Taniec ze służbami - w rytmie Disco

travolta.jpg
Blog

Tyle się złego mówi o służbach specjalnych, a nie docenia się faktu, iż niejedna osoba naprawdę dużo im zawdzięcza. Od talonu na malucha, poprzez wczasy w Bułgarii, aż po najwyższe, nie tylko państwowe stanowiska.

W latach 70-tych bujnie rozkwitała w Polsce „kultura” disco. Co prawda nie całkiem nowy sposób spędzania czasu, jednak dość zachodni w formie i treści. Pozornie było to pewne otworzenie się na inny niż czerwony świat, jednak nigdy rzecz żadna nie dzieje się bez przyczyny. Polityka obyczajowa jest zawsze ściśle powiązana z centrum sterowania pozornego dryfu. Raz im po drodze z obcymi wzorcami, by potem potępić, jak to niektórzy znawcy mowy polskiej mówią, „w sztambuch”. Przeważnie jednak dojrzewają do wprowadzenia w sferę kultury i obyczajowości nowych poletek do siania i zbierania owoców swojej pracy. Nie bez znaczenia jest fakt, iż Sowieci wcale nie unikali inspiracji metodami pracy swoich zachodnich kolegów, a nawet tradycji Carskiej Ochrany.

Po siermiężnych, jak się niektórym wydaje, potańcówkach, nadeszła Złota Era Disco, z epoki zakazanego Jazzu i Big Beatu przenieśliśmy się w Kolorowy Świat muzyki nie zawsze na najwyższym poziomie. Jednak łatwej, lekkiej i przyjemnej. A przy okazji przeniosły się tam, a właściwie zagościły w kolejnym miejscu służby.

Bo prywatki często były hermetyczne, a wioskowe zabawy raczej kończyły się młócką, niż pozyskaniem cennego informatora. Choć i tu nie brakowało sukcesów na miarę gminnego SB-eka. Zatem wzorując się na metodach sprawdzonych na Zapadie, przy pewnym ryzyku rozprzestrzenienia się zgnilizny, uderzono w tany na parkietach, głównie studenckich klubów. Niestety nie tak pięknie podświetlanych, jak w Gorączce Sobotniej Nocy, a jednak dobrze „święcących”. Nieprędko objawili się tancerze pokroju Tony Manero,  jednak swojskich odpowiedników nie brakowało. Tak na marginesie, to Saturday Night Fever nie jest takim sobie zwykłym muzycznym filmem.

Tam gdzie zabawa, musi pojawić się pieniądz i jego źródła, najczęściej jego brak. I tu powstaje ciekawe zjawisko, kultura disco rodzi zarówno przestępstwa i patologie, jak i napędza rynek pracy. Pozwala ludziom wyjść poza ramy codzienności. Nie tylko w stylu życia, ale i poszerza jego pole. Wyprowadza ludzi z ich przyzwyczajeniami, słabościami i ambicjami na nowe, nieznane tereny. To często powoduj mniej lub bardziej niespodziewane zachowania i postawy. Ważne są też młodzieńcze chucie i choćby możliwość zapoznania, jak to się pięknie kiedyś mówiło. Owe zapoznania miały różne finały, czasem była to ławka w parku, niejako jednorazowa, a zdarzały się trwałe związki zakończone małżeństwem. Poszerzony został naturalny obszar łowów i podbojów sercowych.

A wszystko to otoczone polskim przemysłem i gospodarką oraz tym z importu, gdyż nie wszystko, co niezbędne do prowadzenia dyskoteki powstawało i było produkowane u nas. Sprzęt, muzyka zza żelaznej kurtyny, a tańce i napoje bardziej swojskie. Po pewnym czasie nasze pląsy nieśmiałe zbliżały się do kroku Travolty, zwanego w kręgach disco „Travoltingiem”. Polskiej muzyki nie było zbyt wiele pod igłą DJ-ów, bardziej jednak z powodu fascynacji zakazanymi niegdyś muzycznymi koralikami z Zachodu, niźli ułomności naszej. Przyznać jednak trzeba, iż nie tak prędko „polski przemysł muzyczny” był w stanie wypuścić na rynek cokolwiek na miarę największych przebojów rodem z importu.

Zawsze te wschodnie zalatywały kalką, lub zbyt swojskie były. Gościłem czasem w pewnej dyskotece studenckiej, gdzie miast typowego disco DJ zapuszczał dobrego polskiego i „zagramanicznego” rocka, nie była jednak wiodąca na rynku lokali tanecznych, których wiele wciąż czuć było „Dancingiem”. To też niesamowite pole działania i obserwacji, co prawda na wiele Dancingów się nie załapałem z racji młodego wieku, ale te kilka na których byłem, jako ciekawy życia młodzian, dało mi wiele do myślenia. O tym też kiedyś. Ta jednak dyskoteka, wyżej wspomniana miała jedna szczególną zaletę. Otóż mieściła się w żeńskim akademiku, który nie tylko potencję, ale i umiejętność zalotów wystawiał na próbę. Czego doświadczył pewien niedoświadczony bywalec, raczej zakładów karnych. Który to licząc na oddźwięk pewien rzekł był do młodych studentek, zapewne nie z dojrzałego , nie do tylko do takich tekstów Krakowa - Jestem Mistrz Patelni - Złota Wara. A tu tylko kropka na wardze kapusia była, a i jedna z pierwszych prób autoreklamy skończyła się równie żałośnie, jak każda próba podboju serca, czy też tancerki inną niż urok osobisty i podstawowa umiejętność tańca.

Jak Bóg da i pamięć pozwoli opiszę też uczciwych tancerzy. Którzy to zanim pogubili nogi na parkiecie, na tyle szanowali "obiekty" podbojów, że za ciężko zarobione pieniądze uczęszczali do Szkół Tańca. By uszanować zdobycz grą wstępną. A ja bynajmniej do poślednich nie chadzałem. Miałem ten zaszczyt uczyć się podstawowych, a potem zaawansowanych kroków w podchodach ku Pannie u samego Mistrza. Profesora Mariana Wieczystego - link.

Nie uważam jednak, że tylko szajs i popłuczyny kultury POP do nas przyszły. Byli Bracia Gibb i nie wszystko było podlane Sosem Lolity, jak choćby słodka 16-letnia Luiza Fernandez. Albo bardziej dojrzałe „hiszpańskie ciacha” duet Baccara. Spuszczę kurtynę miłosierdzia na poziom kompozycji muzycznych i głębie tekstów, wystarczą tytuły utworów w/w duetu: „Sorry !, I`m Lady”, czy „Yes Sir ! I can boogie. Ale co tam rytmiczna muzyka i widziane oczyma pożądania Laski z Nebraski napędzały młodzieńcze ciała, a dziewczęta płoniły rumieńce na koronujących drżące od aksamitnych męskich wokali ciała.

A to wszystko w wyobraźni, nie nastąpiła bowiem jeszcze era MTV i wideoklipów. Kto miał miarę, ten w dyskotece się bawił jej miarą i tak dalej, a muzyki bardziej poważnej słuchał w domu lub w innych klubach studenckich. Które i tak z racji ekonomicznych i tej służbowej miały w swoim grafiku zarówno dyskoteki, jak i koncerty jazzowe, czy też wieczory z poezją.

Tak jak szatniarze pełnili znaczącą role w lokalach gastronomicznych, tak w dyskotekach zyskała znaczenie rola wykidajły, bramkarza. To bardzo wdzięczny i obszerny temat, wart osobnego rozdziału. Olbrzymie pole do obserwacji i badań. W wielu aspektach tego „zawodu” i służby. Rola szatniarza i portiera nabrała zawodowego umięśnienia i technik rodem ze wschodnich sztuk walki, które to za przyzwoleniem władzy ludowej i na użytek służb rozkwitały w owych latach niezmiernie.

Polecam w wolnej chwili doczytać szczegóły we wpisach –

Kryptonim "PAJĘCZYNA" - z pamiętnika byłego oficera... - link.

Bruce Lee, a służby PRL-u - link

Wróćmy jednak na parkiet, a może najpierw do szatni.

