Mój Dom

dom 300.jpg
Blog

…Tam Dom Twój, gdzie Serce Twoje…

Nie o tym jednak zamierzam pisać, wiem bowiem czym jest mój dom wewnętrzny. To moi bliscy, Ci żyjący i Ci, co pochowani już, a jednak nigdy nie odeszli. Z tym wszystkim, co od nich otrzymałem w darze i z obowiązku rodzinnego, a także z tym, co jeszcze…

Będzie pozornie nudno, wystarczy jednak otworzyć oczy wyobraźni.

Dom Rodzinny

Dom mam, rodzinny. Od narodzin. I choć urodziłem się w mieszkaniu ( w bloku ), to jednak w domu, a nie w szpitalu. Dość wcześnie przenieśliśmy się do przedwojennej kamienicy z jej wszystkimi zaletami. Jednak nie straciłem kontaktu z moimi kolegami z podwórka i z przyległościami bloku. Nie był on taki jak teraz mamy. Miał podwórko, plac zabaw, ogród i z dwóch stron stare kamienice. A dzięki temu, że przeniosłem się dosłownie o kilkanaście, no może kilkadziesiąt długich kroków, to miałem dwa w jednym. A i nie można zapomnieć o mieszkaniu dziadków miejskich na mojej dzielnicy i domostwie na wsi moich wiejskich dziadków. Jak i o willi stryjka w zacisznym miejscu, czy też mieszkaniach, domach i chatach mojej rodziny, kolegów, przyjaciół i znajomych i ich rodzin.

Treść, jaką należy wypełnić dom rodzinny, bez względu, w jakiej jest architektonicznej formie była mi dana, sądzę, że prawie w pełni. Mam jednak pomimo spełnienia swoją wizję i racjonalne marzenia, a nawet projekt budynku, w którym zmieściłby się mój wielopokoleniowy dom rodzinny.

Winien być na tyle blisko mojego miasta, by nie było utrudnieniem funkcjonować w dwóch obszarach. Na wsi podkrakowskiej, nie przy uczęszczanej drodze, ale jednak nie na pustkowiu. Z dala od zgiełku i modnych rejonów, jednak z sąsiedztwem.

Wysoki Parter

Lekko odsunięty od drogi, kilka metrów, jednak na tyle blisko, bym mógł przez okno jednej z sypialni pogwarzyć z woźnicą wracającym z pola, wskazać drogę zbłąkanemu wędrowcowi, poprzekomarzać się z zygzakiem wracającymi z gospody lub zawołać do sąsiada z przeciwka –

Wojtek !, Wpadnij, że.  

Ściągnąłem trochę winka z gąsiorka.

Podobny do domu polskiego. Z wejściem od drogi i sadu. Oba wejścia byłyby gankami. Ot tak dla wygody, bo i w zimie miło jest na ganku zadaszonym i z okiennicami, a w lecie przy zdjętych szybach smacznie się drzemie na fotelu bujanym. Miałby dużo okien, przecież zawsze można je zasłonić, a musiałyby też być zaopatrzone w solidne okiennice. Bo i to bezpieczne, a i jest w mojej pamięci. Samo otwieranie i zamykanie ich jest pięknym codziennym obrządkiem. Oba ganki centralnie.

Od strony ogrodu po lewej jego stronie mały taras i wyjście z sypialni, z tarasu schody do nieba owocowego. Po prawej drugi, większy taras, jakby poszerzający to, co w środku.

Po wejściu przez ganek od strony ogrodu duża, na wskroś budynku sień, jednak inna niż zwykle korytarze. Pełniłaby bowiem wiele ważnych i użytecznych funkcji.

Po lewej wejście do 1-szej sypialni, dla starszeństwa, dziadków, by wszędzie mieli blisko. Po prawej wejście do uniwersalnego połączenia kuchni, małej jadalni i bawialni. Z tym tarasem powiększającym przestrzeń i zejściem do ogrodu. Bo i funkcjonalne to, a i pozwala się przenikać warzeniu strawy i jej spożywaniu. Oczywiście z pewnym odgrodzeniem stref.

Z tego dużego pomieszczenia , na jego prawej ścianie drzwi do dużego salonu. Tam można by wystawne i duże rodzinne obiady podawać, a także po mniejszych, tych w małej jadalni podanych udać się kawę lub drzemkę. By dzieci mogły harcować w bawialni, a Panie domknęły, że tak powiem kuchnię. By po chwili i ploteczkach do nas dołączyć.

Kuchnia to poważna sprawa. Łączyłaby w sobie tradycję i nowoczesność. Na lewej ścianie tradycyjny piec, na drewno i węgiel z piecem chlebowym i zapieckiem, żadna podróbka. Po prawej nowoczesny zespół gastronomiczny. A pośrodku duży stół z krzesłami, do kuchennych posiadów, jak i działań przygotowawczych przed gotowaniem, pieczeniem i innymi pracami wykończeniowymi. Nad nim rondle i garnki miedziane, warkocze z czosnku, cebuli, papryka i zioła suszone. Dekoracyjne i praktyczne. Wszystko w wystroju i klimacie rustykalne, z pewną niezbędną harmonią.

Krzyż nad drzwiami i jeszcze nie wiem gdzie, ale takie jak mieli dziadkowie - "Wieczne Światełko". A Matka Boska też znajdzie należne jej miejsce. Dawniej wsiały na ścianach  święte obrazy, a w pokojach dzieci "Pamiątki Pierwszej Komunii.

I zegar oczywiście ścienny z wahadłem, lub stojący, mam ten pierwszy.

Obrazy na ścianach różne, różniste. W salonie przodkowie patrzą na nas, a w sypialni tuli nas do snu pejzaż polski.

Teraz opiszę obszar praktyczny i zarazem tradycyjny. Po lewej stronie, tej z piecem, wejście do spiżarni, która zajmuje część szerokiej sieni, takiej podręcznej i z zejściem do niższej, tej zimnej w piwnicy. Do tej na parterze można by też wejść od „drogi przez dom”, czyli korytarza wewnętrznego. Gdyż może w dzień, czy w nocy znajdzie się chętny na kompot lub kawałeczek z pęta kiełbasy.

Spiżarka, z podziałem praktycznym i czytelnym na strefy oraz z lodówką i zamrażarką, a także z małą winiarką. Dwustrefową, co najmniej. Drabinka też obowiązkowo. Długo by o tej spiżarni pisać, jednak dom czeka. W kuchni, ze względów czysto praktycznych, a nie z lenistwa, będzie winda kuchenna. Z napędem elektrycznym i awaryjnym ręcznym. Bo jeżeli do ogrodu łatwo donieść cokolwiek, to na wyższe kondygnacje trudniej. Udogodnień nigdy za dużo, a przecież drzewiej takie windy się sprawdzały. Łączyłaby piwnicę, spiżarnię, parter, ogród, piętro i strych ciągiem komunikacyjnym, nie tylko brzuchy, ale i także pralnie z suszarnią.

Za kuchnią sypialnia gospodarzy, nie jedyna. A jakby się powodziło, to dla służby, a co w tym złego, że można komuś pracę dać. Za instytucją niani i guwernantki będę stał do ostatniej kuli. Ta sypialnia pozwalałby przy większej gościnie gospodarzom, czy też służbie, bez pobudki dla domowników i gości, zaskoczyć ich choćby śniadaniem oczekującym w kuchni.

Dom ten miałby cechę domów polskich, praktycznie każde pomieszczenie byłoby połączone z traktem dostępowym do innych, w tym i tak ważnych jak łazienki i niewymowne. Należy rozgraniczyć te role. Jedna jest kompleksowa w higienie i …, a druga podręczna. Ot tak siku i ręce umyć.

Prawa dobudówka składa się z salonu, a druga część, to mały taras, zadaszony i przeszklony z wejściem z sypialni położonej za kuchnią, A pod nim garaż podziemny. Taki prawdziwy, z kanałem, małym warsztatem, wyjściem na ten taras oraz wejściem do reszty podpiwniczenia. Takie garaże miał mój dziadek, stryjek i teść. W rożnej formie, a mój byłby złotym środkiem.

Do piwnicy wrócimy, tam między innymi centrum dowodzenia domem, który łączyłby tradycję z inteligentnym zarządzaniem energią, bezpieczeństwem itd.

Wracamy na parter

Po lewej stronie wejścia drzwi do pierwszej sypialni, a po lewej zaraz za drzwiami do małej jadalni schody na piętro, a w zasadzie na coś w rodzaju zaadaptowanego strychu. Pod schodami ubikacja i łazienka, a za nią spiżarnia. Dalej po lewej drzwi do drugiej i trzeciej sypialni. Te dla gości. Oraz znowu łazienka przypisana kuchennej sypialni. Oraz winda, nie kuchenna, taka prawdziwa, gdyż może się zdarzyć, iż starość odbierze mi nogi, a przecież na górę serce będzie chciało mnie ponieść, do młodych lub na strych.

Reasumując.

Po prawej mały salon wielofunkcyjny, duży salon, kuchnia i sypialnia oraz taras i garaż. Środkiem sień na przestrzał, wejścia, łazienki, spiżarnia, schody i zejście do piwnicy. A po lewej trzy sypialnie.

Piętro

A teraz skrzypu, skrzypu i udajemy się wyżej.

Korytarzyk, jedna łazienka i osobna ubikacja. Po prawej duża bawialnia, a i też salon audio video z wygodnymi fotelami i sofami oraz z aneksem kuchennym. By też można zjeść nie tylko strawę duchową. Z tejże bawialni wejście do oranżerii, moje marzenie. Położona nad przybudówką. Ogród zimowy, a w lecie otwarta na świat. Mam nawet prawie dokładnie opracowany projekt, łącznie ze stroną techniczną i roślinami, które tam by znalazły schronienie.

Może część tej bawialni zamienię na bibliotekę z rozsuwanymi drzwiami. regałami, aż do sufitu, a nawet małą galeryjką. Biurkiem solidnym i wygodnymi fotelami, by się pogrążyć w lekturze.

I nie zapominajmy, że mamy w bawialni okno windy kuchennej, a na korytarzu osobową.

Po prawej dwie sypialnie, dla dzieci i jedna lub dwie pracownie. Dla utrzymujących dom i dla młodzieży. Do pracy i nauki, a także komunikacji i rozrywki.

Okna na wszystkie strony świata, tak by przez nie można zerwać owoce z górnych gałęzi, a nawet, by ktoś zlazł lub wlazł. Byle nie intruz.

Tu pragnę wyjaśnić, że dach ma być spadzisty. A nawet przykrywać część tarasów, tych od strony ogrodu. I wtedy pierwsze piętro będzie miało to, co strych, spady i okienka jak w Panience z okienka. Nie mają to być pokoje typowe. A to co przy niskiej ścianie ( tej pod spadem dachu ) można świetnie wykorzystać na nie zagracające pomieszczenia półki i komody na pościel i ubrania.

Oj, byłbym zapomniał. W korytarza na parterze musi być komoda, na szczotki do butów i resztę towarzystwa wyjściowego, wieszak na ubrania, szafka na buty i mała garderoba. A przy głównej sypialni gospodarzy będzie prawdziwa garderoba, choćby pusta, jeżeli zbudowanie domu mnie wyportkuje oraz co najważniejsze buduar dla mojej Pani. Taki prawdziwy, z innej epoki. I nie musi tam rządzić Channel No 5, a raczej fiołki.

W moim domu nie może zabraknąć kwiatów, najlepiej doniczkowych, ale i ciętych z ogrodu na stołach, lub rankiem położonych skrycie na nocnej szafce. By lubą zbudziła łąka i ogród.

Zapędziłem się.

Parter i piętro mamy po części odfajkowane.

Strych

Ma być prawdziwy i surowy w prostocie. Funkcjonalny zarazem, ale i tajemniczy, jak ogród. Z pająkami i ich ofiarami.

Schody już bardzie alpinistyczne, żeby nie tak hop siup. W razie czego winda kursuje. Korytarz z łazienką i maciupeńką kuchnią, taką prawie dla dzieci. Po prawej strych właściwy, ogromny z wyjściem na dach dla kominiarza. Fotel bujany, stare szafy i biblioteczka z zesłanymi książkami i zeszytami szkolnymi. Kufry z babcinym paltocikiem i niemodnym garniturem dziadka. Istny raj dla wspomnień i skarbów pełen dla zabaw dziecięcych. Nie będę się rozwodził, bo to i nie po chrześcijańsku, a i nudą zalatuje. Sami wypełnijcie ten strych i mój dom swoimi wspomnieniami i klamotami, jak to ładnie określił Smok Goryncz odpowiadając Obibokowi na własny koszt, a Gość z Drogi przywołał prawdziwe znaczenie tego słowa. Niby niepotrzebne teraz, a kiedyś, a być może, jak choćby koń na biegunach, czy kołyska, zdadzą się jeszcze.

A z okna strychu widać okolicę daleką, sad i ogród. Można cytrusy podglądnąć w oranżerii lub teleskopem udać się w podróż do gwiazd.

Po lewej suszarnia. Potrzebna, by galotami nie świecić w oczy sąsiadom, a i też doskonała na Wakacje z Duchami. Koło niej moje marzenie - Graciarnia Górna, by tak całkiem strychu właściwego nie zaśmiecać. I uzupełniająca Graciarnie Dolną, w piwnicy. A tam hulaj dusza, która nic za wyjątkiem prawdziwych śmieci nie pozwala mi wyrzucać.

