Heros - link w obrazku.

oraz wino musujące Bankietowe - link w obrazku. W dwóch odmianach - białe i czerwone. Miała jedną wadę, lubiło się "cofnąć". Nie wiem czy za dużo gazu, czy też szczep nieswojski.

Były też "Rzyglingi", czyli wina typu Rizling z NRD, niby mszalne, z atestem,że tak powiem. Jednak w smaku mydlane.

Na przełomie lat 70-ych i 80-ych pojawiło się białe wino "z importu" o obiecującej nazwie "Prima Vera". Do wypicia tylko na "ciepło".

Piękna etykieta i przystępna cena, wizja wizyty we Włoszech, a kończyło się zwykle w Rydze.

Tyle na razie.

W temacie jestem mocny, wierzę, że inni też.


Pozdrawiam

jwp - Ja też potrafię w mordę bić.

Hr. Skrzyński - Panie Marszałku, a jaki program tej partii ?
Marszałek Piłsudski - Najprostszy z możliwych. Bić kurwy i złodziei, mości hrabio.

@ jwp - algierskie?

Myślałam, że tunezyjskie. W takim razie było jeszcze jakieś tunezyjskie.
Pozostałe nalepki nic mi nie mówią, ale ja dość porzundna studentka byłam, picie rzuciłam na początku podstawówki. :-)

To późny wynalazek, a może tak skutecznie pamięć odbierała.

I tak mile z powodu okoliczności spożycia pamiętam.

Pozdrawiam

jwp - Ja też potrafię w mordę bić.

Hr. Skrzyński - Panie Marszałku, a jaki program tej partii ?
Marszałek Piłsudski - Najprostszy z możliwych. Bić kurwy i złodziei, mości hrabio.

@ jwp

Drogi Blogerze, z czym do gościa. Ja zaczęłam pić w wieku przedszkolnym! Karafka to był w domu mój ulubiony przedmiot. Przezroczysta, pękata, malowana w delikatne rumianki, nawet pusta pachniała mi wódką, ech. Lubiłam, jak przychodzili goście, bo rodzice potem z nimi do drzwi, a ja myk do nieopróżnionych kieliszków.
Ale już w podstawówce mi całkiem przeszło i utrzymuje się to do dziś wbrew czarnym prognozom rodziców, że córka będzie alkoholiczką.

Proxenia

No to kurczę wczesne początki.
Karafkę do dzisiaj mam, a nawet kilka. Jedną z Ziem Odzyskanych.

Ja później, bo w liceum, trochę nadrobiłem.

Może gdybyś później, to byłabyś smakoszem.

Ja uważam, że ludzie rodzą się z kodem pijaczka lub alkoholika. Dyskusyjna teza, ale trzymam się swojej wersji.

Dzieci, to jednak zdolne bestie. Czyli widać nie najgorsze te co cukier wyjadały.

Pozdrawiam

jwp - Ja też potrafię w mordę bić.

Hr. Skrzyński - Panie Marszałku, a jaki program tej partii ?
Marszałek Piłsudski - Najprostszy z możliwych. Bić kurwy i złodziei, mości hrabio.

miał wtedy ze trzy latka i parcie na poznawanie świata

:)) Wspomnę syna - dziś obywatela korony brytyjskiej - gdy jako pachole również wcześnie zaczynał swoją przygodę z alkoholem. Wkładał paluszek do kieliszka po czym do buzi, każdorazowo sepleniąc przy tym - tfu, świństwo. I tak brzydząc się ...potrafił ten palec zamoczyć kilka razy. To był jedyny epizod związany z alkoholizmem. Zraził się nim do do dzisiaj.

No nie.. dla mnie smoczątka w latach 60 dostępne butelki

to litrowa mleka z białym kapslem, półlitrowa śmietany z żółtym i takaż kefiru z zielonym. W latach następnych to Mistella.
najgorsze co w życiu wypiłem to wódka "Bałtycka", na karbidzie pędzona jej mać...Nigdy, przenigdy nie miałem takiego kaca jak po "Bałtyckiej" spożytej w ramach stypy po Breżniewie.
--------------------------
Reszta nie jest milczeniem.

Smok Goryncz

Te z kapslem to na dzień następny.

A gorszej niż ja nie piłeś.

To była zakupiona u dorożkarza Zbożowa Mieszana, Vistulę i Baltic biła na łeb.

Po zakupie i spożyciu nie tylko film się mógł urwać, ale całe archiwum w p...u, jak Biblioteka Aleksandryjska.

