Geneza "Burzy" (2)

Październikowa „Instrukcja dla Kraju” została zasadniczo zmieniona w wyniku samowolnej decyzji KG AK, popartej przez premiera Mikołajczyka.

 
Instrukcja rządu nie spotkała się z dobrym przyjęciem w Kraju, gdzie spodziewano się bardziej konkretnych wytycznych z Londynu. Kierownictwo AK najbardziej krytykowało fakt, iż rząd nie przewidywał bardziej aktywnej roli dla podziemnego ruchu w czasie nadchodzącej, a ich zdaniem nieuniknionej, polsko-sowieckiej konfrontacji. W tej sytuacji gen. Bór-Komorowski zdecydował się ją zignorować i samodzielnie zmienić, wydając rozkaz o planie „Burza”. Komendant Główny AK poinformował rząd o tym kroku w swej depeszy do gen. Sosnkowskiego datowanej 26 listopada 1943 roku, która dotarła do Londynu dopiero w pierwszych dniach stycznia 1944 roku (sic!).
 
Dowódca AK pisał w niej, iż „nakazałem ujawnienie się wobec wkraczających Rosjan dowódcom i oddziałom, które wezmą udział w zwalczaniu odchodzących Niemców. Zadaniem ich w tym momencie będzie dokumentować   swym wystąpieniem istnienie Rzeczypospolitej. W tym punkcie rozkaz mój jest niezgodny z instrukcją Rządu. Nie widzę jednak możliwości wytworzenia na ziemiach Polski pustki przez brak wystąpienia wobec Rosjan czynnika reprezentującego Rzplitą i jej legalne władze. Wszystkie nasze akcje w przeciwnym razie przypisywane byłyby czynnikom stojącym na usługach Sowietów”. Decydującą rolę w tym swoistym wypowiedzeniu posłuszeństwa Naczelnemu Wodzowi odegrało przekonanie KG AK o konieczności „zadokumentowania przed światem naszego nieugiętego stanowiska wobec Niemców i niezłomnej woli walki z nimi” i wyrwania tym samym „Sowietom złośliwego atutu do zaliczenia nas w poczet cichych sprzymierzeńców Niemców lub nawet tylko neutralnych w stosunku do Niemców”.
 
Równocześnie Bór naiwnie przypuszczał, iż „dając Sowietom minimalną pomoc wojskową stwarzamy im jednak trudność polityczną. AK podkreśla wolę narodu w dążeniach do niepodległości. Zmusza to Sowiety do łamania naszej woli siłą i stwarza im trudności w rozsadzaniu naszych dążeń od wewnątrz. Zdaję sobie sprawę, że ujawnienie nasze może grozić wyniszczeniem najbardziej ideowego elementu w Polsce, lecz niszczenia tego nie będą mogły Sowiety przeprowadzić skrycie, a będzie musiał nastąpić jawny gwałt, co może wywołać protest przyjaznych nam sojuszników”.
 
Wedle władz polskich w Kraju celem i zadaniem „Burzy" miało być „podkreślenie naszej woli bicia Niemców i to nawet w wypadku niekorzystnego dla nas stosunku sił, czyli wśród okoliczności nie zezwalających na podjęcie powstania powszechnego, oraz samoobrona przed wyniszczeniem nas przez wycofujących się Niemców".
 
Do „Burzy" na kresach wschodnich miano wprowadzić „całość uzbrojonych sił i posiadanych środków", w centralnej zaś Polsce „wszystkie oddziały partyzanckie i dyspozycyjne, potrzebną ilość plutonów powstańczych posiadających uzbrojenie, wszelkie środki walki w granicach stanu posiadania". Decyzja przeprowadzenia „Burzy" na Kresach Wschodnich była nielogiczną, gdyż jak to kategorycznie stwierdził gen. Grot-Rowecki w lutym 1943 roku, znajdujące się tam oddziały AK były za słabe, aby ich działania bez wydatnej pomocy z zewnątrz mogły przynieść efektywne rezultaty.
 
Decyzję Bora-Komorowskiego ujawnienia wobec Sowietów oddziałów Armii Krajowej, które miały wziąć udział w operacji „Burza", Mikołajczyk przyjął z dużym zadowoleniem, uważając, iż  ułatwi mu ona zawarcie porozumienia z Moskwą, które „zapewniłoby niezależność Armii Krajowej jako pełnoprawnego sprzymierzeńca Rosji i oddałoby administrację uwolnionych terenów w ręce cywilnych organów podziemnego państwa”.
 
Złudne nadzieje premiera na zawarcie tak korzystnego porozumienia z Kremlem opierały się na błędnym przekonaniu, iż Stalinowi niezmiernie zależało, ze strategicznych względów, na doprowadzeniu do wojskowej współpracy pomiędzy Armią Krajową i siłami sowieckimi, co ułatwiłoby  im ogromnie prowadzenie operacji przeciwko Niemcom w Polsce.
 
