Konklawe podług szczura

zartownis.jpg
Blog

Gwoli ścisłości.

Zamieściłeś we wpisie - nie była to notka autorska, a raczej wklejka z Kwejka - marne "dowcipy rysunkowe". Pisząc, że to "ekskluzywne ilustracje". Takież ekskluzywne, jak Twoje poczucie humoru.

Linki do "tekstów" z którymi...

http://niepoprawni.pl/blog/7291/kulisy-konklawe

http://niepoprawni.pl/blog/7291/kulisy-konklawe-komentarz-autora-oraz-o-fanatyzmie-slow-kilka

A potem się użalasz za pomocą żałosnej retoryki nad nami, czy też bardziej nad Sobą.

Generalnie szkoda czasu na polemikę z osobą, która nie rozróżnia ostrza satyry od nabijania się z...

Cytujesz powiedzenie - "...fanatyzm...", chyba nigdy nie miałeś do czynienia w życiu z prawdziwym fanatykiem.

Jak to jest staranny dobór ilustracji, to mam obawy o Twoją higienę. Nie tylko psychiczną.

Dlaczego nie możesz - "...pozostawić bez stosownego komentarza..." ?

I jak rozumiesz stosowny..., czy nie bardziej subiektywny. Stosowność ładnie brzmi, lecz działa jak wytrych, jednak marny.

Po jaką cholerę epatujesz przodkami i życiorysem przy tak marnej okazji. Zostaw to na ciężkie boje, a tak naprawdę nicki nie mają żadnej oprócz sieciowej historii.

Deklaracje na blogach są warte tyle, co funt kłaków. Nie przeczę jednak, że nawet kładki w gramach można obecnie nieźle sprzedać.

Z humorem jest tak, jak z muzyką. Jest dobra, albo zła, może kiepska. Nawet utwór ( nie piosenka, bo nawet Majteczki w... są utworem ) Disco Polo może być na wysokim poziomie. Nie mam zamiaru nikogo przekonywać na siłę do np. jazzu, ale potrafiłbym nawet najbardziej opornego. Kwestia doboru edukacji do poziomu i rozwijania oraz kształtowania gustu. Bo ten jednak podlega dyskusji.

Zatem nie jest to kwestia do końca subiektywna. I nie ma podziału na zwolenników kawałów o…, tylko na ludzi z poczuciem dobrego smaku oraz rozróżniających prymitywne szyderstwa i bolszewickie dowcipasy rodem z „Krokodila” od niezbędnej w naszym życiu satyry. Gdyż prawdziwa cnota krytyk się nie boi, lecz krytykant z kompleksami cnocie nawet nie podskoczy.

Z tą „nagonką”, to lekka przesada, chyba sobie podbijasz bębenek. Tylko pałeczki za słabe, by werblem zabrzmieć.

Oczywiście, że nikogo nie dyskredytują, są za cienkie. I nie są ilustracjami, tym bardziej, że tekstu nie było. A użycie sformułowania „ataki werbalne” rozbawiło mnie jak lektura przemówień Gomółki. Jest to dopuszczalny zwrot, niestety niewiele wnosi, gdyż opisuje tylko formę, a nie odnosi się do treści komentarzy. Trudno zresztą, by na portalu można było atakować niewerbalnie. A szkoda, dopiero by się działo i trup ścieliłby się gęsto. Ku uciesze gawiedzi.

Jakiego dystansu oczekujesz, gdy dzwonisz przez kabel. To absolutnie nie sprzyja takiemu podejściu. Nie oceniając komentarzy, które i tak były „lajtowe”, nie zebrałeś nawet bęcków. Walisz młotem komunałów ( vide – Kto nie z nami… ), by co udowodnić ? Masz tak samo zaburzony dystans, jak gołąb po zmianie biegunów magnetycznych.

A dobijasz się jako autor poprzedniej notki i tej – niby polemicznej stwierdzeniem –

„…Ludzie, LITOŚCI! Jest taki termin na to - fanatyzm. Przypominam, że fundamentem ekstremy islamskiej czy nazizmu jest ślepe podporządkowanie się pod pewne kanony…”.

Otóż kanony nigdy nie były ( rozumnie pojęte) fundamentem tego, co przywołujesz, owszem słowo z natury jest obojętne, lecz podstawowe kanony, idee służą „Dobrej Wierze”. Z dziewictwa też kiedyś uczyniono „Dobry i Pożądany Towar”.

To nie kwestia oczerniania, znowu mylisz pojęcia. Jeśli uznać Twoje mini-cv, to powinieneś rozróżniać obronę przez atak, lub samoobronę od owego oczerniania, którym od wieków posługują się służby i ich lokajczyki. Nie przymierzaj, zatem tego, co my czynimy do manipulacji i propagandy. Jeśli uważasz, że nie potrafimy przyjąć prawdziwej krytyki, to ja spraw. Na razie nie zauważyłem niczego u Ciebie, co wnosi coś do dyskusji o marnej kondycji prawicy. Gdyż taka jest. Dlaczego miałaby być inna.

Zmiłuj się nad nami grzesznymi, to my Cię na stos wynieśliśmy. Ty tylko, jak Ci się wydaje, spełniłeś część wymogów z Kodeksu Czarownic. Nie leć Coryllusem w obie strony. Może lubisz smażyć jaja, ja też, lecz nie widzę powodu byś czynił z tego Wielkie Aj Waj !

