Akcja obywatelskiego nieposłuszeństwa

Nieposłuszeństwo
Kraj

Do 1 grudnia 2008 r. pod ogłoszonym w Rzeczpospolitej „Listem otwartym w obronie wolności słowa” podpisało się już 4 500 osób. Dzisiaj znów przybyło sporo nowych nazwisk, a zapewne jutro będzie ich jeszcze więcej.

Jest to z całą pewnością największa akcja obywatelskiego nieposłuszeństwa od protestu „wykształciuchów” którzy dwa lata temu odmówili składania wymaganych przez prawo oświadczeń, że nie współpracowali z tajnymi służbami PRL.

Akcji wykształciuchów obawiających się ujawnienia prawdy o swej przeszłości towarzyszyła hałaśliwa kampania medialna i swoisty szantaż w środowiskach zawodowych – zwłaszcza uczelnianych.
Tym razem nie było żadnych nacisków ani nachalnej propagandy. Odwrotnie – mainstreamowe media prawie wcale nie informowały o zbieraniu podpisów. A jednak w ciągu niewielu dni kilka tysięcy ludzi zdecydowało się rzucić wyzwanie naszemu sądownictwu, które usiłuje ograniczyć w Polsce wolność wyrażania opinii.

Trzeba w tym miejscu przypomnieć, że tych kilka tysięcy ludzi podpisało się pod tym samym zdaniem, za które sąd skazał prof. Andrzeja Zybertowicza: „Adam Michnik wielokrotnie argumentował: ja tyle lat siedziałem w więzieniu, to teraz mam rację”. No i teraz mamy problem – czy spółka Agora i sądy odważą się skazać kilka tysięcy obywateli? A jeśli nie zaczną skazywać sygnatariuszy, to jak wytłumaczą odmienne potraktowanie Zybertowicza? Sąd będzie musiał chyba wycofać się z tamtego wyroku, albo trzeba będzie skazywać po kolei tysiące recydywistów. Podobno przed prawem wszyscy są równi – czekam więc już na pozew, bo i ja podpisałem ten list protestacyjny.

Warto przyjrzeć się uważnie, kto podpisał List otwarty w Rzeczpospolitej. Naliczyłem parę setek nazwisk profesorów, pracowników naukowych i dydaktycznych, a jeszcze więcej publicystów i dziennikarzy; rzuca się też w oczy masa inżynierów, nauczycieli i studentów. Myślę, że za kilkanaście dni przyjdzie pora na sporządzenie nieco dokładniejszej społecznej mapy protestu. Na razie można powiedzieć tylko tyle, że jest to najsilniejszy od wyborów parlamentarnych 2007 roku protest polskiej inteligencji przeciw zmowie mediów (jej symbolami są Gazeta Wyborcza, TVN i Polityka) i przeciw wykorzystywaniu sądów do zamykania ust ludziom takim jak Zybertowicz.

O tym, że jest to całkowicie spontaniczny protest zwyczajnych obywateli świadczy zadziwiający skądinąd fakt, że na liście nie znalazłem żadnych znaczących nazwisk przywódców parlamentarnej opozycji. Nie ma więc np. Kaczyńskiego, Lipińskiego, Napieralskiego, Romaszewskiego czy Putry. Odnoszę wrażenie, że politykom zabrakło wyczucia politycznego i przeoczyli narodziny obywatelskiego ruchu protestu. Dynamizm nowego ruchu źle wróży Platformie Obywatelskiej. Jej liderzy powinni sobie przypomnieć jak wzbierała fala, która zmiotła „brunatny kaczyzm” – wtedy też zaczęło się od akcji obywatelskiego nieposłuszeństwa i organizowania się ludzi dzięki internetowi. Okazuje się, że przeciwnicy Tuska (a jest ich z pewnością parę milionów) nauczyli się czegoś w 2006 i 2007 roku. Niedawne polskie doświadczenia pokazały, że tego rodzaju ruchy rosną z szybkością lawiny. Stanowisko Platformy, która nie odcięła się od sądowych działań Gazety Wyborczej jest krótkowzroczne i głupie. Sama ustawiła się po stronie skazanej na przegraną.

Agora, która rozpętała tę burzę, zachowuje się teraz dokładnie tak samo jak środowiska Unii Demokratycznej i Unii Wolności. Zniknęły one ze sceny politycznej właśnie w wyniku idiotycznej strategii wierzącej w perswazyjną siłę tzw. autorytetów.

Dzisiaj, kiedy rusza potężna fala społecznego sprzeciwu, Gazeta Wyborcza odpowiedziała „Listem przeciw kłamstwu” podpisanym przez 90 (słownie: dziewięćdziesięciu) stale tych samych dyżurnych wyciruchów, a więc od Bratkowskiego, Kuczyńskiego, Kutza, Olgę Lipińską, Lityńskiego, Magdalenę Środę, Widackiego i tak dalej - aż po Jacka Żakowskiego.

Stefan Bratkowski napisał w GW (1.12 ’08) króciutki tekścik zatytułowany „Smętna lista ludzi niemogących znieść Michnika”. Jeśli kilka tysięcy podpisów to dla niego „smętna lista”, jak nazwać mizerny pisk dyżurnych obrońców Agory?

