Lotnik i Ukraina

Blog

O Panu Henryku już parokrotnie pisałem. Ale przypomnę: lotnik w czasie drugiej wojny światowej. Na froncie wschodnim. Trzynastokrotnie odznaczony. Wychowany na Wołyniu. Nie przepadający zbytnio za Ukraińcami.
Widzę go wzburzonego:
- Zna Pan tą Ukrainkę?
- Mówiąc szczerze to nawet nie wiem o kogo chodzi.
- No, tą, która strajkuje. W więzieniu.
- Julię?
- Właśnie. Jak ja tej baby nie cierpię.
- Dlaczego?
- Nikt nie podważa jej winy. Nakradła - niech pokutuje. A stwarza się precedens. Prawo jest, ale nie dla elity. Unia stosuje zwykły szantaż - albo ją uwolnicie, albo nici z przynanależności.
Lecz dla mnie jest ważniejsze coś innego. Odznaczała i chwaliła tych, którzy wyróżniali się w mordowaniu Polaków. I stawiała im pomniki. A nasz prezydent właził jej w d... I jeszcze publicznie mówił, że jest prezydentem wszystkich Polaków. Na pewno nie moim!
Jak walczyłem na wojnie, to Rosjanie ich nie szanowali. Bohaterowie, psia jucha. Wobec bezbronnych. W przygranicznych wioskach nie było demokracji. Zabijano tylko
Polaków. A teraz jacy demokratyczni! I mordy usprawiedliwjają patriotyzmem. Tylko patrzeć, a zdelegalizują AK. W Polsce.
Nie ja to powiedziałem. Ale generalnie się zgadzam.

10
Średnio: 10 (4 głosy)