Skąd ta cholerna zawiść w człowieku?

portret użytkownika matka trzech córek
Demotywatory.pl
Idee

Najpierw jest zazdrość. Cecha o tyle jeszcze niegroźna, że nie niesie konsekwencji w postaci agresji. Jest wszędobylska i rzecz paradoksalna – pożądana.

To zazdrość inspiruje do działania, wzmaga konkurencję i wyzwala pokłady energii, które bez bodźców, trudno byłoby wykrzesać. Współzawodnictwo powoduje, że rozwój przybiera charakter pewnego rodzaju stymulowanej formy eksponowania walorów, które służą już to interesom samego zainteresowanego, bądź innym, powiązanym z nim kręgom osób trzecich.

Od samego początku, jeszcze w wieku przedszkolnym, mobilizuje się dziecko poprzez porównywanie jego wyników z osiągnięciami rówieśników. Czy to przy jedzeniu, czy zabawie, zaleca się dzieciom branie przykładu z tego, czy innego kolegi, który nie grymasi przy jedzeniu, wzorowo buduje babki z piasku i ogólnie zachowuje się przykładnie.
Spotkania na szerokim łonie rodziny, zwykle owocują całą serią następstw, zainspirowanych baczną obserwacją latorośli. Porównania wyników procesów wychowawczych, nie zawsze satysfakcjonują rodziców.

To wtedy zaczynają się pierwsze oznaki buntu i sprzeciwu: Ja nie jestem on! Nie porównuj mnie do niej!
Kto z nas tego nie doświadczył?

Później, jest już coraz gorzej. Szkoła wzmaga ten proces po wielokroć . Prócz napomnień i zaleceń, dochodzą bezpośrednie środki perswazji w postaci ocen i promocji.
Na tym etapie, zdarza się, choć jeszcze rzadko, że zazdrość przechodzi w agresywną formę zawiści.

Mnożą się sposoby skompromitowania prymusów, snute są przeróżne intrygi mające na celu podważanie dobrego imienia. Nierzadko dochodzi do prób szantażu i wymuszeń. I w końcu, te najdramatyczniejsze przypadki, które znamy z pierwszych stron gazet: Pobity, skopany na śmierć uczeń. Piętnastoletnia samobójczyni, która nie potrafiła już dalej żyć, zhańbiona przez kolegów z klasy. Takich przykładów jest wiele.

Co jest powodem zawiści? Przyczyna leży zazwyczaj w niemożliwości dorównania tym innym – wysoko ocenianym i hołubionym przez wychowawców. Czy to z braku wrodzonych talentów, czy gnuśnego lenistwa, dla niektórych, współzawodnictwo straciło rację bytu. Stało się niemożliwe, a jednocześnie, nadzwyczaj niewygodne i brzemienne w skutkach.

Niedoścignieni idole stają się wrogami. Usunięcie ich z pola działania, wyeliminowanie, wydaje się być celem samym w sobie.

Świat dorosłych, niewiele się różni pod tym kątem. Wszechobecna rywalizacja zdominowała zarówno rynek pracy, jak i powszechne międzyludzkie relacje.

Zazdrość inspiruje do rozwijania inicjatyw i narzuca tępo rozwoju. Pospolita na każdym niemal gruncie, stała się mimowolną towarzyszką naszego życia.

Współczesnym ideałem stał się sukces , który poprzez szeroką reklamę i promocję, narzucono społeczeństwu, jako nadrzędny cel, ku któremu należy podążać.

Równocześnie jednak, warunki, w których przyszło nam żyć, nie sprzyjają zanadto budowaniu karier, w oparciu o powszechnie uznawane za przyzwoite metody działania. Trudności piętrzące się przed ambitnymi biznesmenami, czy twórcami, powodują, że łatwo o frustrację i zniechęcenie.

Bywa, że pół kroku za aktywnymi i pracowitymi przedsiębiorcami, podążają sprytni karierowicze, których motywacją jest zazdrość i bez skrupułów, przechwytują po drodze efekty pracy konkurencji, wykorzystując każde jej potknięcie, czy chwilę słabości.