Pozdrawiam

P.S. Jak dyskusja nabierze rumieńców, to napiszę skąd się wzięła wódka typu Vistula.

jwp - Ja też potrafię w mordę bić.

Hr. Skrzyński - Panie Marszałku, a jaki program tej partii ?
Marszałek Piłsudski - Najprostszy z możliwych. Bić kurwy i złodziei, mości hrabio.

Nie.

Otóż w pewnym czasopiśmie satyrycznym, Karuzela lub Szpilki była taka wersja.

Racjonalizator był przyszedł do samego Dyrechtora i pochwalił się swoim pomysłem na zagospodarowanie szmat, nie mylić z utylizacją.

W owym zakładzie pracy tony szmat, używane do czyszczenia maszyn i narzędzi, jak to się mówi, marnowały się.

I cóż wymyślił członek Koła Racjonalizatorów.

Otóż taką maszynę, że wrzucamy, wyżymamy i leci z kranika.

Dyrektor skosztował produktu, mocno się skrzywił, ale rzekł - Da się wypić, a i będzie jak znalazł dla szerokich mas i nieźle kopie w łeb.

Po czym zapytał wynalazcę tegoż niesławnego płynu -
Jak to nazwiemy ?

Może Vistula - odrzekł nieświadomy konsekwencji swojego wynalazku racjonalizator.

Tak, świetnie. Nazwa się przyjmie - stwierdził Dyrektor.

Wódka też się przyjęła, choć nie była zbytnio przyswajalna.

Taki masowy prototyp Chopina.

Pozdrawiam

jwp - Ja też potrafię w mordę bić.

Hr. Skrzyński - Panie Marszałku, a jaki program tej partii ?
Marszałek Piłsudski - Najprostszy z możliwych. Bić kurwy i złodziei, mości hrabio.

@tł - zdecydowanie pozostawiała

niesmak.. :) A z nazw wyrafinowanych to D'Jabolo :)
--------------------------
Reszta nie jest milczeniem.

Marek i TŁ

Tzw. Mózgojeby, Patykiem pisane, Uśmiech Sołtysa i inne.

Raczej unikałem, głowę miałem mocną, ale żołądek nie trawił tych z najniższej półki. Wolałem domowe winko Taty, a potem swoje i kolegów. Jako pierwsi wprowadziliśmy polską odmianę "Beaujolais nouveau".
Brak cierpliwości był "ojcem" wynalazku.

Pozdrawiam

jwp - Ja też potrafię w mordę bić.

Hr. Skrzyński - Panie Marszałku, a jaki program tej partii ?
Marszałek Piłsudski - Najprostszy z możliwych. Bić kurwy i złodziei, mości hrabio.

W dążeniu do szlachetnej prostoty i komunikatu wprost, wino

to nazywało się "Wino"

Tylko to reprint jest....

--------------------------

Reszta nie jest milczeniem.

Autor ma rację....

... te wspomnienia już zostaną.
Lambretta, gitara Stratocaster i zapach włosów tej Dziewczyny.
pozdrawiam Autorów, JWP & Jacek Chruściński i życzę
dobrych snów.
Marek S.
...a do poduszeczki, może to :

Maruś

Witaj Marku,

sorry, że z poślizgiem, ale temat okazał się "dyskusyjny".

Gitary, wzmacniacze, rowery i skutery.

Wszystko to i o wiele więcej niż dzisiejszą młodzież Nas stworzyło.

Z prawdziwej gliny.

Dla Ciebie, tylko... z pozdrowieniami...

Jeden z moich największych muzycznych skarbów... Nic nie jest - All over now...
jwp - Ja też potrafię w mordę bić. Hr. Skrzyński - Panie Marszałku, a jaki program tej partii ? Marszałek Piłsudski - Najprostszy z możliwych. Bić kurwy i złodziei, mości hrabio.

kombajn drewniany wszechstronny

A u mnie w domu byl taki kombajn - radio oczywiscie lampowe z adapterem w jednej pieknej drewnianej obudowie.
Mozna bylo puszczac plyty na obroty 33, 45 lub 78.Jednak ja nie moglem go obslugiwac - bylem za mlody, wiec plyty jesli jakies zostaly nie sa poniszczone.

Emir

Witaj,
na wsi u dziadka były takie stare kombajny z magicznym okiem, jeden Pioneer, a w mieście u drugiego też takie w drewnianej.
Poginęły cholera.

