Wyszedłem za żonę i nie wracam

Humor i satyra

 

Postanowiłem podzielić się z moimi znajomymi dobrą nowiną, a nic, tak jak fejs, do tego się nie nadaje. No to sobie napisałem: Wyszedłem za żonę i… !
Nie musiałem długo czekać; już po chwili zadzwonił do mnie koleżka i mówi: Bronek, chłopie, coś ty na fejsie napisał?

–Jak to, co? Od tego piwska czytać zapomniałeś, czy jak? – Nie zapomniałem – Odparł stanowczo – Tylko nie tak to się raczej pisze – i dodał – a w ogóle, to po co się tym chwalić?

– Wiesz co, ciebie to chyba zazdrość zżera, że mnie się udało, to po pierwsze, a po drugie, to pisze się wyszedłem, a nie wyszłem, ty ciemna maso plastykowa! I co? Co mi teraz powiesz?

– Bronek! Kurza twoja… Nie chodzi o ten czasownik, tylko o to, że nie pisze się „wyszedłem za żonę!” – powiedział kładąc akcent na „żonę”. – A co, może za mąż? – zapytałem – Przecież Anka to stuprocentowa kobitka, żebyś wiedział jeszcze jaka! Nie jakaś tam Grodzka, czy inny kaszalot. Moja Aneczka wszystko ma na swoim miejscu, wszystko markowe i w oryginale! Ale wiesz co – dodałem by zostać w zgodzie z własnym sumieniem – też myślałem, że powinno być inaczej; skoro pisze się „za mąż”, to może prawidłowo byłoby „za żąnż”? – Jak myślisz, czy tak będzie lepiej?

W odpowiedzi usłyszałem jedynie ostatnią frazę: „…się”.   – No, to żeśmy sobie pogadali – pomyślałem.

9.75
Średnio: 9.8 (4 głosy)

Jak już

wrócisz to daj znać.

Pozdrawiam

cui bono