Ten swoisty „wyścig szczurów” napędza gospodarkę kraju, w którym prosperują, co z góry gwarantuje im swobodę działania, a w momencie sukcesu, nieograniczone przywileje.

Podsumowując, można uznać, że sami sobie zafundowaliśmy to, co nas dzisiaj niepokoi i przeraża.
Zawiść zrodziła się z zazdrości, a ta wzięła się z podziwu
Z cudzego zachwytu nad czyimś geniuszem i usilną potrzebą utożsamiania się z nim.

10
Średnio: 10 (7 votes)

@M3C

Świetny wpis. Bez skrupułów pełna dycha.

A jak jeszcze się cieszymy, gdy temu drugiemu noga się powinie...

Pozdrawiam

portret użytkownika matka trzech córek

I tak to bywa, Jazgdyni:)

Walka z tym odruchem jest wyzwaniem:))

Pozdrawiam

MTC

Zazdrość jest mobilizująca, bo pragniemy dorównać, a jak się uda, to i prześcignąć. A zawiść, to cecha negatywna, a zaczyna się od dawania nam głupawego wzoru do naśladowania: popatrz, jaki Kazio jest mądry i zobacz, jaki z ciebie tuman. Ty mu nie dorastasz do pięt! Więc jak się komu od małego wbija w glacę taką pedagogiczną mantrę, to nic dziwnego, że rezygnuje z dorównania i prześcignięcia, tylko ogranicza się do niszczenia cudzych zalet.
pozdrawiam
mj

Jedyna wolność, którą teraz mamy, nazywa się wolnością od rozumu.

portret użytkownika matka trzech córek

Jastrzębiu, bo tak jest, że wszystko ma początek w dzieciństwie

Nawet "łono rodziny" może stać się areną rozgrywek.
Rodzice kilkorga dzieci muszą dokonywać niemal ekwilibrystycznych wyczynów, by zachować równowagę względem potomstwa. Nieumyślne, przypadkowe wyróżnianie któregoś dziecka, nie pozostaje bez skutków dla pozostałych.
Ileż to razy zdarza się porównywać je do siebie i z Bogiem sprawa, jeśli nie kończy się to konstatacją typu: bierz z niego, z niej, przykład,bo on, ona robi to dobrze, a ty źle.

Jak zapobiec problemowi zawiści wśród rodzeństwa? Najłatwiej jest wycofać się ze stwierdzeniem, że dziecko wrodziło się w teściową, albo we wrednego dziadka, gdy tymczasem, to nie usposobienie, ale rywalizacja pomiędzy rodzeństwem stała się przyczyną konfliktów i niechęci między dziećmi. Często narasta z wiekiem, a owoce tej braterskiej, czy siostrzanej "miłości", oglądamy u Elżbiety Jaworowicz.

Czasem, łatwiej jest znieść powodzenie u kogoś obcego, niż zaakceptować sukces osoby, zdawać by się mogło, bliskiej.

Wszystko ma swoje korzenie w dzieciństwie.Psychologowie wiedzą to już od dawna i każdą terapię rozpoczynają od poszukiwań skutków problemu w latach dzieciństwa.

Dziękuję za opinię i serdecznie pozdrawiam:)