I ze strychu, może nie na bungie będziemy skakać, ale wysoka drabina, albo lina do drzewa w sadzie skróci drogę.

I tak zjeżdżamy na dół, by zajrzeć do piwnicy.

Drobny wtręt na temat Stref Intymnych.

Pomieszczenia newralgiczne, np. łazienka, gdy ma dwa wejścia, będzie miało automatyczną i ręczną blokadę tych drugich. By nie zdarzyło się -

„…Uj­rze­li dwaj star­cy Zu­zannę w kąpieli...

Chcieli pos­traszyć, ale czym - nie mieli…”

Jan Izydor Sztaudynger

A przypadku innym, gdy zasłabnie ktoś, to na taką okoliczność mam klucze awaryjne i specjalną „wyważeniową” konstrukcję drzwi.

Piwnica

Wejście z garażu, z parteru, a osobne dla ogrodników i kucharzy od ogrodu.

Jak pisałem będzie połączona z garażem, warsztatem. A w niej bunkier atomowy, czyli centrum zarządzania, ogrzewaniem, energią ( z agregatem prądotwórczym ), serwerownia i pralnia oraz ( marzy mi się ) klasyczny magiel. Kiedyś taki miał kolega w piwnicy, w kilku chłopa ledwo wynieśliśmy kamień dociskowy przy likwidacji niestety.

Spiżarnia dolna, ważna, bo zimna, piwniczka na wina oraz „Piw-niczka” - Mały Browar i miejsce spoczynku bulgoczących balonów. Na swój sposób lotniczych. Mały piwniczny salonik, bo blisko do źródełka. A i miejsce dla wygnanych z sypialni, koniecznie z kozetką.

Oraz klub muzyczny. Sala prób, małe studio i takaż estrada, na nocne muzykowanie, gdy zimą palce grabieją w plenerze.

Kotłownia oparta na co najmniej dwóch źródłach zasilania, choć uwzględniam też instalację odzyskującą energię z gruntu, jak i ze słońca. Tam chętnie bym czasem dorzucił do pieca.

I Dolna Graciarnia, blisko ciągów komunikacyjnych, by znieść, to co się nie da wynieść na strych.

UFFF !, niby wszystko, a jednak nie opisałem nawet małej części konstrukcji, rozkładu pomieszczeń i szczegółów wyposażenia. Nadmienię tylko ( fajny zwrot, jakby się ktoś znający wypowiadał ), że dom w każdym calu widzialnym będzie tradycyjny. A „szpiki elektroniki” nie będą widoczne gołym okiem. Oczywiście należy pozostawić dostęp wygodny, by ścian nie rąbać, a podłóg nie rozbierać ( a zdarzyło mi się ), gdy trzeba coś naprawić lub nowe kable poprowadzić. Kabel zawsze lepszy niż fale eteru. Jedno i drugie przewiduję. Będzie komunikacja między wszystkimi pomieszczeniami, jednak zawsze będzie można się odciąć od podglądu i nasłuchu.

Sprzęt komputerowy i audio-video, dostępny w większości pomieszczeń będzie dyskretny. Nawet, jeżeli Plazma wielka lub projektor, to tylko na żądanie wyskoczy znienacka ze ściany. Skoro już mamy tyle nowoczesnych narzędzi i sprzętów, to używajmy je, byle nam nie świeciły „Kiepskimi” na okrągło.

I oczywiście na parterze przy jednej z sypialni będzie „Mała Przyboczna”. Dla niemowlaczków i dzieciątek. By blisko były rodzicieli, lecz powoli i bezpiecznie wchodziły w inny wiek.

I co dalej ?

Kończę na dzisiaj, pewnie nie wszystko, co będzie w moim budynku stanowiącym konstrukcję do wypełnienia Rodziną i Domem ująłem, ale może powrócę do tematu.

Tym bardziej, że pozostało mi jeszcze opisanie rabatki pod oknem, sadu, ogrodu, grządki warzywnej, malin i innych krzewów owocowych. Drzew, kwiatów i ptaków w moim ogrodzie. Drewutni, sławojki ogrodowej, altany ( nie z grillem z marketu, a prawdziwym piecem ), pergoli i ziemianki na…

Oraz wielu innych rzeczy, spraw i miejsc, dla dorosłych i dla dzieci.

No cóż, wyszedł  mi pałac skrzyżowany z willą Gatesa. Lecz wierzcie mi, to będzie Dom Polski, może mały dworek, a może mała chata wiejska. Nie ważne, czy biedna, czy  bogata. Bo w niej bez względu, z czego i jak zbudowana będzie Polskie Serce. To ono będzie fundamentem. Reszta się nie liczy. Co nie znaczy, że projekt nie ma sensu. Tym bardzie, że już takie domy były. A teraz, choć są Rodzinne, to często ograniczone klatką schodową i klitką w bloku na betonowej pustyni. A to znacznie utrudnia kultywowanie obyczajów, tradycji i dzieci chowanie.

W takich przemyślnych domostwach mieszkali nasi przodkowie.

Jak zbiorę siły, to powrócę do moich marzeń i realnego jak najbardziej projektu. Bo nie o budynek mi chodzi, ale o konstrukcję właściwą Naszego Wspólnego Domu.

Nie obiecuję, ale może uda mi się z pomocą przyjaciół wizualizować ten projekt, a nawet opracować go od strony technicznej.

To co opisałem jest częścią większego projektu –

Nowoczesność w Tradycyjnym Domu i takiejż Zagrodzie.

 

 

 

 

 

 

 

Zawiera również projekt budynków „użyteczności publicznej", choćby Domu Kultury i Wspólnoty.

Źródło zdjęcia wiodącego i link do strony.

Tradycja nie musie się kłócić z futuryzmem, ani też z literaturą science fiction. Trzeba mieć wizje, byle po zdrowej wodzie, a nie po grzybkach.

Może wtedy odrodzimy Polski Dom, na Polskim Planie.

Na swój Dom nigdy nie narzekałem, miał i ma wiele z tego o czym piszę. W tym co niemierzalne, ale i też w praktycznej materii. Również dlatego, że potrafiłem go przenosić nawet w najbardziej nieprzyjazne i obce miejsca. Ja i moi bliscy dbaliśmy o wieczny ogień i zwyczajne ognisko domowe.

Zapraszam zatem wszystkich przez każde otwarte drzwi do zwiedzania i wypełniania konstrukcji Żywą Materią.

Bądźmy wszystkim, bądźmy Polską.

Jej architektami i budowniczymi.

Zwoźmy budulec i strawę.

Odbudujmy i budujmy dalej.

Tak zwyczajnie po polsku i tak niezwyczajnie.

Jak tylko My potrafimy.

Skrytobójców, co przez tylne wchodzą,

spuszczę natychmiast z wysokiego drzewa,

bez żadnych zabezpieczeń.

Tu link do opracowania mojego kolegi.

W tzw. temacie...

Jak to z dworem było i jak jest ? - link.

A teraz z domowej beczki.

Tekst Martyny, że tak powiem, gdyż znałem ją i tekst w latach młodości.

Jak się rodził i prawykonania, bynajmniej nie estradowe.

Obudziłam się później niż zwykle
wstałam z łóżka, w radiu była muzyka
najpierw zdjęłam koszule potem trochę tańczyłam
i przez chwile się czułam jak dziewczyny w "świerszczykach"

W domach z betonu
nie ma wolnej miłości
są stosunki małżeńskie oraz akty nierządne
Casanova tu u nas nie gości

Ten z przeciwka co ma kota i rower
stał przy oknie nieruchomo jak skała
pomyślałam "to dla ciebie ta rewia
rusz się, przecież nie będę tak stała"

W domach z betonu
nie ma wolnej miłości
są stosunki małżeńskie oraz akty nierządne
Casanova tu u nas nie gości

Po południu zobaczyłam go w sklepie
patrzył we mnie jak w jakiś obrazek
ruchem głowy pokazał mi okno
wiec ten wieczór spędzimy znów razem

W domach z betonu
nie ma wolnej miłości
są stosunki małżeńskie oraz akty nierządne
Casanova tu u nas nie gości

Czasem myślę, że jestem grzesznicą
Czasem myślę, że jestem bez wad
A czasem zupełnie już nie wiem kim jestem
Lecz wiem, że są więksi święci niż ja

Gdzieś między złem i dobrocią
Między racją słuszną i nie
Gdzieś między sercem ciepłym i chłodnym
Między tym wszystkim spędzam swe dnie

Czasem jestem wściekła jak osa
A czasem słodka jak miód
A Innym znów razem liczę błędy i skazy
I nie wiem kim jestem i już

Gdzieś między złem i dobrocią
Między racją słuszną i nie
Gdzieś między sercem ciepłym i chłodnym
Między tym wszystkim spędzam swe dnie

Raz zajrzę Bogu do księgi
I sprawdzę stan swoich akt
I będę już wiedzieć piekło czy raj
Czy też mam się błąkać jak ptak

Gdzieś między złem i dobrocią
Między racją słuszną i nie
Gdzieś między sercem ciepłym i chłodnym
Między tym wszystkim spędzam swe dnie

Polskie tłumaczenie tekstu Boba Dylana.

Jakoś tak dziwnie pasuje do nas i całego świata.

Augustyn Święty był w mym śnie
i żył jak ty czy ja
ulice miasta przebiegł sam
a rozpacz za nim szła

Pod pachą dźwigał stary koc
i płaszcz ze złota miał
spośród wszystkich w mieście dusz
sprzedajne znaleźć chciał

Powstańcie ludzie, krzyczał tak
i nie drżał jego głos
niech król nadstawi ucha dziś
niełatwy jest mój los

Męczennik nie jest sługą twym
więc uchyl mu swych bram
drogę swoją dobrze znasz
i wiedz, nie jesteś sam

Augustyn Święty był w mym śnie
a krzyż mu zdobił pierś
zaś ja - ja byłam w liczbie tych
co posłali go na śmierć

Mój gniew gdy się zbudziłam
był większy niż mój strach
palcami ściskam szklanki dno
doczekać pragnę dnia

Augustyn Święty był w mym śnie
i żył jak ty czy ja

8.71429
Średnio: 8.7 (21 votes)

P.S.

Korektę tekstu, kompleksową, uczynię tak szybko, jak mi czas pozwoli.

Są jednak rzeczy ważne i najważniejsze.

Jakoś tak mi ten tekst siadł na sercu, a rzadziej na bezbłędności.

O którą staram się dbać.

Do korekty...

jwp - Ja też potrafię w mordę bić.

Hr. Skrzyński - Panie Marszałku, a jaki program tej partii ?
Marszałek Piłsudski - Najprostszy z możliwych. Bić kurwy i złodziei, mości hrabio.

JWP :) Dobrego Dnia :) Tobie i Wszystkim

gość z drogi

  i duszkom,które zamieszkają w tym wymarzonym Domu :)

pozdr z 10 :)

Gdzie serce tych, którzy domu uszanować nie potrafią....

Nie rozumiem za co pałeczki poleciały, komu ten dom, ta strzecha przeszkadza, kogo w oczy kole...
A może oni serca w ogóle nie mają ?

O rozum nawet nie śmiem spytać...
Pozdrawiam.
contessa

_______________
"Żeby być traktowanym jako duży europejski naród, trzeba chcieć nim być".
Lech Kaczyński
_______________
Jeszcze Polska nie zginęła / Isten aldd meg a Magyart

"Urodziłem się w Polsce" - Złe Psy :
http://www.youtube.com

witaj Contesso :)mnie też zdumiałą ta "ocena"

gość z drogi

serd pozdr :)

Contessa

Witaj,
może im wadzi ten dom i to co winno go wypełniać.
A może lepiej czują się w oborze, nie wiem tylko czy zwierzątka lubią ich towarzystwo.

Pozdrawiam

jwp - Ja też potrafię w mordę bić.

Hr. Skrzyński - Panie Marszałku, a jaki program tej partii ?
Marszałek Piłsudski - Najprostszy z możliwych. Bić kurwy i złodziei, mości hrabio.

Gość z Drogi

Witaj Gościu Miły,
na Dobry Dzień, dla Ciebie i Bliskich...


Pozdrawiam

jwp - Ja też potrafię w mordę bić.

Hr. Skrzyński - Panie Marszałku, a jaki program tej partii ?
Marszałek Piłsudski - Najprostszy z możliwych. Bić kurwy i złodziei, mości hrabio.

Bardzo bliski jest mi ten temat.

Zgłębię go, także w sobie.

Pozdrawiam

______________________________________________

Jeszcze Polska nie zginęła / Isten, áldd meg a magyart

@Anna :) Dom ,my ,,,Polska :)

gość z drogi

gdy już jako dorosli BARDZO ludzie przeprowadzaliśmy sie do naszego własnego mieszkania...Śląskie Koleżanki zapytały...pamiętasz co" najpierw wchodzi do mieszkania :)

Pamiętałam ,stół i obraz Matki Boskiej :)))

serd pozdrowienia :)

 

Gościu z/Drogi,

zastrzeliłaś mnie - oczywistością tej prostej prawdy.

