Trzecioerpizm i sposób na niego

portret użytkownika szczurbiurowy
Kraj

Od dłuższego już czasu doznajemy w Polsce czegoś, co nazwałbym spiętrzeniem wydarzeń alarmujących. Począwszy od wymykającej się suwerenności (sprawa energetyki i faktycznego wypowiedzenia posłuszeństwa rządowi przez średni aparat biurokratyczny), poprzez liczne skandale w które zamieszani są rządzący lub ludzie blisko rządu będący (od spraw poważnych do niepoważnych, takich jak 5 zł HGW), na sprawach najpoważniejszych kończąc, czyli wściekłym ataku na polską tożsamość, co rozgrywa się dokładnie teraz, na naszych oczach.

 
Pytaniem jest dlaczego właśnie teraz i jaki jest tego cel?
 
To spiętrzenie jest sprawą ostatniego roku, chociaż Smoleńsk jest cezurą – prawdziwa twarz Systemu IIIRP wychynęła spośród dekoracji wolnościowych i już na scenie została. Bowiem to spiętrzenie jest niczym innym, jak realizacją założeń Systemu. A system jaki mamy w Polsce obecnie nazywany jest postkomunizmem, przy czym ów przedrostek „post-” oznacza przekształcenie się znanego nam komunizmu, proletariackiego, w komunizm, który ma inną „siłę wiodącą”, nie ma już „dyktatury proletariatu”, jest dyktatura „proletariatu nowego”.
 
Wielokrotnie pisano już, że „nowy proletariat”  pod tęczową flagą jest jakby ziszczeniem marzeń i teorii Gramsciego, który w przeciwieństwie do Lenina widział w „marszu przez instytucje” źródło sukcesu w budowaniu „nowego wspaniałego świata”. Wiąże się z tym cały kompleks działań znanych także leninizmu czyli zawłaszczanie symboli – i to nie tylko takie proste jak przejecie symbolu tęczy, dla cywilizacji, której podstawą jest Stary i Nowy Testament przecież znaku przymierza Boga z ludźmi. To przejmowanie starych znaczeń i wypełnianie ich odwrotną treścią dzieje się na każdej płaszczyźnie i trwa od początku wcielania marksistowskiej utopii w życie – od Lenina poprzez Gramsciego do ich współczesnych kontynuatorów w Europie i w Polsce.
Tak jak w państwie leninowskim, jakim była Polska w latach 1944-1990, gdy słowom nadawano odwrotne znaczenie – niewolnictwo nazywano wyzwoleniem, dyktaturę demokracją itd., tak w państwie Systemu IIIRP terminologia używana w publicystyce, mediach i polityce ma swoje odwrotne znaczenia.
 
Rządzi Polską partia, która mówi o sobie, ze jest „konserwatywno-liberalna” – podczas gdy jest to najradykalniejszy od 1956 roku projekt zmiany społecznej, radykalizującej i pogłębiającej to co się stało z Polakami po 1944 roku. Program tej partii był z oczątku ukrywany za okrągłymi zdaniami mówiącymi o „miłości” – i było to wykorzystanie słowa i nadanie mu znaczenia odwrotnego – właśnie metodą leninowską. Pod tym słowem nie kryje się nic innego jak właśnie przemoc symboliczna i groźba, i to groźba nie w stosunku do nas, ludzi zdających sobie sprawę z tego co się dzieje, lecz groźba w stosunku do lemingów: „macie nas kochać, bo jak nie, to my przestaniemy was kochać”. A co się dzieje jak władza „przestaje kochać” to widzimy na licznych przykładach – to że w mediach są obfite informacje na temat przemocy Systemu wobec obywateli to nie jest bynajmniej przypadek. Wiedza o możliwościach Systemu ma się rozprzestrzeniać jak najszerzej. I to jest ta zasadnicza różnica pomiędzy systemem leninowskim w PRL a Systemem IIIRP proweniencji Gramsciego – terror państwowy w PRL był ukrywany przez cenzurę, poczynania Systemu IIIRP są jawnie publikowane, właśnie dlatego, żeby lemingi myślały, że System wszystko może. To jest ta tajemnica długotrwałych dobrych notowań partii rządzącej i kolejnych wygranych wyborów. Komunikat do lemingów jest prosty: „ciepła woda w kranie owszem jest, ale nie wymagajcie od nas niczego więcej, bo nie to jest istotne. A jak komu się nie podoba to niech się rozejrzy dookoła i zobaczy co się dzieje”. Tym należy tłumaczyć fakt braku reakcji społecznej na działania tej ekipy, które w „normalnym państwie” spowodowałyby natychmiastowy upadek rządu. A sprawa Smoleńska nie jest tu też przypadkowa. Oddanie śledztwa, matactwa i uległość w stosunku do Rosji są kolejnym komunikatem o odwróconym znaczeniu – „to nasza decyzja, za nami jest Moskwa, jak się komu nie podoba, to zaraz tej Moskwy może być więcej”. System IIIRP posługuje się subtelniejszymi narzędziami niż toporny leninizm PRL, lecz skutki są  takie same – utrzymanie posłuchu statystycznie dużej grupy poddanych, nieistotne statystycznie grupki dysydentów można tolerować, tak jak tolerowano istnienie tzw. „opozycji demokratycznej” w PRL. Prawdziwe ostre działania podejmowano w stosunku do tych, którzy chcieli obalić podstawy ówczesnego systemu – Bracia Kowalczykowie, ofiary nieznanych sprawców, w końcu stan wojenny wobec możliwości wymknięcia się Solidarności spod kontroli.
 
