POETKA TORTUR "KRWAWA LUNA" JULIA BRYSTYGIER

KACI
Kraj

POETKA TORTUR -„KRWAWA LUNA” - JULIA BRYSTYGIER
Julia Brystiger z domu Prajs, znana także jako Brystygier, Brystyger, Bristiger(owa), Brüstiger, Briestiger, ps. Luna, Krwawa Luna, Daria, Ksenia, Maria, ps. literacki Julia Prajs (ur. 25 listopada 1902 r. w Stryju, zm. 9 października 1975 r. w Warszawie) – funkcjonariuszka aparatu bezpieczeństwa Polski Ludowej, zbrodniarka stalinowska w randze pułkownika NKWD, pisarka.
Była córką żydowskiego aptekarza. W 1920 ukończyła gimnazjum we Lwowie, a w 1926 r. studia historyczne na lwowskim Uniwersytecie im. Jana Kazimierza, następnie kontynuowała naukę w Paryżu.
W 1928 r. zdała egzamin pedagogiczny. Uzyskała doktorat z dziedziny filozofii Uniwersytetu Jana Kazimierza. W latach 1928–1929 pracowała jako nauczycielka historii w gimnazjum C. Epsteina w Wilnie i w żydowskim seminarium nauczycielskim Towarzystwa Kulturalno-Oświatowego „Tarbut”.
Nielegalna działalność komunistyczna (1927–1939)
Od 1927 r. działała w Międzynarodowej Organizacji Pomocy Rewolucjonistom (MOPR) i w komórce techniki partyjnej Komunistycznej Partii Zachodniej Ukrainy (KPZU).
Po zwolnieniu jej w 1929 r. z pracy z powodów politycznych utrzymywała się z udzielania korepetycji we Lwowie. Od kwietnia 1931 r, była wydawcą i redaktorem legalnego tygodnika komunistycznego „Przegląd Współczesny”.
Od połowy tego roku zasiadała w egzekutywie Komitetu Obwodowego MOPR. Od 1931 r. działała w Komunistycznej Partii Zachodniej Ukrainy. W październiku 1931 r. została skazana na 2 tygodnie więzienia za działalność komunistyczną. Od 1932 r. była funkcjonariuszem partyjnym (tzw. funkiem – etatowym działaczem partii) pełniąc kolejno funkcje sekretarza propagandy i agitacji Komitetu Obwodowego KPZU we Lwowie, Przemyślu, Drohobyczu i od września 1932 roku ponownie we Lwowie.
Za działalność w zdelegalizowanych strukturach komunistycznych w październiku 1932 r. została ponownie aresztowana i skazana na rok więzienia.
Po zwolnieniu została członkiem egzekutywy KC MOPR. Obsługiwała obwody wołyński i stanisławowski tej organizacji. Pod koniec 1934 r. została na krótko zawieszona w prawach członka partii. Po złożeniu samokrytyki latem 1935 r. objęła funkcję sekretarza Komitetu Okręgowego KPZU Stryj - Sambor.
Od 1935 r. zajmowała się problematyką chłopską i rolną w Centralnej Redakcji KPZU we Lwowie.
W 1936 r. została sekretarzem Komitetu Centralnego MOPR Zachodniej Ukrainy. Organizowała prokomunistyczny Kongres Pracowników Kultury we Lwowie w maju 1936 roku.
W kwietniu 1937 r. została kolejny raz aresztowana i skazana na 2 lata więzienia. W czasie odbywania kary była starostą komuny więziennej (grupy więźniów odbywających wyroki za działalność komunistyczną).
Po zajęciu Ziem Wschodnich Rzeczypospolitej Polskiej przez Armię Czerwoną przyjęła obywatelstwo sowieckie i pracowała w Radzie Związków Zawodowych we Lwowie oraz była sekretarzem Komitetu Obwodowego MOPR.
W 1940 r. została „członkiem wszechzwiązkowym” KC MOPR. W tym czasie współpracowała – razem z grupą innych kolaborantów – z sowieckim wydawnictwem w języku polskim „Nowe Widnokręgi” we Lwowie.
„Nowe Widnokręgi” były zwyczajną jaczejką bolszewicką, która pod płaszczykiem literackim na polecenie Stalina rozprawiała się z „pańską Polską”, aresztując i katując najczęściej przedstawicieli polskiej inteligencji. Główna katownia „Nowych Widnokręgów” znajdowała się w gmachu NKWD przy ul. Pełczyńskiej we Lwowie, a po odkryciu tej lokalizacji przez agentów Polski Podziemnej, katownię władze jaczejki przeniosły do lokalu przy ul. Jagiellońskiej 4 we Lwowie, gdzie mieszkałem z rodzicami na trzecim piętrze tej kamienicy. Najczęściej NKWD przesłuchiwało w godzinach południowych, w czasie największego ruchu miejskiego, aby ściszyć jęki katowanych, m.in. przez „Krwawą Lunę” – pułkownika NKWD Natalię Prajs – Brystigier, żonę działacza syjonistycznego Natana Brystigiera.