Też serdecznie Cię pozdrawiam :)

______________________________________________

Jeszcze Polska nie zginęła / Isten, áldd meg a magyart

Anna

Witaj, to dobrze że kolejny wspólny i łączący.

Serdecznie Pozdrawiam

jwp - Ja też potrafię w mordę bić.

Hr. Skrzyński - Panie Marszałku, a jaki program tej partii ?
Marszałek Piłsudski - Najprostszy z możliwych. Bić kurwy i złodziei, mości hrabio.

@JWP

Chyba znów rozpocząłeś temat-rzekę :)
Niestety, praca mnie czeka, ale z całą pewnością tu jeszcze wrócę :)

Na razie tylko życzę Ci dobrego dnia :)

...ja muszę biegnąc do swych obowiązków....:)

gość z drogi

szanowna Contesso,  Anno,Ellenai :)

jako gościniec zostawiam piosenkę z lat" prastarych"piosenkę ktorą spiewali Rodzice...siedząc przy pianinie..."Mały biały domek co noc mi się śni...okna tego Domu....:)

do zobaczenia ...póżniej ,bo temat Rzeka,jak ta" Wierna rzeka " i Dworek-Polski 

serd pozdr :)

Gościu - dla Ciebie !

Trochę później kilka polskich "akcentów" z "mojego białego domku" na obczyźnie...
Pozdrawiam.
contessa

_______________
"Żeby być traktowanym jako duży europejski naród, trzeba chcieć nim być".
Lech Kaczyński
_______________
Jeszcze Polska nie zginęła / Isten aldd meg a Magyart

"Urodziłem się w Polsce" - Złe Psy :
http://www.youtube.com

Kochana Contesso :)

gość z drogi

serdeczne dzięki :))))

czekam na Twoje akcenty "białego domku: na obczyżnie :)))

Dobrej Nocy :) a raczej Dobrego Nowego Dnia Tobie i Wszystkim :)

Ellenai

Witaj,
tak wyszło. Mam chwilowo dość tzw. polityki.
Musimy się zająć tym co najważniejsze.

Dziękuję za życzenia i Miłego Wieczoru.

Dopiero mogłem na chwilę zasiąść przed komputerem.

jwp - Ja też potrafię w mordę bić.

Hr. Skrzyński - Panie Marszałku, a jaki program tej partii ?
Marszałek Piłsudski - Najprostszy z możliwych. Bić kurwy i złodziei, mości hrabio.

Nsz wspólny dom

sliczna notka

pzdr

Kryska

Witaj,
dzięki za ten utwór Rosiewicza, może się lewaczkom i liberałom nie podobać, ale jest nasz.

Pozdrawiam

jwp - Ja też potrafię w mordę bić.

Hr. Skrzyński - Panie Marszałku, a jaki program tej partii ?
Marszałek Piłsudski - Najprostszy z możliwych. Bić kurwy i złodziei, mości hrabio.

Krysko,wiedziałaś ,ze to

gość z drogi

przepiękny podarunek ...na nowy Dom ...

ser pozdr :)

marzenia o domu

z kurnej chatki [zdjecie] :alkowa+ pokoj z aneksem kuchennym wyszedl Ci jakis wielki dwor lub maly palacyk - sadzac z ilosci opisanych pomieszczen i poziomow.
Kojarze, znam taki dwor, lacznie z winda z kuchni w przyziemiu do jadalni i na poddasze .
jednak usun garnki miedziane z kuchni w kazdym razie nie uzywaj ich do gotowania, raczej ino do ozdoby.
Tak szynkwas w murowanym podpiwniczeniu - podoba mi sie.
Uwzgledniajac wielkosc domostwa rzeczywiscie wartaloby zaprzac slonce do jego ogrzewania.
pozdr

Emir

Witaj,
tak, miedziane będą dekoracją, a nowoczesne gary są nie mniej szkodliwe. Nieobtłuczone emaliowane z Olkusza są najlepsze.
To tylko projekt, który można pomniejszyć lub powiększyć.
Ja bym się zmieścił na 2-óch kondygnacjach i w piwnicy.

Pozdrawiam

jwp - Ja też potrafię w mordę bić.

Hr. Skrzyński - Panie Marszałku, a jaki program tej partii ?
Marszałek Piłsudski - Najprostszy z możliwych. Bić kurwy i złodziei, mości hrabio.

portret użytkownika AdamDee

jwp...

Nie dam rady dużo napisać.
Tekst jest dla mnie równie abstrakcyjny co życie na zagubionej wyspie gdzieś na Pacyfiku ; )
Dzieciństwo, młodość spędziłem, a dowód osobisty otrzymałem będąc pensjonariuszem w "domu z betonu". Znam smutne przesłanie Jakubowicz z własnego doświadczenia...
Fakt, mogło być gorzej, prawie było, ale to że mogło być gorzej nijak nie koloruje tego co było...

To było jakoś tak, że w tych domach z betonu nie gościło wiele rzeczy.

Nie było także ani strychów, ani piwnic - to znaczy piwnice były ale nie sprzyjały intymności ani nie posiadały ducha, w objęcia którego można by złożyć pamiątki przeszłości ;)
O gąsiorze z winem nie wspominając.

Utwór (W domach z betonu) świetny. Perełka polskiej muzyki na skalę światową. Świat niestety tego nie docenił - jego strata.
Uwielbiam wersję studyjną, jej aranżacja i nagranie to majstersztyk.

Aż mnie ciekawość zżera na myśl o "Jak się rodził i prawykonania, bynajmniej nie estradowe" - ale pewnie nic więcej nie powiesz ? ;)

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Jeszcze Polska nie zginęła / Isten, aldd meg a magyart

Adam Dee

Witaj,
jako, że Twój komentarz jest dłuższy niż inne i jednak coś Ci mogę o Domach z betonu napisać, to pozwól, że Ci odpowiem z lekkim opóźnieniem. Dzisiaj mam jeszcze kilka spraw na mieście.

Pozdrawiam

jwp - Ja też potrafię w mordę bić.

Hr. Skrzyński - Panie Marszałku, a jaki program tej partii ?
Marszałek Piłsudski - Najprostszy z możliwych. Bić kurwy i złodziei, mości hrabio.

Adam Dee

Nie przeszkodziło to jednak ( ten Dom z Betonu ), by wychowano Cię na...
Sam wiesz.

A co do Martyny, to mogę tyle, bo reszta jest prywatna.
Poznałem ją przez moją znajomą, jej koleżankę ze szkoły. Bywała u niej w domu ( już w życiu dorosłym ).
Jak nagrywała pierwszą płytę ( Maquillage - z Domami... ) w Krakowie w Teatrze Stu, to posiadywaliśmy sobie z nią i Andrzejem Nowakiem z TSA i niejako na bieżąco byliśmy z pracą twórczą. Rozmowy na temat i obok, jakaś konsumpcja.
I grała nam Martyna z Andrzejem Domy z Betonu w takim właśnie Domu z Betonu.

Byliśmy świadkami powstania jednej z najlepszych i niedocenionych polskich płyt.

Nie wiem, czy wiesz, że być może inspiracją, może nie wprost do odczytania, albo zbieżnością myśli, była pewna część Dekalogu, ta z Szapołowską i Lubaszenką. Aż czuć ducha tekstu Martyny w tej części.

http://pl.wikipedia.org/wiki/Kr%C3%B3tki_film_o_mi%C5%82o%C5%9Bci

Tam nie było prawdziwej miłości, no może Lubaszenko za nią tęsknił, lecz i tak robił to przez lunetę. I widział seks.

Nikt w betonie miłości nie wyrzeźbi.

Więcej może kiedyś.

A to chyba najlepszy utwór na płycie, nie każdy się z tym zgodzi, gdyż nie wie tego co choćby ja, nie potrafi przeczytać i wysłyszeć nut i tekstu.
W tym utworze jest miejsce nawet dla...


Leżę w łóżku i coś mi się śni
Widzę ludzi słyszę ich krzyk
Unosi się szary kurz
Silne ramię czuję przez sen
Młyński kamień widzę na dnie
Dokoła nas zapach mchu

Nie Ciebie mam, tylko strach
Nie Ciebie mam, tylko strach

Stare zamki zniszczył już czas
Tamci ludzie już nie pójdą przez las
Nie będzie mech niósł im stóp
Mija siła starych murów i krat
Tylko rosa taka sama od lat
I milczy las niby grób

Nie Ciebie mam tylko strach
Nie Ciebie mam tylko strach

Moja dłoń zaciska się w pięść
Taka silna między nami ta więź
Że coraz mniej życia w nas
Walczysz mieczem i zgubi nas miecz
Była miłość dogania ją śmierć
Zapada noc pełna zjaw

Nie Ciebie mam tylko strach
Nie Ciebie mam tylko strach
Nie Ciebie....

Pozdrawiam

jwp - Ja też potrafię w mordę bić.

Hr. Skrzyński - Panie Marszałku, a jaki program tej partii ?
Marszałek Piłsudski - Najprostszy z możliwych. Bić kurwy i złodziei, mości hrabio.

Szapolowska

miala wielu wielbicieli, nie tylko Olaf...
patrz co znalazlem:

http://fa.wikipedia.org/wiki/%DA%AF%D8%B1%D8%A7%...

tylko ni w ząb nie rozumiem i konczy sie jak podgladanie Olafa przez lunete z daleka - obrazki.
Ale robaczki sa ladne.

Emir

Nigdy mi się nie podobała, już od epizodu w 40-latku.
A ma wielu wielbicieli, żadna to aktorka, ani też persona.
A młody Lubaszko dalej cuchnie gangsterką wspierającą jego osobliwą narrację

Ale o tym pogadamy indywidualnie.

Pozdrawiam

jwp - Ja też potrafię w mordę bić.

Hr. Skrzyński - Panie Marszałku, a jaki program tej partii ?
Marszałek Piłsudski - Najprostszy z możliwych. Bić kurwy i złodziei, mości hrabio.

portret użytkownika AdamDee

jwp

Użytkownik jwp napisał:
Nie przeszkodziło to jednak ( ten Dom z Betonu ), by wychowano Cię na...
Sam wiesz.

Różnie z tym bywało...
Wstąpiło się nawet kiedyś do ZSMP - na jeden weekend ;)

A na poważnie - dopiero lata po pożegnaniu się z "domami z betonu" zaczyna do mnie docierać, że zniszczenia jakich dokonało to przymusowe skoszarowanie nie da się odrobić.
To jest właściwie jakby stracić w dzieciństwie nogę - noga nie odrośnie, a jej brak wpłynie na resztę życia.
Tak też było z PRLem - jak się wyjdzie z obozu to potem nic nie jest już takie jakie powinno być.

Użytkownik jwp napisał:
A co do Martyny, to mogę tyle, bo reszta jest prywatna.

Tak myślałem ;)

Użytkownik jwp napisał:
Poznałem ją przez moją znajomą, jej koleżankę ze szkoły. Bywała u niej w domu ( już w życiu dorosłym ).
Jak nagrywała pierwszą płytę ( Maquillage - z Domami... ) w Krakowie w Teatrze Stu, to posiadywaliśmy sobie z nią i Andrzejem Nowakiem z TSA i niejako na bieżąco byliśmy z pracą twórczą. Rozmowy na temat i obok, jakaś konsumpcja.
I grała nam Martyna z Andrzejem Domy z Betonu w takim właśnie Domu z Betonu.

Nieźle, żywa historia...
Miło znać kogoś takiego formatu.

Użytkownik jwp napisał:
Byliśmy świadkami powstania jednej z najlepszych i niedocenionych polskich płyt.

Dokładnie...

Użytkownik jwp napisał:
Nie wiem, czy wiesz, że być może inspiracją, może nie wprost do odczytania, albo zbieżnością myśli, była pewna część Dekalogu, ta z Szapołowską i Lubaszenką. Aż czuć ducha tekstu Martyny w tej części.

Tam nie było prawdziwej miłości, no może Lubaszenko za nią tęsknił, lecz i tak robił to przez lunetę. I widział seks.

Nikt w betonie miłości nie wyrzeźbi.

Więcej może kiedyś.

Nie, nie wiem o tym ale wcale mnie to nie dziwi.

Odkąd zobaczyłem tą część Dekalogu (jedna z najlepszych), natychmiast skojarzyłem jedno z drugim.

Do dzisiaj czasami myślę żeby spróbować zrobić tak dla siebie i ew. na YouTuba jako tribute teledysk z tego filmu do tej muzyki. Niestety nie mam zbyt dużo doświadczenia z edycją filmów, a mam już parę rozgrzebanych i niedokończonych prac wideo.

Jak się nie ma praktyki to proces zrobienia ruchomego obrazu jest niesłychanie czasochłonny. Pewnie po części winne temu jest oprogramowanie - WMM jest cokolwiek toporny w obsłudze. Zarządzanie projektem i jedna ścieżka wideo sprawia, że dokonanie prostej operacji jest koszmarne.

Użytkownik jwp napisał:
A to chyba najlepszy utwór na płycie, nie każdy się z tym zgodzi, gdyż nie wie tego co choćby ja, nie potrafi przeczytać i wysłyszeć nut i tekstu.
W tym utworze jest miejsce nawet dla...

Martyna Jakubowicz to w ogóle nie moja bajka. Generalnie nie przepadam za nią, wszystko co gdzieś zahacza o bluesa kompletnie mi nie leży.
To nie moja bajka - poza tym właśnie utworem.