Poza czysto politycznymi i dyplomatycznymi względami istniał jeszcze jeden poważny powód, który skłaniał Mikołajczyka do zatwierdzenia decyzji Bora-Komorowskiego - chęć przerzucenia, częściowej przynajmniej, odpowiedzialności za stan polsko-sowieckich stosunków i doprowadzenia do modus vivendi z Moskwą na barki krajowych przywódców.
 
Gen. Sosnkowski natomiast  uważał, że decyzja o ujawnieniu się wobec Sowietów „ jest w moich oczach rozpaczliwym porywem całopalnym Kraju, mającym na celu zadokumentowanie praw Polski do istnienia”, który doprowadzić musiał do nieuniknionej wielkiej narodowej tragedii.
 
Naczelny Wódz zdawał sobie sprawę, iż zmiana decyzji Komorowskiego była bardzo trudna lub wręcz niemożliwa, dlatego starał się wykazać Mikołajczykowi i Komorowskiemu, iż współdziałanie z Sowietami „bez uprzedniego porozumienia politycznego musi doprowadzić do groźnych komplikacji i scysji, toteż Instrukcja dla Kraju przewidywała, że bez nawiązania stosunków Rząd z Sowietami współpracować nie będzie”.
Równocześnie trafnie przewidywał, iż Sowiety na Kresach Wschodnich nie będą uznawać „ w żadnych okolicznościach ani naszych praw gospodarza, ani tego, by charakter i zakres działania władzy sowieckiej był określony przez legalne władze polskie”, a „próby wcielenia czy przyłączenia oddziałów Waszych do wojsk Berlinga są bodaj więcej jak prawdopodobne”. Gen. Sosnkowski chciał również uprzytomnić władzom krajowym, że założenia i cele „Burzy" były nielogiczne - nie można było bowiem spodziewać się, iż Sowieci będą czynnie wspomagać antysowiecką demonstrację polityczną AK, w zamian za jej nominalną pomoc militarną we wspólnej walce z Niemcami.
 
Ostrzeżenia i argumenty Naczelnego Wodza nie wywarły pożądanego skutku w Warszawie. W Dowództwie AK nadal oficjalnie panowało przekonanie, iż wprowadzenie w życie planu „Burza" było jedynym realnym wyjściem ze względu na panujące warunki i sytuację.  Podobne stanowisko prezentował Mikołajczyk, który dążył do wprowadzenia zasadniczych zmian w październikowej instrukcji.
 
Na posiedzeniu Rady Ministrów w dniu 2 lutego 1944 roku gen. Sosnkowski zaproponował, aby wspólna odpowiedź rządu i Naczelnego Wodza zawierała jedynie przyjęcie do wiadomości decyzji Kraju o ujawnieniu się, bez wyrażania w tej sprawie bardziej sprecyzowanego stanowiska, oraz dodatkowo nakazywała przygotowanie zastępczych składów władz cywilnych i wojskowych na wypadek aresztowań. 
 
Naczelny Wódz sprzeciwiał się też podkreślaniu różnicy „reakcji władz krajowych na zachowanie się władz sowieckich w dwóch zonach terytorialnych" — tzn. na wschód i na zachód od linii Curzona, gdyż w praktyce oznaczałoby to, wedle jego opinii, „gotowość z naszej strony do pogodzenia się z aneksyjnymi faktami dokonanymi, które były, są lub będą stworzone na naszych ziemiach wschodnich przez władze sowieckie". 
 
Po drugie, protestował przeciwko składaniu „deklaracji politycznych przez władze krajowe wobec wkraczających władz sowieckich o treści proponowanej" przez premiera, gdyż wykraczałoby to poza intencje kraju, zgodnie z którymi organizacje podziemne miały wystąpić wobec Rosjan „w roli suwerennego gospodarza całego terytorium Rzeczypospolitej Polski". Poza tym proponowane zmiany, jego zdaniem, przesuwały na barki Kraju „zadanie porozumienia politycznego z Sowietami, które należało do podstawowych obowiązków Rządu".
 
Wreszcie oponował przeciwko podporządkowywaniu się „w niewyjaśnionej sytuacji politycznej oddziałów Armii Krajowej" rozkazom dowódców sowieckich, ponieważ tego rodzaju „postępowanie bez uprzedniego porozumienia   politycznego   sprowadzałoby   oddziały Armii Polskiej na poziom oddziałów Berlinga", co uważał  słusznie  za „sprzeczne z intencjami Kraju".
 