Płyty na 78 też gdzieś mam.

Pozdrawiam

jwp - Ja też potrafię w mordę bić.

Hr. Skrzyński - Panie Marszałku, a jaki program tej partii ?
Marszałek Piłsudski - Najprostszy z możliwych. Bić kurwy i złodziei, mości hrabio.

Witam. Zacne grono nikotyniarzy się tu zebrało, melomanów

i jak sądzę mniej lub bardziej świadomych rozbijaczy Systemu. Nie jest zatem dziwne, że System nie podołał. I te wspomnienia... Czy też tak macie, że wspomnienia pachną. Czasem, gdy nawet na starym filmie zobaczę jak ktoś zapali extra mocnego, odruchowo wącham palce w obawie przed Rodzicami...

Serdecznie pozdrawiam

HdeS

HdeS - na widok

EM chwytam się za płuca... Już 16 lat jak się uwolniłem...
--------------------------
Reszta nie jest milczeniem.

HdeS

Witaj,
takie sentymentalne spotkanie.
A rozbijactwo dalej wadzi władzy.
Extra Mocne dawały popalić.

Pozdrawiam Serdeznie

jwp - Ja też potrafię w mordę bić.

Hr. Skrzyński - Panie Marszałku, a jaki program tej partii ?
Marszałek Piłsudski - Najprostszy z możliwych. Bić kurwy i złodziei, mości hrabio.

Dla Wszystkich

Tak żeby dopełnić wątek trunkowy posilę się obrazkami z komentarzy p;od moim starym wpisem...

Szmaty mają się dobrze - link.

Leśny dzban - wersja w uzupełniaczu płynów.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 


TOP 30 - Ranking win owocowych - link

1-sze miejsce

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

2-gie miejsce

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

3-cie miejsce

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Ja jednak dalej stawiam na swoje typy...

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

A dla Pań, cóż zawsze lubiły Owoc Zakazany...

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Materiały źródłowe po części ze strony - link w obrazku

Polecam też -

Pieśni biesiadne i biboszowskie - link

A może tak porozmawiamy o pierwszym McDonaldzie...

 

jwp - Ja też potrafię w mordę bić.

Hr. Skrzyński - Panie Marszałku, a jaki program tej partii ?
Marszałek Piłsudski - Najprostszy z możliwych. Bić kurwy i złodziei, mości hrabio.

@jwp =- komandos został wykorzystany w "Zmiennikach"

"Dlaczego komandos?" "Bo zupełnie z nienacka obala na ziemię"
Pozdrawiam :)
--------------------------
Reszta nie jest milczeniem.

Się mi spacja zrobiła i wyszło

jakby szlachetny trunek miał coś wspólnego z nienackim zbigniewem. A przecież on był z ORMO, nie z komandosów :)
--------------------------
Reszta nie jest milczeniem.

Smok Goryncz

Rozbawiłeś mnie, a ostatnio, jak zapewne nikomu myślącemu, nie jest mi do śmiechu.

Mogłem się domyślić, co robi komandos. Ale dalej rżę, że obala z nienacka i w dodatku na Ziemię.

Dobre wino musi zglebować. Nie po to inwestycja i konsumpcja, by skończyć w pionie.

Wreszcie ktoś mi tak odpowiedział, że czuję się spełniony, zwolniony z kolejnych odpowiedzi i mogę powalczyć z "Komandosem".

Dzięki Smoku za Dar Wyzwolenia.


I może jeszcze coś do Snu

Pozdrawiam

jwp - Ja też potrafię w mordę bić.

Hr. Skrzyński - Panie Marszałku, a jaki program tej partii ?
Marszałek Piłsudski - Najprostszy z możliwych. Bić kurwy i złodziei, mości hrabio.

portret użytkownika Gaga

JWP

Balon ma to siebie że w końcu pęka albo opada jak zużyta prezerwatywa, przykurzona zresztą.

Pozdrawiam

Jeszcze Polska nie zginęła / Isten, áldd meg a magyart

Gaga

To pojechałaś bardziej niż kibole, ale ten ryży może się tako kojarzyć i wyrzucą go jak zużytą.

Pozdrawiam

jwp - Ja też potrafię w mordę bić.