Ja też nie trawię polityki i jej emisariuszy oraz nie chcę wybierać między mniejszym, a większym złem. Co nie zwalnia mnie od obowiązku trawienia, czasem przeżuwania i trawienia. Po coś nam Bóg  Dobrotliwy dał siekacze, żuchwę i układ trawienny. Zło konieczne – trudno się odnieść. Bo sprzeczność sama w sobie. Do czego konieczne ? Złem nie jest obrona konieczna, jest złem jej nadużycie. Linia jest cienka i nieuchwytna.

Co do zniewolenia, to wątpię szczerze, czy jest istota wolna na tym świecie, zatem nie szafujmy pewnością naszej wolności. Może nas, jak szafa 3-drzwiowa przygnieść. Przy przenoszeniu, a może stać, tam, gdzie jej miejsce.

Pretensje, to nie najlepsza metoda na „pracę twórczą”. Gdybym ja miał uderzać w nuty swoich pretensji, to bym rana nie dożył. Można mieć o wszystko i do wszystkich, najlepiej do siebie. Lecz bez przesady, bo się kończą swoistą katatonią.

Jeśli chodzi lub też biega o Kościół, to dla mnie jest Instytucja i Wspólnota. Wal, zatem śmiało w tę pierwszą, a jest, w co. A od Wspólnoty, z tymi ekskluzywnymi żarcikami trzymaj się z daleka.

Jest taki utwór - Znowu w życiu mi nie wyszło. I weź to do Siebie. Między sprzęgłem, a gazem i skrzynią biegów jest zgrzyt.

Jak to mówią starszy blogerzy – „…pokaż mi swojego nicka, a powiem Ci kim jesteś…”.

Możesz to użyć do kolejnych „gorzkich żalów”.

Mówisz, że Kościół budują ludzie. Kościół ma takie podwaliny, że fałszywa budowla padnie zanim się obejrzą fałszywi prorocy. A, że ludzie marni stawiają krzywe konstrukcje, to nie ma nic wspólnego z istotą rzeczy.

Warto zachować rezerwę, słowo wieloznaczne. Zacznij od rezerwy wobec Siebie, nas i „radosnej” twórczości na blogach.

Przeczytałem Twoje notki na NP i na twoim blogu. Następnym razem, jak będziesz uzewnętrzniał swój niemy krzyk, to się bardziej postaraj, a może lepiej, jak będzie niemy.

Ostatni dowcip może ma pewne walory, mniej śmieszny, a bardziej edukacyjny i poglądowy. Jednak upraszam o coś własnego.

Popadasz też w samouwielbienie –

„…(Jeśli za ten dowcip zostanę zbesztany i zwyzywany od niewierzących lewaków, to znaczy, że zmarnowałem tylko swój czas i mam do czynienia z betonem.)…”.

A może Nasz i Polski Czas marnujesz na marne szutki ?

A na koniec nie omieszkałeś –

"…"Fanatyzm jest gorszy od faszyzmu" - pamiętaj o tym.

Aczkolwiek z fanatykiem jest podobnie jak z alkoholikiem - żaden nie przyzna się do tego i musi doznać poważnego wstrząsu, żeby móc przejrzeć...".

To pierdoły klasyczne, mieszasz pojęcia, czas i miejsce akcji.

Dziękuję też za taką „perełkę” -

"...Czy będę nabijać się z innych wyznań?

Oczywiście, ze tak, chociaż przede wszystkim z własnego.

Identyfikuję się z nim, więc to jakbym śmiał się z samego siebie…”.

Co do nabijania, to sobie wyjaśniliśmy. Widzę, że jak się śmiejesz, a raczej nabijasz się z Chrystusa, to jakby z SIEBIE. Gratuluję poczucia pewności drogi. Nie wiem, czy warto byś się śmiał z Siebie. Ja nie będę z Ciebie, nie zwykłem z ułomności. I radzę szczerze to samo.

Nie bierz mojego komentarza/tekstu poważnie. Jak Ty bardziej się postarasz, to i ja też.

Jak na razie pustka goni pustkę i się splata, jak gremplina i  inna żaba golona, nie przymierzając.

Chciałoby się rzec – Weź nie pierdol. Tylko nie ma się do czego odnieść, bo bardziej nudzisz, niż wykonujesz ruchy frykcyjne. Posuwisto zwrotne, jak dialektyczne zabiegi. Może opamiętanie, a może egzorcyzmy domowe pomogą na fiksum dyrdum.

Niech „okazja”, jaką będą Święta, przyczyni się do uwolnienia umysłu z kamienia osobliwości, który tak Ci ciąży.

Odrodzić się warto, choć boli zrzucenie skorupy i lawy zastygłej. Jest okazja poświęcić „Jaja”, by bardzie święte były, a i może śmieszniejsze. Niech Bóg prowadzi. A wtedy odnajdziesz prawdziwy smak i wyczucie.

Szczur przychodzi pierwszy i ucieka też...

7.23077
Średnio: 7.2 (13 votes)

@

 10/10,

POZDRAWIAM.