I co ciekawe, w latach 80., i wtedy kiedy utwór był na topie (dwie jedynki u Niedźwiedzkiego w 1982) i w pozostałych latach kiedy był stosunkowo często grany, jakoś specjalnie mnie nie urzekł. Pamiętam go ale bardziej jako tło tych lat.

Walnął mnie w końcówce lat 90. Kiedyś przypadkiem włączyłem radio w samochodzie na parkingu i usłyszałem całą jego strukturę. Nadzwyczaj oszczędną i genialną aranżację (tam nie ma jednej nuty za dużo lub za mało) i wyjątkowo dobrą realizację - równie prostą, a zarazem klasyczną - każdy instrument jest tam gdzie powinien być.

To wielka rzecz. Nie wiem czy to w całości robota Przybylskiego, ale jeśli tak to czapka z głowy.

Jestem na to wyczulony bo chciałem zostać realizatorem dźwięku ;) Niestety, okazało się, że warunkiem było średnie wykształcenie muzyczne, a precyzyjniej ujmując - jego brak.

Gdyby Martyna Jakubowicz żyła w normalnym świecie, ten jeden utwór pozbawiłby ją wszelkich trosk materialnych do pokoleń po niej. Ale nie żyła w normalnym świecie i jak przypuszczam, z tantiemów za ten kawałek nie żyje jej się lepiej.

Choć z drugiej strony... może gdyby żyła w normalnym świecie to ten utwór wcale by nie powstał ?
Treść niby uniwersalna ale wydaje mi się, że możliwa do wyklucia się jedynie w ponurym kotle stanu wojennego...

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Jeszcze Polska nie zginęła / Isten, aldd meg a magyart

Adam Dee

Czyli jest zbieżność skojarzeń, jest nas więcej łączących Domy... z Krótkim filmem o miłości.

Ciężkie czasy zawsze inspirują, jednak wolałbym żebyśmy złapali jako Naród oddech, a artyści wtedy będą nas bawić, a nie dołować, jak rzeczywistość.

A jakiej muzyku i wykonawców słuchasz ?

Pozdrawiam

jwp - Ja też potrafię w mordę bić.

Hr. Skrzyński - Panie Marszałku, a jaki program tej partii ?
Marszałek Piłsudski - Najprostszy z możliwych. Bić kurwy i złodziei, mości hrabio.

portret użytkownika AdamDee

jwp

Użytkownik jwp napisał:
Czyli jest zbieżność skojarzeń, jest nas więcej łączących Domy... z Krótkim filmem o miłości.

Ciężkie czasy zawsze inspirują, jednak wolałbym żebyśmy złapali jako Naród oddech, a artyści wtedy będą nas bawić, a nie dołować, jak rzeczywistość.

A jakiej muzyku i wykonawców słuchasz ?

Ho, ho... byłoby pisaniny ;)

Różnie - zdecydowanie z szuflady pod nazwą "eightiees".
Raczej nic sprzed i niewiele z po. Owszem, i tu i tu trafiają się dla mnie perełki:

sprzed:

po:

Nie wpadłem do szuflady jednego gatunku.
Rodzice, niestety, w swoich pięknych czasach nurzali się w odmętach popu epoki, co gorsza głównie niemieckiego i niełatwo było się z tego szajsu wygrzebać ;)

Oni nie dali mi dobrego fundamentu.

Ojciec czasem wspominał, że cenił sobie czarnych bluesmanów - wyrwał mnie do kina na Blues Brothers - on był ukontentowany muzyką Charlesa, Browna, Franklin, Callowaya, a ja zużytą prezerwatywą Jake`a

i kretyńskimi pościgami ;)

Życie docisnęło go na tyle mocno, że nie znalazł ani siły ani czasu aby z muzyki uczynić jakąś odskocznię.

Matka - jej pierwsza lub druga ;) miłość to Elvis Presley.
Jak ojciec - nie zrobiła z tego właściwego użytku.

Jakiś czas zabrało mi wygrzebanie się ze szwabskiego, prywatkowego gówna (BoneyM, Saragossa band, Goombay dance band - tak, to wszystko to niemieckie grupy!) i zakotwiczyłem w 4AD, ze szczególnym uwzględnieniem Cocteau Twins

i Dead can Dance (głównie z lat 80).

Równolegle też przypałętał się do mnie rock pod postacią Marillion (tylko i wyłącznie z Fishem)

Potem Motorhead.

Z nowszego rocka RATM ale teksty rozumiem po swojemu - w sumie co innego można powiedzieć lewactwu jak nie:

"fuck you, i won`t do what you tell me" albo "they say jump, you say - how high ?"

No i nigdy sk*synom, komuchom nie zapłaciłem grosza (jest metoda - secondhand i YouTube) ;)

Wideła nie dam bo nie mogę na nich patrzeć ;)

Między tymi nazwami jest oczywiście dużo, dużo, dużo więcej ale ciężko by mi było wszystko wymienić. Odlotów też niemało, a nie jest tak, że słucham jak leci - mam silne sympatie i antypatie.

Z poczucia patriotyzmu muszę jednak wymienić parę nazw - Siekiera, Maanam, Kult, Ziyo (pierwsza płyta), AyaRL...

Nie odmówię sobie na koniec przyjemności - przepraszam ;)

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Jeszcze Polska nie zginęła / Isten, aldd meg a magyart

@Adamie - przyznam szczerze: zaskoczyłeś mnie mocno.

czytając Twoje komentarze obstawiałbym, żeś raczej stał na schodach do nieba i choć czasem ogarniał cię dym unoszący się znad wody i widziałeś przed sobą Ścianę, to liczyłeś, że Tygrysy zawsze wyrwą się na wolność (choć dla niektórych to źle się kończyło).
OK, dla Ciebie zespół żywcem z lat '80 przeniesiony, choć ja sam odkryłem go ze 2 lata temu, dziwiąc się dlaczego tak późno. A tytuł idealnie pasuje do notek jwp i moich, czyż nie?

--------------------------
Reszta nie jest milczeniem.

portret użytkownika AdamDee

Smok Gorynycz

Użytkownik Smok Gorynycz napisał:
czytając Twoje komentarze obstawiałbym, żeś raczej stał na schodach do nieba i choć czasem ogarniał cię dym unoszący się znad wody i widziałeś przed sobą Ścianę, to liczyłeś, że Tygrysy zawsze wyrwą się na wolność (choć dla niektórych to źle się kończyło).

Cieszę się - zaskakiwanie daje satysfakcję, przewidywalność jest przyziemna jak śledź w oleju ;)

To co wymieniasz również poważam - w klimatach pink, black i led też czuję się dobrze. Ale tak jak pisałem - moja płytoteka, choć nie liczy tysięcy tytułów, jest i tak dość złożona i nieprzewidywalnie różnorodna.
Na to chciałem delikatnie zwrócić uwagę - równą satysfakcję przynosi mi ulotna Song to the Siren (którą, nota bene, uwielbiam chyba we wszystkich licznych aranżacjach, na czele z oryginałem) jak i Ace of spades. Niekiedy wręcz prześlizguję się z jednego klimatu do drugiego.

Ostatnie lata jednak sprawiają, że znacznie częściej odnajduję ulgę słuchając czegoś bezkompromisowo ostrego niż kojącej ballady. Cięższy rock mnie uspokaja - choć pewnie trudno w to uwierzyć, Motorhead większość ludzi wprawiłby raczej w wewnętrzne rozedrganie ;)

Użytkownik Smok Gorynycz napisał:
OK, dla Ciebie zespół żywcem z lat '80 przeniesiony, choć ja sam odkryłem go ze 2 lata temu, dziwiąc się dlaczego tak późno. A tytuł idealnie pasuje do notek jwp i moich, czyż nie?

Ech, no oczywiście - całkowicie a propos.
Chociaż co do przeniesienia żywcem z lat 80. to bym dyskutował - to dla mnie brzmi jak schyłkowy Presley. On wtedy przejawiał skłonność do takich lekko nostalgicznych, bardzo refleksyjnych i zarazem dość monumentalnych kompozycji.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Jeszcze Polska nie zginęła / Isten, aldd meg a magyart

Smok Goryncz

Tytuł pasuje, a muza znajoma.

A ja ciut inaczej...

Pozdrawiam

jwp - Ja też potrafię w mordę bić.

Hr. Skrzyński - Panie Marszałku, a jaki program tej partii ?
Marszałek Piłsudski - Najprostszy z możliwych. Bić kurwy i złodziei, mości hrabio.

@jwp - do młodości nie ma się co tak przywiązywać :0

Zawsze pozostają wspomnienia. A poza tym: -------------------------- Reszta nie jest milczeniem.

Smok Goryncz

Za Scorpionsami nie przepadam, tak między Metalem są, a NRD.

Coś dla Mam i Córek, jak Saga Zmierzch.

Tego nie znałem i przyznaję, że tytuł i tekst godny.

I tak na marginesie, grał u nich Ziom z Wieliczki.

Pozdrawiam i polecam mój typ...


jwp - Ja też potrafię w mordę bić.

Hr. Skrzyński - Panie Marszałku, a jaki program tej partii ?
Marszałek Piłsudski - Najprostszy z możliwych. Bić kurwy i złodziei, mości hrabio.

@jwp - jak nie lubisz umierających młodo Skorpionów,

to masz umarłego młodo (no, średnio) Freddiego

--------------------------
Reszta nie jest milczeniem.

Smok Goryncz

Freddie tak i Queen, jak najbardziej.

Moje motto - Forever Young - Dylana niejakiego, to piękny tekst i takaż sama kompozycja.

Dobry Muzyk ( głównie rockowy ) wie kiedy odejść. A rodzina dostatnio żyje.

Queen-u słuchało się kiedyś namiętnie, a i dzisiaj.

Fredek był podejrzany milicyjnie, lecz nie epatował.

I na koniec zażyję Cię z Mańki pewną Suitą...

Pozdrawiam

jwp - Ja też potrafię w mordę bić.

Hr. Skrzyński - Panie Marszałku, a jaki program tej partii ?
Marszałek Piłsudski - Najprostszy z możliwych. Bić kurwy i złodziei, mości hrabio.

Z klinkierówki Mój Miły Panie, z takiej już mam.
A na poważnie z tradycyjnych materiałów, jak cegła, kamień i drewno. A to uzbrojone nowoczesnymi rozwiązaniami. A spoiwo z serca i wiedzy kolegów specjalistów.

Pozdrawiam

jwp - Ja też potrafię w mordę bić.

Hr. Skrzyński - Panie Marszałku, a jaki program tej partii ?
Marszałek Piłsudski - Najprostszy z możliwych. Bić kurwy i złodziei, mości hrabio.

@ JWP....

... witam p.Architekta !!
- Ludzie na mieście mówią , że będziesz budował dom, czy to prawda ? Napewno tak, ludziska wiedzo co mówio :-)))

Drogi "J", jeśli już, to proszę pamiętaj aby ten Domek był
z piwniczką, ze strychem i nade wszystko z ławeczką .
Alle, ale ....proszę, niech nie zapomni o zielonej trawie przed domkiem.
pozdrawiam,
Marek
ps,
... Gospodarz niech kupi sobie dobrego psa :-))
mam takie przesłanie :

Yes, they'll all come to meet me,
arms reaching, smiling sweetly
It's good to touch the green, green grass of home
.........................................................


pps.
.... czy pokoje gościnne będą ? :-)))
M.

Maruś

Archi Co !
Ja tam tylko pomocnik murarza.
Wszystko jest ujęte w planie.
O ławeczce w drugiej części o Ogrodzie.
Trawka zielona, lecz w dużej mierze polna.
O psie też będzie, w kontekście ogrodzenia posesji.
A poza tym ja "se" kupie psa - tak po krakowsku.
Kozę, gęsi, kaczki i inny drób.
I "kunia".
Dzięki za Toma.

Pozdrawiam Marku

jwp - Ja też potrafię w mordę bić.

Hr. Skrzyński - Panie Marszałku, a jaki program tej partii ?
Marszałek Piłsudski - Najprostszy z możliwych. Bić kurwy i złodziei, mości hrabio.

Dzisiaj to fasadówkę sprzedaje, słusznie rozumujesz, że z odzysku. Najlepiej stara wrocławska.
W Anglii jest spory rynek materiałów budowlanych z rozbiórek, starych i solidnych.
Żwir mam pod ręką, już kupowałem w żwirowni na brzegu Wisły.
Kamyczki, otoczaki i inne kamole - dostawa z gór.
Z drewnem też nie ma kłopotu, jest w dobrej cenie w okolicy.
Więźba niby jaka ?, wiadomo, że "drzewniana".
A dach, jak kasy starczy tradycyjny, ale w nowej odsłonie.
Dachówka, gonty nie, bo całość nie typowo drewniana. Raczej nie strzecha, nawet ta modern, bo dom nie całkiem chałupą ma być.
Choć w pewnych miejscach "optyk" zadziała warkoczem.

Więcej szczegółów w drugiej części.

Coś jak skansen, ale bez zbytniego melanżu. Raczej umiejętne połączenie różnych materiałów i szkół.

Pozdrawiam

jwp - Ja też potrafię w mordę bić.

