Tadeusz Mazowiecki. Od czerwonego reżimu do czerwonego układu.

Układ
Kraj

Nie mam zamiaru podejmować się oceny Tadeusza Mazowieckiego jako człowieka, zwłaszcza, że stoi teraz przed Stwórcą. Obowiązkiem pozostaje jednak spojrzenie na jego karierę w życiu publicznym, zwłaszcza, że Salon usilnie promuje go na wielki autorytet i ojca-założyciela III RP.

Tadeusz Mazowiecki w sferze publicznej zaistniał jeszcze w dobie stalinowskiej. W przekazach dominującego nurtu stale podkreśla się jego działalność w Stowarzyszeniu PAX, KIK, czy Znak. Celowo zafałszowana historia przedstawia te ugrupowana jako przynajmniej "nieszkodliwe" a nawet opozycyjne w stosunku do rządzącego czerwonego reżimu. Tymczasem wymienione organizacje nie powstały w wyniku oddolnego nacisku społeczeństwa na narzuconą przez Moskwę władzę, lecz zostały stworzone odgórnie na polecenie i pod pełną kontrolą Bieruta i towarzyszy. Miało to na celu dalsze zdezintegrowanie społeczeństwa po krwawym stłumieniu powstania antysowieckiego.

Tadeusz Mazowiecki świadomie włączył się w tę ponurą batalię namiestników Kremla z Narodem. Przy pomocy pióra uderzył w powstańców antysowieckich, którzy już w dużej mierze torturowani czekali w katowniach UB na wyroki, nierzadko wyroki śmierci. Broszurką odkrytą przez dra hab. Sławomira Cenckiewicza pt. "Wróg pozostaje ten sam" uzasadniał przed opinią publiczną zbrodnie moskiewskich okupantów na Polakach. Bardzo podobnie zachował się w obliczu procesu bpa Czesława Kaczmarka i osób z kurii kieleckiej. W tym przypadku również swoim piórem na łamach czasopisma "Wnioski. Wrocławski Tygodnik Katolicki" poprał całkowicie sfingowane zarzuty pod adresem oskarżonych. Sprawa tym bardziej przykra, że zrobił to z pozycji działacza "katolickiego". Po to zresztą władza stworzyła takie organizacje.

Tak zaangażowana osoba była na tyle pewna dla reżimu, że mogła być dokooptowana do władzy. W latach 1961-1972 Tadeusz Mazowiecki pełnił funkcję posła na sejm PRL z ramienia Znaku. Dopełniał zatem pozory pluralizmu i dawał możliwość życia w ułudzie tym, którzy w wyborach nie chcieli nadal głosować na komunistów. Jego ówczesna działalność nie była zatem skorzystaniem z możliwości jaką zmuszeni byli stworzyć komuniści. To Mazowiecki płacił za możliwość funkcjonowania w sferze publicznej najważniejszymi wartościami dla Narodu i człowieka stając się podporą rządzącego czerwonego reżimu.

Wraz ze względną liberalizacją w dobie Gierka, Tadeusz Mazowiecki domagał się demokratyzacji a nawet wspierał opozycję. Rola jaką odegrał wraz z Bronisławem Geremkiem w czasie strajku w sierpniu 1980 roku pozostaje, w mojej ocenie nadal do zbadania. W czasie stanu wojennego był internowany. Jednak w odróżnieniu do również wówczas internowanego Edwarda Gierka, Mazowiecki był potrzebny Jaruzelskiemu do odegrania dramatu a w zasadzie komedii pt. "Upadek komunizmu". Role w tej "sztuce" otrzymała spora grupa różnej prowieniencji działaczy z Lechem Wałęsą na czele. "Aktorzy" zaproponowane role przyjęli i znakomicie się z nich wywiązali. W nagrodę Tadeusz Mazowiecki otrzymał tytuł "pierwszego niekomunistycznego premiera Polski" (Tak jakby Ignacy Daszyński, Jędrzej Moraczewski, czy Ignacy Paderewski byli komunistami.)

