Na śmietniki marsz!...

Kraj

szczawiu i mirabaelek brak.
Przy katastrofalnym bezrobociu, realnym obniżeniu płac w skutek inflacji, trzymajacy władze poddają pomysł jedzenia szczawiu i mirabelek

szczawiu brak i jak tu żyć?

Propagandziści z czerskiej meliny nie mają zahamowań i żadnych granic w ratowaniu rządu Donalda Tuska.
Tak jak w pierwszym PRL perorowano nt. szkodliwości niedostępnych artykułów, tak w drugim PRL czy PRL BIS doradza się jak ewentualnie poradzić sobie z brakiem środków na zakup żywności.

- Monika, Anka i Mena wychodzą z plecakami na miasto.

Podróż po śmietnikach odbywa się raz w tygodniu - to wystarczy, żeby zaopatrzyć się w jedzenie na cały tydzień. Nie zdarza im się szukać jedzenia w małych kubłach na ulicach Katowic, chociaż nawet tam się czasem coś znajdzie. Ostatnio ktoś wyrzucił pół paczki orzechowych chrupek. Dziewczyny nie miały problemu z wyciągnięciem jej ze śmietnika i zjedzeniem zawartości - w końcu były w paczce. Jednak śmietniki, które są godne uwagi, nie znajdują się ani na ulicy, ani przy blokach czy domach. Najlepsze kąski można znaleźć w kontenerach przy marketach i sklepach, nawet tych w centrum miasta.

- Wiadomo, że w większych sklepach mają swoje normy, których muszą przestrzegać. Wyrzucają jedzenie, które w zwyczajnych warunkach można by normalnie zjeść. Rzodkiewka, która ma żółte liście, zostaje wyrzucona, ale przecież nikt nie je liści, tylko warzywo, które jest całkiem dobre! To jest paradoks - mówi Monika.

- Oprócz rzodkiewek w śmietniku można znaleźć brokuły, sałatę, kapustę, arbuzy, truskawki czy melony - wszystko to, od czego uginają się półki w marketach.

Jedzenie ze śmietnika jest zdrowe;

- Katowiczanki żywią się w ten sposób od pięciu lat i nie zamierzają przestać. Żadna z nich jak dotąd nie rozchorowała się od śmietnikowego jedzenia. - Grunt to dobrze umyć, wyparzyć i można jeść - mówią.

a poza tym jaka to oszczędność czasu i pieniędzy:

- W ten sposób jedno "wyjście na miasto" zajmuje dziewczynom nie więcej niż godzinę, a śmietnikowe zakupy starczają na tydzień i w kieszeni zostaje jakieś 100 złotych.

Katowiczanki żywią się w ten sposób od pięciu lat i nie zamierzają przestać. Żadna z nich jak dotąd nie rozchorowała się od śmietnikowego jedzenia. - Grunt to dobrze umyć, wyparzyć i można jeść - mówią.

Cały tekst: http://katowice.gazeta.pl/katowice/1,35017,14008403,Jedza_ze_smietnika_i...

Do śmietników marsz!

IIIRP postkomunistyczna to PRL bis.

W czasach pierwszego PRLu niedostatki żywności były normą. Natomiast większość protestów społecznych, często krwawo tłumionych, spowodowanych było podwyżkami cen tejże żywności. Im więcej było braków, tym więcej było informacji o tym, jak szkodliwa potrafi być żywność – jak niezdrowe jest masło (którego nie ma), jak niezdrowa jest kawa (której akurat też nie ma) – ale jakoś nie było artykułów na temat szkodliwości octu którego było w bród.

Polaku jedz ze śmietnika i zamiast mleka pij ocet!

Będziesz WIELKI!


A co ze szczawiem?

http://wpolityce.pl/artykuly/54817-szczawiu-juz-nie-wystarcza-gazeta-wyb...
http://katowice.gazeta.pl/katowice/1,35055,13178751,_Pierwszego_dnia_w_p...
http://katowice.gazeta.pl/katowice/1,35055,13165251,Co_sie_czuje__wchodz...

10
Średnio: 10 (4 głosy)