Hr. Skrzyński - Panie Marszałku, a jaki program tej partii ?
Marszałek Piłsudski - Najprostszy z możliwych. Bić kurwy i złodziei, mości hrabio.

portret użytkownika andruch2001

jwp

Przed chwilką dosłownie wróciłem z trasy , zajrzałem i po kolacji przeczytam...całość.

Zapowiada się jak zwykle , ciepełko domowego "przypiecka" ..Zapach świeżej pajdy chlebka na zakwasie , warstwa sera twarożku z czosnkiem i szczypiorem ...

No dobra , idę na kolacje ...

do miłego ..

:-)

/ 10pkt /
- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
Jeszcze Polska nie zginęła / Isten, áldd meg a magyart
Andruch z Opola
http://andruch.blogspot.com

Andruch 2001

Witj Bracie,
ciepło później, na razie budujemy według projektu.
A grzejemy się na placu budowy, a sąsiedzi też donoszą strawę.

Razem się kiedyś budowało i tak trzeba, bo Polska jest wspólna i najmniejsze sioło.

Jak pobuduję, ogród i sad ogarnę i się wprowadzę, to wtedy ognisko domowe ogrzeje i domowników i wędrowców strudzonych.

Będzie chleb z masłem i świeżymi warstwami z grządki warzywnej, a i zioła do peklunku mięsiw i lubczyk do rosołu.

Pozdrawiam

jwp - Ja też potrafię w mordę bić.

Hr. Skrzyński - Panie Marszałku, a jaki program tej partii ?
Marszałek Piłsudski - Najprostszy z możliwych. Bić kurwy i złodziei, mości hrabio.

Dom drewniany z bali to samo zdrowie

Kto w takim mieszkał, bywał to powie
Cegła lepsza jest od betonu to wiadomo
Także że dach dobrze kryć jest słomą
W obecnych czasach to sprawa dość trudna
Bo i kosztuje dużo, jak wyspa bezludna
O swoim domku wielu ludzi często marzy
Lecz nie każdemu te marzenie się zdarzy
Pozdrawiam

Jacek Mruk

Witaj Jacku,
strofy Twe opisały warsztat budowlany i skład materiałów właściwych.
Warto marzyć, swój mam. Chciałem jednak pokazać co utraciliśmy przez klitki w blokowiskach i jak to odbudować. Tradycyjnie, lecz nie bez nowych narzędzi i technik.
Prawdziwy, mały, czy duży, ale Polski Dom. Z jego mieszkańcami - wielopokoleniowy, a wtedy chowanie młodzieży właściwe przywrócimy.
Zdarzy się, jak się nam zechce chcieć i budować razem.

Pozdrawiam

jwp - Ja też potrafię w mordę bić.

Hr. Skrzyński - Panie Marszałku, a jaki program tej partii ?
Marszałek Piłsudski - Najprostszy z możliwych. Bić kurwy i złodziei, mości hrabio.

JWP

Smutne słowa , lecz nie wszyscy myślą podobnie
Może zamiast czapki, na głowie noszą spodnie?
Ważne że jest garstka ,co się rozrasta
Nam nie przeszkodzi ,żadna lesbijka ,czy pederasta
Pozdrawiam

Jacek Mruk

A co mnie to obchodzi, że coraz więcej głupców. Jedyne co mogę to tępić głupotę i odmawiać jej głosu.

Choć jednak mnie obchodzi z każdej strony, nastroszone przez lewacką emanację KGB pedalstwo atakuje wszystkie fundamenty i niczym korniki toczy zdrowe drzewa.
To my ich dzięciołem polskim raz, a skutecznie pukniemy.

Ważnym jest ku uwadze, że garstka nie tyle się rozrasta, co zatacza coraz to szersze kręgi.

Nie przeszkodzą nam, jak usuniemy ich wizję świata i roszczenia do światopoglądu.

Dziwne to, że w naszej części świata, pozornie bez wojen, przyjdzie nam stoczyć bardzo ważną i nie bezkrwawą.

Pozdrawiam i Życzę Ci, by Muza Cię nie opuszczała.

jwp - Ja też potrafię w mordę bić.

Hr. Skrzyński - Panie Marszałku, a jaki program tej partii ?
Marszałek Piłsudski - Najprostszy z możliwych. Bić kurwy i złodziei, mości hrabio.

Ja trochę dziegciu

Jestem sceptyczna w kwestii rodziny wielopokoleniowej w jednym domu kiedy mieszka w nim rodzeństwo z małżonkami i dziećmi. Może wyszło niejasno, już piszę dokładniej.

Znam kilka domów - w Warszawie i poza Warszawą, i na południu Polski, i na Sądecczyźnie, kiedy kochające się rodzeństwo stało się największymi wrogami po tym, jak rodzice wybudowali duży dom, żeby wszyscy razem zamieszkali.

Przykład z południa Polski. Rodzice, dwie córki. Wielkim wysiłkiem stawiają na sąsiedniej parceli dwupiętrowy dom z wysokim parterem i ładną sutereną. Byłam świadkiem budowania, dosłownie rękami całej rodziny, nastoletnich córek też. Jednej córce jedno piętro, drugiej drugie, a oni przynajmniej na razie, póki są "na chodzie", w starym porządnym domu obok.

Rodzina bardzo z sobą zżyta, bardzo kochająca się; córki - mała różnica wieku - tez. Bardzo silne więzi, zrozumienie, sielanka.

I co się dzieje. Córki wychodzą za mąż. Do rodziny wchodzą zięciowie albo szwagrowie (zależy od punktu widzenia). Szwagrowie nie przypadają sobie do gustu (mnie też nie;-)), ale swoim żonom - bardzo. Do tego jeden pracowity, drugi nie bardzo.

Siostry zaczynają wchodzić z sobą w konflikty stając po stronie mężów. Pojawiają się "ciche dni", czasem "pyskówki". Rodzice, którzy u córek mieli autorytet, u zięciów już niekoniecznie, ich mediacja jest mało skuteczna, właściwie żadna. A może i mało umiejętna.
Wnuki (od obu córek) tez widzą skłócenie rodziców i solidarnie też czasem na siebie się boczą.

Sytuacja teraz jest taka, że mieszkańcy domu niechętnie do niego wracają, bo nie lubią natykać się na siebie nawzajem. Teraz problem - kto miałby się wyprowadzić i jak. Kupić mieszkanie, budować sobie dom?

A wystarczyło córkom kupić oddzielne mieszkania albo oddzielne mniejsze domki. Byłaby miłość w rodzinie, wzajemna pomoc, radosne wspólne święta.

Proxenia

Witaj,
na szczęście nie wrzucasz go do beczki z kapustą lub innej.
Masz rację i przykłady są dobitne.
Tyle, że ja zaznaczyłem, iż to projekt ogólny, a szczegóły później.

Co do mojej idei wielopokoleniowej, to nie zamierzam tam wszystkich upchać.

Ma tam być miejsce dla dziadków, na wizyty, a nie stały pobyt. Dzieci mają wyjść z domu, by do niego wracać lub któreś pozostać z rodzicami. Jednak winne są coś i nie w Domu Starców rodziców miejsce. To nie podlega dyskusji.

Wnuki mają mieć kontakt i być w części chowane przez dziadków. Rodzice są rodzicami i na nich spoczywa główny obowiązek.

W pewnym momencie trzeba wejść w dorosłe życie i mieć własne, a jego częścią może i winno być to co jest pozytywnie wielopokoleniowe.

Kupić trudno dzieciom, jak się własnego nie ma.

Nawet biedni chłopi mieli własne chałupy, a i dzieciom pomogali postawić.

Czasem post wystarczy, by lepiej Rodzina smakowała.

Zatem nie było dziegciu, a inspiracja do dyskusji o ważnym wątku - problemie.

Pozdrawiam

jwp - Ja też potrafię w mordę bić.

Hr. Skrzyński - Panie Marszałku, a jaki program tej partii ?
Marszałek Piłsudski - Najprostszy z możliwych. Bić kurwy i złodziei, mości hrabio.

@ JWP

Po wysłaniu zrobiło mi się przykro, że trochę zakłóciłam Wasze marzenia na jawie - bo każdy z nas trochę o czymś takim marzy. Ja tez, dodatkowo o niewielkiej pasiece przy domu.

Kilka miesięcy temu słuchałam w Radiu Maryja spotkania z etnografką, zajmującą się dawnymi obyczajami i propagującą ich przywracanie teraz.
To nie było jedyne spotkanie. To, o którym mówię, poświęcone było zwyczajom weselnym.

Otóż mówiła ona o takim zwyczaju - ja o nim nie słyszałam - że po ślubie córka wyprowadzała się z domu i nie pojawiała się w nim co najmniej miesiąc.
To było bardzo mądre, bo w ten sposób odcinała pępowinę, wiązała się z mężem także duchowo.
Bo przecież zdarza się, ze córka niemal zwierza się mamie z nocy poślubnej. Mama jest bliższa niż mąż. Mąż to jakoś wyczuwa, ma trochę żalu - i jakaś zadra się powiększa, utrudnia wzajemne oddanie.

Ten zwyczaj miał utrwalić "i porzucisz ojca swego i matkę swoją i będziecie jednym ciałem" czy jakoś tak.

Tylko czy tak zawsze było i być mogło? Często zona wprowadzała się do domu męża (nie zawsze przecież młodzi mieli swój dom) i tam czasem zaczynało się dla niej piekło, kiedy była pod władzą teściowej.

Ale sama idea odcięcia pępowiny bardzo dobra. W wyższych sferach młodzi od razu wyruszali w podróż poślubną. I to była wersja tego samego zwyczaju - ale "dla bogaczy".

Najszczęśliwsze, najlepsze małżeństwo, jakie znam, to ludzie, którzy niedługo po ślubie (mało tradycyjnym, bez obecności rodziców i rodziny, bo rodzice obu stron mieszkali daleko) wyjechali jeszcze dalej i sami wszystko zaczynali od zera.
Ich małżeństwo trwa ponad 30 lat i jest jak na początku: pełne zrozumienie, miłość, cieszenie się różnymi radościami i - co ważne - przyjaźń, koleżeństwo. Jeden duch w dwóch ciałach. Utrzymują bardzo dobre kontakty ze swoimi rodzinami, ale na odległość.
Dla mnie ich pożycie to jest wzór idealnego, trwałego małżeństwa. To nie jest udawane, to się czuje.

Proxenia

Nie ma powodów, by Ci było przykro.

A kolejny komentarz też dużo wnosi...

Ja co prawda mam inne doświadczenia i inny krzyż, jednak obyczaje i zwyczaje nie bez powodu były.

Przykład "najmałżeństwa" nie dowodzi, że to metoda na nie. Mogły zadecydować też inne, mniej widoczne czynniki.

Czasem normalność zakłócają nieprzewidywalne rzeczy, a pozornie nienaturalne wybory mają łut szczęścia za sobą.

Pozdrawiam

jwp - Ja też potrafię w mordę bić.

Hr. Skrzyński - Panie Marszałku, a jaki program tej partii ?
Marszałek Piłsudski - Najprostszy z możliwych. Bić kurwy i złodziei, mości hrabio.

Witaj. Gdy będziesz już stawiał ten Swój Dom, proszę użyj

kalki fioletowej przebitkowej. Bardzo chętnie zamieszkam w kopii - może być lekko niewyraźna (wiadomo jak to bywa z kalką, zwłaszcza używaną).

Serdecznie pozdrawiam

HdeS

HdeS

Witaj,
jak pisałem, postaram się namówić kilku fachowców, by zrobili o najmniej szkic i wizualizację.

Pozdrawiam

jwp - Ja też potrafię w mordę bić.

Hr. Skrzyński - Panie Marszałku, a jaki program tej partii ?
Marszałek Piłsudski - Najprostszy z możliwych. Bić kurwy i złodziei, mości hrabio.

@JWP

O domu już nie marzę, bo ja już swój dom miałam. Obszerny, w którym i pralnia, i suszarnia, i spiżarnia miały swoje miejsca, choć windy pomiędzy kondygnacjami nie było :)
Z tarasem, z którego planowałam zrobić "zimowy ogród", czyli właśnie oranżerię i dużym ogrodem, z własnoręcznie wybudowaną altanką. To miał być dom także dla moich córek. Tak się jednak stało, że plany życiowe moich latorośli okazały się nie do pogodzenia z miszkaniem w tym właśnie miejscu i nagle dom stał się zbyt obszerny i zbyt drogi w utrzymaniu dla jedynie dwójki starszych państwa. Został więc sprzedany.
Niczego w życiu nie żałuję, więc i tego żałować nie będę. Widac tak własnie miało być. Dziś starcza mi mieszkanie w kamienicy, które dobrze, że jest, bo mieszkania w bloku nigdy nie umiałam sobie wyobrazić.
Ale chętnie popłynę sobie marzeniami do Twojego domu, bo wydaje mi się być bardzo gościnny :)

Żeby jednak tak zupełnie od tematu własnego domu nie odchodzić, to wkleję fragment książki mówiący o pewnym domu,
której sama jestem autorką. Nigdy tego domu nie widziałam, a jednak zaprząta on od lat moje myśli. Przepraszam za długość komentarza, ale nie umiałabym go skrócić :)

Znam ten dom tylko z opowiadań rodzinnych. Wojenna zawierucha zmiotła go niemal całkowicie z powierzchni ziemi, a to, co z niego pozostało, rozpadło się ostatecznie
w późniejszych latach. Był jednak taki czas, gdy rozgrywały się w nim wszystkie najważniejsze wydarzenia rodzinne – narodziny dzieci, wesela, które w ciepłej porze roku wychodziły z niego do ogrodu, i pożegnania zmarłych, podczas których, zgodnie z tradycją, zatrzymywano stojący w jadalni zegar i zasłaniano wszystkie lustra.

