Gwiazdowski i Sadowski w krainie ułudy

Blog

Prawdziwi profesjonaliści powinni nieustannie kontrolować dwie rzeczy - obraz rzeczywistości, jakim operują sprawdzając czy jest adekwatny do realnej rzeczywistości, oraz aparaturę pojęciową, przy pomocy której tę rzeczywistość ujmują, tworząc jej obraz.

Zawsze zwracałem uwagę na to co mówią, lub piszą, przedstawiciele Centrum Adama Smitha, tacy jak Sadowski czy Gwiazdowski i ostatnio jestem coraz bardziej zaniepokojony ich statycznością i dogmatyzmem. Mam wrażenie, że Panowie opisują nie ten system, który aktualnie działa. Gdy się mówi o małych i średnich przedsiębiorstwach to wolnorynkowe rozwiązaia wydają się oczywistością, ale co innego, gdy idzie o korporacje - ich działalność ma z tradycyjnym wolnym rynkiem niewiele wspólnego.

Pojawiły się liczne opracowania socjoloów analizujących nie tylko gospodarkę lecz cały system konsumpcjonistyczny, którego częśćią jest współczesna gospodarka. I są to opacowania opisujące system zarówno w skali makro jak i mikro. Pokazują, że, patrząć z perspektywy makro, gospodarka postawiona jest, zamiast na produkcyjnych nogach, na głowie finansowej spekulacji. W skali zaś mikro, ukazuje jakie są procesy redukcji współpracy i stopniowej zapaści relacji społecznych w ramach pracy w korporacji.

Jeśli chodzi o przedstawicieli CAS, to wydają się oni dogmatykami i wyznawcami nieistniejącej już, niestety, wersji kapitalizmu wolnorynkowego, produkcyjnego. Mógłbym ten dogmatyzm zaakceptować, gdyby uzasadniała go rzeczywistość za oknem, która jest, moim zdaniem, zupełnie odmienna od tej, o jakiej myślą panowie z CAS.

Dziwi mnie np. ich poparcie dla umów śmieciowych. Gdyby te umowy były procedurami uzupełniającymi do szerszych procedur właściwych normalnemu procesowi gospodarczemu, nie widziałbym przeciwwskazań. Ale aprobata dla takich umów w sytuacji, gdy okazują się one kolejnym plasterkiem odcinanym w ramach taktyki salami prowadzącej do likwidacji standardów, niszczącej polską gospodarkę i politykę wydaje się dużą naiwnością. Umowy śmieciowe są być może funkcjonalne i taktycznie dają korzyści, ale strategicznie to ślepa uliczka, a należy przy tym pamiętać, że żyjemy w systemie sfunkcjonalizowanych patologii i wyciągnąć z tej konstatacji właściwe wnioski.

Innym objawem dogmatyzmu wydaje się być wiara w pozytywną moc biznesu. Biznes obecny, korporacyjny, nie jest biznesem z epoki kapitalizmu produkcyjnego, lecz biznesem będącym częścią systemu konsumpcjonistycznego, opartego na spekulacjach finansowych. A w skali mikro jest biznesem niszczącym kapitał społeczny niezbędny w działalności każdej firmy.

Dodajmy do tego niezwykle krytyczną ocenę korporacji dokonaną przez prof.Kieżuna, zarówno jeśli chodzi o ich rolę w modernizacji Afryki, gdy był tam ekspertem ekonomicznym ONZ, jak i rolę tegoż w polskiej złodziejskiej transformacji.

Dodajmy do tego krytyczne opinie na temat kulturowych i społecznych efektów przemian w nowej gospodarce, wyrażane przez socjologa prof.Richarda Sennetta, a obraz będzie pełny i mało optymistyczny.

http://zetjot.salon24.pl/563856,lapcie-sie-czego...

Posumowując, każdy kij ma dwa konce i dotyczy to takżę systemu gospodarczego. Jeden koniec kija to skala makro, drugi to skala mikro. Na obu końcach kija widać efekty tego samego procesu gnicia systemu.

0