W odróżnieniu od PRL dziś istnieje jedno masowe zjawisko społeczne, które jest odporne na System – Radio Maryja i Telewizja Trwam. Ta odporność jest wynikiem aksjologicznego wyboru, a mówiąc wprost – różańca świętego i zawierzenia Maryi. To jest postawa tak całkowicie sprzeczna z Systemem IIIRP, a równocześnie dla tak wielkich grup ludzi Radio Maryja jest drogowskazem, że System nie może pozwolić istnieć ani Radiu, ani Telewizji. Istnienie tych mediów jest tym, co zaburza system kłamstwa zbudowany przez ludzi Systemu IIIRP. I tym należy tłumaczyć całą sprawę koncesyjną. TV Trwam nie dostanie koncesji na multipleks, bo byłoby to samobójstwo Systemu. I myślę, że podjęte będą działania, żeby zlikwidować i Radio – ot chociażby wprowadzenie cyfrowego nadawania programów radiowych i zakaz nadawania analogowego, wszystko pod pozorem postępu technologicznego.
 
Czy System IIIRP ma jakieś słabości?
Ma. Najważniejsza z nich to brak szczelności. Jest to cecha, którą System częściowo wykorzystuje dla utrzymania homeostazy: osoby nie mieszczące się w realiach IIIRP, lub też tacy, którzy nie mogą już dłużej znieść tego co się w Polsce dzieje, przede wszystkim ludzie młodzi – wyjeżdżają. I to jest dla Systemu IIIRP dobre – pozbycie się najaktywniejszych, najbardziej rzutkich, którzy mogliby być liderami w swoich środowiskach. Lecz z drugiej strony ta nieszczelność systemu (i to jest wspólne z PRL) jest dla niego zagrożeniem, ponieważ młodzi ludzie czują, że jest to podstawowa niesprawiedliwość – niemożność realizacji własnych planów życiowych w ojczyźnie z powodów strukturalnych właściwości Systemu IIIRP. A jedną z tych właściwości, którą wszyscy odczuwamy, a młodzi przede wszystkim to oligarchiczny charakter podaży miejsc pracy. Zostać i wegetować lub wyjechać i żyć – taka alternatywa łamie elementarne poczucie sprawiedliwości.
Ubytek w ciągu kilku lat ponad 2 milionów młodych ludzi może być porównywalny tylko ze stratami wojennymi – fakt, że ludzie ci zasilają budżety rodzin pozostawionych w kraju jest słabą pociechą, bo razem z katastrofalną dzietnością, a raczej bezdzietnością podcięte zostały biologiczne podstawy trwania narodu.
 