Dom był dosyć obszerny, jak na wiejską sadybę, ale nie tak zamożny, jak bywały dwory ziemiańskie. Zwykły drewniany budynek na kamiennej podmurówce, podpiwniczony tylko w części dobudowanej nieco później, z przylegającym do niego z jednej strony ogrodem i niedużym sadem, a z drugiej – wyrastającym niemal tuż przy płocie brzozowym zagajnikiem. Wchodziło się do niego przez niewielki, ocieniony oplatającym go bluszczem i pnącymi różami drewniany ganek, na którym stała koślawa ławeczka. Tuż przy domu rosła piękna rozłożysta lipa. Moja babcia, opowiadając o tej lipie, zawsze mówiła, że ludzie zgubili gdzieś swoją dawną mądrość, która kazała im budować domy w pobliżu zdrowych i pięknych drzew. Dziś przygotowanie takiego wybranego miejsca pod budowę zaczyna się od karczowania drzew na nim rosnących.

Babcia miała rację - przecież nie bez powodu budowano kiedyś ołtarze pod świętymi drzewami, a świątynie sadowiono w świętych gajach. Słowianie otaczali czcią silne dęby, buki czy kasztanowce i zasypiali pod ich gałęziami wierząc, że energia tych drzew obdarzy ich zdrowiem i da im siłę. Babcia zaś wierzyła w ochronną moc swojej przydomowej lipy, która podobno nie pozwalała zbliżać się do domu piorunom, jednak dla wzmocnienia tej ochrony zawsze przed nadciągającą burzą stawiała w oknie zapaloną gromnicę. Pod koniec czerwca do lipy zaczynały się zlatywać wszystkie pszczoły z okolicy. Wabiła je do siebie kwiatkami - niepozornymi z wyglądu, ale słodko pachnącymi miodem. Uwijały się wśród jej gałęzi, a ich brzęczenie wdzierało się przez otwarte okna do wnętrza domu. Skrzydlate pracownice nie były jednak jedynymi amatorkami świeżo rozkwitłych lipowych kwiatów. Również babcia zbierała całe ich naręcza i suszyła w niezamieszkałym pokoiku na poddaszu obok innych ziół, zbieranych z okolicznych łąk i pól.

Dzisiejsze mieszkania budowane w wielopiętrowych blokach, nawet te najdroższe – ulokowane w ekskluzywnych „apartamentowcach” - są uboższe od dawnych domów, bo brakuje im duszy i pamięci. Duszy i pamięci wzrastających w nich pokoleń, zapewniających ciągłość rodzinnej tradycji. Bo dom to nie są tylko ściany i dach - to przede wszystkim ludzie i uczucia, jakie ich ze sobą wiążą. To przekazywane z pokolenia na pokolenie wartości i emocje towarzyszące zdarzeniom, które stają się udziałem rodziny. Wydaje się czasem, że stare domy próbują przekazać nam swoje opowieści. Stare schody skrzypią i trzeszczą, nawet jeśli nikt po nich nie chodzi... na strychu coś stuka... A to potęguje wrażenie, że wracają tu czasem ludzie, którzy kiedyś w tym domu mieszkali. Powiadają, że dom widzi, słyszy, czuje - jak człowiek. Gromadzi w sobie energię – dobrą albo złą, a nawet potrafi przeczuwać nieszczęścia, jakie mogą się przytrafić jego domownikom. Babcia opowiadała, że przed śmiercią jej własnej babci i dziadka, a potem także rodziców, zawsze spadał ze ściany obraz i zawsze był to ten sam obraz - wiszący w jadalni, pełniącej zarazem rolę salonu. O ile spadanie obrazu można próbować jakoś wyjaśnić racjonalnie, o tyle inne wydarzenie do dziś pozostało dla mnie tajemnicą. Przeszklona nadstawka kredensu, stojącego również w tej jadalni, była wypełniona rzadko używaną porcelaną i szkłem. Babcia twierdzi, że pewnego sierpniowego popołudnia 1939 roku, podczas gdy wszyscy siedzieli przy stole zajęci spożywaniem obiadu, nagle wszystko, co stało zamknięte w kredensowej nadstawce, rozprysło się w drobny mak na oczach całej zgromadzonej wokół stołu rodziny. Kilka dni później wybuchła wojna, która na zawsze rozłączyła rodzinę z ich domem.

Ellenai

Dzięki, nie ma potrzeby komentować, wystarczy przeczytać i się zadumać.

Jednak się jutro zbiorę i coś od siebie dodam.

Przypominam, że to pewien projekt do dyskusji, wizja.

Jednak ja gdyby mi się zdarzyło, że musiałbym oddać lub sprzedać "ojcowiznę", to nie gdybym musiał żyć dla innych, zapewne bym pozostał. Jednak bez dużej części Ducha.

Żałowanie sami w sobie więcej szkód czyni niż pożytku. Jednak jest niezbędną częścią uczuć.

Pozdrawiam

jwp - Ja też potrafię w mordę bić.

Hr. Skrzyński - Panie Marszałku, a jaki program tej partii ?
Marszałek Piłsudski - Najprostszy z możliwych. Bić kurwy i złodziei, mości hrabio.

@JWP

To nie była ojcowizna. Moja rodzina pochodzi z Kresów i tam stał ten opisywany przeze mnie dom, którego nigdy nie widziałam.
Swój, budowaliśmy z mężem sami, właśnie z myślą o dzieciach.
Pewnie dlatego łatwiej było się z nim nam rozstać.
Rodzinne mam jedynie meble, obrazy, rzeźby, książki i inne drobniejsze pamiątki, które udało się ocalić z wojny.
Te przetrwały, choć są teraz rozdzielone na trzy osobne domostwa.

Ellenai

Był Wasz i go budowaliście, zatem żal musiał być.
Najważniejsze, że esencja domu, Wy i rodzinne skarby tworzycie dalej Dom, niby nowy, a jednak ten sam ( wiem, że nie do końca ).

Tak naprawdę, to jak chciałbym wiele..., jednak zdaję sobie sprawę, że czasem to mrzonki.

One mi jednak matkują nie tylko w trudnych chwilach. Są światełkiem niezłudnym na bagnach, a częścią aureoli i całego widma prawdziwego światła.

Chwilami wydaje mi się, że już nic nie rozumiem i nie pojmuję tego świata.

Nie do tego pociągu i nie w tym kierunku rodzice kupili mi bilet i nie w tym go przedłużyłem.

Dobrze, że jeszcze mam silny kosmos wewnętrzny.

Pozdrawiam

jwp - Ja też potrafię w mordę bić.

Hr. Skrzyński - Panie Marszałku, a jaki program tej partii ?
Marszałek Piłsudski - Najprostszy z możliwych. Bić kurwy i złodziei, mości hrabio.

@JWP

Nie będę udawać, JWP :) Żal był. Domu i - chyba jeszcze bardziej - tego ogrodu, który założyłam od początku własnymi rękami. Tych obsypanych owocami drzew, które miały ćwierć wieku czasu na wyrośnięcie z malutkich "kikutków", jakimi były, gdy je sadziłam na zupełnym ugorze i pracowicie odginałam gałązki klamerkami do bielizny, by wyrosły na grube konary i zmężniały. Tych dorodnych krzewów porzeczek, malin i agrestu, skarpy obsypanej kwiatami, winorośli oplatającej taras i rabatki z ziołami. Żal altany, w której zwykłam zaszywać się wieczorami po pracowitym dniu, z kubkiem herbaty pachnącej wrzuconymi do niej listkami świeżej mięty i żal nawet stadka jeży, które przywędrowały niewiadomo skąd i zamieszkały w najodleglejszym kącie naszego ogrodu, pod stertą niesprzątniętych gałęzi rzuconych przy rosnących tam trzech brzozach, których już po ich przybyciu nie ośmieliłam się nigdy sprzątnąć.

W porównaniu z innymi młodymi małżeństwami mieliśmy ogromne szczęście i nie tak znowu wiele w tym własnych zasług. Nasi znajomi i przyjaciele mieszkali kątem u rodziców w niedużych mieszkankach lub tułali się po wynajętych, a my dostaliśmy od teściów hojny prezent ślubny w postaci niedużego ale samodzielnego mieszkania. Mój mąż zarabiał wtedy jako muzyk "na saksach" i w trakcie tych podrózy spotkał człowieka, który tak zafascynował się muzyką jego zespołu, że zaproponował miesięczne tournee po Włoszech. Po pół roku od tego spotkania dotrzymał słowa. Ja już wtedy też z nimi jeździłam, jako impresario. Pojechaliśmy więc. To było potwornie męczące tournee, bo koncerty były codziennie. Znalazł się tylko jeden dzień przerwy. Ale opłaciło się. Przelicznik dolarowy był wtedy tak absurdalny, że przez ten miesiąc zarobiliśmy oboje łącznie równowartość 30-letniej pensji. Hotele były opłacone, jeden główny posiłek także, więc musieliśmy dokupować sobie jedynie jakieś skromne drobiazgi na kolację i śniadanie.
Mieszkanie i to, co przywieźliśmy wtedy, starczyło na kupienie domu w stanie surowym i podstawowe wykończenie go. Resztę robiliśmy potem sukcesywnie latami, bo i możliwości takich zarobków się skończyły. Dom zdążyliśmy kupić na kilka miesięcy, jako tako wykończyć dosłownie na dwa miesiące przed wprowadzeniem stanu wojennego.
Przydał się w tym czasie, bo był wykorzystywany tak, jak to już kiedyś pisałam :)

Więc tak. Żal. Może nie tych czterech ścian aż tak bardzo, co zapisanych na tych ścianach wspomnień. Ale gdybyśmy go nie sprzedali, to moje córki nie miałyby własnych, odrębnych kątów, a mieszkają - każda w innym mieście, młodsza w ogóle poza Polską.
Mnie najbardziej żal jednego - że moje obecne mieszkanie nie pozwala na urządzenie wspólnych świąt. Ale te wspólne święta są nadal. Zmieniło się jednak to, że spędzamy je wszyscy w domu starszej z córek. Zawsze jadę wcześniej, bo nadal to głównie ja dbam o to, co znajdzie sie na stole :)
Jednak przyznaję, że brakuje mi tego poczucia, że to moje dzieci na ten czas wracają do swojego gniazda.
Cóż, nie można mieć wszystkiego...
Ech... pogodziłam się więc i choć mi żal tego, co minęło, to decyzji nie żałuję. Trochę skomplikowane, prawda? :)

Ellenai

Zatem sytuacja była trochę bez wyjścia.
Popatrz jakie to dziwne, za komuny budowałaś ( oczywiście nie dzięki jej ), a przyszedł "nowy i lepszy" świat, rozpieprzył ludzi po kraju i świecie, a i domów rodzinnych nie oszczędził.
Ja zapewne gdybym musiał dla dziecka poświęcić ojcowiznę, to uczyniłbym to.
Potem poszedłbym w góry, jak stary góral i...

Pozdrawiam

jwp - Ja też potrafię w mordę bić.

Hr. Skrzyński - Panie Marszałku, a jaki program tej partii ?
Marszałek Piłsudski - Najprostszy z możliwych. Bić kurwy i złodziei, mości hrabio.

JWP - jeszcze to, bo to ważne!

Tak naprawdę, to jak chciałbym wiele..., jednak zdaję sobie sprawę, że czasem to mrzonki.

Nigdy tak nie myśl. To nie mrzonki, lecz marzenia. A jeśli się bardzo, bardzo chce, to marzenia lubią się spełniać :)

Ellenai

Nie myślę tak, czasem mam wątpliwości.
To było zew, a Ty mi odpowiedziałaś.

Gdyby nie moje mrzonki i szaleńcze pomysły oraz rzucenie się w wir życia, gdybym przestał, to bym się rozpadł.

Jutrznia blisko, czas złożyć głowę na poduszce z puchu i marzeń.

By sny i marzenia stały się jawą.

jwp - Ja też potrafię w mordę bić.

Hr. Skrzyński - Panie Marszałku, a jaki program tej partii ?
Marszałek Piłsudski - Najprostszy z możliwych. Bić kurwy i złodziei, mości hrabio.

JWP-to tak tylko sobie a muzom

A na ścianach w każdym gościnnym pokoju, koniecznie powiesić oleodruki, bez tego ani rusz.


Pozdrawiam

Równa Babka

A może jeszcze Monidła ?

Wieszaj co chcesz, zawsze mogę położyć drugą warstwę.

A za utwór dziękuję, uleciał mi z pamięci.

W rewanżu, przewrotnie, choć nie do końca...


Znowu ktoś mnie podgląda,
Lekko skrobie do drzwi.
Strasznym okiem cyklopa,
Radzi, gromi i drwi!

Mój jest ten kawałek podłogi,
Nie mówcie mi więc, co mam robić!
Mój jest ten kawałek podłogi,
Nie mówcie mi więc, co mam robić!

