Urzędowy optymizm rządu, a Polakom żyje się coraz gorzej

Gospodarka

Unijny komisarz do spraw gospodarczych Olli Rehn opublikował podniósł prognozowana wartość wzrostu PKB dla Polski z 2,5% do 2,7%. spodziewa się także wykonania budżetu z deficytem nie przekraczającym 3% i zadłużeniem do 55% PKB. Wg analityków UE zadłużenie w 2011r. wynosiło 56,3 % PKB, a nie jak oświadczał min. Rostowski - poniżej 55%.

Wielce to optymistyczne, lecz jawi się na podstawie dotychczasowego wykonania budżetu państwa - jako nierealne. Wydatki budżetowe w pierwszych dwóch miesiącach wyniosły ok. 19%; przychody ok. 15%. Deficyt budżetowy do lutego br. osiągnął blisko 47% planu. Zgodnie z elastycznym budżetem państwa na 2012r. - wzrost PKB powinien osiągnąć 4%. Wg min. finansów - kurs złotówki do Euro powinien w końcu roku wynieść 4.17; obecnie ów kurs jest wyższy i ostatnio oscyluje wokół 4,25 zł./euro.

Minister rządu, napisał list otwarty do Leszka Balcerowicza list otwarty - daje "przyłapac" na propagandowej demagogii; nie wiadomo - czy jest tak niekompetentny, czy uważa Polaków za ciemniaków, którzy i tak niewiele zrozumieją i można im dalej wmawiać świetlaną przyszłość? Zarówno jedna, jak i druga możliwość dyskwalifikuje Rostowskiego jako ministra finansów. Prezentowany urzędowy optymizm nie może opierać sie na publikowaniu jednocześnie fałszywych ocen finansów kraju.
Gdyby przeanalizować wielkość zadłużenia w stosunku do PKB, którym chwali się min Rostowski (iż utrzymuje go w normie) - to podstawową sprawą jest rentowność naszych papierów skarbowych, Otóż poczawszy od objęcia rządów przez PO - ta rentowność systematycznie rośnie osiagając przecietną wartość ok 5%., przy czym rentowność naszych obligacji na początku tych rządów była prawie taka sama, jak papierów niemieckich (i niska), ale szybko pojawia się rosnąca różnica, która obecnie dochodzi do 3%. (oczywiście na niekorzyść Polski).
Fetyszyzowanie stosunku wielkości zadłużenia do PKB, jako najważniejszego wskaźnika informującego o stanie finansów państwa - jest tezą nieprawdziwą. Niemcy i Japonia mają te wskażniki o wiele gorsze niż Polska (Japonia znakomicie przekracza nawet 100 % długu w stosunku do PKB); trudno jednak spostrzegać te państwa jako pogrążone w finansowej zapaści. O stanie finansów i stanie gospodarki najbardziej wiarygodną informacje dają rynki finansowe i one np. każą kupować niemieckie papiery z niską rentownościa (ok 2 %) - zdarzył sie nawet zakup niemieckich obligaci z ujemną rentownością - brzmi niewiarygodnie, ale jednak.
Wysoka rentowność obligacji w połaczeniu z wysokim nominalnie długiem państwowym, to kula u nogi naszej gospodarki. Przedstawiane w liście Rostowskiego wspaniałe prognozy mogą się ziścić jedynie przy wszystkich sprzyjajacych uwarunkowaniach zewnętrzych, tylko tak niestety nie bywa; jednocześnie cały czas - względnie dobry stan finansów ma miejsce dzięki nadzwyczaj niskim dochodom społeczeństwa (zamrożenie wypłat w sektorze publicznym, podniesienie składki rentowej o 2% itp.), które sytuują nas na ostatnich miejscach w UE i dzięki posiadaniu sporych zasobów naturalnych, które dają się eksploatować. Jest to jednak stagnacja, która przeistoczy się w recesję, kiedy znacząco obniży się unijne zasilanie finansowe, a powstaną nowe koszty związane z fatalną polityką energetyczną, jaką uprawia ten rząd i skutkami katastrofalnego dla Polski pakietu klimatycznego - podpisanego osobiście przez premiera Tuska. Ludziom żyje się lepiej w krajach "upadających", takich jak Grecja, Hiszpania, Portugalia, Włochy, Irlandia niż na "zielonej wyspie" w Polsce.

10
Średnio: 10 (2 głosy)
portret użytkownika Xenia

Nie muszę czytać wyliczeń, abym wiedziała

Xenia
jak żyją ludzie w Polsce. Wystarczy codzienny widok na śmietnik z balkonu wczesnym rankiem i póżnym wieczorem kiedy widzę jak kłócą się o jedzenie ze śmietnika biedacy.
Wystarczy mi widok w aptekach ludzi odchodzących od okienek bo nie mają za co wykupić leków.
Wystarczy mi widok ludzi w sklepach z żywnością jak zwracają towary na półki bo brakuje im na zapłatę w kasie przy wyjściu za towar.
Wystarczy mi widok dzieci proszących mamy o kanapki do szkoły bądż lizaki, i odmawiające im mamy.
Wystarczy mi widok Opieki Społecznej dającej zasiłek 60,-zł dla ubogich. Na co to? Chyba na alkohol, bo jedzenia za to nie kupią i świadczeń nie uregulują.
Co z tego, że wszystko jest w sklepach jak nie stać nas na kupno? Za Gierka też były Peweksy, ale nie wszyscy w nich kupowali.

Propaganda sukcesu

Jan Bogatko

Propaganda sukcesu zawsze była instrumentem władzy partii lewicowych. Z Platformą nie jest inaczej, z tym, że moim zdaniem arogancja tej zakłamanej władzy jest większa,

pozdrawiam,