Cechą immanentną Systemu IIIRP jest dążenie do homeostazy. Młodzi ludzie i ich chęć realizacji celów życiowych (rodzina, praca, lepsze życie) wytrącają homeostat z równowagi, więc są  wypychani na emigrację. Po przekroczeniu pewnej granicy ilości emigrantów - a chyba Polska właśnie tę granicę przekroczyła - następuje trwałe osłabienie kraju, który takiego upustu krwi doznaje. To jest tak znaczne zaburzenie homeostazy Systemu IIIRP, że System musi podjąć kroki zaradcze. I będzie je podejmować, do czego przygotowania właśnie widzimy: agresywna propaganda multi-kulti plus wszystkie wymysły genderyzmu służą do propagandowego przygotowania masowej imigracji do Polski. Genderyzm razem ze swoim żargonem, polityczną poprawnością i „tolerancją dla odmienności” ma tu konkretne zadanie. Leninowska zamiana znaczeń słów („tolerancja” rozumiana jako „akceptacja” itd.) służy do wepchnięcia w narożnik bezradności, odebrania języka wszystkim tym, którzy chcieliby się przeciwstawić  napływowi imigrantów. Dodatkową korzyścią jaką System odnosi z propagowania ideologii gender jest rozpad tradycyjnych więzi społecznych, marginalizacji i zniszczenia Kościoła, zniszczenie edukacji, upadek polskiego etosu kulturowego, a w konsekwencji otrzymanie bezwolnej masy państwowych niewolników, grzecznie płacących daniny i haracze na rzecz oligarchii, i zastraszonych polityczną poprawnością. A więc z jednej strony masowy napływ emigrantów, a z drugiej – zastraszenie genderyzmem w celu osłabienia lub uniemożliwienia odruchów obronnych.
Jest to oczywiście ścieżka, którą poszły społeczeństwa Zachodniej Europy z wiadomym skutkiem.
Pojawienie się wielkiej grupy imigrantów uzależnionych od organów państwa (pozwolenia na pobyt, zasiłki) uzupełni dotychczasową grupę beneficjentów Systemu o proletariat – dotychczasowymi beneficjentami była „klasa wyższa” -  nomenklatura komunistyczna i dokooptowane po okrągłym stole przez „człowieków honoru” środowiska „konstruktywnej opozycji”. Nieprzypadkowo zatem właśnie teraz ideolog i przywódca tego środowiska zaczął lamentować znowu nad „zagrożeniem faszyzmem” – to jest dalszy ciąg przygotowań do ratowania homeostazy Systemu IIIRP.
Tak więc patrząc z tej perspektywy na System IIIRP widzimy go jako część większej całości, Systemu, który opanował Zachód. Tam „marsz przez instytucje” już się dokonał, wymiana znaczeń słów jest faktem chyba nieodwracalnym, chrześcijaństwo w upadku, a wojujący islam wypełnia próżnię aksjologiczną.
 
Czy zatem jest dla Polaków ratunek?
Są dwie drogi przeciwstawienia się Systemowi IIIRP – samoorganizacja społeczna w celu dokonania zmiany politycznej w ramach formalnej demokracji która (jeszcze) w Polsce istnieje oraz – będące powyższego konsekwencją – organizowanie się w celu przypilnowania wyborów, które w tej formalnej demokracji (jeszcze) się odbywają. Piszę w nawiasach słowo „jeszcze” ponieważ wydaje się możliwe ograniczenie przez System IIIRP nawet tej formalnej demokracji, w przypadku zagrożenia zmianą – wszak ustawa o stanach wyjątkowych jest gotowa, a jej inicjatorem nie był nikt inny jak urzędujący Prezydent RP. Ale załóżmy, że wybory będą się odbywać – drogą do zmiany są wybory i to wybory przypilnowane przez obywateli, tak aby zminimalizować możliwość fałszerstw wyborczych. I oczywiście musi być gotowy program działań na wypadek wygranej. Polski nie stać już na przedłużanie istnienia Systemu IIIRP, bo grozi nam trwała zmiana społeczna wprowadzana przez radykalnie lewicową partię, która obecnie znajduje się u władzy. Ta szykowana zmiana społeczna ma utrwalić rządy oligarchicznej nomenklatury i zniszczyć podstawy polskiego etosu narodowego, na podobieństwo tego co stało się już w Wielkiej Brytanii i innych „starych demokracjach”.
Musimy przypilnować wyborów, żeby do tego nie dopuścić.
10
Średnio: 10 (3 głosy)