Na początek zadam jedno proste pytanie: od jakiego wieku dzieci, czy tam młodzież, mają prawo wyprowadzić się z domu i zamieszkać ze swoim partnerem seksualnym?

A teraz kilka nowin z frontu propedo:

American Psychiatry Association (APA) uznało pedofilię za orientację seksualną. Co prawda wycofali się trochę z tego pod presją ale za jakiś czas znowu przepchną to po cichu. Za którymś razem się uda:

http://ateista.pl/showthread.php?t=13662

W Niemczech trwa walka z zoofilofobią:
http://www.wykop.pl/ramka/1410505/zoofile-walcza-o-swoje-prawa-w-niemczech/
Niektórzy, nie na czasie, utrzymują że są tam nawet zooburdele:
http://www.fronda.pl/a/w-niemczech-szerzy-sie-nowy-styl-zyciawykorzystywanie-seksualne-zwierzat,29310.html

W USA uczniów zmuszano do udawania homoseksualistów:
Uczniowie jednego z gimnazjów zostali zmuszeni do wcielenia się w rolę homoseksualistów. Gdy protestowali, nauczyciele karali ich negatywnymi ocenami. (...) Dodatkowo chłopcy musieli przebierać się za transwestytów i malować usta szminką, a dziewczynki ucharakteryzować się na „typ lesbijki”.
http://wsumie.pl/nie-przegap/82228-robili-z-gimnazjalistow-homo-pary

Wiemy już, że istnieje "typ lesbijski", ciekawe, czym się odznacza?
Pora  przypomnieć najważniejsze ustalenia moich poprzednich wpisów:

http://smocze.opary.salon24.pl/541795,pedofilia-sluszna-i-niesluszna

http://smocze.opary.salon24.pl/542275,definicja-prawna-pedofilii
 

  1. istnieją dwie definicje pedofili: medyczna i prawna (bardziej potoczna).
  2. Mamy też czyny pedofilnskie, które są działaniami pedofilskimi nie-pedofila.
  3. Pedofil to osoba, która osiąga satysfakcję seksualną wyłącznie z  dziećmi nierozwiniętymi, jak to mówią w "okresie przedpokwitaniowym" albo wczesnopokwitaniowym. Jeśli ktoś nie preferuje dzieci, ale i z dziadkami, i z dziećmi, i z dorosłymi, i ze zwierzętami: to dopuszcza się czynu pedofilskiego. Bardzo to skomplikowane ale niech mają.
  4. Definicja prawna: seks z nieletnim powyżej 15 roku życia.

Względem księży preferuje się tą drugą definicję, potoczną. Definicja medyczna ma bowiem tutaj liczne wady: księża mają słaba styczność z mniejszymi dziećmi, przedszkolakami i pierwszą klasą. Powiedzmy druga klasa to jeszcze ale już wyżej to nie wiadomo, czy jeszcze jest ten etap przedpokwitaniowy, czy może średniopokwitaniowy. Dodatkowo Polityka spopularyzowała termin efebofilia, aby zagmatwać wszystko do reszty. Oczywistym jest, że część (znaczna) z przypadków pedofilii to nie jest żadna pedofilia a po prostu homoseksualizm. A z homoseksualizmem wśród kleru jest problem:

Obecna mądrość etapu nakazuje bezwzględnie wyznawać pogląd, że homoseksualizm jest wrodzony i szlus. Żadne tam - uwaga cytuję furiatów antyklerykalnych - "spedalenie" nie jest możliwe. No to co ci homoseksualiści w szeregach kleru robią skoro nie mogli być przyjęci? Konspirowali się? Kto im kazał się pchać?

Oczywiście etap się zmieni, a wraz z nim jego mądrość, już są pierwsze jaskółki: np: w Polityce się ukazał artykuł o kobietach, które wybrały sobie orientacje homoseksualną. Taki tytuł nosi: "Lesbijki z wyboru":

http://www.polityka.pl/spoleczenstwo/artykuly/1542647,1,lesbijki-z-wyboru.read

I jak się odwróci o 180 stopni to ogony obecne, zarzucające klerowi spedalanie dzieci z definicji staną się awangardą. Zmiana etapu ma bowiem przebieg mocno nieintuicyjny: nie przyznają że się pomylili, zmiany zaszły czy coś, ale jednego dnia głoszą jedno a następnego coś dokładnie przeciwnego, nie tylko bez słowa wyjaśnienia, ale z sugestią, że nigdy inaczej nie było. Przykłady takiego dwójmyślenia są ciekawe: na raz oburzenie wypowiedziami abp Michalika, a na dwa Wyborcza pisze dokładnie to samo. Podawałem tu przykład artykułu o nieszczęsnej nauczycielce, której uczeń zrobił dziecko: co do zasady ta sama argumentacja, że dzieci adorują itp. I oburza się ktoś? Nikt.