Rechot Stalina

portret użytkownika matka trzech córek
 Cokół Pomnika Braterstwa Broni
Idee

Pomnik Braterstwa Broni ma powrócić na Plac Wileński w Warszawie. Chcą tego władze miasta i , jak usłyszałam w radio, zapytani w telefonicznym sondażu mieszkańcy stolicy. Siedemdziesiąt procent warszawiaków wyraziło swój akces dla powrotu "Czterech Śpiących,Trzech Walczących".

Mieszane mam uczucia względem tego monumentu. Na tyle znam historię wyzwolenia naszego kraju, by mieć swój własny osąd w tym względzie.

Wychowywana na wszechobecnej propagandzie proradzieckiej, otrzymywałam tak dużą dawkę stosownej wiedzy, że gdyby nie odtrutka w postaci przeciwstawnych opinii, podawana regularnie w zaciszu domowym, zapewne stałabym się komsomołką z powołania.

Co z tymi, którzy pozostawali w nieświadomości istnienia dwóch prawd? Tymi Rodakami, których oczy otworzyła dopiero transformacja ustrojowa, sącząc powoli trudną wiedzę wprost do otumanionych głów?

Forma w jakiej była przywracana świadomość, pozostawiała wiele do życzenia. Niczego nie mówiono wprost, obawiając się niewygodnych następstw, zwłaszcza że Polską kolejno rządziły ekipy wywodzące się z kręgów służących Moskwie.
Każdego, kto usiłował edukować współobywateli energicznie i bezkompromisowo, z miejsca obwoływano oszołomem i niebezpiecznym dla interesów Trzeciej Rzeczypospolitej prowokatorem.

Prym w tej zakłamanej rzeczywistości wiodły media bezpośredniego, telewizyjnego przekazu, zastępując skompromitowane gadające głowy, nowymi ludźmi, pełnymi uroku i sympatycznej powierzchowności. Niestety, czas pokazał, że były to w większości „Resortowe Dzieci”, których cel i zadanie drobiazgowo opracowano, za grubymi ścianami rodzinnych posesji.

Brak pełnej świadomości, tego co dzieje się wokół i trudności związane z coraz bardziej pogarszającą się sytuacją bytową sprawiły, że zaczęła narastać rezygnacja i powszechna obojętność na sprawy dotyczące polityki, w tym także na kierunki i kształty, jakie ta zaczęła przybierać.

Z tej stagnacji, wyrwało Polaków dopiero Prawo i Sprawiedliwość – partia, która niosła nadzieję na gruntowne zmiany polskiej rzeczywistości.

Chełpiący się wprowadzeniem Polaków do Unii Europejskiej „różowi” politycy, powinni pamiętać, jaki wynik przyniosło wtedy referendum. Z trudem uzyskano minimalną, wymaganą frekwencję. Społeczeństwo nie wierzyło w deklaracje, które jak czas pokazał, były tylko mrzonką i fałszywką.

Nie potwierdziły się zapewnienia likwidacji bezrobocia, o równych z Zachodem płacach i porównywalnym poziomie życia.

Emigracja paru milionów młodych, z reguły, Polaków, chociaż pozwoliła im znaleźć legalne zatrudnienie za granicą, to jednak w sposób destrukcyjny wpłynęła na sytuację demograficzną w naszym kraju. Bezwzględny i restrykcyjny system opieki społecznej bez ceregieli rozprawił się z wielomilionową rzeszą bezradnych i zagubionych w nowej rzeczywistości obywateli.

PiS, chociaż zdobył władzę, to jednak wobec zmasowanego ataku sprzymierzonych w opozycji względem niego partii i przy silnym wsparciu niechętnych sobie mediów, zmuszony był ustąpić pola, w tej nierównej, bezpardonowej walce.

Prezydent Lech Kaczyński, jedyny, pozostający w mocy przeciwstawić się napierającej sile destrukcji, zginął w katastrofie, która po dziś dzień budzi uzasadnione wątpliwości i potęguje podziały społeczne.

