Swiateczna histeria syjonistow khazarskich...

portret użytkownika zbzukowski
Blog

Nie jestem pierwszym,ani ostatnim,ktory dostrzega realne zagrozenie III wojna swiatowa- na "wyrazne zyczenie i wrecz pragnienie", ze strony szowinistow syjonistycznych. W ciagu ostatnich tygodni i w obliczu "zlozonej,przedwyborczej sytuacji w USA",lobby syjonistyczne tak,czy inaczej...realizuje "swoj Plan",a tzw. swiat chrzescijanski, "wydatnie im w tym pomaga". Mozna nawet przyjac,ze tragizm polega na tym,ze zadne -ewentualne - wyjscie,nie jest wyjsciem pokojowym,konflikt nieunikniony i roznica "wyborow w USA",sprowadza sie jedynie do tego,czy nastapi to pozniej (po zatwierdzeniu juz Obamy),czy wczesniej na wskutek "wiekszego zamachu",niz tylko na ambasadora USA, czy moze na wskutek "podejrzenia lobby syjonistycznego, o zbytniej samodzielnosci Obamy",juz po..."wybraniu" poslusznego Romney'a... - zobacz,jak to "postrzegam" zyjac tu w USA i na codzien obserwujac histerie tutejszego lobby syjonistycznego:

www.zbzsos.bloog.pl/id,332053984,title,Swiateczn...

10
Średnio: 10 (2 głosy)

 ciekawy jestem jak wielu

 ciekawy jestem jak wielu Amerykanow zdaje sobie sprawe ze przelewaja i beda przelewac krew w imie interesow zydowskich szalencow . Nie ma tez chyba duzych watpliwosci kto stoi za ostatnim sklocaniem muzulmanow i chrzescijan (i nie chodzi mi o obrone barbarzynstwa islamskiego). A w Polsce niezalezna.pl czy wpolityce.pl z uporem stalinowskiego propagandysty powtarza mantre o zagrozeniu atakiem nuklearnym w wykonaniu Iranu mimo, ze komentarze czytajacych sa jednoznaczne. Ktos powinien powiedziec Karnowskim i Sakiewiczowi zeby juz przestali "rznac glupa" bo stawiaja sie tym na rowni z "dziennikarzami" salonu, z ktorymi tak zaciekle walcza. 

Chyba coraz więcej sobie zdaje sprawę, tylko boją się ust

otworzyć.

A niby dlaczego Kar i S mieliby zaprzestać "rżnięcia głupa"? Wydaje się, że grają swoją (a la neokonserwatywną) rolę. Atakują Rosję i głupoty Unii - OK, ale przy całkowitym bezkrytycyzmie i (moim skromnym zdaniem) lizusostwie wobec Żydów i Izraela. Nie wszyscy filozydzi ( a takżeŻydzi) muszą być po stronie lewej, powiedzmy gazwybowej, "prawica" też musi być zajęta, nawet ta posługująca się retoryką antygwową. Dodaje to pozorów (bo to chyba pozory) autentyczności "sporów" między stronami lewą i "prawą" - ujmując w skrócie. No, a jesli nawet niektóre spory mają ziarnko autentyzmu, nie są jedynie mydleniem oczu, to z pewnością nie ma żadnego sporu co do tematyki interesów zydowskich w Polsce (bo chyba można jeszcze wyrażać opinię, ze takie interesy istnieja?:)))) Tu sporu nie ma, panowie z "prawicy" nie dają się wyprzedzić w potepianiu "antysemityzmu" (cokolwiek sięrozumie pod tym pojęciem, bo staje sięono coraz szersze) pisarczykom salonu. Chyba - nie chce mi się szukac - mozna znaleźć odpowiednie wypowiedzi/publikacje obu panów w tej sprawie

Wierzyc sie nie chce

"Jak sie nagle okazuje, Obama najwidoczniej zrozumial,ze Izrael dazy do wywolania III wojny swiatowej i choc to zadeklarowany globalista,marksista i w gruncie rzeczy marionetka w rekach Big Money Network, to nie chce przejsc do histori,jako Prezydent USA,ktory wspouczestniczyl w wywolaniu III wojny swiatowej...

Czyz mozna sie dziwic,ze pomimo wszystkich jego wad,czy nawet totalitarnych zapedow, nie chce brac takiej odpowiedzialnosci na siebie?!"

Niby nie, ale rownie dobrze moze to byc po prostu teatr polityczny ku uciesze gawiedzi, bo przeciez wszyscy wiemy ile sie Obama naklamal i ile naobiecywal w swojej pierwszekj kampanii wyborczej i jak potem wiernie  kontynuowal polityke Busha podczas swojej kadencji. Najlepsze, ze Amerykanie daja sie nabierac na te same sztuczki srednio co 4 lata i glosuja na nastepnego wybawce, ktory ma wybawic od poprzedniego wybawcy.

Ojczyznę wolną racz nam wrócić, Panie!

Nie mam najmniejszych złudzeń, ze Obama mógłby w minimalnym

chocby stopniu wierzgać temu lobby, organizacjom żydowskim itd, że jest zdolny do jakiejkolwiek podmiotowości. Niemniej czasami jak się przesadzi z prowokacjami grubymi nićmi szytymi, jak się ciągle szczypie wiernego Burka, to czasem warknie on chocby dla podtrzymania resztek twarzy.

Być może wymyśliłem sobie "teorię spiskową":)), ale wydaje mi się że oficjalnie odmówiono spotkania Obamy z Netajakośtam, premierem Izraela w tym samym dniu, kiedy zginął amerykański ambasador w Libii. Bo chyba oba wydarzenia miały miejsce 11 września, nie wiem tylko dokładnie jaka była kolejność. Czyżby spotkania odmówiono, bo fałszywa flaga atakujących ambasadę i powodujących śmierć ambasadora była zbyt widoczna? Stąd mogła wyniknąć "odwaga" Amerykanów (i odmowa spotkania), stąd może powściągliwe reakcje na smierć ambasadora. A może tak nie jest, może to tylko rozgrywki przedwyborcze?