Pójście na dyskotekę z dziewczyną lub też jeszcze bez niej wiązało się nie tylko z wydatkami, ale i przyzwoleniem „starych”, może gdzieś instynktownie czuli, że to nie takie piękne miejsce, jak je na plakatach malują. A, że z kasą było krucho, to gdy jedni szli do ogrodnika lub na wagony węgiel zrzucać, to inni dziubali gdzie i co się dało, znaczy się kradli. Deczko handlu na giełdzie płytowej też potrafiło utrzymać przy życiu bywalca dyskotek, ja zarabiałem jak mogłem, raczej jednak bez doliniarstwa, czy też włamów do ogródków działowych.

I tu właśnie mamy jeden z pierwszych i ważniejszych podziałów klienteli owych przybytków młodzieńczej rozpusty. Na intencje i sposoby zdobycia kasy na bilet. To bardzo ważyło na sposobach pozyskania do współpracy oraz przydziale służbowym. Bowiem, gdy drobny złodziejaszek i żulik mógł co najwyżej wśród swoich kapować, to pracowity i z ambicjami licealista lub student był inaczej i bardziej cenny. A jak dodać burzę hormonów prostaka, to jednak w  rankingu zwycięża intelekt i doza romantyzmu. Tym bardziej, że co prawda tańszy był, a nawet czasem darmowy ten pospolity, to jednak inwestycje obietnic i te materialne, większe perspektywy dawały przyszłym absolwentom, którzy byli w stanie wyjść poza swoją rodzinę i środowisko.

O ile DJ-eje jakoś sobie radzili z pozyskiwaniem czarnych krążków, czy to dzięki dobrym zarobkom, czy też pieniądzom z funduszu operacyjnego i przywożonym przez szpionów gospodarczych singli i albumów płytowych, to ubogi bywalec musiał się nieźle nakombinować, by przystroić się odpowiednio do okazji, jaką była dyskoteka. A nie było jeszcze wtedy Szmateksów, to pozostawał PEWEX i grzebanie w szafie mamy lub starszego brata i kolorowe ciuchy z NRD. Jako, że długie i wąskie kołnierzyki miały damskie bluzki, to nierzadko zdarzało się taką mamie podkraść, czy też na szyję założyć złoty łańcuszek.

Jakże ubogi wobec grubo rżniętego na oplatającego kark Cinkciarza. Spodnie typy Dzwony, dżinsy z Tandety, buty na połysk, a pod spodem chińskie majtki. Tego nawet w Nowym Yorku nie nosili. Lekka parfuma i łyk wiśnióweczki lub szpyrytusu naprędce w parku rozrobionego z Pepsi. Wysupłana z kieszeni kasa na bilet wstępu do Raju i Świat przed nami.

Początki są zawsze trudne, nieznane obszary i ludzie, trzeba było się otrzaskać z realiami, czasem i po mordzie. Choć te, w których bywałem dość przyjazne były i bramkarze wszystkich w miarę równo traktowali. A po pewnym czasie już na bramce witali znajomi, nie tylko z flaszki na zapleczu obalonej naprędce. Tworzyły się kręgi wzajemnej adoracji, kolejka do baru i brak piwa nie obowiązywały. Nie ma się czym co prawda chwalić, ale i własny stolik był i miejsce na parkiecie. Próżne to zapewne, jednak grzechy młodości nie zawsze źle się kończą. Wystarczy trzymać dystans do siebie i okoliczności. Opisując zjawisko DISCO nie piszę o sobie, zatem czasem pokazuję osobliwości inne niż ja tam.

Oczywista i na szczęście dyskoteki na których bawiłem nie kostniały, zawsze pojawiało się jakieś „nowe mięsko” ( wybaczcie ten zwrot ), nie tylko chłopcy, ale i dziewczęta wodziły wzrokiem po parkiecie. To, co się czasem zdarzało było tak okrutne i zwierzęce, że trudno to nawet wytłumaczyć. Królowała selekcja negatywna. Kto nie był w odpowiednim stroju, a kieszenie świeciły pustkami, to nie miał tam czego szukać. Schodził z parkietu lub odchodził sprzed baru w niesławie, by nie pojawić się więcej, Chyba, że był obiecujący dla… Bo zarówno outsider, jak i przywódca stada pozostaje w kręgi zainteresowań tych, co naprawdę kręcili talerzem gramofonowym. Jeden próżny i łasy na więcej, a drugi bez szans, a z łaknieniem roli i przywilejów wiodącego tańce.

Nie da się tego zjawiska i tła oraz zagospodarowania obiektów opisać w krótkich słowach, to temat na poważną pracę naukową. Zapewne nie tylko nasze służby tę lekcję odrobiły, tylko my jakoś tak nie doceniamy wagi tematu. Tam gdzie wytrawny Koń spod PEWEX-u pił z gołowąsem, gdzie krzyżowały się interesy Milicji, Obyczajówki, naszych i obcych służb dzieją się również z i za pomocą rzeczy nie tylko dziwne, ale i obrzydliwe.

Wizyty starszych panów, nieznanych w tym mieście ( a w innym wysoko postawionych działaczy PZPR i funkcjonariuszy służb ), którzy to w asyście swoich goryli dosłownie wyrywali na gwałt młode dziewczyny, a czasem i chłopców. Zanęcanie, by potem skutecznie szantażować rodziców pociechy, co to na dyskotece dała ciała, również własnych towarzyszy tak załatwiali. Przyjacielskie pożyczki zakończone wizytą na komendzie i podpisem lojalki. Często zresztą oczekiwanym przez obiekt finałem, bo dla wielu zdrada rodziny, przyjaciół i Ojczyzny warta była królowania na parkiecie i brylowania w towarzystwie. A wszystko to nie kończyło się na dyskotece. Przenikało każdą cząstkę ciał ofiary, czy też świadomego, przemakali na własne życzenie. Bo by wejść na tańce nie wystarczy tylko w tańcu mocnym być.

Jeść należy z umiarem, najlepiej nie do syta. Łatwo można bowiem treść pomieszać i smaki pogubić. Zatem zasygnalizuję jeszcze kilka godnych uwagi elementów szklanego parkietu, by wrócić do nich w kolejny wpisie obszerniej.

Był też czas łowów szczególnych - INTER DISCO.

W letni czas, gdy studentki i studenci rozjeżdżali się na wakacje, brakowało też prowincjonalnych obiektów podboju ( bez obrazy, to też pewne ciekawe zjawisko, będzie i o tym w przyszłości ), to pojawiały się, głownie dziewoje, z bratnich krajów. Rzadko, co ciekawe, obiekty płci męskiej. Może Polki bardziej były odporne na wdzięki nie z naszej wioski. Tedy i studenci oraz przyszli, czyli licealiści od wieku granicznego lub za wpisowym u bramkarza mogli dotknąć w tańcu i nie tylko obcego i nieznanego ciała, gdy polskie dziewczęta im spowszedniały. Nie wiedzieli tylko, a wiem co mówię, że nie bez przyczyny i nie tylko, by zwiedzić taki na przykład Magiczny Kraków, część z nich udawała się misją do Polski.

Powiem tylko, by jak w dobrym serialu pozostawić niedosyt i w najmniej spodziewanym momencie zawiesić akcję, że miały tam miejsce rzeczy, o których się twórcom Gorączki Sobotniej Nocy nie śniło. Zjeżdżały do nas, do naszych dyskotek krasawice z Demoludów czyniące pozory. Ciuszki przeważnie ubogie, na drink drugi stać nie było. To dopiero wypucha dla rodzimych Don Juanów z zamiarem Casanovy. Tylko jakoś tak dziwnie doposażone przez służby w złote i nie tylko, atrybuty. Gdy Bułgarki zapraszały na wakacje na Słonecznym Brzegu, a NRD-ówki, w tańcu zimne, na śniegu rozdrapywały plecy roznamiętnionym amantom, to Rosjanki bardziej zmierzały ku Mariage Blanche.