Sytuacja polityczna w Europie zdaje się wchodzić w fazę nowych przeobrażeń, zgodnych z wizją przemian, o których, jeszcze niedawno, nie śmiano nawet wypowiadać się głośno, żeby nie być posądzonym o deformacje psychiczne i narazić na powszechne potępienie.
Rozpowszechnia się nowe ideologie, które są już nie tylko szokujące i demoralizujące, ale wymuszają na ludziach zmianę całego światopoglądu i przewartościowanie kanonów, według jakich rozwijała się kultura narodów, z których się wywodzą.

Czy pomnik Braterstwa Broni, opiewający chwałę Stalinowskich wyzwolicieli, ma związek z opisaną przeze mnie problematyką?

Uważam, że wbrew temu, co sugerują lewicowe media, pomnik ten jest symbolem zniewolenia, upokorzenia i demontażu państwa polskiego, które na skutek sowieckiej dominacji, wspieranej przez grono zdrajców i sabotażystów, zmarnowało swoją szansę na powojenną odbudowę zniszczonego kraju w granicach i kształcie zgodnym z konstytucyjnym zapisem prawnym.

Polska nie była agresorem w tej wojnie i nie powinna ponosić kosztów jej wybuchu. Tymczasem, tracąc połowę swojego terytorium, zmuszona była zaniechać obrony praw rdzennej, polskiej ludności z tych terenów, przyjmując narzucony jej przez „wyzwoliciela” projekt „przesiedleń” mieszkańców województw wschodnich, pomimo ich słusznych protestów i sprzeciwu.

Wielomilionowe ofiary ostatniej wojny poniosły śmierć nie tylko z rąk niemieckiego agresora, ale , co potwierdzają stosowne dokumenty, także na skutek działań sowieckiego aparatu terroru.

Działania radzieckich jednostek NKWD, także po wyzwoleniu, głęboko zapadły w pamięci tych Polaków, którzy mieli nieszczęście konfrontować z nimi swoją odmienną wizję powojennej Polski.

Chociaż doceniam poświęcenie i wkład, a także znój walki, trud frontowej poniewierki i ciężkie straty, które poniosła Armia Czerwona w walce z niemieckimi barbarzyńcami, to jednak jestem przekonana, że miejscem odpowiednim dla czczenia ich zasług, są gęsto rozsiane po Polsce radzieckie cmentarze wojenne.

Zwykły żołnierz sowiecki nie miał świadomości, jaką Polskę wyzwala. Obłudna, komunistyczna propaganda kształtowała umysły prostych Czerwonoarmistów, według własnych dalekosiężnych i niekorzystnych dla państwa polskiego planów.
Prochy tych żołnierzy nie powinny nigdy być zbezczeszczone, a pamięć o ich ogromnej ofierze z życia, winna na zawsze pozostać w świadomości Polaków.

Nie wolno jednak dopuścić do sytuacji, że ofiara i poświęcenie tych żołnierzy, przesłoni godne potępienia uczynki: rozboje, gwałty, samosądy, rabunki, dokonane przez innych sołdatów - obywateli Stalinowskiego Kraju Rad.

Należy oba te równoległe dokonania zachować w pamięci, by stosunek do historii był sprawiedliwy i racjonalny.

Jeśli zgodzimy się na to, by lewicowe ugrupowania promowały tylko jedną, korzystną dla nich stronę tej dramatycznej historii, to pozwolimy na zniekształcenie jej oblicza i dalsze konsekwencje tego kroku.

Przyjmiemy jako naturalną kolej rzeczy fakt, że przy okazji każdej rocznicy o narodowym znaczeniu, pomnik Braterstwa Broni, profanowany będzie i dewastowany, tak, jak miało to miejsce do chwili wywiezienia monumentu poza Plac Wileński.

Plac Wileński był miejscem szczególnie dotkniętym terrorem sowieckich służb okupacyjnych. Z okien gmachu UB, na pobliskiej ulicy Cyryla i Metodego, roznosił się widok na usytuowany w centrum Placu Pomnik. Tajemnicą poliszynela było to, że pomimo polskich mundurów, gros funkcjonariuszy podlegało zwierzchnictwu NKWD.

Podpiwniczenia z celami dla maltretowanych Żołnierzy Wyklętych, prawie graniczyć będą z podstawą pomnika.