Redaktorem naczelnym tego „pisma” była Wanda Wasilewska przewodnicząca „Związku Patriotów Polskich” (ZPP). Do „Nowych Widnokręgów pisali skomunizowani dziennikarze m.in. Mieczysław Jastrun, Stanisław Jerzy Lec, Leon Pasternak, Tadeusz Peiper, Julian Przyboś, Jerzy Putrament, Adam Ważyk, Tadeusz Boy - Żeleński, Janina Broniewska, Zofia Dzierżyńska, Adolf Bromberg, Julia Brystygier, Aleksander Dan, Emil Dziedzic, Halina Górska, Stefan Jędrychowski, Witold Kolski, Karol Kuryluk, Stanisław Wasylewski, Roman Werfel, Jerzy Pomianowski, Władysław Gomułka, Czesław Miłosz.
Publikowania w „Nowych Widnokręgach” odmówił Władysław Broniewski, według Jalu Kurka aresztowany na krótko ze tę decyzję.
Po wybuchu wojny niemiecko-sowieckiej Brystigierowa zbiegła do Charkowa, a następnie do Samarkandy. W latach 1943–1944 pracowała w Zarządzie Głównym Związku Patriotów Polskich w Związku Radzieckim.
W październiku 1944 r. została przyjęta do PPR. Zasiadała w Krajowej Radzie Narodowej z nominacji ZG ZPP. Od grudnia 1944 r. pracowała w Resorcie Bezpieczeństwa Publicznego na stanowiskach kierownika sekcji, kierownika wydziału, od 1945 p.o., a następnie dyrektorka Departamentu V Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego w randze pułkownika NKWD. Zajmowała się głównie sprawami kadrowymi (kluczowymi w systemie komunistycznym).
Charakterystyczny jest typ instrukcji wydawany przez nią funkcjonariuszom na odprawach:
„W istocie cała polska inteligencja jest przeciwna systemowi komunistycznemu i właściwie nie ma szans na jej reedukację. Pozostaje więc jej zlikwidowanie. Ponieważ jednak nie można zrobić błędu, jaki uczyniono w Rosji po rewolucji w 1917 roku, eksterminując inteligencję i w ten sposób opóźniając rozwój gospodarczy kraju, należy wytworzyć taki system nacisków i terroru, aby przedstawiciele inteligencji nie ważyli się być czynni politycznie.
Brystiger nadzorowała pierwszy etap śledztwa - osobiście katowała zatrzymanych, miała własne wyrafinowane metody znęcania się nad nimi (np. biła pejczem mężczyzn po genitaliach i przycinała je szufladą).
Ofiarą takich tortur padł m.in. szef propagandy PSL na województwo olsztyńskie Szafarzyński, który wkrótce po sesji przesłuchań zmarł z ogólnego wycieńczenia.
Jeden z uwięzionych tak ją wspomina:
„To zbrodnicze monstrum przewyższało okrucieństwem niemieckie dozorczynie z obozów koncentracyjnych”.
Żołnierz AK i były więzień polityczny Anna Rószkiewicz -Litwinowiczowa tak wspomina Brystigerową w swojej książce Trudne decyzje:
„Julia Brystigerowa słynęła z sadystycznych tortur zadawanych młodym więźniom, była zdaje się zboczona na punkcie seksualnym i tu miała pole do popisu”.
Była delegatem na I zjazd PPR (1945), II Zjazd PPR (1948) i Kongres Zjednoczeniowy PZPR, na którym została wybrana do Centralnej Komisji Kontroli Partyjnej (w jej skład wchodziła do marca 1954 r.).
Zajmowała się partiami, organizacjami i ugrupowaniami religijnymi. Brała czynny udział w wypowiedzianej przez komunistów wojnie z Kościołem katolickim i Świadkami Jehowy.
W 1957 r. w związku z procesami byłych funkcjonariuszy UB planowano pociągnąć ją do odpowiedzialności karnej.
Zbrodnicze monstrum. "Krwawa Luna" w łóżku
