Auto

Blog

Przyjechałem do kolegi aby mu się pochwalić swoim samochodem. Problem w tym, że zapomniałem gdzie go postawiłem. W ciągu trzech dni myślałem, że już zajrzałem w każdy możliwy zakamarek miasta. Bezskutecznie. Postanowiłem iść na policję. Tylko co ja im powiem? Oprócz tego, że mi go ukradli. Nawet nie wiedziałem skąd.
Szedłem na komisariat i starałem się wymyślić coś co by się chociaż trochę trzymało kupy. Jak ktoś powiedział: "Tym się różni fikcja od rzeczywistości, że fikcja musi być logiczna". Na parkingu przed budynkiem policji stał mój samochód. Tam gdzie go zostawiłem. A dlatego go tam zostawiłem bo, podobno, pod latarnią najbezpieczniej. Postąpiłem według tej zasady nie po raz pierwszy.
W czasach gdy zajmowałem się przemytem papierosów do Niemiec, jednym z większych problemów stanowiło znalezienie bezpiecznego miejsca na wypakowanie tychże papierosów. Jednym z takich miejsc, które dobrze wspominam, był policyjny parking. Nigdy się nie zdarzyło, abym był tam kontrolowany.
A tak swoją drogą to ten wspominany kolega był jakiś pechowy. Oprócz zgubionego samochodu wiążę z nim też i inne rzeczy. Zawsze było coś. Kiedyś na przykład przyjechałem, a go nie było. Pomyślałem wtedy, że może wróci nazajutrz. Poczekam.
W samochodzie miałem śpiwór. Postanowiłem przenocować w aucie. Później się zobaczy. Znalazłem miejsce na jakimś pustym parkingu. Była noc. Nawet nie zamknąłem samochodowego zamka tylko zaraz wsunąłem się w ten śpiwór. I zasnąłem.
Obudziły mnie czyjeś głosy. Samochodowi złodzieje. Przyjechali lawetą, aby mnie zabrać. To znaczy nie mnie tylko moje auto. O mnie nawet na początku nie wiedzieli. Ale to się zmieniło. Przez szybę zajrzał do środka jeden ze złodziei. No, i jakoś mnie wypatrzył:
- Ej, ktoś tam w środku jest. Jakiś typ. Śpi.
- Wyciągniemy go potem. Jak dostanie po ryju to zapomni o tym co widział.
Chociaż za bardzo mi się te słowa nie spodobały, to niewiele mogłem zrobić. Oprócz biernego czekania i mocniejszego zaciśnięcia oczu. Ale, niestety, niewidzialnym się przez to nie stałem.
Czekałem i czekałem. I nic. W końcu podniosłem głowę i rozejrzałem się dookoła. Po złodziejach ani śladu. A niedaleko mojego samochodu stał policyjny radiowóz. Uważam, że policjanci to też ludzie. I muszą gdzieś spać. Na szczęście.

10
Średnio: 10 (4 głosy)
portret użytkownika tańczący z widłami

Dziwne

Eeee, jakiś dziwny ten parking Marianie.
Przemytnicy są, złodzieje są, policja jest, a gdzie tirówki ?

NIEPOPRAWNY INACZEJ