Zbiorowe seanse nienawiści

Blog

Chciałbym tu się zająć stroną metodologiczną polityki Tuska, uwypuklając jej błędy w pojmowaniu natury ludzkiej.

Kluczową relacją w naszym życiu jest prawda, bez której żadne inne relacje nie mogą dojść do skutku. Tak więc i w Polsce prawda jest elementem kluczowym w życiu społecznym. Wszystko w Polsce wali się właśnie z powodu niedostatku prawdy. Niektórym może się to wydać abstrakcyjnym dywagowaniem, ale przecież jeśli ktoś zostanie wprowadzony w błąd przy zakupie czegokolwiek, to kwestia prawdy okazuje się jak najbardziej konkretna i namacalana bądź dotkliwa w skutkach. Oczywiście są ludzi zainteresowani tym, byśmy prawdy w jej rozmaitych aspektach nie poznali, bo posługują się oszustwem.

Najbardziej spektakularnym przykładem walki z prawdą są zbiorowe senanse nienawiści. Chodzi o odwrócenia uwagi mas od prawdziwych przyczyn bądź celów inspiratorów i skierowanie uwagi na wybranego kozła ofiarnego. Historia dostarcza mnóstwo przykładów takiego procederu, a wraz z rozwojem technologii i mediów możliwości sprowadzania ludzi na manowce rosną a nie, jak by się wydawało, maleją. Ludzie nie stają się mądrzejsi, za to łatwiej nimi manipulować. Jezeli rozejrzymy się po historii, to daleko szukać nie musimy, bo przecież komuniści jak i naziści swoje panowanie i ideologię opierali na nienawiści zmierzającej do dzielenia społeczeństwa, ci pierwsi na nienawiści klasowej, ci drudzy na rasowej.

Możemy poszukać jeszcze bliżej i okaże się, że "III RP", z powodu braku dekomunizacji i lustracji, odziedziczyła te same metody. Zalążkiem do podziału okazał się właśnie problem niedokonanej dekomunizacji i lustracji, problem nierozliczenia się z win. W tym podziale dokonanym w tak zafałszowanej sytuacji, winnymi, bo słabszymi, okazały się ofiary domagające się rozliczenia win i ukrania zbrodniarzy, a w rolę oskarżycieli wcielili się zbrodniarze i ich polityczni adwokaci.

I gdyby Orwell nie ustanowił copyright na zwrot "Ministerstwo Prawdy", to nie ulega wątpliwośći, że takie ministerstwo byłoby główną instytucją w "III RP". W Sowietach było. W "III RP" trzeba było zadowolić się zafałszowaniem drugiej najważnijeszej po prawdzie relacji czyli miłości i widać wyraźnie jak ten mechanizm zadziałał w mentalności Tuska. Powołał on Ministerstwo Miłości. Głupi już tak ma, że musi powtarzać scenariusze przez innych napisane.

Ale wróćmy do prawdy w Polsce. Nie ma jej w przestrzeni publicznej w kwestii zbrodni komunistycznych, a więc i nie ma jej w odniesieniu do natury postkomunizmu. Nie ma też prawdy o Smoleńsku ani o Wałęsie. Zrozumiałe jest, że prawda wielu uwiera, ale życie w kłamstwie jest niemożliwe na dłuższą metę i rujnujące.

Są kraje normalne, których obywatele cieszą się od stuleci wolnością, są też kraje, jak "III RP", zniewolone, pozbawione wymordowanej przez okupantów elity, gdzie uzurpatorska władza steruje pozbawionym głowy, a więc i prawdy, korpusem tubylców, którzy, w konsekwencji, nie mogą poznać smaku wolności.

