Faszyści kontra słoiki

Kraj

Mechanizm propagandy zasadza się najczęściej na podziale na obozy „my” i „oni”, przy czym nadawca propagandy na różne sposoby zachęca odbiorców do przyłączenia się do obozu „my”. Przekonuje, że jest to lepszy wybór niż pozostanie w grupie „oni”, albowiem przykładowo „my” to rosnąca stale społeczność ludzi mądrych, światłych, postępowych i rozsądnych. Natomiast „oni”, to wstecznicy zamknięci w zapyziałym ciemnogrodzie i wyznający dawno zmurszałe idee.

Istnieje wiele sposobów namawiania, przekonywania i skłaniania do przyłączenia się do obozu „my”, ale w większości są to warianty kilku podstawowych metod:

• kategoryzacja – są to ataki ad personam, polegające na przypisywaniu konkretnym osobom z grupy „oni”określonej ideologii (np. „faszysta” lub „komunista”), zaliczaniu ich do nie skonkretyzowanej, specyficznej społeczności (np. „określonych sił” lub „grupy nacisku”), a także na podważaniu ich umiejętności zawodowych (np. „pozbawiony profesjonalizmu” w odróżnieniu od „autorytetu” lub „propagandysta” w odróżnieniu od „wybitnego” znawcy przedmiotu).

• etykietowanie – czyli ataki ad personam wykorzystujące fakt, że łatwiej jest atakować niż się bronić (trudno jest udowodnić, że nie jest się wielbłądem). Etykieta ma przy tym wyrzucać atakowanego poza obóz „my”. Ulubionymi etykietami są „ekstremista” lub „radykał”, które w założeniu wykluczają obdarzonego taką etykietką z umiarkowanej większości ludzi światłych i rozsądnych oraz skłaniają do ignorowania jego argumentów. Podobną funkcję eliminacji spełniają etykiety „wstecznik”, „oszołom”, itp. Przylepiający komuś etykietę żeruje na tym, że bez względu na swą rzeczywistą wartość, ludzie chcą być postrzegani jako lepsi, a nie gorsi i boją się etykiet uważanych za negatywne. Również odbiorcy chętniej sympatyzują z ludźmi postrzeganymi, jako lepsi.

• generalna pochwała – to znaczy werbalna prezentacja obozu „my” w pozytywnym świetle z użyciem kojarzących się dobrze określeń w rodzaju: demokracja, tolerancja, postęp, cywilizacja, sprawiedliwość, równość, pokój, itp. Terminy te wykorzystuje się obficie, ale bez precyzyjnego wyjaśniania o co konkretnie chodzi. Interpretację pozostawia się w zamyśle odbiorcom, u których użyte określenia mają rozbudzić, niekoniecznie logiczne, ale zawsze pozytywne emocje. Zaczerpnięty z propagandy handlowej, czyli marketingu, przykład to napisy na środkach spożywczych „w zgodzie z naturą”, „w pełni naturalne” lub „100% organiczne”. Wprawdzie terminy te odnoszą się w równym stopniu do łajna, co do konfitur, ale zazwyczaj budzą raczej delikatesowe skojarzenia.

• przeniesienie skojarzeń – wykorzystanie w danym obszarze pojęć różnorodnych, pozytywnych lub negatywnych, symboli, określeń, haseł, itp. skrótów myślowych od dawna zakorzenionych w innym obszarze. Przykładem jest eksploatacja barw narodowych, konturu Polski z uśmiechem mającym świadczyć, jakie szczęście ją spotyka, gwiazdy Dawida, swastyki, lub obdarzanie etykietkami „kibol” wszystkich maszerujących pod narodowym sztandarem.

• przeniesienie prestiżu – eksploatacja popularności lub autorytetu znanych postaci/organizacji/terminów do promowania określonych treści. Metody są różne. Od pojawiania się znanego aktora w towarzystwie polityka na wiecu wyborczym, poprzez szermowanie mniej lub bardziej otwartym poparciem grupy społecznej cieszącej się powszechnym szacunkiem, aż po teksty obfitujące w wyrazy obce i ładnie brzmiące sformułowania naukowo-techniczne. Celem pierwszego zabiegu jest przeniesienie popularności aktora na polityka. Zadanie drugiego to legitymizacja przez grupę ludzi obdarzonych społecznym zaufaniem. Lingwistyczna ekwilibrystyka trzeciego rozwiązania ma skłonić odbiorców do przyjęcia podsuwanego wniosku końcowego bez zastanawiania się nad tokiem rozumowania prowadzącym do tego wniosku.

• selektywna prezentacja – wykorzystywanie i uwypuklanie wygodnych faktów i pomijanie niewygodnych. Jest to jedna z najpopularniejszych metod propagandowych, chociaż z prawnego punktu widzenia mieści się w kategorii „oszustwo”.

• budowanie obozu – skłanianie odbiorców do utożsamienia się z nadawcą. Od powszechnie stosowanego przez mówców wiecowych sformułowania „my” zamiast „ja” po mniej lub bardziej subtelne wabienie do wskoczenia na tę samą platformę postępowej większości w odróżnienie od zaściankowej mniejszości, albo do dołączenia do nowoczesnej awangardy w odróżnieniu od wstecznych szowinistów.