Hr. Skrzyński - Panie Marszałku, a jaki program tej partii ?
Marszałek Piłsudski - Najprostszy z możliwych. Bić kurwy i złodziei, mości hrabio.

ktory z jabcokow

produkowal Palikot?
I czy czasem nie byl pierwowzorem dla filmu
"Piniondze to nie Fszystko"
czy jakos tak

portret użytkownika obiboknawlasnykoszt@tlen.pl

Nic nie napiszę, bo jak zacząłem pisać to ;O)

Wyszło coś potężnego z tymi cenami wódki, papierosami i innymi przygodami z lat 50,60 i 70 XX wieku.
Paliłem Mewy, MDM, Mentolowe, 66, Syreny i insze badziewie.
W kioskach RUCH papierosy Sport były sprzedawane po 20 groszy za sztukę, a także w piątkach za złotówkę, bo fabryczne opakowania były po 10 i 20 sztuk.20 kosztowały 3 złotych, równowartość 3 butelek po occie, oleju lub wódce. Po oleju czyściło się popiołem i mąką kartoflaną i taką szczotką do mycia butelek. Najdroższe były butelki po oranżadzie 0,33 litra i 0,5 litra po piwie i kwasie chlebowym. Ceny tych butelek nie pamiętam.
Wódeczkę i spirytus też strzykawką pobierałem z zalakowanych butelek litrowych i półlitrowych.
Półlitrowa wódka z czerwoną etykietką tzw. strażacka kosztowała 58 złotych razem ze znaczkami na Ligę Kobiet i Towarzystwo Przyjaciół Dzieci po 1 złotych każdy, a wino Myśliwskie kosztowało 17,50 złocisza w butelce o pojemności 0,75 litra.
Dopiero Gierek podniósł cenę butelek do 3 złotych
Po podwyżce cen butelek miała miejsce afera ze szczawiem konserwowym w butelkach, który był tańszy od samego opakowania bo kosztowała nieco ponad 1 złotych, gdy opakowanie w skupie warte było 3 złotych.
Była afera gospodarcza z tym szczawiem i butelkami, bo jakiś gość został oskarżony o niszczenie mienia społecznego.
Było tak, ze wykupili cały ten szczaw w butelkach, który z butelek wylewali, myli butelki i sprzedali je po 3 złotych za sztukę.
Dziś można się z tego śmiać lecz nie wówczas, gdy groziła za to nawet kara śmierci, prawda?

Nie ma co, w ciekawych czasach żyliśmy i żyjemy.

Pozdrawiam,
Obibok na własny koszt

Obibo...

Witaj,
wiesz co w Tobie cenię ( choć inne też ), jesteś chodzącą skarbnicą. W sprawach ważnych i pozornie niepoważnych.
Bo to co przypomniałeś, jest, że tak powiem wieloaspektowe.
Ja ciut młodszy jestem, ale też pamiętam te istotne szczegóły.
Zawsze wkurzał mnie odjazd kamery, jak miał być seks ( przeważnie na okno lub inne świeczki ) i brak szczegółów epoki.

Co to kurde !, ludzie nie chodzili do sławojek, nie pili i nie jedli. Kto dzisiaj wie i pamięta co i po ile było. A młodzież jakie ma porównanie i wiedzę elementarną o tych czasach.

Niezbędna jest lustracja w każdym obszarze.

Dzięki za bardzo ważne poszerzenie tematu i historie bezcenne.

Wiedz, że Ja i Moi stoimy przy Tobie.

Polska jest Nasza i nie oddamy jej nigdy.

Czapki z głów dla Polski i Takich Obiboków.

jwp - Ja też potrafię w mordę bić.

Hr. Skrzyński - Panie Marszałku, a jaki program tej partii ?
Marszałek Piłsudski - Najprostszy z możliwych. Bić kurwy i złodziei, mości hrabio.

portret użytkownika obiboknawlasnykoszt@tlen.pl

No i poszło się je,,, przez ten edytot

Wystarczy że pisząc nacisnę nie ten klawisz i tekst tworzony przez ponad godzinę poleciał już po raz kolejny w kosmos.
Musze zacząć pisać wszystko w Wordzie, a później przenosić do okienka NP.
Szkoda tak ogromnego cennika - spadam.

Spokojnej nocy.
Obibok na własny koszt

portret użytkownika Muni

"sporty"

Jeszcze o papierosach... "Sporty" miały swoich fanatycznych wyznawców. Były trzy fabryki, w Krakowie, Poznaniu i Radomiu. Poznańskie uchodziły za najgorsze, więc jadąc na wakacje nad morze (tam takie sprzedawano) zawsze brało się zapas z domu. Za najlepsze zaś uchodziły radomskie, kiedy można było się w takie zaopatrzyć, gdzieś przejazdem, to kupowało się na zapas.
Specyfiką zaś krakowskich były okazjonalne korzenie w tytoniu o rekordowych rozmiarach.