Była ko­chan­ką naj­waż­niej­szych pol­skich ko­mu­ni­stów. Póź­niej stała się opraw­czy­nią, była bar­dziej okrut­na niż nie­miec­kie do­zor­czy­nie z obo­zów kon­cen­tra­cyj­nych. Wy­rzą­dzi­ła ogrom­ne zło, ale prze­szła za­ska­ku­ją­cą prze­mia­nę.
Różne imio­na i pseu­do­ni­my: Julia, Luna, Daria, Maria, Kse­nia. Różne na­zwi­ska i ich pi­sow­nie: Prajs, Pre­iss, Bry­sty­gier, Bry­sti­ger, Bri­sti­ger, Brüsti­ger, Brie­sti­ger. Ta sama ko­bie­ta - jedna z naj­mrocz­niej­szych po­sta­ci po­wo­jen­ne­go re­żi­mu. Jeden z tych, któ­rych prze­słu­chi­wa­ła oso­bi­ście, na­zwał ją "zbrod­ni­czym mon­strum".
Jej ka­rie­ra wy­klu­wa­ła się jed­nak nie tylko w ga­bi­ne­tach i ce­lach urzę­dów bez­pie­czeń­stwa, ale rów­nież w łóż­kach naj­waż­niej­szych pol­skich po­li­ty­ków tego czasu.
Do­no­si­ła nawet na par­tyj­nych to­wa­rzy­szy
Co wiemy o Julii Bry­sty­gier, zna­nej póź­niej głów­nie jako "Krwa­wa Luna", z okre­su po­prze­dza­ją­ce­go jej ka­rie­rę w bez­pie­ce?
Julia Prajs przy­szła na świat w 1902 r. w umiar­ko­wa­nie za­moż­nej ro­dzi­nie ży­dow­skie­go ap­te­ka­rza. We Lwo­wie stu­dio­wa­ła, zro­bi­ła tam nawet dok­to­rat. Wy­szła za mąż za sy­jo­ni­stycz­ne­go dzia­ła­cza, Na­ta­na Bry­stigie­ra, ale mał­żeń­stwo było ra­czej nie­uda­ne. Pod ko­niec lat 20. uczy­ła hi­sto­rii w wi­leń­skim gim­na­zjum. Wkrót­ce jed­nak nie tylko wy­le­cia­ła z pracy, ale do­sta­ła zakaz wy­ko­ny­wa­nia za­wo­du.
Dzia­ła­ła już bo­wiem wtedy w Mię­dzy­na­ro­do­wej Or­ga­ni­za­cji Po­mo­cy Re­wo­lu­cjo­ni­stom, a potem: Ko­mu­ni­stycz­nej Par­tii Za­chod­niej Ukra­iny. W la­tach 30. kil­ka­krot­nie ją za to aresz­to­wa­no i ska­zy­wa­no - tym­cza­sem po wy­bu­chu wojny ta dzia­łal­ność miała się stać zna­ko­mi­tą le­gi­ty­ma­cją w oczach no­we­go oku­pan­ta.
Kiedy So­wie­ci wkro­czy­li do Lwowa, na­tych­miast Bry­sti­gier stała się lo­jal­ną kon­fi­dent­ką NKWD. Do­no­si­ła nawet na swo­ich to­wa­rzy­szy par­tyj­nych. Brała udział w przy­go­to­wa­niu sfał­szo­wa­nych wy­bo­rów na "Za­chod­niej Ukra­inie", które miały upra­wo­moc­niać za­gar­nię­cie tych te­re­nów przez ZSRR.
Nic dziw­ne­go, że kiedy Sta­lin ze­rwał sto­sun­ki z pol­ski­mi wła­dza­mi emi­gra­cyj­ny­mi i za­czął mon­to­wać "pol­ski" rząd na swój uży­tek, Bry­sti­gier zna­la­zła się wśród ide­al­nych kan­dy­da­tów. Naj­pierw do­sta­ła sta­no­wi­sko w Za­rzą­dzie Głów­nym Związ­ku Pa­trio­tów Pol­skich. W li­sto­pa­dzie 1944 r. tra­fi­ła do Re­sor­tu Bez­pie­czeń­stwa Pu­blicz­ne­go w PKWN - to był za­lą­żek ma­chi­ny bez­pie­ki.
Jej droga do służb była jed­nak nie­ty­po­wa. - Tra­fia­li tam ra­czej lu­dzie ze spo­łecz­nych nizin, nie­wy­kształ­ce­ni. A ona nie szu­ka­ła spo­łecz­ne­go awan­su, miała dok­to­rat. Była wszak­że dla re­sor­tu war­to­ścio­wa, bo przy­dat­na w dużo bar­dziej wy­ma­ga­ją­cych za­da­niach niż wy­bi­ja­nie zębów prze­słu­chi­wa­nym - tłu­ma­czy prof. Ry­szard Ter­lec­ki, poseł Prawa i Spra­wie­dli­wo­ści, autor m.​in. książ­ki "Miecz i tar­cza ko­mu­ni­zmu. Hi­sto­ria apa­ra­tu bez­pie­czeń­stwa w Pol­sce 1944-1990".
Ko­chan­ka, która re­fe­ru­je im wszyst­ko no­ca­mi
For­mal­nie za­wdzię­cza­ła swój przy­dział kie­row­ni­ko­wi re­sor­tu, Sta­ni­sła­wo­wi Rad­kie­wi­czo­wi. Ale było ta­jem­ni­cą po­li­szy­ne­la, że ko­chan­kiem Bry­sti­gie­ro­wej jest Jakub Ber­man - jeden z naj­waż­niej­szych funk­cjo­na­riu­szy no­we­go re­żi­mu.
Jak się póź­niej miało oka­zać, nie tylko on. "W swej bo­ga­tej ka­rie­rze kochanki pułkownika NKWD, była w Rosji przez dłuż­szy czas rów­no­cze­śnie ko­chan­ką Ber­ma­na, Minca i Szyra" - mówił o niej w swo­ich au­dy­cjach w Radiu Wolna Eu­ro­pa Józef Świa­tło, puł­kow­nik or­ga­nów bez­pie­czeń­stwa, który pod ko­niec 1953 r. uciekł na Za­chód.