Meble już połamałem,
Nowy ład zrobić chcę.
Tynk ze ścian już zdrapałem,
Zamurować czas drzwi!

Mój jest ten kawałek podłogi,
Nie mówcie mi więc, co mam robić!
Mój jest ten kawałek podłogi,
Nie mówcie mi więc, co mam robić!

Mój jest ten kawałek podłogi,
Nie mówcie mi więc, co mam robić!
Mój jest ten kawałek podłogi,
Nie mówcie mi więc, co mam robić!

Wielkie dzieło skończyłem,
But do wyjścia mnie pcha.
Prężę się i napinam,
Lecz mur stoi jak stał.

Mój jest ten kawałek podłogi,
Nie mówcie mi więc, co mam robić!
Mój jest ten kawałek podłogi,
Nie mówcie mi więc, co mam mówić!

Miłych snów

jwp

Witaj jwp! Ja już (prawie)

Witaj jwp!
Ja już (prawie) skończyłam budowę polskiego domu. "Czuję" twój przyszły dom, a w mój własny - muszę tchnąć serce i ducha!
Jest więźba - drewniana, jest cegła, dachówka, piec kuchenny, kaflowy - na drewno, kominek - w jadalni. Będzie "koza" - na piętrze. I jest - ukryty w ścianach - system "rekuperacyjny" (do odzysku i rozprowadzania ciepła; czy istnieje dla niego jakaś polska nazwa?). Rozważam (to kwestia finansów) opisaną przez Satyra przydomową elektrownię wiatrową. Jest balkon - drewniany, są śliczne, drewniane, wewnętrzne schody, drewniane drzwi (z drewna, nie z paździerzy, czy tektury, niektóre z kwaterami ze szkła), drewniane szafki kuchenne, metalowe klamki i uchwyty do szuflad. Niektóre okna, drzwi tarasowe i balkonowe mają już okiennice. Pozostałe okna - czekają. "Dojdą" zewnętrzne, tarasowe "obejścia" - wokół domu. Rosną już (malutkie) krzewy malin, jakieś zioła... Nie ma piwniczki, jest mały "lamus - drewutnia". Dla gości mogą być dwa pokoje - na piętrze. Nie dało się uniknąć "nowoczesności": są dwa piece elektryczne - kondensacyjne - te muszą "trzymać" ciepło w zimie - gdy nas nie ma w Polsce. I są dzikie ptaki - czarny dzięcioł, czubatki, grubodzioby, trznadle (chyba, niezbyt dobrze im się przyjrzałam), dzwońce, nie wspominając o bogatkach, modraszkach, pierwiosnkach, ziębach, sójkach, zimorodkach, Są sarny, jest lisek... Borsuk chyba też - choć widziałam tylko wykopane wejście do chodnika. Pojawiają się zające... Tęsknię do Polski, choć Polska dzisiejsza - tak bardzo boli... Pozdrawiam najserdeczniej!

energetycznie

tak P. Katarzyno, po polsku rowniez mowi sie rekuperacja - chodzi o odzysk ciepla, ktore zawarte w spalinach uciekloby calkowicie do komina.
Spaliny ogrzewaja metalowa przegrode lub specjalnie skonstruowane kanaly, orurowanie [ rozwiazan jest wiele ].
Po drugiej stronie przegrody ogrzewa sie np powietrze, ktore moze ogrzac dom lub - jak w piecach hutniczych wraca jako podgrzane do paleniska, czym zwieksza sprawnosc procesow spalania i wykorzystania energii zawartej w paliwie.
Proponuje rozwazyc montaz paru m2 paneli , ktore ogrzeja sloncem wode w bojlerze do uzytku - mycie, kapiel.
Slonce swieci 365 dni w roku, z czego ok 9 mies dosc dobrze zapewni darmowe cieplo i panele z oprzyrzadowaniem beda sie systematycznie zwracac.
Natomiast do wiatru - wszystko zalezy gdzie jest dom a np w Irlandii choc wieje to fermy wiatraczne maja 10-20% czasu produkcji energii, to zbyt malo by na to liczyc....
Slonce da ok 75% czasu pokrycia na ciepla wode.
Pozdrawiam

Emir

Liczyłem na odpowiedź fachowca i się nie przeliczyłem.

Pozdrawiam

jwp - Ja też potrafię w mordę bić.

Hr. Skrzyński - Panie Marszałku, a jaki program tej partii ?
Marszałek Piłsudski - Najprostszy z możliwych. Bić kurwy i złodziei, mości hrabio.

Katarzyna Tarnawska

Witaj Budowniczko, zapewne nie jedyna tego Domu.

Cieszę się, że jest taki Polski i wstyd, że o Kozie zapomniałem. Stała w kuchni koło pieca, by nocą ogrzać oszczędniej śpiących w kuchni.

Naprzeciwko Babcinej Kozetki.

Nie znam tego sytemu, znam odprowadzanie ciepła z kominków i pieców kanałami grawitacyjnymi i "Płaszcz Wodny".

Z wiatrową to różnie bywa. Nie taka z nas Holandia. A i przepisy są na to.

Drewno jak widzę jest tam gdzie trzeba, a paździerz zna swoje miejsce.

Drzwi przeszklone mają co prawda wadę bezpieczeństwa - dzieci i przeciągi - jednak wpisują się w tradycję. Kredens kuchenny ze szklanymi witrynkami bije na głowę szafki kuchenne, nie tylko z IKEI.
Metalowe uchwyty też, jak i po prostu solidne meble.

Za okiennice słowa pochwały.

Im wcześniej sadzisz, tym zbiór szybszy. W kwestii drzew i krzewów owocowych i ozdobnych, jak i kwiatów i ziół mam pewną wiedzę, również praktyczną. Podzielę się w kolejnej części.

Szkoda, że nie ma piwniczki, można jednak w ogrodzie ziemiankę uczynić, a jej wzgórek ładnie obsadzić.

Piętro dla gości jest o tyle dobre, że mogą długo spać. jest jedna wada, jak nie znają schodów i nie ma na górze łazienki, to zejście może być co najmniej bolesne.

Czy masz na dole i górze schodów sterowanie światłem na schodach ?

Jeszcze jedno, jak zaczniesz dbać o ziemię, to szybko Ci odda owoce. Zanim jednak popadniesz w szał sadzenia zaplanuj mądrze rozkład i zainwestuj w walkę z obecnymi i przyszłymi chwastami oraz oddziel strefy upraw. Żwirem, matą ekologiczną i innymi ustrojstwami, by się nie przenikały. Uważaj też na choroby sąsiedzkie.

Napiszę też o uprawie warzyw i owoców bez chemii.

Kondensacyjne nie są złe, polecam też ogrzewanie podłogowe. Z mojego doświadczenia wynika, że znacznie obniża koszt ogrzewania, dłużej trzyma ciepło niż grzejniki.

Jezu ?, gdzie ten Dom ? Nie proszę o odpowiedź, ale dziwię się skąd tyle miłych gości. Na ptakach, jak widzę, znasz się jak mój syn.

Mi zdarzyło się, że w podwieszonych nad schodami ( wejściowymi ) pod dachem doniczkach z pelargoniami i innymi zwisami ( tak widziałem Polski Dom ) złożyła jajka pewna ptaszyna. I pomagałem karmić, a raczej dokarmiałem. Się oswoiły, mam zdjęcia pisklaków. A potem niewdzięczne odleciały.

Nie ma nic piękniejszego niż wieczór z gwiazdami na ganku, a rankiem śniadanie na nim z zaspaną rodziną.

Wieś się wcześniej i zdrowie budzi niż miasto.

Pozdrawiam i Zapraszam ponownie

jwp - Ja też potrafię w mordę bić.

Hr. Skrzyński - Panie Marszałku, a jaki program tej partii ?
Marszałek Piłsudski - Najprostszy z możliwych. Bić kurwy i złodziei, mości hrabio.

Dla Ławeczkowiczów na dobranoc....

Oj, krótkie te nasze jesienie,
przedpokoje, przedmurza i sienie,
przed zimą ostatnie postoje,
niepokoje, spokoje....

Tak czytam w ostatnich dniach z doskoku - JWP Klub Pod Schodami, Bikiniarzy Godziemby, Smocze światłograje, teraz marzenie o domu i.... tak sobie myślę - jak to cudownie, że nie zapomnieliśmy rozmawiać ! Jak to cudownie, że czujemy potrzebę rozmawiania...
Zagonieni, oślepieni wiatrem w oczy tak bardzo potrzebujemy przysiąść na ławeczce. Niech będzie nawet wirtualna, zawsze to jakiś przystanek i chwila na zebranie rozproszonych myśli. Ilu się do niej zbiegło z różnych zakątków Ziemi i jaka gwarna jest. Chyba nie ma takiej drugiej ławeczki...

Za oknem noc, ławeczka śpi ale gdym przycupneła na niej na chwilę przed snem - Boże mój, ile ona zna tajemnic. Czy ona rzeczywiści śpi ? Nie, ona wciąż opowiada o tym co w duszach tych, którzy na niej przysiadali i wciąż przysiadają, gra. A gra... Niesie się w noc harmoniczne brzmienie choć każdy z nas inny, każdy ma swoje własne "lary i penaty", z którymi wędruje przez życie, a mimo to ta muzyka z ławeczki płynąca tak pięknie brzmi.
I jakaś nadzieja rozpiera serce - że nie wszystko stracone, jeszcze nie każdy człowiek człowiekowi wilkiem, jeszcze będzie z tego... Polska.
W dzień słów kilka skreślę o mych maciejkach i nasturcjach, sąsiadkach mojej balkonowej ławeczki... Naszej ławeczki, niepoprawnej bo to jest czarodziejska ławeczka - umie być w różnych miejsca świata jednocześnie...

Dobranoc.
contessa

_______________
"Żeby być traktowanym jako duży europejski naród, trzeba chcieć nim być".
Lech Kaczyński
_______________
Jeszcze Polska nie zginęła / Isten aldd meg a Magyart

"Urodziłem się w Polsce" - Złe Psy :
http://www.youtube.com

@Contessa

Twoja opowieść jest jak piękna kołysanka :)

Dobrej nocy, Contesso :)

Re: Dla Ławeczkowiczów na dobranoc....

jwp, Emirze, contesso (zachowuję wasze nicki - ich pisownię) z blogu. Oczywiście - jestem tutaj "katarzyna.t...", a nie pani. Dom "stoi" na wielkopolskiej wsi - w Rojowie. Ma trzy łazienki - jedną "gościnną" na piętrze, drugą - dla gospodarzy - na parterze, trzecią - również dla gości - na parterze, przy wejściu głównym (bo jest też wejście/wyjście "tarasowe"). Oczyszczalnia ścieków - funkcjonuje idealnie (w wykonaniu szwagra-"dewelopera", inżyniera "sanitarnego"). Będą ławeczki - na tarasie (drewno - już mam!) Oświetlenie schodów - "sterowalne" - z góry i z dołu. Serce domu - polsko-duńskie. Na ścianach obrazy (nie oleodruki): portrety - mego teścia, jednej z siostrzenic, widoki - z Danii, Austrii, Polski... Malował teść, maluje duński Mąż... Dobrze, że rozmawiamy! A teraz - spokojnej nocy, pięknych snów! Z Bogiem!

Katarzyna Tarnawska

Spokojnej, Z Bogiem i z przytuleniem do najbliższych.
Dzień potrafi dzielić, noc Nas łączy.

A szerzej się "ustosunkuję" do Twojego komentarza, jak odeśpię noc.

Pozdrawiam

jwp - Ja też potrafię w mordę bić.

Hr. Skrzyński - Panie Marszałku, a jaki program tej partii ?
Marszałek Piłsudski - Najprostszy z możliwych. Bić kurwy i złodziei, mości hrabio.

Contessa

Dzięki za muzę nocą.
Ławeczka nie śpi, ja jej pilnuję, a lis wie, że ma czas na grasunek, ale nie wie, że sen czujny.

Widziałem upadłe domostw, ogrody i parki przy nich. A ławeczki proste trwały.

Masz rację, zna tajemnice i jest powiernikiem.

Tam pierwsze kroki, odpoczynek i pogwarki starzyków.

Kiedyś kamień, potem bal przyciągnięty przed jaskinię, a potem inne, a jednak te same.

Miejsce zadumania i odpoczynku, Z niej się widziało, czuwało na niej i obserwowało. Wyruszało i na nią wracało.

To nie cudowne, to moc najprostsza, atawizm szlachetny i niezbędny, by trwać w pozycji i na straży normalności.

Jest jak instrument, pamięta i dotknięta właściwymi palcami gra.

I uparta jest niezwykle, mogą ją porąbać, spalić, desant korników zesłać. A ona odradza się, z naszej woli i naszą pomocą oraz dzięki głębokim korzeniom, mocnym nogom i osadzeniu na właściwym gruncie.

Jest na trawie, a jej nie przygniata. W cieniu, a i z promykiem słońca, w deszczu i upale.

Stara i mądra jak świat.

Szkoda tylko, że głupcy próbują się przysiąść i porysować, czy też coś wyrwać.

Bo ich w dupę parzy.

Dla mnie ważnym jest, że wiem gdzie ona i że zawsze, o każdej porze mogę usiąść. W dobrym towarzystwie lub z wiarą, że wkrótce ktoś obok mnie zasiądzie.