Jeśli chodzi o obecność sztachet ogrodzeniowych,

to żadna marka nie mogła się równać z Klubowymi.
--------------------------
Reszta nie jest milczeniem.

portret użytkownika Szary kot

Na klubowych właśnie uczyłam się palić.

Do dzisiaj nie zapomnę kaca po pierwszych papierosach ;-(
Paliłam i piłam dopiero w latach 80-tych (bo "dzieckiem w kołysce" jakoś trudno było to robić...). Pamiętam wiarusy, opale (długie, cienkie) i zefiry. I do dzisiaj nie zapomnę carmenów - choć były drogie, czasami sobie pozwalałam - fajnie przyduszały w płuckach ;-)
Wprawdzie przez gardło, a ściślej klawiaturę nie przejdzie mi, że za komuny......., ale jednak młodość..., eh wzięło się Wam na wspominki i człek się rozkleja.

Pozdrawiam serdecznie wszystkie Dinozaury ;-)))

Jeszcze Polska nie zginęła / Isten, aldd meg a Magyart Ps.33,5

Szary Kot

Witaj,
o !, Wiarusy były.
A paliło się tak dla towarzystwa i w dobrym tonie było. U niektórych przeszło w nałóg.

Komuna nie była fajna, ale młodość i ludzie tak.

Pozdrawiam Serdecznie

jwp - Ja też potrafię w mordę bić.

Hr. Skrzyński - Panie Marszałku, a jaki program tej partii ?
Marszałek Piłsudski - Najprostszy z możliwych. Bić kurwy i złodziei, mości hrabio.

Muni

Witaj,
Sporty, to osobna historia. Te niewdychalne, cięte z metra i te w prążkowanej bibułce.

W Krakowie nie tylko korzenie, ale i łopatka do śmieci zmielona.

Były też papyrosy Radomskie.

SZPORTY natomiast się nie tylko brakiem jakości nie obroniły, ale i nazwa dyskusyjna padła.

Znam też przypadek autentyczny, gdy nasz polski uczony goszcząc na pewnym sympozjum w Paryżu, po zapaleniu w "fuaje" sporta nie mógł się opędzić od kolegów z Zachodu. Szczególnie od palaczy Gitane i Gauloises.
Te jak się okazuje inaczej waniały i nie kopały tak jak Sporty.

Podobnie mam uczucia mieszane w stosunku do Davidoff, drogie, a smakują, jak nie przymierzając elegancka wersja Klubowych.

Tytoń, to nie taka prosta sprawa. Rolę inną kiedyś pełnił, a i lepszy był.

W Polsce uprawiano najlepsze odmiany, choćby Virginię.

A potem przyszły koncerny i potraktowały nas kolonialnie.

Od Nas najlepsze zabrać, dla nas najgorsze. I jeszcze podmienić, co się da.

jwp - Ja też potrafię w mordę bić.

Hr. Skrzyński - Panie Marszałku, a jaki program tej partii ?
Marszałek Piłsudski - Najprostszy z możliwych. Bić kurwy i złodziei, mości hrabio.

@jwp - przez "fajki" przesunąłeś nieco temat w czasie. To i ja

przypomnę nieco egzotyki, choć z przełomu 70/80. Najbardziej smrodliwe były bez wątpienie marki albańskie: DS i Arberie. Nie pamiętam nazwy kubańskich rzucanych czasami do kiosków bez kartek, za to pamiętam ekskluzywne, w twardych pudełeczkach ruskie "Tu 154"
--------------------------
Reszta nie jest milczeniem.

Durres Special,

albański smakołyk nikotynowy. Od nich zacząłem, mając z 15 lat i  nie wiem, dlaczego. Chyba dla durnego szpanu, bo jechały osobliwym melanżem kociego gówna i podgniłego siana.

Z naszego liceum goniło się na dużej przerwie jakieś pół kilometra "do fotografa" ; rzemieślnik ów miał atelier w starym domu z dużą sienią. Zziajani na szybkiego po pół papierocha i zaraz gonienie spowrotem. Stąd mam dla synów sporo wyrozumiałości...

A później trwało długo, nie palę dopiero 23 rok. Teraz dym mnie dusi.

