Zbrodniarze: sowieci, naziści i Polacy

11-11.jpg
Blog

Zgodnie z poprawnością polityczną Niemcy i Rosjanie byli pierwszymi ofiarami nazizmu lub sowietyzmu. Natomiast Polacy odpowiadają za wszystko.

Od lat nazywam rzeczy po imieniu – zgodnie z prawdą historyczną. Tylko tak możemy zapobiec nowym zbrodniom, których sprawcy kryją się pod wygodnym kryptonimem. To Niemcy zbudowali Auschwitz. To nie była placówka NSDAP, tylko III Rzeszy. To Rosjanie odpowiadają za

Katyń

a nie sowieci . Z tych samych powodów. Realizowali ideę państwa. Nie było narodu sowieckiego, jest tylko taka mentalność. To nie frycusie, kataryniarze czy mario-teresiarze zabili Polskę. To byli Prusacy, Rosjanie i Austriacy. Za potop, który te rozbiory umożliwił, odpowiada

Szwecja

a nie gustawiacy. Aby przyznać się do zbrodni; uderzyć się w pierś, potrzebna jest odwaga. Ale wygodniejsza jest propaganda. Gdzie są naziści? Jak to gdzie, w Polsce. Tłumy maszerowały z pochodniami 11.11.11. Czoło stawiła im garstka niemieckich antyfaszystów. Tak

świat

przy poparciu rządu w Warszawie dowiedział się o tym, gdzie kultywuje się te nazistowskie tradycje. W Polsce. Tam, gdzie naziści mieli obozy zagłady. Tam, gdzie Polacy jeździli sobie na karuzeli, jak naziści mordowali mieszkańców getta w Warszawie. I bogacili się na Sobiborze.

http://www.youtube.com/watch?v=e2HOUgR1V5o&featu...

Post scriptum: rozdawnictwo historyczne jest jednym z podrozdziałów polskiego rozdawnictwa narodowego. Oddajemy całe miasta, regiony, a teraz też i historię. Godność i honor. Dla niewolników imponderabilia to ciężar.

Skoro Platforma i lewica w Polsce sama twierdzi, że faszyzm jest dla niej zagrożeniem, nagłaśnia się urojone zbrodnie polskie, kiedy likwiduje się naukę historii, wspierając antykulturę lub zgoła sponsorując czerwone popłuczyny w rodzaju Krytyki Politycznej, to ja się dziwię, że tylko Obama Hussein mówił o polskich obozach śmierci. Niech rząd nie udaje Greka – to także jego wina.

10
Średnio: 10 (10 votes)

Jan Bogatko

...ja je widzę wcześniej, w Rydze...

pozdrawiam,

Jan Bogatko

...byłoby to niepoprawne politycznie. Ale za 100 lat w miejscowym meczecie będą odprawiane modły za tych uczestników bitwy, którzy walczyli po właściwej stronie.

Pozdrawiam,

portret użytkownika ossala

Jakiś czas temu mawiałam, że tak nas traktują (i naszą

historię) jak na to pozwalają tuskowi chłoptasie.

Zmieniłam zdanie.

Tuskowi chłoptasie na nic nie pozwalają: to im się pozwala lub nie, a głównie - wydaje polecenia.

ossala

Jan Bogatko

...kto wie, jaki był temat pracy magisterskiej Tuska na historii?

A co ze słynym muzeum IIWS w Gdańsku? Czy jednak wystarczy Centrum Wypędzonych?

Pozdrawiam,

portret użytkownika xana

Temat pracy mgr Tuska

Temat pracy dyplomowej Tuska

"Jego praca magisterska dotyczyła kształtowania się legendy Józefa Piłsudskiego w przedwojennych czasopismach." (Wikipedia)

No i wszystko jasne, on chce legendy, a nie jakiejś historii, dochodzeń, czy konfrontacji.-

Całość powyżej to cytat.

pozdrawiam stara czarownica xana

xana

Jan Bogatko

...dziękuję.

Pozdrawiam,

@ Autor

Ma Pan całkowitą rację - tak jest w istocie. Nasi "historycy" (nie mylić z historykami) stojący na czele obozu rządzącego nie wiedzą, że Polska była mocarstwem, że Polska decydowała kiedyś o losach Węgier, Czech, Siedmiogrodu, Inflant i Moskwy. Nie wiedzą, że nie musimy się swojej historii wstydzić. Oczywiście propaganda obcych państw robi wszystko, by naszą historię zafałszować; Katyniowi przeciwstawia się obozy jenieckie po wojnie z bolszewikami w 1920 r. dochodzi do tego, że niemieckim obozom koncentracyjnym przeciwstawia się Berezę Kartuską. My mamy być grzeczni i poprawni, w imię czego? Kto wojnę pamięta z autopsji lub z opowiadań naocznych świadków - ten wie, że buta niemiecka nie miała granic; to nie byli bezpaństwowi naziści, to była WIĘKSZOŚĆ Niemców, którzy w początkowych latach wojny uważali sie za panów świata, a Polaków (m. in.) za podludzi.