Pobliskie Liceum im. Władysława IV, „gościło” funkcjonariuszy w czapkach z niebieskimi otokami, zaraz po wkroczeniu Sowietów na ulice Warszawskiej Pragi. Pomieszczenia uczniowskich szatni nadal zachowują szczególną, nieprzyjemną aurę.

Niedaleka ulica Strzelecka do dzisiaj prezentuje enkawudowską katownię i pamiątki po niej w postaci napisów wyrytych na ścianach cel. Kazamaty spływały krwią polskich Bohaterów Narodowych.

„Dom Enkawudzisty”, to ogromna kamienica, niezamieszkana od czasu wyjazdu radzieckich oficerów.
Stoi bezpośrednio na wprost miejsca wyznaczonego na Pomnik Czterech Śpiących.

Jeśli pomimo istniejącej już dzisiaj świadomości społecznej, ten nieszczęsny pomnik stanie na Placu Wileńskim, to już nawet nie będzie to chichot historii, to będzie... szyderczy rechot Stalina, dochodzący z piekielnych czeluści.

7
Średnio: 7 (3 głosy)
portret użytkownika PP

M3C

Bardzo dobry wpis.

Niestety ciągle są coraz to nowe okazje do tego rechotu.

Kiedy słyszę, jak "lądują" ci, którzy oddali Polsce wszystko a jak ci, którzy wszystko Jej zabrali, albo gdy ktoś - coś śmie wyjść z sejmu podczas minuty ciszy dla Żołnierzy Wyklętych, to przez jakiś czas trudno mi się uspokoić.

PPzdr.

portret użytkownika matka trzech córek

Tak, PP, najgorsza jest ta ich ostentacyjna bezczelność

Od pewnego czasu(od chwili pogorszenia się transmisji z Majdanu na NR:)mam włączone Radio TOK FM. Bywają chwile, że krew się we mnie zagotowuje.
Słuchając tej propagandy, mam wrażenie, że jesteśmy osaczeni we własnym kraju.

Kim są ci ludzie? Co oni mają wspólnego z nami? Język?

Oni zupełnie inaczej pojmują podstawowe sprawy. Czy żyją w zamkniętym świecie ułudy, czy też czerpią satysfakcję z tego, że im jest lepiej,że mają pieniądze, stosunki, salony i nie przyjmują do wiadomości faktu, że się po prostu zaprzedali.
Chociaż niby to nie cyrograf, ale jak tu spojrzeć sobie samemu w oczy? Czy taka kariera cieszy? I ta świadomość, że ludzie z odrazą odwracają twarze na ich widok?
Elyta...

Pozdrawiam i dziękuję za komentarz

portret użytkownika PP

M3C

Myślę, że często, kiedy przekroczy się pewną granicę, czerpie się satysfakcję z tego, że... się ją przekroczyło. Można wtedy poczuć, że jest się "ponad" moralność "dla maluczkich".

Patrząc na siebie w lustrze widzi się coś nieskończenie większego i silniejszego od tych, których się zniszczyło.

Tak, myślę, że taka "kariera" cieszy. Zło zawsze było i będzie wabikiem dla tych, którzy widzą w nim przejaw siły.

"ludzie z odrazą odwracają twarze na ich widok?"
To nie ludzie, to żer. Jak antylopa dla hieny. Swoją drogą, ile hien uważa się dziś za lwy... pewnie trudno byłoby zliczyć...

PPzdr. :)

@MTC

To, że władze stolicy tego chcą, to nie znaczy, że za tym są wszyscy Warszawiacy. A ten sondaż? To może taki jak z wyborem na polityka roku. Tylko zapomnieli dodać, że większość nie widziała nikogo, kto mógłby nim być. 17% z tej grupy (910 osób) wybrało polityka roku. A nagłówki o tych procentach nie informowały. Toczy się informacyjna wojna i nie wolno jej się poddawać. Młodzi ludzie nie znają historii, te odległe sprawy ich za bardzo nie obchodzą. Z tym coś trzeba zrobić, jakoś do nich dotrzeć.
Bardzo dobrze, że o tym napisałaś. Ja nie jestem z Warszawy, więc nie wiedziałam nic o tych miejscach.

portret użytkownika matka trzech córek

Leopardo, ja również nie wierzę tym sondażom

Wiem, co mówią ludzie na Pradze.
Żałuję, że nie mogłam zilustrować tego tekstu dostatecznie.Zdjęcia są dostępne w sieci.
Przejmujące są zwłaszcza te z katowni na Strzeleckiej.