Co do śniegu, to Inter Disco rządziło również w ferie zimowe, każda pora jest dobra do werbowania.. Nie było ono bezpośrednie i natarczywe, bardziej w czasie rozłożone. Rosyjski interes i metody działania stanowiły, iż należy jak najwięcej do Polski przemycić szukających ucieczki z Archipelagu. A po oddaniu się napalonemu policzkowi praca wrze. A to zdjęcia na tle tym razem Białej Wołgi, że niby na koszty jest, a to w depozycie grubaśna złota obrączka. A złoto w Rosji tańsze niż zboże było. A jak kto się nabrał, to rozwód szybki i asymilacja według instrukcji. Ile takich ruskich fruktów już się polskim rodowodem mieni.

A Bułgarski pełniły inną rolę, niejako dopełniały polski werbunek i stwarzały warunki do Bilokacji delikwenta w celu przeszkolenia. Bo, gdy po grze wstępnej zauroczony urodą, jeszcze gdy nie widział wąsatej matki i babki przecudnej urody wizytantki z Bułgarii, wyjechał na wczasy do rzeczonej, to się zadziwił, że niejedna wieś z tego procederu żyła, a na miejscu czekał już nasz propozytor i przewodnik.

A potem kto naprawdę wiedział gdzie był turysta. Pierwej w Bułgarii, w miejscowych ośrodkach szkoleń, a potem, w następne wakacje, ciupasem do Rosji. Pamiętacie imprezy w akademikach i pytanie - Gdzie jest Stefan ?. Nierzadko były to tygodniówki, a nawet dłuższe imprezy. A Stefan, któremu inne szatany tam obecne budowały legendę, nie tylko styropianową, ale i alibi, niby gubiąc się między piętrami akademika i etapując zerwaniem filmu, spokojnie odbywał szkolenie…

Ta notka i tak jest delikatna, bez nazwisk i konkretnych przykładów, a byłoby co przytaczać. Bardziej chcę opisać metody i pułapki jakie stosują służby, niż konkretnie obnażyć szkolonych. Każdy z nas był, jest, zawsze i wszędzie będzie potencjalnym obiektem. I tylko od nas samych, od naszej wiedzy i umiejętności panowania nad wrażliwymi cechami zależy komu i czemu będziemy służyć.

Chyba, że rodzinna tradycja nas prowadzi w kacapskie klimaty lub też wybieramy owe lepsze życie, nie zdając sobie sprawy z konsekwencji. Bo pionki zawsze tak mają. Dopóki nie zrozumieją swojej wielkiej roli w grze o wszystko.

I ja tam byłem, tańczyłem i winiaki z Gruzinami piłem. O tym też kiedyś wspomnę, bo ciekawie, a nawet w pewnym momencie mordobicznie było.

Wiele zawdzięczamy pomocnej dłoni, tylko nie każda wyciągnięta w Naszym kierunku taką jest.

Ewentualne błędy ”językowe” zrzućcie na karb gorącej jak uda Kubanek atmosfery dyskoteki.

 

A teraz z parkietu.

8.82353
Średnio: 8.8 (17 votes)

mam nieodparte wrażenie, JWP, że, całkiem niechcący...

... opisujesz disco, jakie agentura (stara, nowa i najnowsza) chce urządzić na parkiecie... Niepoprawnych. Muzyczka już leci, tańce i wygibasy idą w najlepsze... :):):)
-------------------------
"Dixi et salvavi animam meam"

Dixi

Witaj,
czy ja wiem ?, czy całkiem niechcący.

Przy okazji starych wspomnień zyskują kontekst nowe wrażenia.

Aż tak mi się lapsło ?

Życie to muzyka i taniec, w rytmach często obcych.

Pozdrawiam w rytmie Nowej Ery, Tańca na postronku.

jwp - Ja też potrafię w mordę bić.

Hr. Skrzyński - Panie Marszałku, a jaki program tej partii ?
Marszałek Piłsudski - Najprostszy z możliwych. Bić kurwy i złodziei, mości hrabio.

Ech, Bee Gees...

Na dyskotece można się było zapomnieć - w tańcu...
Służby pewnie i to wykorzystywały, ale chyba nie były w stanie zwerbować człowieka bez jego wiedzy i zgody, acz kto wie... :)

Pozdrawiam

______________________________________________

Jeszcze Polska nie zginęła / Isten, áldd meg a magyart

Anna

Witaj,
dyskoteki to oczywiście nie Wujek Samo Zło, wiele miłych chwil i szalone tańce.
Co do służb, to uwiedzenie lub/i uwikłanie prowadzi często do świadomej zgody lub sytuacji pozornie bez wyjścia.

Pozdrawiam

jwp - Ja też potrafię w mordę bić.

Hr. Skrzyński - Panie Marszałku, a jaki program tej partii ?
Marszałek Piłsudski - Najprostszy z możliwych. Bić kurwy i złodziei, mości hrabio.

portret użytkownika Igor Zamorski

Re: Taniec ze służbami - w rytmie Disco

Dziękuję za wciągający i pouczający zarazem tekst. Doskonały do szkoleń kontrwywiadowczych I-go stopnia.
A i młodość staje przed oczyma jak żywa.
Z niecierpliwością oczekuję dalszego ciągu.

Igor Zamorski

Witam,
może nie aż kontrwywiadowczych, ale co najmniej podstawy zwiadowcy skauta.

Pozdrawiam

jwp - Ja też potrafię w mordę bić.

Hr. Skrzyński - Panie Marszałku, a jaki program tej partii ?
Marszałek Piłsudski - Najprostszy z możliwych. Bić kurwy i złodziei, mości hrabio.

oj, autorze...

...nieco więcej staranności proszę, tyle "literówek" w jednym tekście to tak troszkę brak szacunku dla czytelnika piszesz dla nas a nie dla siebie.
Merytorycznie całkiem, całkiem!!!! Pamięć też godna pozazdroszczenia!

Seaman

Witam,
dzięki za miłe i za te krytyczne słowa też.
Jak mało kto przykładam wagę do języka, w piśmie i mowie. Zastrzegłem jednak, że mogą być błędy, choć korekta była czyniona.
Będę wdzięczny za wskazanie owych literówek.

Pozdrawiam

jwp - Ja też potrafię w mordę bić.

Hr. Skrzyński - Panie Marszałku, a jaki program tej partii ?
Marszałek Piłsudski - Najprostszy z możliwych. Bić kurwy i złodziei, mości hrabio.

@jwp,

oczekuję tych tekstów i czytam je uważnie. Niby wszystko wiemy i/lub umiemy sobie wyobrazić, ale zebranie tego w jednej (seryjnej) wypowiedzi jest wprost bezcenne.
Co możemy? Chyba niewiele, ale przynajmniej widać że trzeba być mądrym i rozważnym. I mieć wyobraźnię.
Dziękuję i czekam na następne wypowiedzi.
Pozdrawiam
Honic

Honic

Witaj,
właśnie !, nie bójmy się wyobraźni, bez niej trudno i bujać w obłokach i twardo stąpać po ziemi.
Może niektórzy nie tyle nie potrafią sobie wyobrazić co się dzieje wokół nas, a raczej nie chcą lub się boją.

Pozdrawiam

jwp - Ja też potrafię w mordę bić.

Hr. Skrzyński - Panie Marszałku, a jaki program tej partii ?
Marszałek Piłsudski - Najprostszy z możliwych. Bić kurwy i złodziei, mości hrabio.

mało kto zdaje sobie dzisiaj sprawę, jak szeroko zakrojoną...

...działalność prowadziły Służby (cywilne i wojskowe) w PRL--u. Napisałeś o dyskotekach, wspomniałeś o portierach (to sowiecka klasyka), a można wymieniać dalej. Na poczcie były pokoje do otwierania przesyłek, w hotelach były pokoje na podsłuchu (czasem też na podglądzie), fotografowano ludzi w parkach "na turystę z aparatem"... Cały półświatek był na wylot zinwgilowany. Tacy na przykład cinkciarze (czyli pokątni handlarze walutą)nie mogliby w ogóle działać "nielegalnie", gdyby się nie opłacali (także informacjami). Charakterystyczne jest, że potem wielu z nich otworzyło kantory wymiany, a niektórzy poszli w jeszcze większy biznes. Z UB i Wojskówką współpracowały prostytutki (szczególnie "dewizowe",bo znały języki. Inwigilowane były burdele. Ba tworzono specjalne domu publiczne dla księży. Osobnym i szerokim tematem są środowiska homoseksualne. Te były rozpracowane niemal w stu procentach. Pierwsi w Polsce działacze "ruchu gejewskiego" mieli taaaaakie teczki, albo taaaaaki staż oficerski w SB.
------------------------
"Dixi et salvavi animam meam"

przec Ciebie, TŁ...