Ok, do roboty, może później popiszę

Pozdr

torpeda.wulkaniczna

Witam,
zawsze była jakaś brama za rogiem i przyjazna dozorczyni, co chętnie lepszego zapaliła. Ale zdarzało się i w ubikacji jarać. A na dużej przerwie do małej kawiarenki.

Pozdrawiam

jwp - Ja też potrafię w mordę bić.

Hr. Skrzyński - Panie Marszałku, a jaki program tej partii ?
Marszałek Piłsudski - Najprostszy z możliwych. Bić kurwy i złodziei, mości hrabio.

Smok Goryncz

Z okazji programu Sojuz Apollo pojawiły się papierosy o tej nazwie.

Pozdrawiam

jwp - Ja też potrafię w mordę bić.

Hr. Skrzyński - Panie Marszałku, a jaki program tej partii ?
Marszałek Piłsudski - Najprostszy z możliwych. Bić kurwy i złodziei, mości hrabio.

portret użytkownika Muni

kubańskie ćmiki

były takie, nawet mialy ładną graficznie paczkę, były długości Carmenów i troszkę krótsze, bez filtra, nazywały się chyba Rio de Oro, co do tego "rio" nie jestem pewny, bo eksponowana w nazwie była litera O słowa "oro".

W każdym razie... już nigdy po 1979 roku nie czułem tego charakterystycznego zapachu Carmenów, który był rozpoznawalny kiedy tylko poczuło się ten dymek...

Dzięki za ten wpis.

Tyle wspomnień,że aż robi się słodko na wspomnienie niektórych. Jeszcze raz dzięki. Gdy poznałem moją żonę to nasze pierwsze spotkanie "świętowaliśmy" przy Tokaju Samorodnim. Do dziś mam do Tokajów sentyment  a "bielszy odcień bieli" tak samo dziła jak wtedy.

Lupo

Witaj,
piło się Tokaje, były niezłe. A teraz za kilkanaście zeta można kupić naprawdę niezłe. Putowe oczywiście droższe.
Pojawiły się też szampany z Tokaju w konkurencyjnej cenie.
Muzyka, dobra, nic nie traci, a nawet zyskuje siłę wspomnień sentymentalnych.

Pozdrawiam

jwp - Ja też potrafię w mordę bić.

Hr. Skrzyński - Panie Marszałku, a jaki program tej partii ?
Marszałek Piłsudski - Najprostszy z możliwych. Bić kurwy i złodziei, mości hrabio.

Kochajmy wspomnienia....

Pamiętam swój pierwszy gramofon - cyklamenowe "Bambino" bez głośnika i pierwszą płytę - arie operowe w wykonaniu Jana Kiepury. Pamiętam wzruszenie mojej Mamy bo pamiętała g;os chłopca z Sosnowca na żywo ze swych warszawskich lat - owacje pod hotelem, koncerty z dachu limuzyny dla Warszawian...
Ja pamiętam pogrzeb bo pojechaliśmy do Warszawy pożegnać Mistrza Jana...

Pozdrawiam.
contessa

_______________
"Żeby być traktowanym jako duży europejski naród, trzeba chcieć nim być".
Lech Kaczyński
_______________
Jeszcze Polska nie zginęła / Isten aldd meg a Magyart

"Urodziłem się w Polsce" - Złe Psy :
http://www.youtube.com

Contessa

Witaj,
Kiepura, kto nie słuchał ten kiep.
A Bambino to była podstawa, coś jak rower Żabka dla dzieci.

Pozdrawiam Serdecznie

jwp - Ja też potrafię w mordę bić.

Hr. Skrzyński - Panie Marszałku, a jaki program tej partii ?
Marszałek Piłsudski - Najprostszy z możliwych. Bić kurwy i złodziei, mości hrabio.