Spotkałam się też z pogłoskami, że na Placu Wileńskim odkopano zasypane kazamaty z UB (Cyryla i Metodego), przy budowie metra, ale nigdzie nie udało mi się znaleźć potwierdzenia.

Pozdrawiam

Żałuję, że nie mogłam zilustrować tego tekstu dostatecznie

Widzisz, ja nawet nie wiem czego mam szukać w sieci. Pod jakimi hasłami. Pewnie takich osób jak ja jest więcej. Jakbyś mogła to podaj mi proszę te hasła. Dziękuję z góry :)))

portret użytkownika matka trzech córek

Mam coś "extra"

Do historii Placu Wileńskiego przynależy coś jeszcze. Coś bardzo ważnego dla prawostronnej Warszawy:

http://niepoprawni.pl/blog/5940/krzywda-wdzieczn...

https://www.google.pl/search?q=wi%C4%99zienie+NK...

Katownia UB -- Warszawa, ul. Strzelecka 8

Dziękuję, znalazłam taki filmik przy okazji podanego przez Ciebie linku. Pan Jerzy Skorupiński występujący w filmie zmarł w zeszłym roku.

Przerażające historie z tamtych czasów. A tutaj pozwoliłam sobie wkleić parę zdjęć.

image


image


image


image


image


image

portret użytkownika matka trzech córek

Te fotografie doskonale uzupełniają tekst

Od pewnego czasu mam problem z edycją w komentarzach i notkach, i poza głównym "obrazkiem" nie mogę wkleić nic więcej.

Sprawa pomnika jest ważna nie tylko dla Warszawiaków. Chodzi o stolicę i jej wizerunek. Plac Wileński jest "główną bramą wjazdową" do miasta. Miejscem wyjątkowo reprezentacyjnym dla Pragi.
Ponadto, pośród więźniów - ofiar terroru, ogromna część przywożona była do Warszawy z terenu całego kraju.Tu ich męczono, mordowano i grzebano w ukryciu.
To nasza wspólna Sprawa.
Pozdrawiam i dziękuję za ilustracje.

portret użytkownika Verita

Matko, wpis byłby dobry..

gdyby nie cyt...." doceniam poświęcenie i wkład, a także znój walki, trud frontowej poniewierki i ciężkie straty, które poniosła Armia Czerwona"...
Zwykły żołnierz sowiecki nie tylko nie miał świadomości jaką Polskę wyzwala..ale nie miał żadnej świadomości,również kogo i po co ograbia.
Rozmywasz granice między katem i ofiarą.To tak jakbyś współczuła włamywaczowi do twego mieszkania ,bo skaleczył się rozbijając szybę w oknie.
Czarne musi być czarne a białe tylko białe.
Pozdrawiam

portret użytkownika matka trzech córek

Verita, ja ich rozróżniam, po prostu

Po zacytowanym przez Ciebie fragmencie jest kolejny:

"...Nie wolno jednak dopuścić do sytuacji, że ofiara i poświęcenie tych żołnierzy, przesłoni godne potępienia uczynki: rozboje, gwałty, samosądy, rabunki, dokonane przez innych sołdatów - obywateli Stalinowskiego Kraju Rad.

Należy oba te równoległe dokonania zachować w pamięci, by stosunek do historii był sprawiedliwy i racjonalny..."

I coś ze wspomnień babci mojej przyjaciółki:
zaraz po przejściu frontu,któregoś dnia, do domu wszedł sołdat. Ich obozowisko rozbite było w pobliżu, a on szukał machorki i wódki. Nie dostał nic, ale zwrócił uwagę na płaczącą dwuletnią Henię, która patykiem wygrzebywała resztki okruchów z chlebaka w kredensie.
- Czewo ana płaczet? - zapytał
- Chleba chce, a ja nie mam już ani odrobiny mąki - odpowiedziała z bólem matka.
Wyszedł bez słowa.Wrócił jednak po dłuższej chwili i podał kobiecie woreczek:
- Dzierżi - chaziajka, upiecz rybionku chlieba!