Komentarzyk Bratkowskiego powtarza chwyt Adama Michnika – skoro ja cierpiałem, nie wolno mnie teraz krytykować. Bratkowski pisze: „... kto traktuje wyrok sądu jako formę cenzury, nie miał snadź do czynienia z prawdziwą cenzurą i próbuje teraz udawać tych, którzy naprawdę z nią walczyli; nie wypada.” Czyżby? Wśród osób podpisujących „List otwarty” Rzeczpospolitej jest sporo nazwisk ludzi, którzy wiedzą, co to jest prawdziwa cenzura. Ośmielę się przypomnieć, że moje pierwsze kłopoty z cenzurą miały miejsce w 1957 roku, w Tygodniku Powszechnym, w czasie gdy Bratkowski albo jeszcze był, albo niedawno przestał być asystentem marksizmu-leninizmu na UJ. Nikt go do tego nie zmuszał – ten typ tak ma.

Poznałem dobrze metody działania cenzorów, ale nie waham się stwierdzić, że stosowane przez GW metody zwalczania przeciwników są gorsze od cenzury PRL. Komunistyczni cenzorzy działali po cichu i tak samo skutecznie, ale nie kazali się publicznie przepraszać i nigdy nie żądali wysokich odszkodowań.

10
Średnio: 10 (8 votes)

dla porównania

pod listem w obronie dobrego imienia ks. Isakowicza - Zalewskiego podpisało się (wg forum Tezeusz) 3070 osób.

portret użytkownika Gawrion

Moim zdaniem..

"Ludzi wewnętrznie sprzeciwiających się praktykom, rzeczywistości IIIRP jest bardzo dużo. Przeliczając jakość tych ludzi na siłę i porównując z siłą przeliczoną z ilości (nie można mówić tu o żadnej jakości) ludzi kategorii wykształciucha, betonowychil obrońców i beneficjentów, układów i układzików IIIRP, wychodzi nam że jesteśmy potęgą. Moglibyśmy roznieść w pył imperium Michnika, Waltera i innych możnych IIIRP."

Całość komentarza na moim blogu. Przeniosłem ze względu na objętość.

portret użytkownika triarius

listów nie lubię, ale pozew od Michnika też mogę chcieć...

... da się to załatwić? ;-)

Pzdrwm

triarius

- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -

Think but don’t think too much, just fucking whack him.

portret użytkownika Okowita

I ja chętnie

taki pozew bym przyjął.
Okowita

portret użytkownika Danz

Tak więc Panie i Panowie...

... do roboty. Żeby lawina ruszyła i zmiotła platformę trzeba lawinie POmóc. Proponuję piszmy na swoich blogach, wysyłajmy mejle, zainteresujmy znajomych i rodziny. Niech lawina wzbiera z każdym dniem większa i większa.
Panie Jacku, oby Pana słowa się sprawdziły! Musimy zrobić wszystko, aby tego protestu nie udało się zagłuszyć polsko-języcznym mediom.
Pozdrawiam.

Re: Akcja obywatelskiego...

Lawina (jakaś) w końcu musi ruszyć...


Jacek Maziarski

Szanowny Panie, w pewnej mierze mój dzisiejszy post stanowi głos dotyczacy tego samego. Musimy się jednoczyć w tym "ruchu oporu" wobec postkomunizmu. Musimy tworzyć takie inijatywy kulturowe, które dokonają w końcu poważnego wyłomu w tej nowej betonowej rzeczywistości.

Pozdr

B.potrzebny

tekst.
Przy okazji - mała rzecz,a cieszy - dzisiejszy sondaż dla portalu WP.pl - poparcie PO 33%. Najniższy od dorwania się..

Re: Akcja obywatelskiego nieposłuszeństwa

A więc polska inteligencja to potęga. Żeby tylko potrafiła się zorganizować trwale, a nie tylko okazjonalnie i zdołała pociągnąć za sobą zwykłych, zdezorientowanych i ogłupionych przez propagandę ludzi, to Michnikoidy nie miałyby żadnych szans.
Obecni politycy, (mam na myśli tych nie związanych z postkomuną), nie potrafią wypracować hierarchii celów politycznych i skupić się na tych podstawowych (nie należy do nich z pewnością kwestia aborcji). Podstawowym zaś celem jest odsunięcie postkomuny od władzy.
Może spośród tej, nie zepsutej przez komunę inteligencji wyłoni się nowa klasa polityczna, która wyprawi obcną tam gdzie jest jej miejsce - na śmietnik historii.

pozdrawiam - janekk

portret użytkownika Jaszczur

W tym samym temacie

portret użytkownika Danz

@Pana Jacka Maziarskiego

Szanowny Panie, proszę nam napisać jak się rozwija akcja "obywatelskiego nieposłuszeństwa", czy ma Pan więcej interesujących wiadomośći?
Pozdrawiam.

portret użytkownika Kuki

Uwaga na słowa - można stracić wszystko

czyli dom - -> rodzinę - --> życie  -  jak hipotetycznie skazany gangster

jeden za wszystkich, wszyscy za jednego