Powyższe metody mają skłonić odbiorców propagandy do szybkiej decyzji. Do błyskawicznego wyboru obozu „my” albo „oni”. Propaganda nie zostawia pola do manewru stawiając odbiorców przez wyborem „albo-albo”. Albo pełen entuzjazmu jesteś „z nami”, albo idziesz „przeciwko nam” drogą, która jest „zła” i „mylna”. Pewną odmianą jest prezentacja rzeczywistości skłaniająca do wyboru „mniejszego zła”, co jednak w konsekwencji prowadzi do dołączenia do obozu „my”.

Sefton Delmer, wirtuoz brytyjskiej propagandy z lat II wojny światowej, podkreślał, że działania i kontr-działania informacyjne, to „wojna intelektów”. Wygrywa bardziej pomysłowy i błyskotliwy, ten, kto ukuje bardziej chwytliwy slogan i barwniejszą etykietkę. Możliwości techniczne i finansowe nie odgrywają decydującej roli. Przede wszystkim liczy się dowcip, jak intelektualna brzytwa, bowiem jedną celną ripostą można rozłożyć szeroko zakrojoną i kosztowną kampanię propagandową.

Przemyślenia brytyjskiego profesjonalisty sprzed kilku dziesięcioleci sprawdzają się w zupełności podczas lektury lub oglądania współczesnych polskich mediów. Dwa obozy, nieustanne zmuszanie do wyboru, pełna gama przedstawionych wyżej metod, slogany, etykietki, inwektywy i połajanki. Obozy różni jednak wigor i poczucie humoru. Jeden musuje intelektem, drugi powiela propagandową sztampę. Jeden produkuje spontanicznie nowe slogany lub etykiety, drugi monotonnie powtarza zwietrzałe hasła lub pojęcia jeszcze sprzed II wojny światowej: faszysta, antysemita, rasista, szowinista, ciemnogród i dwie nowości „pisior” oraz „moher”. A po drugiej stronie? „POlszewiki”, „bufetowa”, „lemingi”, „słoiki”, „pancerna brzoza”, „seryjny samobójca” niemal każdy tydzień dopisuje jakąś nowość, a skutki widać w sondażach.

8.875
Średnio: 8.9 (8 votes)

.."nieustanne zmuszanie do wyboru..."?! - a nie dokonałeś Pan

jeszcze wyboru raz i na zawsze? W Polsce nie ma kilku partii, są tylko dwie: polska i antypolska - decyzja prosta jak konstrukcja cepa.

@ bozennak

Ciesze sie, ze dokonala Pani raz na zawsze takiego wyboru. To jaka ma byc Polska bedziemy mogli wybierac dopiero, kiedy ja uzyskamy wylacznie dla siebie.

portret użytkownika andruch2001

Rafał Brzeski

No cóż , bardzo pouczający tekst i zapewne warto się przyjrzeć temu z bliska .

Autor zaprezentował nam zbiór typowych technik socjotechnicznych , czyli narzędzi do "obłaskawiania" i pozyskiwania do końca nieświadomego swej prawdziwej roli - tłumu, zwanego infantylnie "elektoratem" w jakiej to "grze" bierze udział np:dajmy na to w takiej tragifarsie czyli przedstawieniu zwanym dla niepoznaki - "wyborami parlamentarnymi". Podobnie oddziałuje ów mechanizm na potencjalnego klienta nęconego przez głośny i kolorowy atak werbalno-obrazkowy wylewający się niemalże na każdym metrze pokonywanej drogi z domu do supermarketu.

Pytanie brzmi : co robić by nie dać się wciągnąć w tą handlowo - wyborczą intrygę ?

Odpowiedź jak dla mnie chrześcijanina i katolika wydaje się być banalnie prostą. Otóż w swoich wyborach staram się kierować etyką chrześcijańską w szerokim tego słowa znaczeniu.

Zazwyczaj to brak tzw. "kręgosłupa moralnego" prowadzi do takiego czy innego jeszcze zniewolenia.

Kiedy cokolwiek próbują mi "wciskać" w jakimkolwiek sklepie czy "hipermarkecie" po pierwsze zadaję sobie kilka podstawowych pytań , w tym to chyba że najważniejsze z nich.

- Czy ja tą rzecz tak naprawdę potrzebuję , czy też mogę się bez niej obyć ?

W przeważającej liczbie przypadków okazuje się , że rozsądek zwyciężył zwykłe ludzkie chciejstwo...

Podobnie ma się sprawa z wyborem tzw: "mniejszego zła" .
Choć to trudne , udaje mi się tak pokierować rozsądkiem bym nie musiał wybierać nawet najmniejszego zła , gdyż zło nawet to najmniejsze zawsze pozostanie złem ,,,

Jeśli tylko mam jakiekolwiek pole manewru mój wybór jest oczywisty - stawiam zawsze na DOBRO ...

pozdrawiam

- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
Jeszcze Polska nie zginęła / Isten, áldd meg a magyart
Andruch z Opola
http://andruch.blogspot.com

portret użytkownika matka trzech córek

Jakie to szczęście, że Polacy to indywidualiści

Dzięki tej cesze, jesteśmy w stanie obronić się przed ujednoliceniem, zapobiegając przez to różnym "nadużyciom"na masową skalę.

Chociaż wszyscy, tak bardzo pragniemy jedności, zgody i współdziałania, to jednak każdy z nas ma własne ich wizje:)

Pozdrawiam Noworocznie:)
10

Doświadczenia walki międzynarodowej

Przenieśli zdrajcy do walki Narodowej
Podzielili Naród na dwie różne części
Sypią między nas kłamstwa dla nienawiści
Licząc że ich zło szeroko się rozniesie
Tymczasem może być ich marzenie w lesie
Pozdrawiam