Czołem, Panie Majorze!

portret użytkownika matka trzech córek
Zygmunt Szendzielarz fot, strona: Fundacja Niezłomni
Idee

To zdjęcie Majora „Łupaszki” jest inne niż wszystkie, które znamy.

Mundur, jak wiadomo, dodaje szyku i dostojeństwa. Nasunięta na czoło, przyozdobiona srebrnym orzełkiem rogatywka, efektownie akcentuje modelowy wizerunek Bohatera.

Istnieje powiedzenie, że „prawdziwy żołnierz mundur nosi w sobie”. Patrząc na twarz Zygmunta Szendzielarza nie mam żadnych wątpliwości, że słuszny jest to pogląd.

Człowiek ten, pozbawiony munduru, dystynkcji i broni, nadal zdaje się komenderować swoją postawą.

Nie jest typem „brata- łaty”. O nie! Nic z tych rzeczy.

To urodzony dowódca. Twardy, odpowiedzialny, odważny i bezpośredni. Nieskory do kompromisów i uległości. Ktoś o niezłomnej postawie i silnej woli.

W jego oczach lśnią „szklanki”. Tak umownie określa się charakterystyczny błysk w oczach. Taki blask zobaczyć można tylko u szaleńców albo u wielkich bohaterów.

Szaleńcem nie był. Wprost przeciwnie. Wsławił się wyjątkową bystrością umysłu w prowadzeniu działań partyzanckich, co owocowało stosunkowo niewielkimi stratami własnymi w porównaniu z efektywnością dokonań. Potrafił doskonale przewidywać zagrożenia i wyczuwał intencje wrogów. Nie łatwo było zaskoczyć go i sprowokować. Był logicznym teoretykiem i doskonałym, doświadczonym żołnierzem.

Cenił życie swoich podkomendnych i szanował ich godność. Traktował partyzantów z ojcowską troską i braterskim oddaniem.

Niech żyje Polska! Niech żyje ŁUPASZKO! – wykrzyknęła „Inka” przed plutonem egzekucyjnym. Dziewczyna żołnierz –sanitariuszka z oddziału Zygmunta Szendzielarza, osobę swojego dowódcy plasowała na drugim po Ojczyźnie miejscu.
Doskonale wiedziała, że dopóki żyje on, dokąd ludzie podobni do niego istnieć będą, tak długo jest nadzieja dla Polski.

Tereny ogarnięte zamieszaniem były areną działań bandyckich grup rabunkowych i siedliskim rozlicznych patologii.
Chaos wynikły z wojennego zamieszania i powyzwoleńczej samowoli powodował wiele konfliktów i wynaturzeń.

Wszędzie tam, gdzie pojawiał się oddział Majora Łupaszki, życie mieszkańców nabierało cech praworządności , a w okolicy zapanowywał porządek.

Major Szendzielarz z dużą odpowiedzialnością wykonywał powierzone mu zadanie rozsądzania mnożących się konfliktów społecznych.

Sowieckie władze i ich polscy namiestnicy nie przewidywali miejsca w Nowym Ładzie dla ludzi takich jak Zygmunt Szendzielarz. Bano się ich kunsztu, waleczności, prawości charakteru i nienawidzono za niezłomną postawę i lojalność względem władz RP.

Ginęli w kazamatach ubeckich mordowni, skazywani wyrokami sądów wojskowych. Majora Szendzielarza zamordowano w więzieniu na warszawskim Mokotowie rankiem 8 lutego 1951 roku. Dzisiaj mijają 63 lata od jego śmierci.

Gdyby nie zwrot w polityce mocarstwowych decydentów, Major Łupaszko niewątpliwie doczekałby innego losu niż ten, który go dosięgnął. Czy przeżyłby? Nie wiadomo.

Jednego można być pewnym. Zasługi tego człowieka nie zapadłyby w niepamięci rodaków tak samo głęboko, jak głęboko ukryto jego ciało, w anonimowym grobie na przycmentarnym ugorze.

Z wielką ulgą, a nawet radością, przyjęłam informację, że odnaleziono szczątki Majora Łupaszki. Jesienią, na Powązkach odbędzie się uroczysty pogrzeb Zygmunta Szendzielarza i innych zidentyfikowanych już partyzantów.

Podobnych jemu Bohaterów – Żołnierzy Niezłomnych, zwanych Wyklętymi.

Część ich pamięci!

10
Średnio: 10 (8 votes)
portret użytkownika krzysiek4

(Brak tytułu)

portret użytkownika matka trzech córek

Krzysiek4

Bardzo dziękuję za ten komentarz. Chyba bardziej wymowny,niż najdłuższa wypowiedź.
Pozdrawiam

@matka trzech córek

Piękny tekst. Major Szendzielarz jest godnie uhonorowany. Inka byłaby zadowolona.

portret użytkownika matka trzech córek

Myślisz? I ja mam taką nadzieję...

Rebeliantko, wbrew zapędom zdrajców.Pomimo ich chytrej zapobiegliwości i haniebnych mistyfikacji, prawda wydarła się spod ziemi i ze zbutwiałych teczek.
Nie odpuścimy...

Pozdrawiam

Salut, Mamo TC...

...wielkie dziękuję, za Twój tekst, za pamięć o tym wspaniałym Polaku - do końca - Żołnierzu !
Właśnie mija rocznica Jego "katyńskiej" śmierci.
Oprawcy zadbali, aby zedrzeć z Niego - mundur, dystynkcje i dowody bohaterstwa- jego wojenne ordery.
Jeszcze raz dziękuję za Twoje pisanie, przypominanie, etc.
Jesteś wspaniałą Warszawianką !
Marek S.

portret użytkownika matka trzech córek

Maruś, czy nie mówiłam, że Łupaszko jest pierwszy w mojej

prywatnej Złotej Księdze Chwały?
Od lat "wędruję" jego tropem. Czy mogłabym zapomnieć o nim w takim dniu?

Nasi Bohaterowie, ci z masowych dołów śmierci i zbiorowych mogił, dość długo stanowili jedną "anonimową masę".

Dążę do tego, by pochylić się nad każdym z osobna, żeby chwała jednych nie przyćmiewała zasług drugich.

Tylko pojedyncze prezentacje dają szansę na poznanie ich wszystkich i zapamiętanie twarzy, pseudonimów i nazwisk.

W sieci wiele jest biografii i chronologicznych opisów. To domena historyków.

Ja tylko kwiaty chcę składać u Ich stóp. Niezapominajki...

Pozdrawiam, Maruś i dziękuję serdecznie.

Bohaterowie nie czynią walki o Ojczyznę dla chwały

Lecz żeby potomkowie Narodu w domu swoim mieszkały
Szendzielarz chciał by Ojczyzna nasza była wolna
By nie zaludniła jej ta szarańcza swawolna
Oddał najcenniejszy dar jaki człowiek dać może
Zdrajcy i okupanci zakopali Go w norze
Pozdrawiam

portret użytkownika matka trzech córek

Jacku, a przecież żyją jeszcze co niektórzy prześladowcy

I widzą, jaką czcią otaczani są Ci, których oni skazali na wieczna niesławę i pohańbienie.
Role się odwróciły i chociaż nikt tych obleśnych staruchów nie szykanuje ich własnymi metodami, to jednak powszechna pogarda i dystans, to najmniej przyjemne doznania na końcu drogi życia.

Chwała Bohaterom! Hańba ich oprawcom!