A i letnią porą zdrzemnąć się w jej objęciach.

Noc już jest dobra, oby taki był dzień.

jwp - Ja też potrafię w mordę bić.

Hr. Skrzyński - Panie Marszałku, a jaki program tej partii ?
Marszałek Piłsudski - Najprostszy z możliwych. Bić kurwy i złodziei, mości hrabio.

Dobrego Dnia ,Dobrego i pieknego Kochani ...w Kraju i na Obczyżn

gość z drogi

a Polski Dom niech rośnie ...rośnie jak na drożdżach...:)

JWP w Twoim ogrodzie widzę ,że nie zapomniałeś o lubczyku :)))

nic tak nie doda aromatu rosołowi z prawdziwej kury ,jak lubczyk...:)

śpijcie spokojnie i śnijcie o tych naszych Domach z marzeń i z Realu :)a może reala ?

za chwile będzie świt i dzwony zadzwonią na modlitwę...poranną ,

 może zabrzmią również dawno zapomniane głosy Babć nucące "kiedy ranne wstają zorze,Tobie ziemia,Tobie morze "

:)

"Za oknem noc:" Contesso za chwilkę bedzie świt :)

gość z drogi

niech Cie więc przywita świergotem ptasząt,boskich śpiewaków :)

pozdr :)

"Byle czego się nie pisze"

"Byle czego się nie pisze" - jak powiedział Kaziuk do syna. Zwłaszcza na temat Domu. Bo Dom to cos więcej niż cztery ściany, dach i komin. Temat dla mnie trudny, bo strasznie bliski. Dlatego tak długo zwlekałem z napisaniem czegos pod pięknym tekstem jwp. Od 8 lat z trudem, wielkim nakladem czasu i pracy buduję Dom. Taki własnie wymarzony. Mój ma centralną sień, z której można dojśc do wszystkich jego zakamarków. I kilka łazienek by co najmniej trzy pokolenia mogły mieszkać swobodnie. I piec, i poddasze. I jest to moje, bo się nie zgodziłem na żaden morderczy kredyt z zagranicznego banku. I tylko teraz... jest tak, jak pisała ellenai. Jest coraz trudniej zarobić na marną belkę czy wiaderko farby. Dzieci myślą o wylocie, za kilka-kilkanaście lat nie dam rady odkopać spod śniegu wyjazdu.

I coraz częśniej śni mi się migdałowy sad w Toskanii.

Na razie jest tak Smocze gniazdo, jego obrońcy i przyjaciele Smoka:

-------------------------- Reszta nie jest milczeniem.

Smok Goryncz

Trawestując Kaziuka - byle czego się nie buduje. I nie o wielkość chodzi, a choćby o funkcjonalność i trwałość.
Cieszy mnie, że Twój Dom jest i przeszedł przez pierwszy etap budowy. Ciężko teraz, ale myślę, że krok po kroku dojdziesz do stanu końcowego - źle to brzmi, podobnie, jak "wykończenie" domu.

Obrońcy sympatyczni.

A dzięki Twojemu komentarzowi wróciło mi słowo - sień.
Całe życie po niej chodziłem, wysyłano mnie do sieni po coś tam, a przy pisaniu się namęczyłem i nie przypomniałem sobie właściwego określenia.

Pozdrawiam Serdecznie z Życzeniami Pomyślności w Wiecznej Budowie

jwp - Ja też potrafię w mordę bić.

Hr. Skrzyński - Panie Marszałku, a jaki program tej partii ?
Marszałek Piłsudski - Najprostszy z możliwych. Bić kurwy i złodziei, mości hrabio.

"Wykończenie" domu czasami równa się wykończeniu właściciela

Dół prawie gotowuy, da się żyć. Problem tkwi nie tylko w malejących dochodach, ale także (a może przede wszystkim)w malejącym poczuciu sensu. Działania bez jasnego celu stają się jałowe, nie dają nawet zadowolenia z dobrze wykonanej pracy. Budowanie tylko dla siebie? Nie, to nie to. Dom powienien cieszyć, nie martwić. Ellenai i proxenia mają rację.
--------------------------
Reszta nie jest milczeniem.

Smok Goryncz

A miało być tak pięknie ! - przez 22 lata cofamy się względem Europy o lata świetlne. Jeżeli społeczeństwo jest majętne, to wszyscy się bogacą, u nas nieliczni przy ubogim.

Poczucie sensu - dawniej byłyby to włości rodowe, ojcowizna.
Dziwne kierunki "rozwoju" rozrzucają nas bez składu i ładu.

Rodzina jest słaba jak nigdy.

Wierzę jednak, że ma sens, dzieci czasem zbyt późno, ale doznają olśnienia.

Pozdrawiam

jwp - Ja też potrafię w mordę bić.

Hr. Skrzyński - Panie Marszałku, a jaki program tej partii ?
Marszałek Piłsudski - Najprostszy z możliwych. Bić kurwy i złodziei, mości hrabio.

portret użytkownika AdamDee

Smoku - dom ?

Nawet prze duże "de" to nie dość.
Toż to jakiś Dwór Polski jest !!! ; )

Piękny maszt - z amerykańskim rozmachem.
To mi się podoba.
Trochę mnie drażnią te, wymuszone rzecz jasna okolicznościami, typowe, zatknięte ukośnie na murze flagi w większości domów.

Dobrze, że są, oczywiście, ale to jakoś nie tak, nie przystoi.
Flaga powinna być jak u Ciebie - w pionie, dumnie i wysoko.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Jeszcze Polska nie zginęła / Isten, aldd meg a magyart

Adamie - własnie o typ dworu

chodziło:) Długość fasady 23.5 metra! :) Nic mnie nie ograniczało :) Za zrozumienie intencji w kwesti Biało-Czerwonej dziękuję. Chodziło mi własnie o to, by mówiła ona wszystkim już z daleka "Tu jest Polska!". A powiewa nieustannie od 10 kwietnia 2010.
--------------------------
Reszta nie jest milczeniem.

portret użytkownika AdamDee

Smok Gorynycz

Ach, tylko jednej rzeczy brakuje - zajazdu pięknego pod front... z klombem okrągłym...
Peerlowska przypadłość... gdzie nie spojrzeć, aż żal...

Flaga - nie sposób nie zauważyć ;), dziw bierze, że dotąd nikt nie zwrócił uwagi bo sposób prezentacji wyjątkowo godny i nietypowy w naszych warunkach. Chyba... nie, na pewno pierwszy raz w życiu widzę taki maszt.
Nikt się nie przyp...czepiał ?
Zezwolenie jakieś trzeba było ?

BTW: W Klubie Pod Schodami Światłograj jakoś zamilkł - impreza się skończyła ? Szwendam się tam jak niedopity na poprawinach... ;)

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Jeszcze Polska nie zginęła / Isten, aldd meg a magyart

@Adam - komentarze co do Flagi bywają zabawne:

Niedawno para rowerzystów z rozbrajająca szczerościa powiedziała mi, że myśleli, że tu jakaś ambasada.. Powiedziałem im własnie, że to nie ambasada, że tu jest Polska:)
Zajazdu niestety brakuje, ale warunki wymusiły dom w odległości 8 metrów od drogi. Nic, że polna, ale droga! Na ośmiu metrach to z podjazdem nie poszaleję :(
Światłograj zamilkł - o 3 to już cisza nocna :)
--------------------------
Reszta nie jest milczeniem.

portret użytkownika AdamDee

Smok Gorynycz

Ambasada... :)
Następnym razem mów, że tu Konsulat Drugiej Rzeczypospolitej i oficjalna, ostatnia placówka Rządu Rzeczypospolitej Polskiej na uchodźstwie.
Ortopedy szczękowego będzie turystom trzeba ;)

No tak, "warunki zabudowy"...
Żeby choć to ogrodzenie zdemontować byłoby lepiej. Ale z drugiej strony, gdy gospodarz zwykle nie ma na podorędziu przynajmniej dwururki, zawsze choćby taka przeszkoda mile widziana.

--------------------------
Cisza nocna ciszą nocną - ale ja od wczoraj (przedwczoraj) się telepię, pustymi flaszkami stukam, zimny bigos i podlaną sałatkę warzywną dojadam, przytomnie (wydaje mi się) zagajam i nic.

No nie uwierzę, że wszyscy posnęli pod stołami ;)))))

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Jeszcze Polska nie zginęła / Isten, aldd meg a magyart

Adam Dee

Adamie, też czasem siedzę do rana, wczoraj nie był to ten dzień. Był dzień pracy do wieczora, jak i dzisiaj.
Zapewne spotkamy się w tygodniu u kogoś z nas.

Pozdrawiam

jwp - Ja też potrafię w mordę bić.

Hr. Skrzyński - Panie Marszałku, a jaki program tej partii ?
Marszałek Piłsudski - Najprostszy z możliwych. Bić kurwy i złodziei, mości hrabio.

Biało czerwona i tych dwoje przyjacieli :)))

gość z drogi

słoneczne pozdrowienia dla DOMU,i Jego Mieszkańców...:)

Witaj JWP w Twoim magicznym Domu...Polskim Domu....

gość z drogi

witajcie goście i domownicy....

przed chwilą słyszałam,że ktoś tłucze się po nocy i objada zimnym bigosem i sałatką jarzynową...:)

posłuchałam pięknej muzyki ,posiedziałam,podumałam...i szarlotkę z bitą śmietaną zostawiłam....

byłam cicho,cichuteńko,więc czworonogich przyjaciół  Smoka nie obudziłam :)za to Biało-Czerwona dumnie powiewała na wietrze...

Dobrej Nocy...:)

10 :)

Gość z Drogi

Witaj Domowniku.

Dla Was coś z i od Serca

Koniec dnia czerwonym pachnie winem
szkarłat ciemny przelewa się w czerń
czy owioniesz mnie znów białym dymem
niewidzialna wtopiona we mgłę
Tylko raz czujemy wielkość nieba
wtedy trzeba zastygnąć i trwać
jestem sam, Ciebie już przy mnie nie ma
gdy wszystko chcę Ci dać
Koniec dnia czerwonym pachnie winem
ćma sfrunęła trzepotem twych rzęs
ty minęłaś, ja też kiedyś minę
i tak wszystko straciło już sens
Tylko raz czujemy wielkość nieba
wtedy trzeba zastygnąć i trwać
jestem sam, Ciebie już przy mnie nie ma
gdy wszystko chcę Ci dać

Pozdrawiamy

jwp - Ja też potrafię w mordę bić.

Hr. Skrzyński - Panie Marszałku, a jaki program tej partii ?
Marszałek Piłsudski - Najprostszy z możliwych. Bić kurwy i złodziei, mości hrabio.

Witaj Gospodarzu Tego Domu :)

gość z drogi

 kłaniamy sie z serdecznymi podziękowaniami :) za piękny,nostalgiczny tekst :)

Dobrego Dnia Gospodarzom,Domownikom i Gościom  :)))

Niech Dobry Bóg czuwa nad tym Polskim Domem  :)

Re: "Byle czego się nie pisze"

Witaj Smoku! Obrońcy Smoka - wspaniali! Flaga - "kupuję" ideę: postawię maszt, ale - zawieszę sztandar lub wimpel, wtedy nie muszę ich zwijać na noc (flagę, po zachodzie słońca, należy!) W moim domu nie ma sieni, dom zbyt mały. Jest przedsionek (a nie "wiatrołap") w nim - troje drzwi - do łazienki, do pralni z suszarnią i magazynkiem oraz - do przedpokoju. Z przedpokoju drzwi do sypialni (na lewo) lub do jadalni (na prawo), a na wprost - schody. Schody czyli duma stolarza, nasza, a przede wszystkim szwagra jako honorowego "dewelopera" (po polsku - "wyzwoliciela"?) Kiedyś może - tak sobie marzę - pojadę "po Polsce" i odwiedzę, zobaczę w naturze te współczesne polskie "dworeczki". A jeszcze - o ławeczce. W domu moich Rodziców - była taka drewniana, na metalowym krzyżaku, z oparciem, składana. Ząb czasu "zjadł" ławeczkę. Podobną - już mocno "nadjedzoną" spotkałam w rodzinnym domu "mego" Duńczyka - na Bornholmie. Stoi w 1/3 wysokości granitowych schodów wiodących do tego "domu na skale", czasami jeszcze można na niej przysiąść, lecz długo siadywać się nie da. Więc będzie w Polsce - nowa, czysto dębowa. Gdy stanie - będziemy tam siadywać wraz z gośćmi! Zaproszę! Gorąco pozdrawiam!

@katarzyna.tarnawska - u nas jest główna sień

z niej wiodą szlaki wzdłuż całego domu. I jest wejście od podwórza - kiedyś na nie mówiono "czarny wchod". Czarny, czyli roboczy. I przy tym kuchennym wejściu jest mały ganek z małą sionką. Ponieważ sypiają tam psy, już zawsze będzie to "psionka":) Bornhol... wietrzny o tej porze roku.
A flagi po zachodzie zdejmowac nie trzeba. Właściwie powinno się w czasie deszczu, by nie zwisała smętnie. Ale przysiągłem sobie, że moja będzie cały czas - i jest: od dnia pogrzebu Prezydenta.
Pozdrawiam
--------------------------
Reszta nie jest milczeniem.