Te klasztorne przybytki obżarstwa i rozpusty

Blog

Powszechnie wiadomo, że Amerykanie mają poważne kłopoty ze swoją otyłością, która stanowi problem narodowy i nawet tak popularny jogging niewiele tu pomaga. Połowa polskich dzieci też ma nadwagę. Więc średniowieczni brzuchaci mnisi specjalnie mnie nie dziwią, jako że dieta była wtedy, choć zdrowsza niż obecnie, to z pewnością znacznie uboższa a i salonów fitnessu było brak.

Nie należy oczekiwać, że buractwo i lemingi są w stanie cokolwiek zrozumieć i poprawnie zinterpretować. Żyją one w wiecznej teraźniejszości, jakby zawieszone w niej nieruchomo i jakby to czas i wydarzenia przez nich przepływały. A i wydarzenia te postrzegają z perspektywy żabiego oka chciejstwa. Szczególnie intrygujące są ich postawy w zakresie moralności i znajomości kodów kulturowych. Niezmiennie rozbawia mnie aplikowana przez tę grupę odzywka albo etykietka typu "średniowiecze", " inne czasy" czy "ciemnota". Powszechnym grzechem jest retroaktywne ocenianie historii z perspektyy wiedzy obecnej, choć najczęściej jest to pseudowiedza. Szczególnie prymitywny jest stosunek do religijności.Tu już śmiało można powoływać ekipy zajmujące się badaniami etnograficznymi wśród ludów prymitywnych.

Już w epoce późnego średniowiecza obiektem prześmiechów stali się tłuści, otyli i niezbyt pobożni mnisi, co można zauważyć nawet w poezji angielskiego poety z początku wieku XV, Chaucera. Niestety wszystko kończyło się wtedy i kończy się obecnie, na śmiechu, a szkoda. Skąd się mianowicie wzięli grubi mnisi? Burak lub leming odpowie, w stylu komunistycznej propagandy, że z wyzysku ciemnego ludu. Taka odzywka na poziomie w.XV właśnie.

Tymczasem zakony powstały z religijnej motywacji, chęci odseparowania się od zgiełku a szczególnie zamętu rozpadającego się świata postrzymskiego i z chęci oddania się religijnej refleksji. Taka grupa zakonnikow zjednoczona hasłem "ora et labora" reprezentowała niezwykłą siłę. Zwarta wspólnota, nieobciążona relacjami rodzinnymi, lecz skoncentrowana na swoich zadaniach, zajmowała się modlitwą, refleksją religijną, refleksją filozoficzną i naukową i oddawała się pracy na roli i rzemiosłu i była niezwykle efektywna. To była grupa uderzeniowa nowej cywilizacji. Takie grupy budowały klasztory, wokół nich zakładały wysoce wydajne i dobrze prowadzone gospodarstwa rolne, które promieniowały daleko poza najbliższą okolicę. Wokół takich klasztorów, które stawały się centrami cywilizacyjnymi ludzie zakładali osiedla i miasta. Zakony bogaciły się i po paru generacjach padały ofiarą własnego sukcesu, gnuśniejąc i odchodząc od surowej pierwotnej reguły zakonnej. Majętności zakonne zaś stawały się obiektem zazdrości i zakusów władców świeckich, którym pod bokiem rósł taki potężny i bogaty konkurent do rządu dusz. Więc świeccy władcy szukali propagandowych pretekstów żeby dobrać się do tych konfitur. Po jakimś czasie potrzebny był nowy impuls, taki np. jak ten w postaci ruchu św.Franciszka z Asyżu, wracającego do surowych reguł pierwotnych zgromadzeń zakonnych. Zjawiska trzeba widzieć w ich własnej dynamice a nie przez pryzmat stereotypów i medialnych popkulturowych klisz i rozmaitych metodologicznych przekrętów.

10
Średnio: 10 (1 głos)