To chyba troszke nie tak

Czy zazdrosc a pozniej zawisc moze byc motorem napedowym dla czlowieka? W pewnych warunkach pewnie tak ale czesciej sa to chyba ambicja i lenistwo. Sa to dwa przeciwlegle bieguny ale nie wykluczajace sie. Jedni szukaja drogi awansu dla spelnienia swych marzen i potrzebie bycia najlepszym ( ale nie z zazdrosci w zadnym wypadku), dla idacego za tym awansu spolecznego i wynikajacego z tego wzrostu materialnego...Leniwi natomiast zazwyczaj zaspokajaja sie drobnym awansem, ktory pozwala im robic mniej od tych co sa na samym dole drabiny. Kazde przedsiebiorstwo na zachodzie ma takich ludzi, dla ktorych awans na pierwszy szczebel "dowodzenia" oznacza stabilna posade bez koniecznosci "schylania sie".
Jesli chodzi o przemoc w szkolach, to wynika ona z bezkarnosci a nie z zazdrosci. Gdy chodzilem do szkoly, to przemoc byla czyms sporadycznym. Idac na wagary czy grajac w pilke nikt nie patrzyl na status materialny czy wyznanie. Bylismy chlopakami z jednej klasy a swiat dzielil sie na "nas" i "kujonow" i ten podzial byl tak stary jak stara jest szkola jako instytucja. Ale nie bylo przemocy. Tylko ze wtedy za bojke grozily nie tylko problemy w szkole ale i "konsekwencje domowe".
Gdy zanika pojecie autorytetu ( nauczyciela, ksiedza, sasiada- jako osoby doroslej etc.) ginie szacunek. Mozna kogos nie lubic ale to nie oznacza, ze mamy traktowac inna osobe (ktora faktycznie nic nam nie zrobila) jako kogos gorszego a tak sie niestety dzieje. Dzieci to powielaja jak kalka.
Jesli Polakami kieruje zazdrosc, to w sytuacji gdy wlasnie komus cos sie udaje ciezka praca. Gdy wiemy, ze ktos do czegos doszedl nieuczciwie, to machamy reka, bo to rzecz powszednia. Gdy ktos, cos osiaga ciezka praca, to wtedy daje o sobie znac ten robaczek, ktory gdzies w nas siedzi. Ale w zadnym wypadku ta zazdrosc nie jest motorem do dzialan. To raczej ma na celu oszukanie nas samych abysmy mogli spokojnie zasnac, bez klopotliwego pytania- "dlaczego on moze a ja nie?".

portret użytkownika matka trzech córek

Pacyna

To chyba trochę nie tak:)
Zazdrość bywa mobilizująca. Zawiść, to już efekt końcowy procesu. Chwała Bogu, że nie występuje powszechnie.

Z zazdrości bierze się sporo dobrych działań
Na przykładzie kobiet, powiem tak: nic nie zmotywuje do odchudzania bardziej, niż talia osy u koleżanki.Z reguły jednak,bywa inaczej:)Ta chuda szkapa wygląda przecież okropnie! :))
Trzeba dużo samokrytyki, by dostrzec u siebie cechy o których mowa.Z reguły, nie bierzemy tego pod uwagę. Tym bardziej, że to wcale nie jest nieprzyjemne uczucie, zwłaszcza, kiedy wyczuwamy u kogoś nutę zazdrości kierowaną do nas:)
Zawiść jednak jest niebezpieczna i nigdy nie wynika z niej nic dobrego.
Mówisz o autorytetach. Nietrudno zauważyć, że niejednego dałoby się określić tym mianem, gdyby nie pewne wątpliwości...
Otóż to! Jak wielu znanych i szanowanych ludzi, utraciło prestiż tylko dlatego, że podważono ich autorytet, kierując cień podejrzeń, pomówień, nieuzasadnionej krytyki.
Wielu z nich, nigdy nie powróciło na wyżyny poważania.W myśl przysłowia, że błoto rzucone przyschnie łatwo, z rozmysłem ciskano tym błotem.

Temat można rozwinąć, bo nakreśliłam jedynie zarysy tego problemu.

Pozdrawiam i dziękuję za opinię:)

portret użytkownika tańczący z widłami

Skąd ? Z natury

Nie do końca rozumiem M3C, dlaczego zaczęłaś od środka.
To znaczy, dlaczego zaczęłaś od czwartego w kolejności z grzechów głównych.
Dla ścisłości przypomnę
1. pycha
2. chciwość
3. nieczystość
4. zazdrość
5. nieumiarkowanie w jedzeniu i piciu
6. gniew
7. lenistwo lub znużenie duchowe.

Może jakoś osobiście, akurat ten grzech do Ciebie przemówiła ale ponieważ Twoja notka jest bardzo ciekawa, proszę pokornie o kontynuację i "obróbkę" pozostałych sześciu :))

A tak przy okazji.
Zazdrość jest motorem działania ludzi małych, zakompleksionych, niedowartościowanych, próbujących "doganianiem" podwyższyć swoją wartość, we własnych oczach.

Nigdy w moim życiu zazdrość nie była motywacją do czegokolwiek, a tym bardziej działania. Idę własną drogą i sukcesy i osiągnięcia innych, kompletnie mnie nie interesują.