Tę komedię gra się na oczach narodu nadal. Komuniści, którzy ponoć oddali władzę mają się jeszcze lepiej niż przed 1989 rokiem. W profitach opływają ich dzieci i wnuki a naród jest zwyczajnie okradany i wmawia mu się, że jest zacofany, więc musi się modernizować. Tadeusz Mazowiecki po krótkim zepchnięciu na margines życia publicznego został przywrócony do panteonu "moralnych autorytetów" przez rządzącą Platformę Tuska wraz z Jaruzelskim, Kwaśniewskim i im podobnym. Podobnie jak Wałęsa miał możliwość dokonania rozrachunku ze swoją przeszłością. Całkowicie inaczej wyglądałaby wówczas idea "grubej kreski". Nie tylko nie odciął się od swojej przeszłości, ale przyczyniał się do budowy na tym zbrodniczym gruncie nowej, w oczach wielu, Polski. W rzeczywistości był współtwórcą i istotnym filarem czerwonego układu, który nadal dzierży kontrolę nad Polską.

Niech mu Miłosierny Bóg wybaczy wszystkie winy. Nam również nie wolno chować urazy do zmarłego. Winniśmy jednak pamięć dla tego co czyni nas ludźmi i Polakami.

8.09091
Średnio: 8.1 (11 votes)
portret użytkownika tańczący z widłami

4 ch

Bardzo ciekawy tekst, nakreślający życiorys typowego zdrajcy (celowo nie pisze polskiego, bo Polakiem nie był).
Bardzo ciekawy do momentu (ostatniego zdania) : cyt, "Niech mu Miłosierny Bóg wybaczy wszystkie winy. Nam również nie wolno chować urazy do zmarłego " kon.cyt. - co jest kompletnym zaprzeczeniem wymowy całego tekstu.
Autor najpierw wylicza winy i zdrady sprawcy, a na koniec jak jakiś bezczelny członek czerwonego układu, zaleca Bogu pełne wybaczenie grzechów kanalii a żyjącym (poszkodowanym) nie chowanie urazy.

Jak chcesz chłopie wybaczać, to wybaczaj ale od zalecania wybaczania innym (w tym Bogu)trzymaj się lepiej 4ch w bok.

Za fałszowanie wniosków daję ci jeden z minusem.

I zapamiętaj.
O UMARŁYCH NALEŻY MÓWIĆ PRAWDĘ

NIEPOPRAWNY INACZEJ

Polacy

Nie mogą się chwalić, że mieli takiego premiera.

@tańczący z widłami

Przyjmując wyłącznie ziemską perspektywę to masz rację. Jako wierzący nie mogę jednak jej podzielać. Nie ma dyskusji co do tego że człowiek w czasie ziemskiej wędrówki podlega ludzkim sądom. Granicą jest śmierć. Wówczas dusza zmarłego staje przed obliczem Stwórcy a On nakazuje wybaczać. Jak mogę prosić Miłosiernego Boga o przebaczenie moich grzechów chowając urazę do Jego dziecka? A On przecież każe nam miłować nawet prześladowców.

Mamy obowiązek oceniać i analizować czyny zmarłego bo one rzutują na nasze życie i to właśnie zrobiłem w powyższym wpisie.  Lecz sądzić kogoś kto stoi przed obliczem Najwyższego jest uzurpowaniem sobie władzy, którą posiada tylko Bóg.