Obecne pokolenie nie odpowiada za uczynki ojców i dziadów, ale tak było; nie były to obozy nazistowskie, tylko obozy niemieckie. "Poprawne" obecne nazewnictwo prowadzi do zafałszowania historii, do jej relatywizacji i skutki tego już widzimy. Ignorancja w znajomości historii sięga już szczytów; znajomy historyk opowiadał mi zdarzenie jakie miało miejsce na wykładzie uniwersyteckim - otóż studiujący historię student oświadczył (zapytany), że nie słyszał o takim człowieku w historii Polski jak Piłsudski, gdyż nauczycielka historii w klasie maturalnej zachorowała i "tego okresu w historii Polski nie zdążyli już przerobić".

Ręce i nogi opadają; będąc technokratą - tylko z obowiązku bycia na bieżąco i z szacunku do kultury i historii narodowej - przeczytałem kilkanaście monografii poświęconych Piłsudskiemu. Teraz "historycy" nie muszą. Zresztą - trudno się dziwić, skoro Komorowski "pisał" pracę magisterską dwa tygodnie (rekord wszechświata w tamtych czasach, gdyż teraz specjaliści piszą przy pomocy internetu w kilka godzin), Tusk podobno ćpał i pił, a matka pracowała u jakiegoś profesora - więc jakoś tam poszło, Schetyna - też zmieniał kierunki itp).

Pozdrawiam

Janjusz

Jan Bogatko

cytat: "Poprawne" obecne nazewnictwo prowadzi do zafałszowania historii, do jej relatywizacji

...i dlatego od lat zwalczam pisanie historii na nowo.

Pozdrawiam,

Oczywiście,

że Polacy odpowiadają za całe zło Europy, a jeszcze trochę to będą odpowiadać za całe zło świata i Kosmosu. Tylko ja pytam, czyje to było piekło KL Bergen-Belsen, w którym zginął mój ojciec, skoro obóz istniał na terenie Niemiec i to nie Polacy go zbudowali. Czyżby Niemcy zapomnieli o tych swoistych "inicjatywach"? A kto polskich robotników rolnych z terenu Łotwy wiózł barkami po Bałtyku w zimowym mrozie na otwartym pokładzie, wysadził na terenie Niemiec, bodajże na wyspie Uznam i stamtąd pędził w stronę ujścia Odry do Bałtyku aby ich utopić? Uratował ich front, który zbliżał się. Wśród nich był mój wujek, stąd wiem. O tym też jakoś dziwnie Niemcy milczą. Skoro twierdzą, że to naziści stali za takimi działaniami to dlaczego o tym nie mówią skoro uważają, że są niewinni? Ale Polacy o takich sprawach nie powinni zapominać. Powinni głośno o tym mówić bo może się zdarzyć, że nas zadepczą. Na nasze własne życzenie.
Pozdrawiam

Szpilka

Jan Bogatko

...bardzo proszę o opisanie sprawy polskich robotników rolnych w Łotwy; to cenny dokument,

pozdrawiam,

Jan Bogatko

Rząd Polski miał podpisaną umowę z Łotwą, na podstawie której do Łotwy była kierowana określona w umowie liczba chętnych Polaków do wyjazdu do prac sezonowych w rolnictwie. Rekrutacji dokonywały miejscowe samorządy, które współpracowały z rządem. Listy osób wyjeżdżających na Łotwę były przekazywane rządowi łotewskiemu, który już konkretne nazwiska przydzielał do określonych gospodarstw rolnych. Każdy wyjeżdżający miał bilet do konkretnej stacji, z której gospodarze odbierali przydzielonych im Polaków. W umowie rządowej była określona stawka zarobku a konsul polski dokonywał inspekcji warunków pracy docierając do każdego zatrudnionego Polaka. Każdego pytał czy jest zadowolony, sprawdzał warunki zakwaterowania i ogólnie rozpytywał czy ludzie są zadowoleni. Te informacje przekazała mi moja matka, która również tam wyjechała na wiosnę '39. Zatrudniani byli przy pracach rolnych lub w zagrodzie. Moja matka zajmowała się prowadzeniem kuchni dla Polaków i gospodarzy również. W soboty pracowało się krócej i gospodarz razem ze wszystkimi robotnikami jadł uroczysty obiad. Z relacji matki wiem, że ludzie byli bardzo zadowoleni z tej formy zatrudnienia gdyż zarobki mieli niezłe i wracali do Polski dość solidnie "obładowani" zakupami towarów, których w Polsce nie było a dodatkowo mieli odłożone jeszcze pieniądze. W czasie sezonu konsul odwiedzał ich 2 razy. Kiedy wybuchła wojna, część Polaków natychmiast powróciła do Polski a ci, którzy tam zostali podzielili los jeńców. Część terytorium Łotwy była penetrowana przez Niemców i oni polskich robotników wywozili barkami jak opisywałam w przypadku wujka. Część natomiast została penetrowana przez Rosjan i ci robotników wywozili na Syberię łącznie z Łotyszami. Wiem to od pewnego lekarza z mojego miasta, który opowiadał mi, że jego ciocia również była wywieziona na Syberię a przeżyła tylko dlatego, że znała angielski i uczyła tego języka jakiegoś Rosjanina - nadzorcę.
Takie są to tylko najistotniejsze "odpryski" tych informacji łotewskich.
Pozdrawiam