"Była to pani z tych, które mówią, kto ma dziś ją do domu od­pro­wa­dzić" - oce­niał jej re­pu­ta­cję inny ów­cze­sny apa­rat­czyk, Ste­fan Sta­szew­ski. "Ra­czej zu­ży­ta, bo miała życie bo­ga­te i pełne" - to znów Świa­tło.
Sło­wem - wie­dzia­ła Bry­sty­gie­ro­wa, do czy­je­go łóżka wska­ki­wać. Hi­la­ry Minc miał być mi­ni­strem prze­my­słu i wi­ce­pre­mie­rem w pierw­szych ko­mu­ni­stycz­nych rzą­dach. Na­zwi­sko Eu­ge­niu­sza Szyra, po­cząt­ko­wo wy­so­kie­go ofi­ce­ra po­li­tycz­ne­go w woj­sku, rów­nież otwie­ra­ło miało w la­tach po­wo­jen­nych wiele drzwi. Można bez więk­sze­go ry­zy­ka przy­jąć, że sy­pia­ła rów­nież z samym Bie­ru­tem, znanym ladaco uprawiającym seks na swoim prezydenckim biurku.
I wie­dzia­ła, jak zdo­by­te w ten spo­sób kon­tak­ty wy­ko­rzy­sty­wać. Kiedy zo­sta­ła już sze­fo­wą wy­dzia­łu w nowo utwo­rzo­nym Mi­ni­ster­stwie Bez­pie­czeń­stwa Pu­blicz­ne­go, roz­gry­wa­ła wła­sne par­tie, nie­rzad­ko prze­ciw swoim bez­po­śred­nim prze­ło­żo­nym.
"Jak Bry­sty­gie­ro­wa chce coś prze­pro­wa­dzić, nawet prze­ciw Rad­kie­wi­czo­wi czy Rom­kow­skie­mu, wiceszefowi bezpieki, to wszyst­ko może zro­bić. Ileż to razy Rad­kie­wicz nie zdą­żył jesz­cze zre­fe­ro­wać ja­kiejś spra­wy Bie­ru­to­wi, a już Bie­rut czy Ber­man dzwo­ni­li do niego z za­py­ta­niem: «słu­chaj no, jest u cie­bie taka a taka spra­wa, dla­cze­go nam o tym nic nie mó­wisz?» (...) Oni już wie­dzie­li, bo oczy­wi­ście Bry­sti­gie­ro­wa re­fe­ru­je im wszyst­ko no­ca­mi" - to ko­lej­ny wy­ją­tek z re­la­cji Świa­tły.
Po­twór o dosyć miłej po­wierz­chow­no­ści
"Była wy­jąt­ko­wo in­te­li­gent­ną ko­bie­tą o dosyć miłej po­wierz­chow­no­ści, choć nie­zbyt zgrab­na" - wspo­mi­nał Bry­stigie­ro­wą jeden z jej ko­chan­ków, Ber­man. Na­to­miast praw­dzi­wi albo do­mnie­ma­ni wro­go­wie wła­dzy lu­do­wej, któ­rzy mieli nie­szczę­ście tra­fić na jej prze­słu­cha­nie, wspo­mi­na­li po­two­ra - "Krwa­wą Lunę".
W nie­któ­rych świa­dec­twach po­ja­wia­ją się opisy ma­ka­brycz­nych za­bie­gów, któ­rym pod­da­wa­ła męż­czyzn - biła po ją­drach szpi­cru­tą, jed­ne­mu z aresz­to­wa­nych przy­trza­ski­wa­ła je szu­fla­dą. "Sły­nę­ła z sa­dy­stycz­nych tor­tur za­da­wa­nych mło­dym więź­niom, była zdaje się zbo­czo­na na punk­cie sek­su­al­nym i tu miała pole do po­pi­su" - spe­ku­lo­wa­ła Anna Rósz­kie­wicz - Li­twi­no­wi­czo­wa, żoł­nier­ka AK i więź­niar­ka w po­wo­jen­nej Pol­sce.
- To­wa­rzy­szy­ła Bry­sti­gie­ro­wej taka le­gen­da. Sądzę, że nie bez zna­cze­nia był fakt, że była je­dy­ną ko­bie­tą na tak eks­po­no­wa­nym sta­no­wi­sku w re­sor­cie. To ją w pew­nym sen­sie wy­róż­nia­ło, bo funk­cjo­na­riu­szy ów­cze­snej bez­pie­ki sto­su­ją­cych okrut­ne tor­tu­ry nie bra­ko­wa­ło. Tyle że w ol­brzy­miej więk­szo­ści opraw­cy byli męż­czy­zna­mi - mówi prof. Ryszard Ter­lec­ki.
For­mal­nie Luna Bry­stigier była dy­rek­to­rem De­par­ta­men­tu V Mi­ni­ster­stwa Bez­pie­czeń­stwa Pu­blicz­ne­go. De­par­ta­ment zwany "spo­łecz­no-po­li­tycz­nym" zaj­mo­wał się ochro­ną par­tii przed wpły­wa­mi "re­ak­cji". To ozna­cza­ło dzia­ła­nia prze­ciw ujaw­nia­ją­cym się żoł­nie­rzom AK.
Roz­pra­wia­no się także z je­dy­ną le­gal­ną do pew­ne­go mo­men­tu opo­zy­cją - PSL. Dzie­siąt­ki ty­się­cy jego dzia­ła­czy aresz­to­wa­no, a co naj­mniej 200 padło ofia­rą mniej lub bar­dziej jaw­nych mor­dów. Wiele wska­zu­je na to, że two­rzo­no listy dzia­ła­czy, któ­rzy mieli być fi­zycz­nie zli­kwi­do­wa­ni - i że za­twier­dzał je wła­śnie de­par­ta­ment kie­ro­wa­ny przez Bry­sti­gie­ro­wą.