Nie wiem czy się w tej kwestii zgodzimy, jednak nie mogę przedkładać porządku ziemskiego nad ten ustanowiony przez Stwórcę

Pozdrawiam

MD

"Doradca Solidarności"

Warto przypomnieć "zasługi" Mazowieckiego jako doradcy Solidarności:
1 Najważniejszy postulat strajkujących w sierpniu 80 - powstanie niezależnej organizacji związkowej - został osiągnięty WBREW stanowisku doradców.
2. "Eksperci" Solidarności usiłowali nie dopuścić do powstania ogólnopolskiej struktury związku.
3. w statucie Solidarności starali się dopisać paragraf o "kierowniczej roli PZPR".
4. Mieli pomagać "prostym robotnikom" w rokowaniach z komunistami, działali jednak konsekwentnie przeciw interesom związku.
Polecam krótki film z wypowiedziami świadków historii.
W filmie jest też mowa o "bliźniaku" Mazowieckiego - Geremku, a także o animatorze tych marionetek.
http://www.youtube.com/watch?feature=player_deta...
Tytuł filmu:
„Kto doradzał doradcom Solidarności”

odszedł i fertyk?

Widać jak ciężko jest ryżemu bez-tadeusza..Przecież razem kręcili lody z czerwonymi przy okrąglym stole czy w Magdalence..Razem z-bolkiem-i tadeuszem-ryży załatwił JANA OLSZEWSKIEGO i jego rząd.Pewnie gdy-tadeusz-był doradcą niejakiego wałęsy-razem z michnikiem wyczyścili teczki agenta bolka.Bardzo też opłakuje śmierć-tadeusza-czerwony miller..Przecież to dzięki jego grubej kresce komuchy mają się w naszym kraju jak pączki w maśle."A więc cześć jego pamięci."

Mazowiecki "internowany"

Warto przypominać ciągle mało znaną wiadomość o "internacie" w Jaworzu. Na terenie poligonu drawskiego był luksusowy ośrodek wczasowy w którym uwiarygadniali się przyszli politycy i "autorytety moralne" III RP, a także donosiciele z "górnej półki" - Szczypiorski, Karkosza, Maleszka, Drawicz.
Skład elit był przygotowywany z 10-letnim niemal wyprzedzeniem!
„Przygotowywanie fałszywej opozycji, podczas wprowadzania
kontrolowanej demokratyzacji, która będzie wykorzystana do wytworzenia sprzyjających warunków dla ujednolicenia działań z socjaldemokratami, wolnymi związkami zawodowymi i katolikami”.
( wg.A.Golicyna- z wytycznych o nowej polityce KGB)

Ekipę kierowniczą III RP przygotowano już wcześniej, gdyż była ona praktycznie "gotowa" jeszcze przed 13 grudnia 1981r.
Natychmiast po wprowadzeniu stanu wojennego podjęto akcje „Jodła”, Klon”,”Renesans”, w ramach których przeprowadzono setki rozmów „profilaktyczno-ostrzegawczych”, „sondażowo-rozpoznaniowych”, z aktywistami zdelegalizowanej Solidarności. Nie chodziło tylko o pozyskanie tajnych współpracowników do bieżącej inwigilacji. Szukano ludzi nadających się do „recyklingu” – użytecznych, mogących przydać się w przyszłych planach komunistów.

Rekrutująca się spośród działaczy Solidarności rzesza internowanych przetrzymywana była w ok. 50 miejscach na terenie Polski. Były to przeważnie wydzielone oddziały w zakładach karnych. Z internowanymi prowadzone były regularne rozmowy, dokonywano pozyskań do współpracy i typowano ludzi nadających się do „konstruktywnej opozycji”.
Istniał jednak jeden „internat” zupełnie inny od wszystkich pozostałych. Tutaj internowani zamiast tłuc się wiele godzin w „lodówkach” –więziennych budach, zostali dowiezieni helikopterami. Funkcjonariusze SB nie nękali ich rozmowami, a warunki bytowe mieli bez porównania lepsze niż inni.
Istnieje mało znana książka „Solidarność w Województwie Koszalińskim 1980-1989”napisana przez A. Frydrysiaka. Autor zna wiele szczegółów, bo był szefem archiwum Komendy Wojewódzkiej MO w Koszalinie. Ktoś by powiedział, że esbecy piszą nam historię zgodnie z zasadą „historię piszą zwycięzcy”, ale gdyby nie pan Frydrysiak nie można byłoby przytoczyć poniższych cytatów:

„... w autobusie przywieziono 106 paczek Było w nich pełne wyposażenie, a więc:
ubrania, kosmetyki, żywność, książki i notatki. Przywieziono również owoce południowe: pomarańcze, banany, cytryny, ananasy.(...)
W chwili przyjazdu do Jaworza nie było wytycznych dotyczących postępowania z internowanymi, zastosowano zatem regulamin ośrodka obowiązujący wczasowiczów podczas turnusu wypoczynkowego. Ten tymczasowy regulamin obowiązywał internowanych podczas całego pobytu (...)
„W czasie wolnym (?) internowani prowadzili wykłady(...)
Słuchaczami wykładów byli internowani oraz żołnierze i milicjanci będący po służbie.”

To chyba jedyny wypadek w historii, żeby tolerowano tępienie aparatu represji dopuszczając potencjalną indoktrynacje. Widocznie wykłady naszych intelektualistów nie wyrządzały większych szkód w postawach ideowych milicjantów.
Co niedzielę była msza św. odprawiana przez biskupa przyjeżdżającego specjalnie z Koszalina. Uczestnictwo we mszy nie było obowiązkowe - osoby nie będące katolikami (było ich trochę) miały wolne.
Dalej autor pisze:
„Głównym powodem przyjazdów ks. biskupa była troska o zdrowie internowanych, a także warunki, w jakich przebywali. Dary przywoził również sekretarz episkopatu ks. biskup B.Dąbrowski, z którym znani opozycjoniści byli na ty. W paczkach od osób prywatnych i różnych instytucji przesyłano: warzywa, salami, odzież oraz kosmetyki dla kobiet czy tytoń holenderski do fajki dla Bronisława Geremka”
W Jaworzu zdobywali status pokrzywdzonego m.in.:
Wł. Bartoszewski, T. Mazowiecki, B. Geremek, St. Niesiołowski, B. Komorowski, A. Celiński, A. Drawicz, A. Czuma, J.Jedlicki, J. Holzer,
Wielu z nich ma tzw. piękną przeszłość opozycyjną, byli więc groźniejszymi wrogami reżimu.
W oddalonym o 5 km hotelu dla kadry wojskowej w Głebokiem był jeszcze jeden ośrodek internowania. Przetrzymywano tam inną elitę - najwyższych aparatczyków partyjno – rządowych PRL z E. Gierkiem, P. Jaroszewiczem na czele.
Ciekawostką może być informacja, że pani Gierkowa przylatując z Warszawy helikopterem w odwiedziny, „podwoziła” przy okazji panią Szczypiorską - żonę „opozycjonisty”.
Tak więc decyzją odległego o tysiące kilometrów centrum, po sąsiedzku spotkały się dwie elity, ekipa odchodząca i ta, która miała być dopiero powołana.

Re: Mazowiecki "internowany"

Dziękuję za tak wartościowe uzupełnienie mojego wpisu
Pozdrawiam
MD

Hmmm...

"(...) pani Gierkowa przylatując z Warszawy helikopterem w odwiedziny, „podwoziła” przy okazji panią Szczypiorską - żonę „opozycjonisty”."

A kaszalota do swego "opozycjonisty" musiała przez zaspy per pedes...

Leopold wybaczy mi żart. Ale muszę tak żeby mnie krew ognista nie zalała - jako wyjechana z Polski w 1974 r. uczę się polskiej historii na nowo i tak jak głosowałam na Bolka, nie wiedząc, że Bolkiem jest, tak i do Mazowieckiego miałam szacunek, a to taka szuja była.

MD - dziękuję za ten wpis.