Szpilka

Jan Bogatko

b. dziękuję, tej sprawy nie znałem. O jakie to towary mogło chodzić, jakich nie było w Polsce przed 1939 r.?

Cytat: Kiedy wybuchła wojna, część Polaków natychmiast powróciła do Polski a ci, którzy tam zostali podzielili los jeńców.

O jaką wojnę chodzi? Czy już we wrześniu 1939 robotników rolnych internowali Łotysze? A co było w czasach rosyjskich?

Pozdrawiam,

Jan Bogatko

Wiem, że przywozili bardzo dobre kożuchy zimowe a moja matka przywiozła sobie wyprawę ślubną. Oczywiście, że można to było dostać w Polsce ale ponoć jakość tych produktów była wyższa.

II w.św.
Łotysze nikogo nie internowali. To ich wywożono na Sybir razem z robotnikami. Oni chcieli aby polscy robotnicy u nich zostali i sami nie mieli pojęcia, co ich czeka jako naród, ze strony ZSRR. Ci Polacy, którzy stamtąd wrócili po wybuchu wojny do Polski po prostu ocalili niejednokrotnie siebie. Inaczej mogliby zostać wywiezieni na Sybir. Tak się bowiem skończyło dla jednej koleżanki mojej matki, która została tam wywieziona i dopiero po 10 latach wolno jej było wysłać do rodziny list. Stąd rodzina wiedziała, że w ogóle żyje.
Czy we wrześniu '39 Rosjanie internowali? Nie wiem. Ale chyba wiadomo, że tam gdzie włazili robili swoje i na nic się nie oglądali.
Pozdrawiam

Szpilka

Jan Bogatko

...wydaje mi się, że raczej cena odgrywała trolę, a nie jakość. Najlepsze kożuchy to były jednak górskie (zakopiańskie i huculskie), a gór na Łotwie brak.Czy przypadkiem nie jes to powojenne echo stwierdzenia zagranicze więc lepsze?

Ale wracam do sprawy ważniejszej: a jak było z tym transportem na Uznam? Poszukałbym czegoś w niemieckich archiwach.

Pozdrawiam,

To prawda,

że gór na Łotwie brak ale za to klimat jest zimniejszy niż w Polsce. Tam przecież działał rynek skandynawski a mieszkańcy Mazowsza nie jeździli po kożuchy w góry. Przecież na Mazowszu osiedlali się Polacy z Wileńszczyzny, którzy byli przyzwyczajeni do produktów północnych i jeżeli była okazja korzystali z niego. Wiem to po swojej rodzinie.

Transport na Uznam (chyba na Uznam albo Wolin, bo mój wujek w tamtych rejonach pracował na robotach przymusowych, na co mam zeskanowany dokument) przebiegał w ten sposób, że z terenu Łotwy pędzono na barki zbitą masę ludzi i tak pod gołym niebem transportowano ich do niemieckiego portu. Część z nich nie wytrzymała trudów tej podróży gdyż było to zimą. Później przydzielano ich do niemieckich gospodarstw do pracy przymusowej. Pod koniec II w.św. kiedy zbliżał się front nie wiedziano co z nimi począć więc zebrano ich wszystkich i pędzono jak bydło w stronę ujścia Odry do Bałtyku aby ich potopić. Z tego swoistego marszu śmierci wyszli obronną ręką dzięki ofensywie armii sowieckiej. Tak mi opowiadał wujek.
Pozdrawiam

Szpilka

Jan Bogatko

Jak się nazywała na miejscowość po niemiecku? Spróbuję coś znaleźć, to temat b. ciekawy,

pozdrawiam,