JWP

Roweru jako dziecko nigdy nie miałam, dopiero na studiach miałam pierwszy w życiu - używanego składaka kupiłam od kolegi (bo nie miał na piwo) ale mi go ukradli z piwnicy akademika, gdzie parkował. Łyżwy też dopiero na studiach, pierwsze figurówki, zdarte później przez córkę...
Jak o pierwszych razach snujemy wspominienia to moja pierwsza płyta pocztówkowa była z piosenką z filmu "Love story", pierwszy papieros (dopiero na studiach) pochodził z zakupów w samolocie, nawet pamiętam - K&M, czy jakoś tak, w bordowo-czarnym miękkim opakowaniu i potem palenie w kibelku u Mamy. Wyczuła i.... "a weź się nie wygłupiaj, przecież wiem, że palisz"... No nie chciała uwierzyć, że to na prawdę mój pierwszy w życiu sztach (kaszlałam jak cholera, hihihhi, i chyba nie tyle smrodzik co kaszel mnie zdradził), ale za to wypalony w pełnym komforcie.
O pierwszych próbkach ze "szkłem" to podobno jako maleńki szkrab spijałam z kieliszków po gościach... To chyba jakaś reguła sądząc ze wspomnień Twoich Gości, więc wstydzić się nie muszę i za wyjątek uważać też.
;);)

Pozdrawiam.
contessa

_______________
"Żeby być traktowanym jako duży europejski naród, trzeba chcieć nim być".
Lech Kaczyński
_______________
Jeszcze Polska nie zginęła / Isten aldd meg a Magyart

"Urodziłem się w Polsce" - Złe Psy :
http://www.youtube.com

Contessa

Wszystkie pierwszy rzeczy przychodzą nie zawsze na czas, choć może tak ma być.
A jak widzę dziecięca ciekawość trunków wielu dotknęła.

Wspomnienia nasze przywracają nas do trudnych często, ale pięknych nami i bliskimi czasów.

Pozdrawiam

jwp - Ja też potrafię w mordę bić.

Hr. Skrzyński - Panie Marszałku, a jaki program tej partii ?
Marszałek Piłsudski - Najprostszy z możliwych. Bić kurwy i złodziei, mości hrabio.

@JWP, Drogi Gospodarzu....

... witaj "J".
Jedni muszą tyrać, aby inni mogli pić "owoce"...:-))
Rano na spokojnie przegladałem cały wspaniały wątek .
Tak się zastanawiam ile poszło etopiryny dzisiejszego ranka :-)
Alle, ad rem.
Wspomniałeś pewien złocisty trunek, pod nazwą :
skurczy-
BYK
Zapytowywuję, czy masz w swojej piwniczce, jakiś wolny "egzemplarz" ? chętnie odkupię albo zamienię na buteleczkę Martella, jeszcze pewexoskiego.. :-))
pozdrawiam,
Marek
ps.
...póki co ,wspominajmy dalej OK ?


...to jest dedykacja, dla Pani, która lubi Skurczybyczka :-)

Maruś

Przykro mi ale nie miałem przyjemności się z tym "Skurczybykiem". Zmierzyć.

Mam za to Szampany wyborne z Tokaju.

Dzięki za dedykację i pozdrawiam

jwp - Ja też potrafię w mordę bić.

Hr. Skrzyński - Panie Marszałku, a jaki program tej partii ?
Marszałek Piłsudski - Najprostszy z możliwych. Bić kurwy i złodziei, mości hrabio.

Pamiętam Mewy, bo miały swój specyficzny zapach

Także jazdę zaczepiony za autobusem na łyżwach
Buty zawsze mnie sprawiały problemy, były małe
Na dodatek też były jakieś mało wytrzymałe
"Randez-vous o 6.10" było źródłem dobrej muzyki
A wcześniej można było posłuchać nowości polityki
Wprawdzie trzaski były, trzeba było łapać fale
Ale wprawieni robiliśmy to bardzo często doskonale
Tańczyło się Jive i Mozambika krokiem drobnym
Były też wolniejsze z przytulaniem często nadobnym
Pozdrawiam

Jacek Mruk

Witaj,
była jazda, a kto pamięta deskę z łyżwami. U nas nazywano je karapatkami.
Radio od rana i na dobranoc.
Szybkie i wolne na przemian, by poskakać, a u poprzytulać się.
Takie to były czasy.

Pozdrawiam

jwp - Ja też potrafię w mordę bić.

Hr. Skrzyński - Panie Marszałku, a jaki program tej partii ?
Marszałek Piłsudski - Najprostszy z możliwych. Bić kurwy i złodziei, mości hrabio.

A deski na łożyskach?

Jeny, to była jazda ze snopem iskier z tyłu!
--------------------------
Reszta nie jest milczeniem.

Smok Goryncz

Taka letnia wersja karapatek.

Oj się przypomina, wiele...

Pozdrawiam

jwp - Ja też potrafię w mordę bić.

Hr. Skrzyński - Panie Marszałku, a jaki program tej partii ?
Marszałek Piłsudski - Najprostszy z możliwych. Bić kurwy i złodziei, mości hrabio.