Pozdrawiam.
contessa

_______________
"Żeby być traktowanym jako duży europejski naród, trzeba chcieć nim być".
Lech Kaczyński
_______________
Jeszcze Polska nie zginęła / Isten aldd meg a Magyart

"Urodziłem się w Polsce" - Złe Psy :
http://www.youtube.com

portret użytkownika Tomasz A.S.

To były artykuły nieosiagalne przez dziesiątki lat PRL-u

A oni mieli, biedni internowani, w stanie wojennym (!!!):

pomarańcze, banany, cytryny, ananasy....zastosowano regulamin ośrodka obowiązujący wczasowiczów podczas turnusu wypoczynkowego... obowiązywał internowanych podczas całego pobytu (...)

[i co niedzielę była msza św. odprawiana przez biskupa przyjeżdżającego specjalnie z Koszalina]

"warzywa, salami, odzież oraz kosmetyki dla kobiet czy tytoń holenderski do fajki dla Bronisława Geremka”.

Ciekaw jestem, czy młodzi ludzie dziś zdają sobie z tego sprawę, czego powyższe jest dowodem? Śmiem wątpić!

Bo trzeba dodać, że internowani szarzy działacze "Solidarności" doświadczali czegoś zupełnie innego, z chłodem, głodem i ze ścieżkami zdrowia na początek.

**********************************
Jeszcze Polska nie zginęła / Isten, áldd meg a magyart

portret użytkownika Tomasz A.S.

Przypomina mi to "willę rozkoszy" pod Moskwą

w jakiej przebywał agent NKWD ppłk Zygmunt Berling przygotowywany przez Stalina, który go mianował wkrótce generałem LWP.
**********************************
Jeszcze Polska nie zginęła / Isten, áldd meg a magyart

@Traube Mazowiecki i Kisielewski

Bolszewicy zezwolili na działalność takich organizacji jak Znak wyłącznie po to aby rozładować nieprzyjazne sobie nastroje i dezorientować społeczeństwo. Korzystając z tej sposobności można było kontestować system i patrząc na drogę Tadeusza Mazowieckiego można było przypuszczać, że jego działalność z lat siedemdziesiątych a nawet z lat osiemdziesiątych prowadzi do suwerenności. W zasadzie wystarczyło w 1988 albo 1989 przeprosić za postawę w okresie stalinowskim i przy zdecydowanej postawie niepodległościowej w latach dziewięćdziesiątych mielibyśmy pogrzeb innego człowieka. W świetle całkowicie dobrowolnej  kolaboracji z komunistami po 1989 roku działalność i posłowanie w Znaku nabiera całkowicie innego wymiaru, zwłaszcza gdy weźmiemy pod uwagę nierozliczenie się z postawy w okresie stalinowskim.

Stefan Kisielewski nie wspierał stalinizmu został posłem w 1957 roku, a więc na fali wielkich nadziei związanych z odwilżą po 1956 roku i już w 1964 roku był sygnatariuszem Listu 34 . Podpisu Mazowieckiego pod tym listem nie znajdziemy. Mało tego, w 1968 roku publicznie skrytykował cenzurę co przypłacił pobiciem przez "nieznanych sprawców" i zakazem publikacji przez trzy lata.  Przede wszystkim jednak spójrzmy na postawy po 1989 roku. Czy Stefan Kisielewski dał jakikolwiek powód, aby go posądzać o współpracę w dziele "miękkiego lądowania komunistów w III RP"? Zatem jak widać, nawet podobieństwo pewnych okresów życia obu nieżyjących panów było pozorne i do tego jeszcze ich drogi życiowe prowadziły w całkiem inne strony.

Dziękuję za zwrócenie uwagi na tę kwestię i mam nadzieję, że dość dobrze ją wyjaśniłem.

Pozdrawiam

MD

Re: @Traube Mazowiecki i Kisielewski

Dzięki za to wyjaśnienie. Niby - poniekąd "na wyczucie" - rzecz oczywista, ale tutaj konkretnie przez Ciebie podana.