... nie poprawię nawiasów i przecinków, boś mnie domknął z dołu! :):):)
-------------------------
"Dixi et salvavi animam meam"

lista zawodów SB-ckich jest bardzo długa

Taksówkarze (lubią pogadać z klientem i wiedzą kto skąd-dokąd jedzie).
-------------------------
"Dixi et salvavi animam meam"

dla mnie taksiarze to "złotówy"

W dyskotece byłem raz jeden w życiu, kiedy mnie znajomi Francuzi z wizytą w Polsce zmusili. Wynika z tego, że jednak mogłem nawiązać współpracę. Z nudów.:):):)
-------------------------
"Dixi et salvavi animam meam"

a co tam robiłeś, TŁ?

Werbowałeś? :):):)
-------------------------
"Dixi et salvavi animam meam"

"korek i rozporek..."?

A "worek"? Nie powiesz chyba, że dokładałeś do interesu (cokolwiek to miałoby znaczyć):):):)
-------------------------
"Dixi et salvavi animam meam"

"worek, korek i rozporek" to triada metod służących...

... werbunkowi (czyli: kasa, alkohol i seks). Jeśli werbowałeś jako korepetytor, to niewątpliwie twórczo rozwinąłeś "korki":):):)
-------------------------
"Dixi et salvavi animam meam"

znowu zwiewasz, TL!?

No tak, już wystarczająco się zdekonspirowałeś...:):):)
-------------------------
"Dixi et salvavi animam meam"

TŁ i DIXI

Toście sobie pogadali, w różnych regionach, różne nazwy funkcjonują przecież.

A nazwę korki odkryłem niedawno, u nas mówiło się też "dokształt".

Pozdrawiam Harcowników

jwp - Ja też potrafię w mordę bić.

Hr. Skrzyński - Panie Marszałku, a jaki program tej partii ?
Marszałek Piłsudski - Najprostszy z możliwych. Bić kurwy i złodziei, mości hrabio.

są tacy, z którymi zawsze...

... chętnie pójdę na palcaty. Trolle będę kopał w d.
-------------------------
"Dixi et salvavi animam meam"

nie wiem, JWP!

To dobrze, czy źle?:):):)
-------------------------
"Dixi et salvavi animam meam"

uuuuuups...!

Gapa ze mnie! Wybacz!
No to na palcaty!:):):)
-------------------------
"Dixi et salvavi animam meam"

Wiem, że owe Góry Harzu są dla Niemców kultowe, a i Goethe tam bywał, obecnie modne są tam wycieczki rowerowe.
A zwrotu "wycieczka w góry Hartzu" nie znam, choć mam pewne podejrzenia.

Zatem proszę o ujawnienie wszem i wobec o co chodzi, może o szczyty Waszego Dialogu.

Pozdrawiam

jwp - Ja też potrafię w mordę bić.

Hr. Skrzyński - Panie Marszałku, a jaki program tej partii ?
Marszałek Piłsudski - Najprostszy z możliwych. Bić kurwy i złodziei, mości hrabio.

Czyli chodzi o te "górne" góry, bo nie o wzgórek zapewne.

Zdobywanie szczytów niedostępnych...

Pozdrawiam

jwp - Ja też potrafię w mordę bić.

Hr. Skrzyński - Panie Marszałku, a jaki program tej partii ?
Marszałek Piłsudski - Najprostszy z możliwych. Bić kurwy i złodziei, mości hrabio.

Brocken

najwyzszy szczyt w gorach Harz, gdzie zlatywaly sie wg legendy czarownice - podobno na miotlach.
W kazdym razie tam przebiegala do 89' granica
niemiecko-NRDowska, zadrutowana kolczastym i naszpikowana wiezyczkami niczym teren wokol KL Oswiecimia lub KL Majdanka.
Soldaty NDR strzelali do przekraczajacych druty....

DIXI

Witaj,
dzięki za uzupełnienie. Część tych person opisywałem w zalinkowanych tekstach.
To, że byli nawet w lodówce, jak trzeba było, nic dziwnego. Tak to działa.

Sprawy pożycia intymnego i dewiacji z nim związanych był wtedy bronią dużego kalibru.

Pozdrawiam

jwp - Ja też potrafię w mordę bić.

Hr. Skrzyński - Panie Marszałku, a jaki program tej partii ?
Marszałek Piłsudski - Najprostszy z możliwych. Bić kurwy i złodziei, mości hrabio.

Świetny tekst... jak zwykle zresztą... dzięki za przeniesienie w

czasy młodości... :)

Ps. szatniarze w PRL-u, podobnie jak hotelowi recepcjoniści to temat na osobne spłeczno/polityczne opracowanie...
A szpitalni "wpuszczacze" na widzenia? O wysokości "odstępnego" za tę fuchę krążyły legendy

Z tym "potępieniem w sztambuch" to tak ma być? Nie chodzi czasem o "czambuł"?

Pozdrawiam z dziesiątką

Ł-H

Witam,
w takim Hotelu Cracovia, czy innym Francuzie było to widać jak na dłoni. Od ciecia do dyrekcji, może tylko babcia klozetowa nie była na etacie, ale zapewne musiała raportować o czym się mówi nad pisuarem.

Sztambuch celowo, ja wiem, jak brzmi powiedzenie, ale jeden ze słynnych polskich trenerów piłki nożnej tak właśnie ładnie przekręcał powiedzonka.

Pozdrawiam

jwp - Ja też potrafię w mordę bić.

Hr. Skrzyński - Panie Marszałku, a jaki program tej partii ?
Marszałek Piłsudski - Najprostszy z możliwych. Bić kurwy i złodziei, mości hrabio.

Jwp i wszyscy tu komentujący

Gro czasu zajmuje mi czytanie wszelkich wpisów na tym portalu. Niektóre dobijają mnie psychicznie, bo ukazują smutną prawdę o sytuacji w RP. Ale sa i takie, które poprawiają mój humor, jako że w treści są żartobliwe, a ja mam duże poczucie humoru. 

Czytając Twój komenatrz jwp, przypomniał mi się pewien fakt z hotelu Cracovia.

Otóż w styczniu 1983 roku (jeszcze w stanie wojennym) wybrałem się służbowo firmowym fiatem combi do czeskiego Brna do wytwórni sprzętu medycznego "Chirana". Po drodze miałem Kraków, więc postanowilem się tam zatrzymać na noc, jako że miałem za sobą przejechanych 460 km. Rano miałem ruszyć w dalszą drogę, "Konia z rzędem" temu, kto późnym wieczorem i w tamtych czasach znajdzie w hotelu nocleg. Padło na hotel Cracovia. 
- Mamy tylko dwa wolne miejsca, - rzekła recepcjonistka. - Jedno w pokoju bez ogrzewania (awaria), a drugie w pokoju 4-osobowym, w którym już zatrzymało się trzech panów. Wybrałem pokój z towarzystwem. Wchodzę, witam się, jeden już śpi (godz. 23:30), a pozostali dwaj... piją przy stole wódkę i opowiadają sobie bardzo słone dowcipy polityczne, nie oszczędzając nawet "spawacza". 
 Po podróży chcialem się napić chociaż herbaty, ale nie miałem grzałki. Oni też nie mieli. Telefon wewnętrzny nie działał. Więc nim rozpakowałem swoje "bambetle", zjechałem windą z IV piętra do recepcji i poprosiłem, by z tamtejszej restauracji ktoś przyniósł... 4 herbaty do pokoju nr 412, po czym wróciłem na górę.

