Każdy musi umrzeć.

Blog

- Moje przemyślenia są proste: nie ma człowieka, który by nie umarł. Łącznie z papieżem. Skoro jest to nieodwołalne i nieodwracalne, to nie ma się czego bać.-

Źródło: rynekzdrowia.pl

8 marca 2009 zmarł Zbigniew Religa - profesor medycyny, wybitny polski kardiochirurg, pionier polskiej transplantologii, autorytet medyczny, a także polityk. Został pokonany przez chorobę nowotworową w wieku 70 lat. Zmarł w domu wśród bliskich osób.

Był uznanym kardiochirurgiem, opracował między innymi własną metodę operacji pacjentów cierpiących na hipoplazję lewej komory serca. W 1985 roku jako pierwszy w Polsce przeprowadził udaną transplantację serca, a cztery lata później wszczepił sztuczne serce. Był założycielem Fundacji Rozwoju Kardiochirurgii w Zabrzu i Polskiego Towarzystwa Transplantologicznego, a także rektorem Śląskiej Akademii Medycznej w Zabrzu i dyrektorem Instytutu Kardiologii w Warszawie.

Trafił na prowincję, do Zabrza, przypadkiem - bo nie chciała go wielka stolica. Patrzył za daleko i za wysoko sięgał. Warszawa więc zrobiła nam niechcący prezent - i w Zabrzu narodziła się nowa era polskiej kardiochirurgii i transplantacji. Śląsk nie tylko przyjął Zbigniewa Religę, ale z czasem pokochał. On sam, i to z wyboru, dołączył do grona najważniejszych Ślązaków w dziejach regionu.

- Teraz mi już nikt na stadionie Górnika w Zabrzu nie powie, że jestem gorol - żartował odbierając w Rudzie Śląskiej statuetkę Hanysa w 2006 roku.

Cała Polska usłyszała o Zbigniewie Relidze i o zabrzańskim szpitalu w 1985 roku, gdy dokonał pierwszego, udanego przeszczepu serca. Zabrze okrzyknięto wówczas polską stolicą kardiochirurgii. Jak sam mówił - Śląsk dał mu wielką, życiową szansę. I Religa wykorzystał ją z nawiązką, nie zapominając o Zabrzu, gdy był już senatorem i ministrem zdrowia.

Pamiętają też o nim w Zabrzu, gdzie jego imię nosi nowy obiekt Śląskiego Centrum Chorób Serca, ma swoją ulicę w samym sercu miasta, chcą mu postawić pomnik i którego jest honorowym obywatelem.

Profesor Zbigniew Religa był na Śląsku przez niemal cztery lata inwigilowany przez Służbę Bezpieczeństwa. Do samego końca PRL kontrolowano jego korespondencję, a donosiło na niego co najmniej dwóch agentów.
Wniosek o inwigilację Religi złożył 12 grudnia 1986 r. kapitan Jerzy Obtułowicz z SB w Zabrzu. Docent Religa od dwóch lat pracował na Śląsku - był m.in. kierownikiem Katedry i Kliniki Kardiochirurgii Śląskiej Akademii Medycznej w Katowicach - Wydziału Lekarskiego w Zabrzu. Obtułowicz był doświadczonym esbekiem. Oprócz tego, że inwigilował środowisko naukowców i studentów medycyny w Zabrzu, rozpracowywał również "Solidarność Walczącą".

Był ministrem zdrowia w rządach Kazimierza Marcinkiewicza i Jarosława Kaczyńskiego, dwukrotnie senatorem, ostatnio posłem PiS.
Był autorem lub współautorem ponad 160 prac naukowych, ponad 100 prelekcji oraz 4 książek. W grudniu odebrał najwyższe polskie odznaczenie - Order Orła Białego..

- Oczywiście, można pochwalić panią Kopacz, że nie zniszczyła dorobku poprzednika. Mogła przecież zrobić z ratownictwem medycznym to, co jeden z jej partyjno-rządowych kolegów zrobił z przygotowanym przez PiS budżetem zadaniowym. Albo to, co inny z nich - z ustawą o inspekcji geologicznej. No, ale ten szczęśliwy dla potrzebujących pilnej pomocy lekarskiej fakt tłumaczyłbym raczej faktem, że akurat nie znalazło się żadne wpływowe lobby, w finansowym interesie którego byłoby niedopuszczenie do powstania w Polsce systemu sprawnego ratownictwa medycznego.

Kradzież reformy Relidze - tym lepiej rokująca, że skoro nie żyje, to się o autorstwo nie upomni - mieści się w ogólnym schemacie działalności tej ekipy. Jeśli czymkolwiek się ona może pochwalić, to z reguły odziedziczyła to po poprzednikach.-

http://fakty.interia.pl/felietony/ziemkiewicz-mysli_nowoczesnego-endeka/...

- Każdy musi umrzeć. Dla mnie śmierć jest niczym, śmierć jest snem. Tłumaczę to sobie jeszcze tak: miałem ukochane miejsce w świecie – Wyspy Zielonego Przylądka. Ukochane było dawno temu, kiedy nie było tam tych wszystkich hoteli, tłumu turystów, hucznych imprez, a ja mogłem łowić ryby. Ale mnie na tych Wyspach nie ma. Nie żyję tam, nie żyję i już. To samo dotyczy innych miejsc na świecie. I naturalną koleją rzeczy kiedyś nie będzie mnie też tu.-

Źródło: rynekzdrowia.pl



9.92857
Średnio: 9.9 (14 votes)
portret użytkownika PP

Re: Każdy musi umrzeć.

Śp. prof. Religa był ministrem zdrowia w czasach, gdy ministrowie znali się na sprawach, którymi zarządzali...

Ćwierć wieku temu

Będąc nad |Bałtykiem z nudów czytałem jakiś periodyk dla Polonii. Polski profesor pracujący w USA stawiał na łamach gazety finansowanej przez UB karkołomną tezę:Warto inwestować w ludzi moralnych; może bardziej tępi, może słabsi, oni znajdą dobre rozwiązanie w służbie człowiekowi.
Pzdr
A czy ty złożyłeś\aś swojemu sołtysowi życzenia z okazji Dnia Sołtysa?To pierwszy szereg demokratyzacji. Oni są gnojeni przez ubecko-zeteselowskich wójtów, a to Oni czują i walczą o swojego wieśniaka na dole.

Dziękuję.

Dziękuję za ciepły tekst o wspaniałym człowieku.