To też fakty, Verita. I jeszcze coś. Tym razem z mojego podwórka:):Historia Juliana. Wspomnienia jego dzieci o Sowietach były pełne sympatii.
http://niepoprawni.pl/blog/5940/bracia

Pozdrawiam

Re: Rechot Stalina

Ja mam takie pytanie, dlaczego ten pomnik, nie został usunięty w latach '90? Nie jestem z Warszawy i nie wiem na czym polega przywiązanie Warszawiaków do tego monumentu. Jestem natomiast pewna, że gdyby chciano rozebrać pręgierz we Wrocławiu jako symbol publicznego upodlenia to wrocławianie, też by protestowali, bo teraz jest to miejsce spotkań, a nie symbol katowania.
Prawdopodobnie chodzi po prostu o sentyment do miejsca, i wtedy pomnik Stalinowski przemienia się w miejsce miłych wspomnień dla nowego pokolenia, pierwszy pocałunek, oświadczyny itd...
Mieszkańcy Rzymu powinni domagać się zburzenia Koloseum...

portret użytkownika matka trzech córek

Nie rozumiesz

Czy można mieć sentyment do tego monumentu? Zapewne tak. Założę się, że byli lokatorzy "kamienicy enkawudzisty" do dzisiaj wzdychają z nostalgią, na samo wspomnienie swojej sytuacji w Polszu.Oni i ich rodziny. Z okien zawłaszczonej kamienicy podziwiali pomnik i swoich kamiennych,bohaterskich sołdatów.
Inne skojarzenia budził w tych, których wbrew woli przewożono na Cyryla i Metodego.
"Cyryl, jak Cyryl, ale te metody..." Znasz to? To było dość popularne powiedzonko.

I jeszcze: cokół pochodzi z bezprawnego przejęcia. Był szykowany na pomnik dla Księdza Skorupki, obok Świętego Floriana.
Komuchy go ukradły parafii. Reszta "monumentu" przez dwa lata była z gipsu.Typowa bolszewicka prowizorka.Później wymieniono na oryginalny kamień.
Czterech śpiących, trzech walczących...:)

Re: Nie rozumiesz

Chodzi mi o Warszawiaków urodzonych w latach osiemdziesiątych i później, dla nich to ma inne znaczenie...może.

portret użytkownika matka trzech córek

Na pewno ma znaczenie

W zależności od tego, czyimi są wnukami, prowadzą własną politykę poparcia:)

Jest spora grupa, która jednak nie zdaje sobie sprawy z tego, co się dzieje i o co chodzi z tym pomnikiem, a nawet nie ma podstawowej wiedzy na temat okoliczności w których powstał.

Czy zdanie kogoś takiego powinno być wiążące w tej sprawie?

Re: Na pewno ma znaczenie

Nie wiem, czy powinno być wiążące, może należałoby wyłożyć młodym ludziom o co w tym chodzi, bo myślę, że to jest po prostu ich miejsce spotkań i nie mają bladego pojęcia o kontekście historycznym, wręcz mają swoje odmienne przyjemne, apolityczne wspomnienia: randki, spotkania z przyjaciółmi itp.

Dziwne ,że wygładzasz lica kata

On nigdy nie uchodził za brata
Zawsze miał ciągoty do mordowania
Tak było nie tylko w czasie powstania
Zbrodniarzy trzeba oceniać surowo
Okupant nigdy nie jest świętą krową
Nasza cywilizacja szanuje zmarłych
Nie sypie wapna na ciała mordowanych
Pomnik powinni przetopić i zrobić Dzwon
By składowe jego oddały zbrodni ton
Pozdrawiam serdecznie