Strasz­na ko­bie­ta na woj­nie z Ko­ścio­łem
Wkrót­ce miała się też zająć walką z Ko­ścio­łem. To ona po­ło­ży­ła pod­wa­li­ny pod za­in­sta­lo­wa­nie sieci agen­tów w ku­riach i pa­ra­fiach, za­rów­no wśród świec­kich pra­cow­ni­ków, jak i wśród du­chow­nych. "Na­le­ży wziąć pod uwagę an­ta­go­ni­zmy po­mię­dzy po­szcze­gól­ny­mi księż­mi, spory am­bi­cjo­nal­ne i spory na tle walki o zdo­by­cie lep­szej po­zy­cji ma­te­rial­nej i w hie­rar­chii ko­ściel­nej" - pi­sa­ła. Do in­wi­gi­la­cji szkol­nych ka­te­che­tów chcia­ła po­zy­ski­wać uczniów star­szych klas.
Na Ko­ściół spa­dła zor­ga­ni­zo­wa­na fala prze­śla­do­wań. Z jed­nej stro­ny ogra­ni­cza­no na­ucza­nie re­li­gii, spod opie­ki Ko­ścio­ła wy­rwa­no też Ca­ri­tas. Na prze­ło­mie lat 40. I 50. licz­ba aresz­to­wa­nych księ­ży się­gnę­ła bli­sko ty­sią­ca. Nie­któ­rych ska­zy­wa­no w po­ka­zo­wych pro­ce­sach.
Z dru­giej zaś strony zmu­sza­no nie­któ­rych du­chow­nych (groź­bą, szan­ta­żem, obiet­ni­ca­mi ko­rzy­ści) do współ­pra­cy - tak po­wstał ruch tzw. księ­ży - pa­trio­tów. Po­zo­sta­wa­ło wresz­cie pod "opie­ką" Bry­sti­gie­ro­wej śro­do­wi­sko ka­to­li­ków kon­ce­sjo­no­wa­nych przez wła­dze; naj­pierw sku­pio­ne wokół pisma "Dziś i Jutro", potem w Sto­wa­rzy­sze­niu PAX. Prze­wod­ni­czą­cy PAX-u Bo­le­sław Pia­sec­ki rów­nież był zresz­tą ko­chan­kiem "Krwa­wej Luny".
Kiedy w 1950 r. po­wstał Urząd do Spraw Wy­znań, i w nim Bry­stigie­ro­wa od­gry­wa­ła rolę sza­rej emi­nen­cji. "Kon­tak­to­wa­li się z nią wszy­scy" - bę­dzie wspo­mi­nać jeden z ów­cze­snych sze­fów PAX. Kiedy aresz­to­wa­no pry­ma­sa Stefana Wy­szyń­skie­go, brała udział w jego prze­słu­cha­niu. "To była strasz­na ko­bie­ta" - miał potem po­wie­dzieć pry­mas.
Ko­lej­ny pseu­do­nim - li­te­rac­ki
Po­czą­tek 1954 r. zwia­sto­wał jed­nak dla MBP ostry za­kręt. Na Krem­lu trwa­ła walka o wła­dzę, w kra­jach sa­te­lic­kich za­czy­na­no szep­tać o ko­niecz­no­ści roz­li­cze­nia sta­li­ni­zmu. W Pol­sce przed sąd tra­fić mieli wkrót­ce gor­li­wi do­tych­czas kaci bez­pie­ki, tacy jak osła­wio­ny płk. Józef Ró­żań­ski. Nie tyle są­dzo­no ich za zbrod­nie, co szu­ka­no ko­złów ofiar­nych.
Bry­sti­gie­ro­wa, ma­ją­ca z Ró­żań­skim za­daw­nio­ne po­ra­chun­ki, oczy­wi­ście ze­pchnę­ła na niego od­po­wie­dzial­ność za sto­so­wa­nie w śledz­twach "nie­do­zwo­lo­nych metod" (winą było sto­so­wa­nie ich tylko wobec funk­cjo­na­riu­szy PZPR, nie np. wobec AK-owców!). Rom­kow­ski i szef in­ne­go de­par­ta­men­tu, Ana­tol Fej­gin, zo­sta­li ska­za­ni. A Bry­styigie­ro­wa pro­ce­su wów­czas unik­nę­ła - po­dob­no wsta­wił się za nią sam Go­muł­ka.
Z bez­pie­ki ode­szła je­sie­nią 1956 r. Do­sta­wa­ła re­sor­to­wą rentę, pra­co­wa­ła też w pań­stwo­wych kon­cer­nach wy­daw­ni­czych - Na­szej Księ­gar­ni i PIW. Pod swoim pa­nień­skim na­zwi­skiem (Julia Prajs) wy­da­ła po­wieść i zbiór opo­wia­dań.
Śro­do­wi­sko li­te­rac­kie trak­to­wa­ło ją nie­uf­nie i am­bi­wa­lent­nie - pa­mię­ta­no jej w końcu, że w la­tach 50. "opie­ko­wa­ła" się m.​in. rów­nież pi­sa­rza­mi. Pod ko­niec lat 60. usi­ło­wa­ła się nawet do­stać do Związ­ku Li­te­ra­tów Pol­skich, ale jej po­da­nie od­rzu­co­no.