P.S. Natomiast przyznaję, że gdy ktoś na karnawałowej zabawie za długo tańczy z moją żonę, maśli jej do uch i głupkowato kokietuje, to bywam zazdrosny.
Ale to zupełnie inny rodzaj zazdrości........małżeński :))

Pozdrawiam
NIEPOPRAWNY INACZEJ

portret użytkownika matka trzech córek

Mówisz, Tańczący, że warto "pociągnąć serią"? :)

Trochę się boję, bo jak, naprzeciwko, ktoś działo wytoczy...?:)

Z ludzką zawiścią wojuję od lat. Nic mnie tak nie irytuje, jak ta szkaradna przypadłość.

Kiedyś, dawno temu, spotkałam się z pewnym chińskim przysłowiem, które odmieniło mój ugruntowany punkt widzenia.
Brzmiało: "Obyś nie spotkał przyjaciela, wstępując na górę powodzenia".
Prawda, że ciekawe? Tym bardziej, że w naszej tradycji, uznaje się za przyjaciół tych, którzy w biedzie nie odstępują?

Obserwuję zatem swoich znajomych w różnych życiowych sytuacjach i wychodzi na to, że Chińczycy, mądrymi ludźmi są:)

Zazdrość małżeńska jest zupełnie innym rodzajem zazdrości, Tańczący:)A jednak i ona inspiruje do działania. Dzięki niej, niejeden mąż trzyma dobrą formę, a wiele żon, dba o swoją aparycję.

Pozdrawiam:)

portret użytkownika tańczący z widłami

Ciągnij, ciągnij tę serię :)

A niech działa i wytycza :)) A co my strachliwi ? :)))

O tak . Chińczycy, naród ciekawy.

Tak się złożyło, że jestem wujem malezyjskiej Chinki, która wyszła za mąż za mojego siostrzeńca z Niemiec.
Przysłowia mają super. I tyle samo tortur :)))

A z żoną to wiesz :) Wstyd się przyznać, że masz rację :))
"Brzuszki" i "pompki" jadę do dziś :)))

NIEPOPRAWNY INACZEJ

portret użytkownika PP

M3C @ Tańczący & To whom it may concern ;-)

"proszę pokornie o kontynuację i "obróbkę" pozostałych sześciu :))"

Jestem ZA!

Skąd się bierze to poczucie bycia gorszym? Z braku miłości chyba, prawda? Albo z poczucia jej braku? Tak sobie myślę, że jakby tak dopieścić zawistnika, zaraz by mniej zawiścił. Ale to trudna sprawa. Niskiego poczucia własnej wartości nie da się zwalczyć jednym uśmiechem i dwoma całusami. :)

A właśnie, mam coś a propos:

Syn marnotrawny.
Brat mu "zawiścił"? Tak.
A Wy? Trafiłby Was szlag, jak jego, czy docenilibyście, że ojciec to jemu wyprawia przyjęcie?

PPzdr.

portret użytkownika tańczący z widłami

Zawistne i namiętne :)))

No właśnie.
Brak miłości, ciepła i akceptacji, jest chyba kluczową przyczyną zawiści.
Cóż. Czasami dopieściłoby się jakąś zawistnicę i wycałowało i tu i tam, co by pokorniejsza, uleglejsza i ogólnie sympatyczniejsza dla otoczenia była, ale nie da rady.
Jak się pochopnie wierność ślubowało, to konsekwencje wstrzemięźliwości i odporności na pokusy namiętnych zawistniczek, trzeba ponieść :))

Pozdrawiam
NIEPOPRAWNY INACZEJNIEPOPRAWNY INACZEJ

portret użytkownika PP

Re: Zawistne i namiętne :)))

;)))

PPzdr.

PS. Bardzo boleję nad tym, że Ty tak pochopnie... ale co z tym marnotrawnym? ;-)

portret użytkownika tańczący z widłami

Re: Re: Zawistne i namiętne :)))

Skoro tak, to w tej sytuacji boleję podwójnie :))

Rzeczywiście, trudno byłoby z otwartymi ramionami przyjąć syna (lub będąc starszym bratem, brata) marnotrawnego, jednak decyzję o wybaczeniu uważam za słuszną. Pielęgnowanie nienawiści prowadzi do zguby .

