Gajowy, lis i kaczka majdanowska

Humor i satyra

Gajowy Marucha wstał wcześnie i ze wstrętem spojrzał na leżące w kącie cielsko.
"Wieloryba ustrzeliłem" - pomyślał, ale skąd wieloryby w lesie ?
Raptem wieloryb poruszył się i powiedział ludzkim głosem: "A co na śniadanie mi wczoraj ustrzeliłeś kmieciuniu ?"
"No, tego, eeeee, dzika jak zwykle księżniczko" - powiedział z obrzydzeniem gajowy Marucha i dodał: "ściągnij skórę i usmaż udka, a ja pójdę jakie dwie sarenki ustrzelić tobie na obiadek"
"Jeno mi do lisa nie strzelaj, mój kmieciu, bo wiesz ile rudemu zawdzięczamy".
Gajowy Marucha zarzucił dwururkę na plecy i zniknął w leśnych ostępach.
Wszystkiemu przyglądał się ukryty w szafie lis, który zasadził się na kaczkę w kurniku (kaczniku).
Oj długo posiedzi tam ryży, bo ostatnio kaczkę na Majdanie widziano

9
Średnio: 9 (1 głos)