Lech Zborowski: Antoniego Dudka taniec na stole

portret użytkownika WZZW
Historia

... Aby pokazać panu, panie Dudek ile warte są całe te pańskie teorie przypomnę panu to od czego powinien był pan je zacząć, a o czym pan tak wygodnie zapomniał. ...

Jakiś czas temu polemizując [1] z tezami czołowego propagandzisty pośród historyków Antoniego Dudka na temat jego idola Lecha Wałęsy dawałem otwarcie wyraz swoim obawom, że profesor mógł postradać resztkę zmysłów. Dzisiaj po przeczytaniu kolejnego wywiadu „historyka”, tym razem w temacie Okrągłego Stołu, muszę z całym przekonaniem stwierdzić, że Antoni Dudek głupcem jednak nie jest. Nie znaczy to wcale, że głupstw nie opowiada. Wręcz przeciwnie, jest w tym dziele prawdziwym hurtownikiem. Dzisiaj nie mam już po prostu wątpliwości, że profesor Dudek nie czyni tego z głupoty lecz zwyczajnie świadomie i z wyrachowaniem uprawia historyczną propagandę. Dość prymitywną, ale jednak nie z braku rozumienia własnych słów, a z powodu wyboru takiej, a nie innej drogi kariery. Musi się przy tym nieźle nagimnastykować, aby bezustannie dopasowywać fakty do przeróżnych swoich kosmicznych teorii. A ponieważ musi omijać przy tym wszelką logikę choćby nawet w najprostszej postaci, to wyraźnie się przy tym męczy. Jego męki nie są jednak dla mnie zbyt istotne. To co uważam za ważne to jest bezsprzeczna szkodliwość jego działania. Jest w końcu historykiem z tytułem profesora więc jego głos mimo, że przypomina coraz częściej bełkot jego idola, przez wielu może być ciągle brany poważnie.

Jak na asa propagandy przystało Antoni Dudek rzucił się w wir publicznych dyskusji na temat Okrągłego Stołu i Magdalenki. W wywiadzie dla Wiadomości Onetu [2] z pasją przekonuje, że Polacy nie rozumieją jak to zesłane z niebios historyczne okrągłe szczęście rozumieć. Siląc się na elokwencję wyższego szczebla pan Dudek stwierdza autorytatywnie, że teorie o spisku w Magdalence są dziełem mitomanów. Aby to ekscytujące odkrycie udowodnić „historyk” musiał się jednak najpierw uporać z dobrze obfotografowanym problemem „fraternizacji pewnej części ludzi z opozycji z ludźmi z ekipy Jaruzelskiego” czyli po prostu z chlaniem wódy i słownymi pieszczotami komuchów z tak zwanymi opozycjonistami. Pan Dudek wyjaśnia to nam następująco: „Choć rzeczywiście w Magdalence doszło do fraternizacji pewnej części ludzi z opozycji z ludźmi z ekipy Jaruzelskiego i pito tam wódkę, to nie wynika z tego, że doszło tam do porozumienia dotyczącego np. uwłaszczenia nomenklatury czy zwolnienia generałów z odpowiedzialności karnej”. Panie Dudek, to do czego tam doszło było niczym innym jak manifestacją przyjaźni pomiędzy tymi ludźmi, a jak każde dziecko wie przyjaźń, pijacka czy nie, zobowiązuje. A co do rozliczania generałów i uwłaszczania nomenklatury to wszyscy wiemy jak się to skończyło.

Aby teoria spisku w Magdalence była dla nas oczywistym absurdem pan Dudek powołuje się na zbieżność notatek robionych podczas obrad zarówno przez księdza Orszulika jak i Dubińskiego pełniącego rolę sekretarza Kiszczaka. Zaraz jednak przyznaje: „Oczywiście dotyczą one obrad oficjalnych. Rzeczywiście nie ma w nich opisów tego, o czym mówiono podczas tych biesiad”. I zaraz uświadamia nas tłumacząc dziennikarzowi: „Ale wie Pan, jeżeli nawet dwóch facetów przy wódce coś sobie obieca, to czy to ma dalsze konsekwencje formalne?” Panie Dudek, chyba już czas wrócić na ziemię, jeśli chce pan wygłaszać swoje mądrości.