Pozdrawiam

NIEPOPRAWNY INACZEJ

portret użytkownika PP

Re: Re: Zawistne i namiętne :)))

Fakt, ale i tak mi żal starszego brata... nie dość, że tylko pracował i nic się w życiu nie zabawił, to nawet stary mu przyjęcia nie urządził. ;-))

PPzdr.

portret użytkownika matka trzech córek

Tańczący, to nie wiesz, że tacy ludzie boją się miłości?

Nie doświadczywszy tego nigdy wcześniej, nie są w stanie pojąć skierowanego do siebie uczucia i z reguły, odtrącają je brutalnie, uznając za coś fałszywego i zagrażającego ich wolności osobistej.

Takie jest moje zdanie w tej kwestii:)

pozdrawiam:)

portret użytkownika tańczący z widłami

MCT

Mam takie samo zdanie.
Kto nie zaznał, nie dawał lub zawiódł się na miłości, ten boi się tego uczucia i często boi się zaryzykować ponownie.

Innymi słowy.
Kto nie zaznał miłości za młodu, ten na stare lata jest zgryźliwym suchotnikiem :)))

Pozdrawiam

NIEPOPRAWNY INACZEJ

portret użytkownika matka trzech córek

PP, gdyby to kompleksami można było tłumaczyć

sprawa byłaby prostsza. Kompleksy. Ktoś już tu o tym pisał, ale rzecz dotyczyła chyba niskiego wzrostu.Nad zakompleksionymi bliźnimi też warto się pochylić.
Wszak nic nam tak dobrze nie wychodzi, jak ocena drugiego człowieka:))

Niedosyt miłości sprawia, że nienawidzimy wszystkich wokół i nieważne, czy komuś się powodzi, czy nie.Nawet biedak i nieudacznik ma przekichane, kiedy nawinie się pod rękę.

Syn marnotrawny jest niczym zagubiona owca i dla niej to Pasterz opuszcza stado, by odnaleźć nieboraczkę.

Rozumiem irytację przykładnego syna, ale pojmuję też intencje ojca.

Mówią, że kto ma miękkie serce, ten powinien mieć twarde cztery litery, bo życie nie rozpieszcza:)
Posiedzę dłużej przy komputerze, to nabiorę "odporności" ;))

Pozdrawiam:)

portret użytkownika PP

M3C

"Mówią, że kto ma miękkie serce, ten powinien mieć twarde cztery litery, bo życie nie rozpieszcza:)"

Fakt, tyle że od "powinien" do "ma" czasem jest bardzo daleko. ;-)

Jeśli posiedzisz dłużej przy komputerze, tylko jedno jest pewne: może Cię rozboleć kręgosłup :))

Mnie w każdym razie ostatnio boli, ale może to dlatego, że mam do kitu krzesło ;)- zamiast siedzieć przy kompie powinnam iść do sklepu i kupić nowe. ;-)

PPzdr. :)

Odejście od przykazań jest przyczyną

Często Miłość jest wyśmiewaną drwiną
Skromność i pracowitość poniżane
Cwaniactwo zaś z tupetem wywyższane
Musimy wrócić do korzeni Wiary
By na nas nie spadały złe wymiary
Szerząc Miłość możemy na nią liczyć
Że powróci by zło zastane ćwiczyć
Pozdrawiam serdecznie:)

portret użytkownika matka trzech córek

Jacku, Miłość, powiadasz...

Oklepało się to słowo, spowszechniało i wyblakło.
Co to jest miłość? Co znaczy kochać?
Jak przywrócić sens temu słowu?
Może, popularność "lubików" wyprze potoczność "kochania" i słowo to zniknie na czas jakiś, z potoku beznamiętnych frazesów, by powrócić we właściwym sobie znaczeniu?