Laski - na­wró­ce­nie zbrod­niar­ki?
Prze­szła pod ko­niec życia in­te­re­su­ją­cą prze­mia­nę. Zbli­ży­ła się do śro­do­wi­ska Lasek, a ści­ślej: do tam­tej­sze­go Za­kła­du dla Nie­wi­do­mych, któ­re­go per­so­nel sły­nął z go­ścin­no­ści i otwar­tej po­sta­wy wobec ludzi o zgoła od­mien­nych ży­cio­ry­sach; za­rów­no opo­zy­cyj­nych li­te­ra­tów i in­te­lek­tu­ali­stów, jak i nie­daw­nych ludzi re­żi­mu - ta­kich jak wła­śnie Brysti­gie­ro­wa.
"Lu­dzie, któ­rzy tę at­mos­fe­rę two­rzy­li, nie skre­śla­li na za­wsze błą­dzą­cych, nawet zbrod­nia­rzy. Cier­pli­wie cze­ka­li" - wy­ja­śniał na ła­mach "Biu­le­ty­nu IPN" prof. Jan Żaryn.
- Przy­ję­ła chrzest, pod wpły­wem tam­tej­szych sióstr fran­cisz­ka­nek prze­szła coś w ro­dza­ju na­wró­ce­nia. Wia­do­mo o tym jed­nak głów­nie z do­no­sów taj­nych współ­pra­cow­ni­ków bez­pie­ki, któ­rzy in­wi­gi­lo­wa­li za­kład w La­skach - mówi prof. Ryszard Ter­lec­ki.
Jaki obraz wy­ła­nia się z tych mel­dun­ków? "Ona teraz uświa­do­mi­ła sobie, ile zła i nie­szczę­ścia wielu lu­dziom swym nie­ludz­kim po­stę­po­wa­niem spra­wi­ła i stara się obec­nie nowym chrze­ści­jań­skim ży­ciem jesz­cze wiele na­pra­wić" - cy­to­wał ks. An­to­nie­go Ma­ryl­skie­go z Lasek jeden z tam­tej­szych do­no­si­cie­li.
Wia­do­mo, że na po­cząt­ku lat 60. od­wie­dza­ła za­kład re­gu­lar­nie. Potem te wi­zy­ty się urwa­ły. Ale w roku 1975 r. Julia Bri­sty­gier, dawna "Krwa­wa Luna", umar­ła ponoć wła­śnie w La­skach.
Ostatnie lata
Odeszła z resortu bezpieczeństwa 16 listopada 1956 r. Próbowała później swoich sił jako pisarka, wydała m.in. powieść „Krzywe litery”. Pracowała w PIW jako redaktor. Poznała s. Marię Gołębiewską, a przez nią – środowisko skupione wokół Zakładu dla niewidomych w Laskach. Gościła tam wielokrotnie, spotykając się z tamtejszymi duszpasterzami. SB prowadziło inwigilację w stosunku do niej w trakcie tych pobytów.
Znana była z prześladowań duchownych i osobistego katowania ich po uwięzieniu. Inwigilowała Marię Okońską i kard. Stefan Wyszyńskiego, przyczyniając się do jego aresztowania.
Zmarła w Warszawie jako głęboko wierząca katoliczka. Była odznaczona m.in. Orderem Sztandaru Pracy I klasy. Jest pochowana na Cmentarzu Wojskowym na Powązkach.