Wchodząc uslyszałem, jak jeden z tych ludzi puetował dowcip o Jaruzelskim. Drugi śmiał sie w niebogłosy, aż obudził tego śpiącego - trzeciego zakwaterowanego.
 - Panowie, a nie obawiacie się, że... pokój jest na podsłuchu i SB-cja was zamknie za te dowcipy? - zapytałem żartując.
- Panie, jak pan nasz nie podpierdolisz, to kto? - zapytał ten najbardziej rozmowny.
- Ja? - A nigdy w życiu! Też z chęcią bym wam coś powiedzial, ale coś mnie przeczucie mówi, że tu jednak jest podsłuch.
- Panie, co pan pierdolisz,?! - Siadaj pan i się z nami napij, - powiedział ten drugi.
Siadłem, a jakże, wypiłem kieliszek, jeden, drugi, trzeci, itd... "pod westchnienie", bo nawet woda mineralna do popicia się skończyła.
 - A może sprawdzimy, czy tu jest podsłuch? - rzekłem żartobliwie.
- No to sprawdź, - odważnie zaproponował mój współlokator, który miał na imię Heniek.
Niewiele myśląc, powiedziałem dość głośno: - proszę przynieść cztery herbaty do pokoju numer 412. Musiałem ukryć swój śmiech, wszak je wcześniej zamówiłem, o czym oni nie wiedzieli.
Trzej współlokatorzy wybuchnęli śmiechem i dalej "wymieniali się" politycznymi dowcipami, których ofiarami byli a to Jaruzelski, a to generał Siwicki, a to Rakowski, itd...
 Po niespełna pięciu minutach ktoś zapukał do drzwi. Faceci zamilkli. Otworzyłem. W drzwiach stał pikolak z tacą, a na niej cztery herbaty z cytryną i błyszczącą metalową cukiernicą. Zapłaciłem, odebrałem tacę, siadłem do stołu, częstując owych żartownisiów herbatą. Ale już nie było im tak do śmiechu. Wypiliśmy herbatę w milczeniu i po toalecie wieczornej, a w zasadzie nocnej położyłem się spać. Szybko zasnąłem bardzo twardym snem, bo zmęczenie dawło znać o sobie, a także... wypity alkohol.
Około godziny siódmej, - wstając z łóżka zauważyłem, że w pokoju jestem sam. Po dwudziestu minutach byłem gotowy do dalszej drogi. Zdając klucz od pokoju zapytałem piękną czarnowłosą recepjonistkę:
- Miła pani, w pokoju, w którym nocowałem jeszcze w nocy było trzech współlokatorów. Kiedy obudziłem się o siódmej, byłem sam. Czyżby oni tak rano się ewakuowali?
- ... Ewakuowali? - powiada pan? Nie wiem, czy to była ewakuacja. - Ledwie o godzinie szóstej rozpoczęlam zmianę, a tu wtargnęlo czterech takich smutnych panów i pokazując jakieś legitymacje, dwóch udało się windą, a pozostali dwaj schodami. Po paru minutach wyprowadzili jakichś zaspanych trzech facetów, którym na polecenie tych smutnych, musiałam oddać ich dowody osobiste... 

Pozdrawiam, Satyr 
________________________ 
"I złe to czasy, gdy prawda i sprawiedliwość nabiera wody w usta".  
(ks.J.Popiełuszko)

Satyr

Witam,
numer na herbatę jest mi znany, tylko z innym zakończeniem.
Bohater na pytanie - Gdzie się podziali panowie z mojego pokoju ?, usłyszał - rano przyszli po nich smutni panowie.
A dlaczego mnie nie zgarnęli ? - zapytał.
Pan kapitan nie kazał Pana budzić, tylko prosił, by pogratulować poczucia humoru - odpowiedziała recepcjonistka.
A Hotel Cracovia ( obecnie zlikwidowany ) znam jak własną kieszeń.

Pozdrawiam

jwp - Ja też potrafię w mordę bić.

Hr. Skrzyński - Panie Marszałku, a jaki program tej partii ?
Marszałek Piłsudski - Najprostszy z możliwych. Bić kurwy i złodziei, mości hrabio.

Jednych werbowano,

na innych (choć pewnie na zwerbowanych też) donoszono. Ponoć każdy może zapytać, czy miał swoją teczkę, i ewentualnie w nią zajrzeć. I ponoć przykrych rzeczy można się dowiedzieć - np. tego, że donosicielem była osoba, której się ufało i do dziś się ufa... Zastanawiam się, czy warto...

______________________________________________

Jeszcze Polska nie zginęła / Isten, áldd meg a magyart

Anna

To nie kwestia czy warto, trzeba się z tym zmierzyć. Bo niespodzianki co prawda mogą nas zaskoczyć, ale Ci ludzie dalej są groźni.
Nie da się odejść ze służby.

Pozdrawiam

jwp - Ja też potrafię w mordę bić.

Hr. Skrzyński - Panie Marszałku, a jaki program tej partii ?
Marszałek Piłsudski - Najprostszy z możliwych. Bić kurwy i złodziei, mości hrabio.

trzeba mieć siłę i determinację, żeby...

... zmierzyć się z prawdą. Nie jestem pewien, czy osoby prywatne muszą posunąć się aż do ostatnich granic weryfikacji... własnego życia i jestem daleki od tego, by wymagać od nich, nie bójmy się tego słowa, heroizmu. Takie badanie może zniszczyć stare przyjaźnie, albo nawet - życie rodzinne.W sumie zawsze dojdziemy do wniosku, że ludzie są gorsi, niż nam się wydaje, a to nie jest przyjemna konstatacja, do której możemy dojść nawet bez szukania nowych dowodów:(:(:( Natomiast osoby publiczne, czyli pchające się same na stołki, przed mikrofony i kamery, muszą być zlustrowane, prześwietlone i przebadane (łącznie z krwią, kałem i moczem:):):) na wylot.
No, ja tam jestem ciekaw prawdy, nawet za wysoką cenę, ale innych nie będę podpuszczał :):):)
-----------------------
"Dixi et salvavi animam meam"

Dixi

Czasem lepiej "zrujnować" życie rodzinne zanim ono nas nie...

A bez usunięcia fundamentu, jakim jest dolnopłuk agentury, góry nie przeskoczymy.

jwp - Ja też potrafię w mordę bić.

Hr. Skrzyński - Panie Marszałku, a jaki program tej partii ?
Marszałek Piłsudski - Najprostszy z możliwych. Bić kurwy i złodziei, mości hrabio.

Ja też wolę wiedzieć niż nie wiedzieć,

nawet jeśli prawda miałaby zaboleć. Bo "tylko prawda jest ciekawa". A poza tym, jak już powstanie wątpliwość, to trzeba ją rozwiać - w tę lub we w tę. By nie podejrzewać wszystkich wokół... :)
Oczywiście mogę nie mieć żadnej teczki (oby!), ale póki tego nie sprawdzę, pewności mieć nie mogę.
Nie miała baba kłopotu :)

______________________________________________

Jeszcze Polska nie zginęła / Isten, áldd meg a magyart

Flipper na Plantach, dzis pizza

Bylem tam pare razy az wpadlem w zdegustowanie i potem unikalem takich miejsc.

Odnosnie taksiarzy
- jest taki film z Segalem, akcja w Rumunii ( wszyscy wsciekaja sie by dorwac chipa z danymi o broni biologicznej; zakapiory porywaj Segalowi jedyna corke,wlasny jego tesc go wystawia dla zysku. Segal oczwiscie wscieka sie i rozwala wszystkich wrogow.... jak to w takich filmach .
Tesc ginie od specjalnego uderzenia Segala, ktoren jest agentem i zna rozne sztuczki walki )
wiec w tym filmie gliniarz rumunski mowi Segalowi -

" W tym miescie wszyscy taksowkarze pracuja dla nas"

Emir

Witaj,
na Plantach jak najbardziej, a tego gdzie ja grywałem, na Rynku prowadziły młode agenciaki.
Oj tam się działo.

A cytat z filmu Seagalem bezcenny, tak jak pisałem, w Bułgarii też.

Pozdrawiam

jwp - Ja też potrafię w mordę bić.

Hr. Skrzyński - Panie Marszałku, a jaki program tej partii ?
Marszałek Piłsudski - Najprostszy z możliwych. Bić kurwy i złodziei, mości hrabio.

poza flipperami w latach 70-ych pojawiły się pierwsze...