JWP - karapatki pod Wawelem, a u Neptuna katajki...

Jeziu, jak ja marzyłam o łyżwach, choćby nawet takich przykręcanych do butów, ale ciało rodzicielskie nie i nie - rękę złamiesz, jak będziesz grać? Sama na lodowisko, tak daleko ? I takie tam... Ech !

Pozdrawiam.
contessa

_______________
"Żeby być traktowanym jako duży europejski naród, trzeba chcieć nim być".
Lech Kaczyński
_______________
Jeszcze Polska nie zginęła / Isten aldd meg a Magyart

"Urodziłem się w Polsce" - Złe Psy :
http://www.youtube.com

@JWP

Chociaż jestem nieco spóźniona, to jednak grzechem byłoby nie dopisać własnych wspomnień w tak pięknym wątku :))

W latach 60. stanowczo jeszcze nie paliłam i nie używałam alkoholu. Po papierosy sięgnęłam dopiero w klasie maturalnej, a to były już lata 70. Uczyłam się na "Piastach" - czy ktoś pamięta to obrzydlistwo? Potem sięgnęłam po mentolowe "Zefiry" (świństwo jeszcze gorsze), bo wydawało mi się, że tak będzie bardziej elegancko :)) Na studiach odkryłam "Caro" i zostałam przy nich na kolejne długie lata. Natomiast z lat 60. pamietam "Giewonty", które paliła moja mama i papierosy "Silesia" palone przez moją ciocię.

Z alkoholem było jeszcze gorzej, ponieważ na wszelkie prywatki chłopcy kupowali sobie wódkę, której nigdy nie lubiłam, a dziewczyny zaopatrywali w słodkie wina, których też do dziś nie znoszę. Pamietam dwie szczególnie eksploatowane marki - Mistella i Lacrima.
W rezultacie z alkoholem przeprosiłam się dopiero na studiach i najczęściej był to Egri Bikaver. Pilismy też wodę ognistą o nazwie "Soplica staropolska".

Natomiast pocztówki dźwiękowe pamiętam doskonale. Moją ulubioną było "Hey Jude" wytłoczone na ciemnoczerwonym plastiku. Oczywiście ramię adapteru lubiło przeskakiwać na tych pocztówkach, ale mieliśmy pomysł racjonalizatorski polegający na odpowiednim dociążeniu go. W tym celu do główki ramienia przymocowywało się gumką-recepturką monetę (chyba 10-złotową) i to pomagało, choć igła oczywiście zdzierała się szybciej :)

Dziękuję JWP za rozsypanie tego worka ze wspomnieniami :)

Ellenai

Witaj,
pamiętam te "świństwa", które wymieniłaś.
Fakt, że zestawy na prywatki nie zawsze były smakowite, ale to kwestia finansów ubogich i słabego wyrobienia alkoholowego w jakości, bo w ilości wielu sobie radziło. Bikavery i tokaje ratowały jednak smak imprezy, Soplica też, jak i żytnia.

Hey Jude, bardzo mile wspominam. A pomysłów podnoszących jakość sprzętu i niwelujące jego i nośników dźwięku słabości było wiele, Wasz też niezły.


Pozdrawiam Serdecznie

jwp - Ja też potrafię w mordę bić.

Hr. Skrzyński - Panie Marszałku, a jaki program tej partii ?
Marszałek Piłsudski - Najprostszy z możliwych. Bić kurwy i złodziei, mości hrabio.

@JWP

Hey Jude, bardzo mile wspominam.

"Hey Jude" chyba mile wspomina każdy wtedy zakochany.
Przede wszystkim dlatego, że to bardzo długi utwór. Można było tańczyć i tańczyć. Ważne, by tancerz był odpowiedni :))

Dziękuję JWP za te takty budzące sentymentalne wspomnienia :)

Ellenai

Były też inne długie utwory, choćby z Dark Side of the Moon.

I racja, że tancerz, a w moim przypadku tancerka, musieli być odpowiedni.

Choć nadmienię, że ideałem jest taka/taki, co się chcemy przytulać, a i w szybkim tańcu sobie radzi.

Pozdrawiam

jwp - Ja też potrafię w mordę bić.

Hr. Skrzyński - Panie Marszałku, a jaki program tej partii ?
Marszałek Piłsudski - Najprostszy z możliwych. Bić kurwy i złodziei, mości hrabio.