Dokumenty, źródła, cytaty:
http://wiadomosci.onet.pl/prasa/zbrodnicze-monst...
http://pl.wikipedia.org/wiki/Julia_Brystiger
http://ipn.gov.pl/__data/assets/pdf_file/0019/45... ŻYDZI BIULETYN IPN

9
Średnio: 9 (9 votes)

:-)

Pana relacje są zawsze gruntowne i porządne,dziś brakuje takich dziennikarzy,dziękuję

portret użytkownika wilk na kacapy

Ta powielana w sieci biografia jest prawie wiernym odbicie

zydowskiego oprawcy.
Niemniej jednak nie trzeba wszytkiemu wierzyc duzo w tym sensacji, aby zdobyc czytelnika chodzi o pikanterje.
Nie mozna sie opierac na zeznaniach Zyda Swiatly, co nie raz bylo udowodnione, ze Izaak Fleischfarb klamal i upiekszal sprawy zeby raz siebie wybielic, a po drugie odegrac sie na kolesiach.
Zreszta ta cala jego niby ucieczka byla przygotowana przez syjonistow, a sam Swiatlo mial odegrac role mu powierzono, co sie zreszta stalo.

Zydokomuna za pomoca Swiatly dokonala oczyszczenia z najbardziej plugawych i wypieprzyla starych zeby zajac przez nowych ich stolki..

Swiatlo przekazywal dokladnie to na co mu pozwolono.
Czesto opowiadal upiekszone bajki o sensacyjny czy seksualnym podlozu.

To ze Luna sypiala z tyloma najwyzszymi ludzmi z resortu a juz z Boleslawem Piaseckim to czyste klamstwa majace na celu osmieszenie tych ludzi i dodanie pikanterji,aby zatuszowac jej morderczy udzial w likwidacji Polakow.

Zydowka Luna karierę rozpoczęła we Lwowie, w momencie wstąpienia do armii sowieckiej w 1939 roku. Jako była żona dra Natana Brystygiera, przedwojennego działacza syjonistycznego, Luna posiadała wszystkie potrzebne kontakty i powiązania. Natychmiast po wejściu Armii Czerwonej do Lwowa w 1939 roku, Brystygier zaczęła donosić na taką skalę, że zraziła do siebie nawet niektórych członków partii komunistycznej. To był początek jej nienawiści z pułkownikiem Różańskim, obecnie dyrektorem departamentu śledczego policji politycznej Bezpieki. W tym samym czasie ona, Różański i Borejsza, jego brat, prześcigali się w denuncjacjach do NKWD (obecnie KGB). W tej dziedzinie toczyła się między nimi ostra rywalizacja. Aby okazać się najlepszą, Brystygier napisała do NKWD raport, oskarżając Różańskiego o przynależność do rodziny syjonistów. Prawdą było, że jego ojciec, dr Goldberg, przed wojną był wydawcą syjonistycznego pisma “Haynt”. Różański wiedział o tym raporcie i odpowiedział na niego, skarżąc się: “Pomyślcie tylko, towarzyszu, że... doniosła na mnie! Ale towarzyszka Luna zapomniała, że moja kariera w NKWD jest dłuższa niż jej.” Różański rzeczywiście miał duże zasługi dla NKWD i dlatego pozostał na swoim stanowisku.