... prawdziwe automaty do gier w stylu "jednoręki bandyta". Tak grali bogatsi, więc umoczeni w lewe interesy, więc najczęściej zwerbowani, ale też można tam było ułowić jakiegoś "badylarza", który wpadł w nałóg hazardowy i długi.
To znów charakterystyczne. Przecież ci macherzy od "automatów" nie rozpłynęli się we mgle. No, w pewnym sensie tak, ale w innym znaczeniu. Dowodem jest całkiem współczesna "afera hazardowa". Ci sami ludzie, tylko kasa niebotyczna.
-------------------------
"Dixi et salvavi animam meam"

nie wiem, TŁ!

Mnie wtedy wpuszczali tylko do sali, gdzie za żetony (3 zeta) mogłem sobie pojeździć samochodzikami, albo postrzelać do samolotów. Swoją drogą, straszne badziewie to było, a drogie (za parę złotych mogłem kupić bilet do kina, więc chodziłem na dwa seanse dziennie), toteż szybko odpuściłem.
-------------------------
"Dixi et salvavi animam meam"

Wieść gminna nie myli się wiele.
Podobnie było z pocztówkami dźwiękowymi, pisałem kiedyś o nich.
Materiału do przegrywania - płyta na pocztówkę, dostarczali chłopcy ze służb. Była to ciężka kasa pozaoperacyjna.

Showbusiness nie tylko w Polsce był pod stałą opieką.

Pozdrawiam

jwp - Ja też potrafię w mordę bić.

Hr. Skrzyński - Panie Marszałku, a jaki program tej partii ?
Marszałek Piłsudski - Najprostszy z możliwych. Bić kurwy i złodziei, mości hrabio.

portret użytkownika AdamDee

tł... no więc właśnie...

Po przeczytaniu sążnistego eseju jwp (+10), zaczałęm sobie tak marzyć, żeby kiedyś dało się przeczytać życiorysy tej najsłynniejszej pary disk dżokejów - Szewczyka i Szabłowskiej.
Byłaby to lektura nie mniej zajmująca jak "Raport" z likwidacji WSI. Jak sądzę.

Od czasu do czasu wymykały im się anegdoty z lat ich młodości, które stawiały włosy wręcz dęba.

Mawiają że PRL było najweselszym barakiem w obozie. Nic mi na ten temat nie wiadomo, wiem, że niektórzy w nim skonali, bynajmniej nie ze śmiechu.
Jeśli pociągnąć tą lagerową analogię dalej, muszę przyznać, że z czasów PRL, gorzej niż cały bezpośredni aparat państwa, kojarzę oddziały Freudenabteilung wraz z ich całym personelem.

To jest jednak wyjątkowo kurewski fach - zabawiać w obozie śmierci.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Jeszcze Polska nie zginęła / Isten, aldd meg a magyart

Adam Dee

Witaj,
rozrywka to istna kopalnia wiedzy, nie tylko o służbach.
Tylko, że środowisko artystyczne nie za bardzo chce się nią oficjalnie dzielić. Za dużo można stracić, układy dalej obowiązują.

Pozdrawiam

jwp - Ja też potrafię w mordę bić.

Hr. Skrzyński - Panie Marszałku, a jaki program tej partii ?
Marszałek Piłsudski - Najprostszy z możliwych. Bić kurwy i złodziei, mości hrabio.

cinkciarze pozakladali kantory

wiele bylo takich przypadkow
Inaczej mowiac "zalegalizowali" swoje watpliwej jakosci biznesy.
Kontakty pewnie pozostaly.
Najgorsi osiedlowi bandyci cwiczyli w bokserskiej sekcji GTS Wisla, ktory byl klubem milicyjnym.
Jak role dzis w chyba prywatnym klubie WISLA maja byli milicjanci- oto jest pyt 1.
2) co to za czlowiek Cupial, ktory wzial Kable, przerobil na Telefonike i sponsoruje klub?!
Skad mial pieniadze na kupno Kabli?
Czy mial, a jesli tak to jakie powiazania?

"sprzedam bony":):):)

Takie były ogłoszenia w prasie, bo posiadanie przez demoluda waluty było zabronione. U Sowietów szło się za to "na białe niedźwiedzie" (oczywiście po konfiskacie... całego majątku). U nas byłą to "szara strefa", czyli.... idealne miejsce dla działania Służb.
Dziś młodzi nie zdają sobie sprawy z tego, czym był PRL, bo dla nich to jakieś "wojny punickie". Tymczasem tamci bandyci i złodzieje, kryminaliści nadal żyją. Ba, rządzą nami na wszystkie możliwe sposoby - przy pomocy pieniądza i banków, prawa (czyli lewa), polityków, a jak trzeba, także specjalistów od "samobójstw" i "wypadków".
-------------------------
"Dixi et salvavi animam meam"

nie wdawałem się w szczegóły, TŁ!

Owszem, można było (od pewnego czasu) posiadać dolary z UDOKUMENTOWANEGO źródła i trzymać na koncie walutowym, albo wydać w PEWEX-ie. Przypomnij mi jednak, czy bank wypłacał "twarde", czy bony (znaczy się papierki z napisem "dolar")? Z czasem może i tak. Pamiętajmy jednak o złodziejskim przeliczniku. Wszyscy obcokrajowcy sprzedawali, o ile mogli "na lewo".
Takie małe Ziutki jak ja, kupowały dolara u cinkciarza, kiedy chciały sobie "nabyć" wódkę w PEWEX-ie, a nie "na melinie" (podczas prohibicji). Taki "kurs" dolara zawsze wynosił 1$ - 0,5 czystej:):):) Poważnie. Rosła cena wódki w sklepie, rosła - dolara (oscylowało to wokół setki złotych)
Gierek rozpaczliwie potrzebował dolarów, więc przymykał oko.
Większe transakcje były oczywiście monitorowane.
-------------------------
"Dixi et salvavi animam meam"

Dżinsy!

Pamiętam pierwsze moje dżinsy - wranglery. Kupiła mi je ciocia właśnie w Pewexie, gdy byłam w liceum. Niedowierzanie i radość! :)

______________________________________________

Jeszcze Polska nie zginęła / Isten, áldd meg a magyart

PEWEXy

wtedy bylo malo i zawsze brakowalo by tam zrobic zkupy.
Dzis nabudowali nam pewexow co nie miara a wiekszosci tez brakuje "bonow" by robic zakupy o czym swiadczy stan zadluzenia poszczegolnych obywateli w PL
oraz poziom biedy wywodzacy sie z wciaz slabo oplacanej pracy lub wrecz jej braku.
W "pewexach" zas czesto nadal towar czesto zagraniczny. Taki np. niemiecki Rossman - to potentat finansowy, ktory wgryza sie wszedzie ze sklepami,
pewexy Rossmana odwiedzaja setki tysiecy Polakow wspomagajac Niemieckich multimiliarderow.
Czyy kojarzy Wam sie to z czyms?
Bo mnie tak ( jak nie przymierzajac coryllusowi wszystko z Ziemkiewiczem )

nie będziemy się, siwe dziadki, wzajemnie uczyć, TŁ!:):):)

Warto jednak przypomnieć, bo a nuż ktoś młody czyta?
-------------------------
"Dixi et salvavi animam meam"

dzięki, TŁ!

Łaskawco!:):):)
-------------------------
"Dixi et salvavi animam meam"

Emir

Co do Cupiała, to jego najbliższe otoczenie, jak i goryle, to stare służby. Czyli nowe też. Znam to z autopsji.

Sex shopy i salony masażu zakładali milicjanci i SB-ecy, a prowadziły bandziorki.

Pozdrawiam

jwp - Ja też potrafię w mordę bić.

Hr. Skrzyński - Panie Marszałku, a jaki program tej partii ?
Marszałek Piłsudski - Najprostszy z możliwych. Bić kurwy i złodziei, mości hrabio.

a kto prowadził i prowadzi "salony masażu" i...

... "agencje ochrony" (zwane "detektywistycznymi")?
Zalegalizowana prostytucja, zalegalizowana inwigilacja i zalegalizowany... reket.
-------------------------
"Dixi et salvavi animam meam"

mozna strzelic i trafiac bez celowania

takich jak Cupial sa pewnie tysiace - jak przejetych zakladow pracy/firm obecnie w PL.