portret użytkownika matka trzech córek

Jacku

Dla katów jestem bezwzględna.Jednak,wśród milionów sowieckich żołnierzy, którzy przetoczyli się przez Polskę, wielu było przyzwoitych.
Radzieckie mundury nosiła też ogromna liczba naszych rodaków ze wschodu.Często byli to potomkowie Zesłańców, albo przymusowo wcieleni do wojska Polacy z Kresów.Dwa roczniki młodzieży wzięto w kamasze po 17 września.Były, z trudem już mówiące po polsku niedobitki tych, którzy pozostali po 1922 roku za wschodnią granicą.
Czytałam,wysłuchiwałam wiele wspomnień świadków tamtych zdarzeń i pośród pełnych grozy relacji o bestialstwach czerwonoarmistów, często przewijały się opowieści o przyzwoitych, pojedynczych Sowietach.
Czy mam wyrzucić z pamięci te postacie?

Czy ich postawa nie zasługuje na pamięć i szacunek?
Nienawiść jest ślepa, Jacku.Nie odróżnia dobra od zła.

Pozdrawiam serdecznie.

Niestety ja nie spotkałem takich świadków

Nie należę już dawno do nastolatków
Nie neguję, że zdarzały się wyjątki
Lecz były na pewno rzadkie, jak porządki
Tych wybranych powinno się docenić
By ich stosunek do Boga odmienić
Pozdrawiam serdecznie

portret użytkownika matka trzech córek

Jacku, dla Ciebie - fragmenty relacji

"...W Wigilię ukraińscy bandyci zarąbali siekierami siadających do wieczerzy czterdziestu dwóch Polaków na przedmieściach Ołyki, a ponad sto osób na obrzeżach Łucka. W Boże Narodzenie mordowali w pięciu osiedlach: Janówce, Radomlach, Baryniu, Lublanie oraz Stanisławówce, do której wjechali przebrani za Niemców, czym zaskoczyli samoobronę.
(...) W Ostrogu, który był także ośrodkiem samoobrony, banderowcy pojawili się 3 stycznia 1944 roku, po tym jak dzień wcześniej miasto nad Horyniem opuścili zaatakowani przez partyzantów sowieckich Niemcy i Węgrzy(...)

Władzę obejmują sowieci(partyzanci). Ich władza ograniczała się do grabieży po domach nawet bielizny damskiej.Po całodziennym plądrowaniu w nocy wycofują się do lasu. Na ten moment czekała banda banderowców. Na drugi dzień rano przybiega kilku Polaków z meldunkiem, że w jednym domu w dwóch pokojach wymordowano 38 Polaków.
Udałem się tam z Ol.Św., niektórzy dawali jeszcze oznaki życia. Wszyscy byli pomordowani nożami i siekierami.
Miasto jest bez żadnej władzy - zapisał w swoich wspomnieniach kapucyn o. Remigiusz Kranc, któremu przyszło zorganizować obronę miasta.

Jedynym dla nas ratunkiem była koncentracja wszystkich Polaków w miejscu odpowiednim do obrony, aby doczekać się przyjścia Armii Czerwonej, gromiącej uciekających Niemców.
Od czasu do czasu słychać było głuche detonacje bomb.
Zarządzam zbiórkę wszystkich Polaków w dwóch punktach: 1) Kościół, klasztor kapucynów i seminarium nauczycielskie; 2) Więzienie miejskie.

W pierwszym punkcie znalazło pomieszczenie 6000 osób, w drugim 1000 osób. Byli wojskowi i cywilni wybrali mnie komendantem <<twierdzy>>. Samoobrona liczyła około 400 osób.

Po ucieczce Niemców i Węgrów AK-owcy zabrali z poniemieckich koszar porzuconą armatę, dwa karabiny maszynowe i kilka skrzyń rakiet różnokolorowych.
W klasztorze założono rusznikarnię, w której przerabiano i naprawiano karabiny, a nawet robiono "sposobem prymitywnym" miny."Gdy chodzi o warunki bytowe, to można podkreślić jako fatalne - zima, strach, codziennie kilkanaście stopni mrozu, instalacja sanitarna nieczynna, zamarzła. Pierwsze dwie noce były koszmarne. Ukraińcy zapalili w gminie stogi siana i słomy nagromadzone przez Niemców. Nieopisana panika, szoki nerwowe.
Byłem zmuszony kilka osób odizolować w więzieniu, aby uniknąć całkowitej dezorganizacji, co by się równało wydaniu wszystkich pod nóż Ukraińców." - zanotował o.Kranc.