"I like it!", zamiast "I love it!"
Jest nadzieja. Przynajmniej, dopóki istnieć będzie facebook:)

Pozdrawiam serdecznie i ja:)

Matka trzech córek

Bo to nie to słowo nim było
Tamto od Boga pochodziło
Te to tylko zauroczenie
Czasami tylko podniecenie
Miłość to bezinteresowne oddanie
Dające drugiej osobie odczuwanie
Że nie wymaga rewanżu za działanie
Wtedy rozumiem jest takie miłowanie
Pozdrawiam

portret użytkownika Verita

Matko,moja miła,

zawiść to poprostu zazdrość + nienawiść.To pobudza do złych czynów,agresji.To coś podobnego co obserwujemy na niektórych blogach:-).
Nie wydaje mi się również aby zazdrość mogła pełnić rolę pozytywną czy inspirować do dobrych czynów.
Złe drzewo nie wydaje dobrych owoców.
Pozdrawiam

portret użytkownika matka trzech córek

Verita, a jednak

trzymam się przeświadczenia, że zawiść, to patologiczna narośl na stosunkowo niegroźnej zazdrości.
Na blogach, moim zdaniem, dominuje pycha. To siostra zawiści:)

Będę bronić umiarkowanej zazdrości, bo uważam, że impulsy, które z niej płyną, pobudzają i motywują do działania.

Sztuka polega na proporcjach:)

Pozdrawiam i dziękuję za komentarz:)

portret użytkownika dratwa3

Matka trzech córek

Myślę, że są dwa rodzaje biedy.
Bieda z wyboru i bieda niechciana.
I złoty środek, czyli umiar.

Ta pierwsza, zwana ubóstwem,
wyzwala człowieka do wewnętrznej wolności
/duchowość franciszkańska/.

Ta druga, niechciana, wyzwala zawiść.

Istnieją też dwie podstawowe formy gromadzenia dóbr.
Pierwsza to mozolne, uczciwe pomnażanie,
druga zaś, to wszelkiego rodzaju kombinatorstwo.

Bieda niechciana zionie zawiścią
wobec i uczciwej formy i kombinatorskiej.
Gdyby jednak okoliczności zaczęły jej sprzyjać,
Poszłaby drogą kombinatora.
Naturę zawistnej biedy od natury kombinatora
różni więc tylko wielkość kapitałów.

To moje subiektywne spostrzeżenia,
mogę się więc mylić.

Ciepło pozdrawiam.
dratwa3

portret użytkownika matka trzech córek

Dratwa3,

Bieda z wyboru i bieda niechciana

Ciekawe. Ubóstwo jest cnotą, łatwo jest ją pielęgnować, kiedy wybór dotyczy siebie samego. Co, jeśli jest rodzina, która oczekuje więcej od życia?

Bieda niechciana jest przekleństwem. Świadoma odpowiedzialność za nią sprawia, że "winowajca" staje przed najgorszym z sądów - przed własnym sumieniem, zwanym nieraz "robakiem, który toczy".
Co robi wtedy? Wszystko! Nawet najgorsze rzeczy, by zabić sumienie.

Inaczej ma się sprawa biedy niechcianej, niezawinionej. Powstałej z przyczyn od nas niezależnych.
To wyzwanie dla społeczności, w której pojawiła się ta "bieda".
Dla dobra własnego, należy rozprawić się z nią szybko i skutecznie, bo chociaż dotyka ona poszczególnego nieszczęśnika, to jej oddziaływanie promieniuje, nasilając stopniowo moc. Nadchodzi czas, że skutki dopadają tych, którym dostatek stępił wrażliwość.
Czy tego chcą, czy nie, stają się obiektem, celem...
Kiedyś usłyszałam wypowiedź pewnego Brazylijczyka na temat stosunków panujących w jego kraju.Powiedział, że są dwie grupy, dwie społeczności. Jedna umiera z głodu, a druga ze strachu...

Pozdrawiam serdecznie:)

portret użytkownika dratwa3

Witaj Matko,

Pewnie zgadzamy się, że droga ubóstwa to droga
rezygnacji z posiadanego nadmiaru
na rzecz tego, co niezbędne.
Z czasem, idąc tą drogą, okazuje się,
że to, co wczoraj było niezbędne,
dziś staje się nadmiarem.