Wrcajac do filmu z Segalem:
rumunscy gliniarze tez chca dorwac cipa z danymi, ale bron Boze nie by go zniszczyc tylko...
ODSPRZEDAC TEMU KTO DA WIECEJ
(rosyjska mafia, arabscy szejkowie, amerykany szukajace go )

Witam. Bardzo mię się podobuje, że tak powiem. Czy gęsie

pióro zastrugane? Jeśli jest jakiś problem można użyć klawiatury (będzie ekologiczniej, a to modne teraz:-)).

Serdecznie pozdrawiam

HdeS

HdeS

Klawiatura wygodna, ale w głowie musi się pisać tradycyjnie.

Pozdrawiam

jwp - Ja też potrafię w mordę bić.

Hr. Skrzyński - Panie Marszałku, a jaki program tej partii ?
Marszałek Piłsudski - Najprostszy z możliwych. Bić kurwy i złodziei, mości hrabio.

Ufam Pańskim szarym komórkom, ufam Pańskiej wierności

Tradycji i niniejszym pozdrawiam pozostając w oczekiwaniu.

HdeS

O qrczę, JWP !

Za młoda wyjechałam z Polski i dopiero teraz po przeczytaniu Cię, pewne puzzle z mojej układanki wskoczyły na swoje miejsce.
Może o tym kiedyś, w oddzielnej notce...
Pozdrawiam.
contessa

_______________
"Żeby być traktowanym jako duży europejski naród, trzeba chcieć nim być".
Lech Kaczyński
_______________
Jeszcze Polska nie zginęła / Isten aldd meg a Magyart

"Urodziłem się w Polsce" - Złe Psy :
http://www.youtube.com

Contessa

Witaj,
z perspektywy czasu puzzle się same układają.
Wielu moich znajomych dzieli się ze mną nowymi wizjami starych czasów. A nawet te z przełomu komuny i III RP są
bezcenne.

A PAGART, ESTRADA - ZPR-y, to dopiero kopalnia Brylantów Pani Zuzy, znaczy się agentury.

Pozdrawiam

jwp - Ja też potrafię w mordę bić.

Hr. Skrzyński - Panie Marszałku, a jaki program tej partii ?
Marszałek Piłsudski - Najprostszy z możliwych. Bić kurwy i złodziei, mości hrabio.

Obrazek z Puzzli znali wtedy....ONI

a dla nas to byla mieszanina, ktora miala nam wszystkim przyniesc lepsza Polske.
ONI wiedzieli jak obrazek ma wygladac -planowanie strategiczne - a nas trzymali w niewiedzy lub mamili Gazetami i telewizorniami.
Teraz nie kazdego stac by chodzic do "Pewexu" na zakupy,
Wspolczesny Pewex w miescie Krakow - min
tzw. GALERIA KRAKOWSKA.

Najgorsze jest to,

że i dziś gra w puzzle trwa i że to oni wiedzą, jak ma wyglądać obrazek i o tym decydują...

______________________________________________

Jeszcze Polska nie zginęła / Isten, áldd meg a magyart

JWP

Moje nijak nie chciały się ułożyć, dopiero Twój tekst (dla mnie edukacyjny bo jak wspomniałam, bardzo młoda byłam gdy wyjechałam z Polski) i sobie pokojarzyłam kilka faktów, okoliczności, pogróżki też były m.in. wylotu ze studiów, ambasada, opier.... od I sekretarza ambasady, a czemu nie od konsula, który był opiekunem studentów... Itd.

Z Pagartem, z Estradą i podobnymi instytucjami nie miałam żadnych punktów stycznych, zatem te moje klocki są z trochę innej układanki.
Pozdrawiam.
contessa

_______________
"Żeby być traktowanym jako duży europejski naród, trzeba chcieć nim być".
Lech Kaczyński
_______________
Jeszcze Polska nie zginęła / Isten aldd meg a Magyart

"Urodziłem się w Polsce" - Złe Psy :
http://www.youtube.com

@ Contessa

Znajoma ze studiów, zatrudniona w Pagarcie zjeździła z muzykami kawał świata (sama z muzyką nie miała zupełnie nic wspólnego).
Przyjmowałam to, naiwna, normalnie - ot, taka praca "przewodnika wycieczki". Dopiero w latach 90-tych zaczęło mi wszystko się układać i pasować do siebie, łącznie z jej rodzicami, którzy z racji pracy musieli mieć też z esbecją pozytywnie do czynienia - więc córkę przyjęto już jak swoją, a i ona się przed nimi nie wzdragała.

Inna rzecz, że nie była złym człowiekiem i może nie miała poczucia, ze robi coś nie tak?

Spotkałyśmy się bardzo rzadko, sporadycznie. Opowiadała mi wtedy o "podopiecznych", nieco starszych od niej, przyjaźnie, a nawet wyczuwałam lekki snobizm, kiedy o znanych muzykach mówiła, ot, Jurek Iksiński, Anka Igrekowska.
Ciekawe by było ich posłuchać...

Proxenia

Witaj.

"...Ciekawe by było ich posłuchać...".

Oj nasłuchałem się i dalej często sobie z kolegami gwarzymy.

Opowieściom nie ma końca. I wesołym i tym niezbyt.

Pozdrawiam

jwp - Ja też potrafię w mordę bić.

Hr. Skrzyński - Panie Marszałku, a jaki program tej partii ?
Marszałek Piłsudski - Najprostszy z możliwych. Bić kurwy i złodziei, mości hrabio.

Witaj JWP :)

gość z drogi

Bóg  czuwał...czyli wtedy gdy koleżanki i koledzy tańczyli na prywatkach i nie tylko,ja urodziłam dwu synów....i  przyznam się,że wtedy z zazdrością patrzyłam 

na ich wolne życie ,tańce ,hulanki :)

Nasi chłopcy zamiast kołysanek słuchali Niemena" Dziwny jest ten świat,Pod papugami"

i Demarczyk...szczególnie ,gdy pewien pan z oderwaną podeszwą....:)tańczył i etc:)

Były wiersze Jasnorzewskiej ,choroby dzieci i trudny byt dwójki bardzo młodych ludzi zmagających się z prozą życia,czyli niebieskim mlekiem  na receptę z apteki i takie tam...

Bułgaria,Jugosławia...koncerty....to wszystko nas ominęło,,,po pierwsze brakło punktów na  studia"/dziadek legionista a pózniej powstanie warszawskie,tłukłam to z dumą w każdym życiorysie/,

po wkładki do dowodów osobistych nawet nie stawaliśmy w kolejce bo i po co...

ot szare życie w PRLu, czy żałuję tamtych lat,tamtych bali ?Dzisiaj już nie

ale były chwile ,gdy troszkę zazdrościłam...byliśmy tacy młodzi i mieliśmy tylko siebie,dwu synków i "bziuka" na którym mąż dojeżdżał do pracy...A z pracą było naprawdę ciężko...nawet na referenta ...:)Studium administracyjno-prawne  nie wielkie dawało możliwości,gdy uparcie pisałam w życiorysie ..pochodzenie:"inteligencja pracująca" :(

Ale dzisiaj nie narzekam...na nic :)

nawet na brak własnego kąta...wtedy :)

serdecznie pozdrawiam z lat dawno minionych...lat Demarczyk,Leszka Długosza 

i Niemena .. Bema  pamięci   żałobny rapsod "...albo "puste koperty" :)

PS

mając za sobą bagaż  doświadczeń...:) rozumiem doskonale po co przypominasz tamte "prywatki"

pozdrawiam :) z 10

Gość z Drogi

Witaj,
dzięki za chwilę wspomnień.
W życiu człowiek bywa w różnych dziwnych miejscach. Wiele od nas zależy, kim wchodzimy, a kim wychodzimy. To myśmy powinni kształtować świat, a nie on nas. Choć jest już na swój sposób stworzony.
Prywatki to osobny temat, miały inny klimat, bardziej intymny i romantyczny.
Młodość jest tyle piękna ile my...


Pozdrawiam Serdecznie

jwp - Ja też potrafię w mordę bić.