(...) Tymczasem po dwóch tygodniach oblężenia wtargnięcie UPA było już nieuniknione:" Przygotowujemy się do obrony, a raczej na śmierć. Dłuższego ataku nie wytrzymamy, gdyż posiadamy amunicji maksimum na dwie godziny intensywnego strzelania, ale nie pozwolimy zarżnąć się nożami.(...)

Czekamy zdeterminowani na wszystko.Zapowiadam chłopcom, że pierwszy strzał musi paść ze strony Ukraińców. Za mniej więcej godzinę wchodzi na podwórze kilkudziesięciu jakichś oberwańców z karabinami. Za chwilę znów kilkunastu, rozglądają się, obserwują. Odeszli wszyscy, aby powrócić w większej grupie. My wewnątrz jesteśmy u kresu wytrzymałości psychicznej. Po chwili wjeżdża oddział konny. Jesteśmy pewni, że będzie regularne oblężenie.Ludzie mdleją ze strachu dostają szoku nerwowego, usiłują wyskakiwać przez okna.(...) Przejęty strachem musiałem udawać odważnego i kierować całą akcją.(...)
Tymczasem pod klasztorem i seminarium gromadzą się tłumy bandytów. Nadeszła ostatnia nasza godzina.Żegnamy się nawzajem <<do zobaczenia na drugim świecie>>.
Nie zdradzając bojaźni, modlę się i rozgrzeszam po salach.

Po chwili mija strach, przychodzi dziwne otępienie i chęć walki. Widzimy, że się nie obronimy. Jedni padną od kuli, inni od noża i siekier. Gdy wszyscy obrońcy już uspokojeni byli gotowi do walki, z podwórza słyszę głos:
Batiuszka, otkroj, otwori. My Krasnaja Armia.
Któż może zrozumieć nasze zdziwienie i radość...."

....................
Jacku, to fragment książki "Wołyń we krwi", Joanny Wieliczki- Szarkowej.

Opisani obrońcy mieli szczęście, że była to prawdziwa Armia Czerwona. Innych, w innym klasztorze - w Wiśniowcu,UPA oszukała podając się za Sowietów. Okrutnie zamordowano tam setki Polaków.
Pozdrawiam

Matka trzech córek

To tylko dowodzi, że zło miało oblicza
W innych miejscach mordowała ta sama dzicza
Wszak z jednego rodowodu pochodzą
I nadal się z diabelską mocą godzą
Dziękuję za fragment i Pozdrawiam serdecznie:)

portret użytkownika Verita

Matko,

tak myśląc nie dojdziemy sprawiedliwości dziejowej.Wśród hitlerowcow były zapewne też jednostki pozytywne jak i wśród ukraińskich banderowców.Nie można jednak im stawiać pomników.Centrum wypędzonych budowane przez Erykę Steinbach ,przy poparciu Merkel to wynik właśnie takiego myślenia.

portret użytkownika matka trzech córek

Verita

A cóż to jest sprawiedliwość dziejowa? Gdzie jej szukać?
Jeśli znasz moje teksty, to wiesz, jaki mam stosunek do ukraińskich rezunów.
A jednak śledzę z niepokojem rozwój wydarzeń i trzymam kciuki za tych na Majdanie.Wbrew sobie samej.
A tymczasem, w komentarzach do bezpośredniej relacji, znajduję takie oto kwiatki:

Дмитрий Александрович ооооооооооооййййййййййййййй блять с израиля, бэндэры жиды

Серега Пятышев
бендеры!!! ПРИШЛА ПОРА ОТВЕТИТЬ ЗА нахтигаль!! ГОТОВЬТЕСЬ УМЕРЕТЬ!!!

Co ja bym przeczytała, gdybym, na tym forum, zapytała o Wołyń?

Sprawiedliwość dziejowa...
Pozdrawiam smutno. Wracam na Majdan...