Droga dostatku to droga
rezygnacji z posiadanego dostatku
na rzecz większego dostatku.
Z czasem, idąc tą drogą, okazuje się,
że to, co wczoraj było niezbędne,
dziś staje się niedostatkiem.

Jest też i umiar, z którym warto nie stracić kontaktu.

Nie namawiam ludzi do ubóstwa,
szczególnie w małżeństwie,
choć znam też takie małżeństwa,
które wybrały drogę ubóstwa.
Są to jednak małżeństwa bezdzietne.

Uważam, że tu, gdzie pojawia się
odpowiedzialność za dzieci,
pojawia się również szczególna troska
o sprawy materialne tych dzieci.
Do ich usamodzielnienia się.

Na wszelki wypadek się wytłumaczę.
Nie było moim zamiarem powiedzieć,
że bieda niechciana jest zawiścią,
a tylko, że wyzwala do zawiści.
Każdy wybiera indywidualnie.
Jeśli źle to ująłem, przepraszam.

Fajnie, że wydobywasz z tej biedy niechcianej
zawinioną i niezawinioną.

Pokusiłbym się nazwać tą niezawinioną
zbuntowanym trwaniem w uczciwości.

Zawiniona bieda kojarzy mi się z postawą tchórza,
który, gdyby miał więcej odwagi i sprytu,
na głowę pobiłby swymi skarbami ustawionego kombinatora.

Między białym a czarnym
jest jednak wiele odcieni szarości.

Również w tej zawinionej, a niechcianej biedzie
możliwe są różne wersje zmiksowanego tchórzostwa
z zakodowanymi w dzieciństwie wartościami.
Postawę tchórzostwa przykryć wówczas można
swoją zdeklarowaną przynależnością do świata wartości.

Pozdrawiam.
dratwa3

portret użytkownika Bibrus

Witam, to jest gra do, której reguły ustalają i

zmieniają podczas jej trwania, ulubieńcy systemu. W Polsce rządzi prywata, hipokryzja, zawiść, nepotyzm i służalczość wobec mamony. Pozdrawiam.

"O zawiści"

"Strzeż się brudnej zawiści. Należy ją w sobie
Stłumić siłą rozumu i woli.

Twoja prawość ci czoło spokojem ozdobi,
Spojrzeć w oczy każdemu pozwoli.

Ten, kto innym zazdrości bogactwa i sławy,
Nie osiągnie sam żadnych sukcesów.

Mądry człowiek zawiścią się nie chce plugawić
Z jasnym wzrokiem dobiegnie do kresu.

Zawistnemu nie musi nikt krzywdy uczynić,
Sam opętał już siebie złą siłą.

Stoczy się do swej zguby i zguby rodziny,
Byle innym się źle powodziło.

Rzuci Pani Fortuna takiego w ramiona
Swojej siostry najstarszej — Rozpaczy.

Zazdrość jest ciężkim grzechem. Potrafi ci ona
Zniszczyć szczęście i los przeinaczyć.

Rzadko bywa zazdrośnik naprawdę szczęśliwy.
Rzadko dobry swą cnotę przeklina.

Spokój tego omija, kto jest niegodziwy.
Zacny szczęście znajduje w swych czynach."

(Tirukkural — Swięta Księga Południowych Indii, przełożył Bohdan Gębarski, str.57)

portret użytkownika matka trzech córek

Taaa: święte słowa

Nie głupi powiedział, że przysłowia są mądrością narodów...

Pozdrawiam i dziękuję:)

I jeszcze coś z naszego, polskiego podwórka:

Jest taka anegdotka o chłopie, który po stracie starej szkapy, sam orał,ciągnąc ciężki pług.Wzdychał, stękał, wzywał boskiej pomocy.
Za miedzą, sąsiad również orał swoją ziemię. Miał jednak konia, więc było mu dużo łatwiej.

Zjawił się nagle Anioł u biedaka i zapytał, czego pragnie. Długo zastanawiał się chłop aż zniecierpliwiony Anioł, podpowiedział mu, wskazując na sąsiada:Patrz on ma silnego konia. Może i tobie przydałby się taki?
- Nie, nie - odparł biedak - jeśli już, to chcę, żeby sąsiadowi też koń zdechł.