" Po wejściu Armii Czerwonej do Lwowa, Brystygier prowadziła działalność informatora, organizując tak zwany Komitet dla Więźniów Politycznych. Komitet miał na celu wyłapanie dla NKWD niepoprawnych politycznie członków partii. W ten sposób Brystygier wykończyła niektórych towarzyszy. Obecnie ma bardzo wysoką pozycję w Bezpiece. Nazywają ją pięćdziesiątym wiceministrem Bezpieczeństwa Publicznego. A to dlatego, że w czasie pobytu w Rosji, Brystygier przez długi czas była kochanką jednocześnie Bermana, Minca i Szyra. Dwaj pierwsi mają do niej szczególną słabość. Właśnie dlatego, kiedy Brystygier chce przeprowadzić coś w Ministerstwie Bezpieczeństwa Publicznego, nawet wbrew swoim przełożonym: Radkiewiczowi i Romkowskiemu, zawsze jej się to udaje. Wielokrotnie zdarzało się, że Radkiewicz nawet nie zdążył przedstawić propozycji Bierutowi, gdy sam Bierut, lub Berman, wzywał go i mówił: “Masz na swoim biurku to i to. Dlaczego nam o tym nie powiedziałeś?” Wiedzieli wszystko, zanim Radkiewicz zdążył im zdać raport, ponieważ Brystygier opowiadała im o wszystkim w nocy. Pięknie, towarzyszu Tomaszu? Ale to dzięki tobie i twoim najbliższym współpracownikom, Bermanowi i Mincowi, ona zyskała taką władzę..."

"W ostatnich tygodniach września 1954 roku, Józef Światło rozpoczął cykliczne występy na antenie Radia Wolna Europa. Trwały one przez 3 lata i przyciągały przed odbiorniki tysiące Polaków. Oficer podawał setki konkretnych informacji, z których każda kompromitowała polskich stalinowców. Po zmianie obozu władzy, audycję zdjęto z anteny. Jej kontynuacją była książka "Za kulisami partii i bezpieki" wydana przez Zbigniewa Błażyńskiego - dziennikarza, który rozmawiał ze Światłą. Wielka gra dobiegła końca, a wraz z nią zakończyła się kluczowa rola głównego bohatera.

Amerykańscy historycy stawiają tezę, że pułkownik Światło miał w tym czasie jeszcze jedną rolę do odegrania: informowanie agentów sowieckich o kulisach funkcjonowania RWE i o oficerach CIA, którzy przesłuchiwali go. Tezę tę uprawdopodabniają dwa fakty: po pierwsze przez długi czas uciekinier bardzo obawiał się o swoje życie. Po drugie: nigdy nie wyjawił żadnych szczegółów obciążających Chruszczowa i jego współpracowników. A przecież szczegóły te musiał znać choćby ze swoich wielokrotnych wizyt w Moskwie. Być może więc wyjawił je amerykańskim służbom, a te nie nie ujawniły tego… Czy najsłynniejszy w latach 50. szpieg - uciekinier odegrał tylko swoją rolę czy też zmienił front i przeszedł na stronę Stanów Zjednoczonych - tego dziś nie wiadomo.

Fałszywa legenda

Z przywołanych wyżej publikacji wynika, że wizerunek Józefa Światło jako uciekiniera, który z pobudek patriotycznych ujawnił zbrodnie i kulisy stalinizmu w ludowej Polsce, nie jest prawdziwy. W rzeczywistości podpułkownik MBP został świadomie wykorzystany przez jednych komunistów przeciwko innym komunistom. Na jego zasługach kładzie się cieniem również jego zbrodnicza działalność przed grudniem 1953 roku. Jak zauważył Jan Nowak - Jeziorański (który osobiście podjął decyzję o emitowaniu audycji z udziałem oficera): Zasługi Józefa Światło dla ujawnienia bolesnej prawdy o zbrodniach komunistycznego reżimu, nie mogą przysłaniać faktu, że był on częścią tego reżimu i był osobiście odpowiedzialny za wiele jego zbrodni."

I pomyslec ze ta jewrejska oprawczyni Polakow dozyla smierci w doskonalych warunkach pod opieka siustr w instytucie w Laskach.

Takie opracowania

są bardzo potrzebne. Za wszelkimi zbrodniczymi systemami stoją konkretni ludzie i oni są winni zbrodni, a nie bezosobowy "system".
Co do wiarygodności jej "nawrócenia" pod koniec życia: czy wyznała swoje winy, nie tylko spowiednikowi, aby choćby w ten sposób próbować zadośćuczynić swoim ofiarom bądź ich rodzinom? Jeśli nie, pozostaje dla mnie zbrodniarzem.