Hr. Skrzyński - Panie Marszałku, a jaki program tej partii ?
Marszałek Piłsudski - Najprostszy z możliwych. Bić kurwy i złodziei, mości hrabio.

JWP :) "Przygoda z Marią"

gość z drogi

oj słuchało sie tego...:)mąz dorabiał jako akustyk  i robił takie "dziwne urządzenia" elektroniczne...teściowie byli wyjątkowo cierpliwi...w jednym pokoju chłopaki brzdąkały ,w drugim robiło sie "mixer" a ja pomiędzy drutami,drucikami i trawiącymi sie płytkami

do" ustroistwa" błąkałam się z kawą i herbatą,syn bawił się w szufladzie od biurka...

pogryzając herbatniki i łakomie zerkając na tranzystory ,wtedy cud techniki,zamawiane przy pomocy"Funk Technik"i opakowane niczym biżuteria :) dwie sztuki ,słownie dwie :)

Były to czasy piękne i durne...a Dąbrowski był młody i bardzo obiecujący...:)

serdecznie pozdrawiam :)

PS        Nikt wtedy z nas nawet nie wierzył,że można mieć własne mieszkanie,własne studio nagrań,czy kupiony sprzęt,,,wtedy wszystko robiło się samemu :)))

i może to było najciekawsze ...polska przedsiębiorczość,polski intelekt :)

serdeczności :)

"gdzie dziewczyny z tamtych lat" gdzie ci chłopcy brzdąkający na gitarach...?

jedni poumierali, inni jeszcze w czasach dziwnych wyjechali do Szwecji,a inni w świecie ,chleba szukali...i powrócili niczym "Czarna jaskółka' "

a Ci najwierniejsi ,z nami zostali...

w naszej pamieci i nie tylko

...w syna tez,gdy nie chciał spać.... puszczałam na ukochanej  Rafenie,której basy cudownie  chodziły "Płonie stodoła" ,usypiał natychmiast  :)))chyba ze strachu,ze spłonie Dom...

sobotnie serdeczności :) 

podglądam Contessę,właśnie dała Czerwone Gitary  :))))

Gość z Drogi

Witaj dzisiaj.

Oj działo się. Przerabiało się adaptery i radia na stereo, podbijało pasmo w szpulakach. Kolumny domowej roboty, a potem nawet własnej konstrukcji tunery i wzmacniacze tranzystorowe, a następnie na "scalakach".
A to wszystko by wysłyszeć muzykę i słowa zaklęte w czarnych krążkach i na taśmach.
Bez tego nie byłoby nas w takiej postaci.
Niestety wyjechało wielu wspaniałych ludzi, a za dużo zostało uwłaszczonych na Polsce.

Dobrze wiesz o czy myślę.
Chyba nikt nie wie tak,
Że mi wciąż czegoś brak.
I chyba nikt, chyba nikt,
Nie pomoże mi, nie pocieszy mnie.

Mogła byś jednym gestem,
Zmienić mój życia sens,
Ale ty nie chcesz, więc już
Chyba nikt, chyba nikt,
Nie pomoże mi, nie pocieszy mnie.

Chciałbym cofnąć czas,
Usłyszeć jeszcze raz.
Szum drzew, szum rzek
Zobaczyć światło gwiazd

Twój śmiech i płacz
I ziemię w blasku dnia

Dobrze wiesz o czy myślę.
Chyba nikt nie wie tak,
Że mi wciąż czegoś brak.
I chyba nikt, chyba nikt,
Nie pomoże mi, nie pocieszy mnie.

Chciałbym cofnąć czas,
Usłyszeć jeszcze raz.
Szum drzew, szum rzek
Zobaczyć światło gwiazd

Twój śmiech i płacz
I ziemię w blasku dnia

Pozdrawiam Serdecznie

jwp - Ja też potrafię w mordę bić.

Hr. Skrzyński - Panie Marszałku, a jaki program tej partii ?
Marszałek Piłsudski - Najprostszy z możliwych. Bić kurwy i złodziei, mości hrabio.

JWP "Za dużo zostało uwłaszczonych na Polsce...:)

gość z drogi

JWP ,dodam i na nas ...bo to własnie na nas uwłaszczali się ,kombinowali i przejmowali majątki...rękami "zbrodniczych " nie raz "komorników"

Na własnym ciele wyhodowaliśmy wszy tuczące się naszą krwią....

G....wno zawsze wypłynie na powierzchnię...taka widać fizyka...a metafizyka ? :)

"I nie żal nic

i żal tak wiele"

 

serdeczności popołudniowe...szczególnie serdeczne za te montowania GŁosu i Dzwięku :)))

PS a nam mówią,że zabrakło sekund na pewnej ścieżce głosu,w ustroistwie,katoryje wróciło z Rosji ,można pęknąć ze śmiechu,gdyby nie tak Straszno było ...:)

jaeszcze jedna alternatywa dla disco (jutubek)


-------------------------
"Dixi et salvavi animam meam"

"Naprawdę jaka jesteś....

gość z drogi

nie wie Nikt "

pozdrowienia :)

z Twojej, Gościówo...

... inspiracji :):):)
-------------------------
"Dixi et salvavi animam meam"

Dixi

Dzięki za ugoszczenie Gościa podczas mojej nieobecności.

Pozdrawiam

jwp - Ja też potrafię w mordę bić.

Hr. Skrzyński - Panie Marszałku, a jaki program tej partii ?
Marszałek Piłsudski - Najprostszy z możliwych. Bić kurwy i złodziei, mości hrabio.

Szanowny JWP :) ja bardzo lubię Dixi :)

gość z drogi

i Dixi ,wie o TYM :))))

dzięki :))))

To ja też cosik dorzucę....

Pozdrawiam.
contessa

_______________
"Żeby być traktowanym jako duży europejski naród, trzeba chcieć nim być".
Lech Kaczyński
_______________
Jeszcze Polska nie zginęła / Isten aldd meg a Magyart

"Urodziłem się w Polsce" - Złe Psy :
http://www.youtube.com

Szmendaków nigdzie chyba nie brakowało

Dla nich zawsze było mało
Ciągle podchodzili jak do jeża
Każdy chciał by się zwierzać
Patrząc wstecz można się uśmiechać
Wielu to samo miało w wydechach
Więc wyobraźnia sprawia radość marności
Tych spolegliwych i sprzedajnych gości
Łajno łajnem zawsze już będzie
Choć mu lat nawet przybędzie
Smród się ciągnie za nimi
A oni są mniej wartościowymi
Pozdrawiam

Jacek Mruk

Witaj,
tak metoda na zwierzenia, na współczulność brali, a potem powoli do następnych etapów. Jest tak jak piszesz, nieszczere intencje są jak nieświeży oddech.

Serdecznie Pozdrawiam

jwp - Ja też potrafię w mordę bić.

Hr. Skrzyński - Panie Marszałku, a jaki program tej partii ?
Marszałek Piłsudski - Najprostszy z możliwych. Bić kurwy i złodziei, mości hrabio.

Jacek Mruk: "Dla nich zawsze było mało"

gość z drogi

i może dlatego byli tacy "Smutni " czyli smutni panowie w wyglancowanych butach,po tym ich poznawaliśmy...a ci z wyższej półki to po wzroście,czyli nic poniżej metr osiemdziesiąt :)

serdeczne pozdrowienia :)

Contesso ,dzięki za Czerwone Gitary,Anna Maria

gość z drogi

i Biały Krzyż,to było to, co puszczałam na okrągło...a ponieważ mój ukochany sprzęt miał drewnianą obudowę i cudownie" wrażliwe głośniki."..brzmiało to pięknie....:)

serdeczne pozdrowienia z zachmurzonej Polski :)

Polski,którą szczęśliwie ominął" deszcz kamieni z nieba"

Gość z Drogi

Oni smutni jak trzeźwi byli
Często się w humor wstawili
Czasami niektórym sumienie się odzywało
Choć na krótko to bolało
Pozdrawiam cieplutko:))

Jacek Mruk :) dokładnie tak było :)

gość z drogi

to co najbardziej ich gnębiło ,to sumienie,bo często byli to ludzie bardzo

inteligentni...i dlatego zapadali na znaną chorobę, czyli alkoholizm 

serdeczne pozdrowienia :)