Cały wywiad naszej „gwiazdy nauk historycznych” pełen jest takich filozoficznych perełek, których głębsze analizowanie grozi podłapaniem przypadłości samego autora. Jest jednak jeden niezwykle ciekawy i charakterystyczny fragment wynurzeń pana Dudka, przy którym warto się zatrzymać. W pewnym momencie „historyk” zauważa: „Nie można oddzielić Magdalenki od Okrągłego Stołu”. Czyżby panie Dudek? Przecież sam pan twierdzi, że w Magdalence tylko pito i niczego nie uzgadniano, a przy okrągłym meblu najwięksi przeszli i przyszli mędrcy całej Europy swym nieporównywalnym do niczego innego sprytem zagwarantowali nam wszelką wolność po wsze czasy. Pan Dudek idzie jednak dalej i oświadcza w czym jest problem: „Problem polega na tym, że niektórzy ludzie chcieliby żeby te negocjacje toczyły się tak jak w sierpniu 1980 roku, kiedy transmitowano na żywo przez zakładowy radiowęzeł. Tyle tylko, że w 1989 r. rozmawiano o zmianach znacznie dalej idących niż te określone w 21 sierpniowych postulatach”. No, tu panie Dudek rozumiem pańskie święte oburzenie, bo przecież nie dość, ze tacy ważni ludzie próbują nas uszczęśliwić, to jeszcze czynią to w sprawach tysiąc razy ważniejszych niż w sierpniu, a tu niewdzięczna polska hołota chce jeszcze wiedzieć o czym oni rozmawiają?! No, to się już nawet w profesorskiej głowie nie mieści. Pan Dudek nie kończy na tym swych złotych myśli i kontynuuje: „Trzeba pamiętać, że niezwykle trudno jest prowadzić negocjacje polityczne przy kamerach i włączonych mikrofonach. Takie rozmowy zwykle kończą się fiaskiem, gdyż zamieniają się w polityczny teatr i medialne popisy”. Chce pan panie Dudek powiedzieć, że przy Okrągłym Stole zasiedli ludzie dla których teatralne i medialne popisy były ważniejsze niż nasza przyszłość i przyszłość naszej ojczyzny? A co do trudności takich negocjacji, to polecam przesłuchać nagrania z negocjacji w sierpniu ’80 w Stoczni Gdańskiej. Ci, którzy byli uczciwi nie mieli żadnych problemów rozmawiać przy włączonych mikrofonach. Tylko ikony okrągłostołowych dokonań jak chociażby Mazowiecki czy Geremek musieli prowadzić swe „negocjacje” z komunistyczną władzą poza plecami strajkujących, w gdańskim hotelu „Heweliusz” „Historyk”Dudek kończy to głębokie wyznanie prawdziwą perłą, mówiąc: „To właśnie dlatego uruchomiono mechanizm magdalenkowy”(!) Panie Dudek, czyż nie powiedział pan nieco wcześniej, że w Magdalence niczego nie ustalano, a tylko pito i cała ta impreza nie miała znaczenia dla późniejszych ustaleń? Jeśli układ w Magdalence jest tylko wymysłem mitomanów to jaki „mechanizm magdalenkowy”ma pan na myśli?

Aby pokazać panu, panie Dudek ile warte są całe te pańskie teorie przypomnę panu to od czego powinien był pan je zacząć, a o czym pan tak wygodnie zapomniał. Otóż panie Dudek, niezależnie od tego co pan, ja czy ktokolwiek inny uważa na temat „osiągnięć” teatru przy okrągłym meblu, to najważniejszym faktem jest to, że żaden człowiek biorący w tym udział nie miał prawa reprezentować Polaków! Z tej prostej przyczyny, że nie miał na to przyzwolenia. Tak więc jeżeli ktoś zawierał tam jakiekolwiek porozumienie w imieniu polskiego narodu , to zwyczajnie dopuścił się zdrady! Tu się dyskusja zaczyna i tu się kończy, czy to się panu podoba czy nie. Jeżeli nawet dla samej akademickiej dyskusji założymy wbrew faktom, że stworzona przez Jaruzelskiego i Wałęsę druga „Solidarność” była ciągle tą pierwszą (oczywiście nie była) to w myśl statutu nikt nie miał prawa jej reprezentować bez decyzji Komisji Krajowej(!), a takiej nikt nigdy nie zwołał. Ludzie, którzy zasiedli przy Okrągłym Stole uczynili to bez naszej, Polaków zgody! Tym samym wszystkie ich uzgodnienia nie miały przyzwolenia tychże Polaków. Jeśli nie jest pan w stanie tego faktu zrozumieć lub zapamiętać, to sugeruję zwrócić tytuł profesora aby choć jedno pańskie działanie miało jakiś sens.

Lech Zborowski
wzzw.wordpress.com

[1] http://wzzw.wordpress.com/...
[2] http://wiadomosci.onet.pl/ ...

fot.althistory.wikia.com

10
Średnio: 10 (7 votes)

Dudek to nie historyk lecz histeryk usłużny

Może bandzie okrągłostołowej coś jest dłużny?
Potwierdza kłamstwa nie czytając książek
A to przecież wszelkiego zła zalążek
Pozdrawiam

portret użytkownika WZZW

Panie Jacku

wzzw.wordpress.com

Nic dodac, nic ujac. Dlatego wlasnie trzeba im przypominac, ze to widzimy. Te "historyczne autorytety" maja jakas niezwykla zdolnosc rozmnazania sie.
Pozdrawiam
Lech Zborowski