Ostatecznie w dniu 18 lutego 1944 roku Rada Ministrów uzupełniła październikową instrukcję, aprobując decyzje Kraju co do ujawniania się władz wojskowych i cywilnych wobec Sowietów, odrzucając poprawkę Naczelnego Wodza, że bez uprzedniego porozumienia politycznego współdziałanie wojskowe z Sowietami nie jest możliwe, i prowadzące do zmiany jednej okupacji na drugą. Wobec nieuwzględnienia przez rząd tego postulatu Sosnkowski złożył oświadczenie Radzie Ministrów, że zaistniała w tej sprawie „zasadnicza różnica zdań" pomiędzy rządem a Naczelnym Wodzem, co zostało odnotowane przez premiera. Wprowadzono jedynie zastrzeżenie, iż w wypadku rozpoczęcia przez Sowietów aresztowań władze krajowe miały wydać zakaz ujawniania się na dalszych terenach.
 
Gen. Sosnkowski przestrzegając Bora przed konsekwencjami współpracy z Sowietami, zadawał pytanie: „czy można więc w ogóle myśleć w warunkach obecnych o powstaniu generalnym, skoro porozumienie polityczne z Sowietami wedle formuły anglosaskiej miałoby być dokonane kosztem nowego rozbioru Polski wzdłuż linii Curzona; skoro właściwym celem polityki rosyjskiej jest sowietyzacja całej Polski, skoro funkcjonuje już konkurencyjna namiastka rządu w postaci Czerwonej Rady Narodowej i generała Roli, rywala polskiego naczelnego wodza; skoro inspirowana prasa brytyjska tych marionetkowych tworów nie tylko nie wykpiwa, lecz zdaje się ich używać jako środków nacisku”.
 
Naczelny Wódz był przekonany, iż ostateczne zwycięstwo Polski mogło nastąpić tylko w wypadku poważnego osłabienia Rosji przez Niemców i rozejścia się jej z zachodnimi aliantami. „Nasza racja stanu wygra integralnie tylko wtedy — stwierdził w lutym 1944 roku — gdy Niemcy i Rosja osłabią się wzajemnie tak, że rozstrzygające zwycięstwo wraz z zajęciem terytoriów niemieckich i polskich przypadnie państwom anglosaskim. Bieda polega na tym, że państwa te nie doceniają swojej siły, są jak gdyby zmęczone wojną i na razie pozostawiają Rosji nadmiernie dużą swobodę ruchów w Europie, a przede wszystkim w tej połaci, z którą nasze losy są związane. Na tym zdaje się polega dramat Polski”
  
W tych warunkach zalecał Borowi-Komorowskiemu, aby rozważył, „czy nie jest wskazanym, by jak najwięcej elementów AK, najcenniejszych i najbardziej zagrożonych eksterminacją sowiecką, wedle możności przesunąć przede wszystkim na zachód albo nawet na południe do Małopolski, skąd mogłyby one — oczywiście tylko in extremis — wycofać się czasowo na terytorium Węgier, bezpośrednio, lub przez Słowację. Przewiduję, że wcześniej czy później Węgry znajdą się w obozie sprzymierzonych. Zależnie od rozwoju sytuacji będzie zawsze możliwym z terytorium Węgier — albo powrót do kraju, albo zmontowanie akcji pomocniczej dla głównych działań powstańczych".
 
Niestety dowódca AK odrzucił tę sugestię jako rzekomo nierealną. Paradoksalnie więc prawowita AK sprzeciwiła się rozkazowi Naczelnego Wodza, zaś Narodowe Siły Zbrojne, pozostające poza jego władzą, podporządkowały się w pełni jego rozkazowi.
 
Uzupełnienia i uchwały Rady Ministrów z 18 lutego 1944 roku zalegalizowały zmiany samodzielnie wprowadzone przez władze krajowe do Instrukcji Rządu z 27 października 1943 roku i dały im dodatkowe wytyczne i przesłanki do przeprowadzenia „Burzy”.
 
Wybrana literatura:
 
Armia Krakowa w dokumentach 1939-1945
Protokoły posiedzeń Rady Ministrów Rzeczypospolitej Polskiej
K. Sosnkowski – Materiały Historyczne
I. Wojewódzki – Kazimierz Sosnkowski. Książę niezłomny czy Hamlet w mundurze?
J. Ciechanowski – Powstanie Warszawskie. Zarys podłoża politycznego i dyplomatycznego
W. Babiński – Przyczynki historyczne do okresu 1939-1945
A. Paczkowski – Stanisław Mikołajczyk, czyli klęska realisty. Zarys biografii politycznej
W. Pobóg-Malinowski – Najnowsza historia polityczna Polski 1864-1945
P. Wieczorkiewicz – Historia polityczna Polski 1935-1945
 
0