W kraju normalnym, takim jak USA, naukowcy mają kompletną wolność poszukiwania prawdy, bo prawda to warunek wolności, z czego większość zdaje sobie sprawę. Czasem ta wolność prowadzi do przesady, jak w przypadku genderyzmu, ale warto przyjrzeć się, przy okazji, jak genderyzm zostaje w "III RP" wprowadzany odgórnie, przemocą przez władzę, jako narzędzie walki z prawdą i wolnością. W pierwszej dziesiątce najlepszych uczelni świata jest osiem uczelni amerykańskich, a w pierwszej dwudziestce - 17. Polskie uczelnie pojawiają się dopiero w czwartej setce i to pokazuje jaką wagę władza przywiązuje do prawdy i wolności. Skutki mogliśmy obserwować parę dni temu w programie Polsatu, gdy człowiek Zachodu, prof. Cieszewski spotkał się z człowiekiem Wschodu, jakimś polsatowskim dziennikarzyną.

W "III RP" to okupant i jego potomkowie ustalają, co jest dopuszczalne, przy pomocy licencji, koncesji, koneksji, marketingu, metod wojny psychologicznej, politycznych nacisków, zastraszania i ośmieszania. W latach 80tych wszyscy trzęsli d... ze strachu przed władzą, a słowa "Wałęsa" bali się wymówić. Teraz gdy komunistyczna władza i establishment się przefarbowały i dokooptowały byłych opozycjonistów z Wałęsą na czele, strach cokolwiek powiedzieć na temat Wałęsy, a jego wizerunek jest bezustannie retuszowany przez apologetów. W tamtym systemie porzadku pilnowała Milicja Obywatelska, teraz na straży systemu czuwa Platforma, a jakże, Obywatelska, żeby ciągłość mogła być zachowana.

Badania ? Jakie badania ? A licencję masz ? Po co ci badania ? Nie masz licencji, to siedź cicho, bo...

W wolnym kraju władza zna swoje miejsce, w kraju zniewolonym to "obywatel" musi znać swoje miejsce w szyku i się nie wychylać. Na szczęście są jeszcze tacy, ktorzy się nie boją. Ta władza ma swoją misję jak w peerelu i organizuje w ramach Ministerstwa Miłości, tak jak to było w Sowieckiej Rosjii i w III Rzeszy, zbiorowe senanse nienawiści na krajową skalę z zastosowaniem całego dobrze znanego repertuaru środków do walki z niepokornym narodem.

Polityka Tuska dostarczyła nam doskonałego dowodu na błąd koncepcji antropologicznej, jaka się kryje za jego ideologią polityczną. Okazał on mianowicie kompletną ignorancje w zakresie fundamentów natury ludzkiej, które muszą być brane pod uwagę przy kształtowaniu bytu społecznego poprzez sprzężenia trzech typów relacji - prawdy, wolnośći i miłości. Co się Tuskowi udało i co było źródłem jego początkowych sukcesów, to dobre odczytanie potencjału zakłamania tkwiącego w pewnych grupach polskiego społeczeństwa. Ale, jak wiadomo, kłamstwo ma krótkie nóżki.

9.25
Średnio: 9.3 (4 głosy)

kłamstwo.

To wszystko jest prawdą.Nigdy ryży czy ktoś z jego bandy nie powiedzieli rodakom zadnej prawdy. Ta skorumpowana partia zwana partią miłości zbudowana jest na kłamstwie.Ale mam nadzieję że to kłamstwo nie będzie trwało długo,a politycy tej parti skończą w kryminale.!!

to takie naturalne

akacjonata

ludzi o pogladach  innych niż PO można opluwać,nazywać psychicznie chorymi,wariatami itd. PO to ludzie sukcesu zapracowani,używający dobrych perfum,unikatowych zegarków oni są super, może czasami się nawet myją w szampanie,nam pokazano nasze miejsce,że jesteśmy tacy pszaśno-buraczani i czasami utożsamiamy się z ich głupawą ideologią wobec nas, nauczyli nas nienawiści i to takiej,że mówię do ich wyborców byłoby lepiej żeby nie szli na wybory dla dobra swoich dzieci i moich przyszłych wnuków,trochę ich naśladuje,ale to PO wyciągnęło zabawki, ja tylko się bronię przed złymi ludzmi.