Benificja dziecięce

Humor i satyra

Miejscowość Złowróż Dolny
godzina 14:50 Polska
Przystanek autobusowy z widokiem
na ośnieżone drogi niczym nie
przysłonięte w ramach promowania
regionalnego z dodatkową opcją
odczuwania realnej temperatury,
tak zwana maksymalizacja odczuć
mająca poprawić opinie o komunikacji
publicznej przy -20 stopniach C.

Na przystanku są dwie kobiety, czekają na autobus,
który w rozkładzie ma ten przystanek na godz. 14:00.
Jedna z nich, że zagadać zaczyna biadolić, jak to
jej ciężko, mówiąc w pewnym momencie tak:
- Byle dotrwać do pierwszego i jakoś to będzie.
Druga kobieta chętna pocieszyć, a może to tylko
z zazdrości odpowiada:
- Pani to i tak ma dobrze, pensja co miesiąc,
a ja na swoją muszę dziewięć czekać.
- Gdzie tak płacą?! skandal, żeby tyle czasu
nie wypłacali - zdziwiona z swym oburzeniem
tak komentuje.
- W mojej branży tak płacą i to normalne.
- To gdzie Pani pracuje? - zainteresowana
jeszcze bardziej.
- W ciąży - z nieukrywaną dumą odpowiada.
- Aaa - kobieta odpowiedziała, jakby tak
nagle straciła całe zainteresowanie
albo najzwyczajniej na świecie nie chciała
z swej dobroci wielkiej oczywiście,
nie chciał jej zrugać.
Właśnie nadjechał autobus. Otwierają się
się dynamicznie skrzypiące drzwi. Starszy
senior pan w czapeczce krzyczy z wnętrza
klimatyzowanego autobusu:
- Wsiadać!
Kobietom wykazały się tak wielkim entuzjazmem,
ruszyły nie mal w podskokach z uśmiechem
na twarzy no chyba, że były to skwaszone miny
i pogarda w oczach skierowane na kierowcę
pospiesznego, ale nie znam się na mimice
kobiecej, więc nijaki narrator w tej
histerii ze mnie.
Mężczyzna niby to z łaski, niby to
z uprzejmości, rzekł jeszcze:
- Dobrze, że i tak przyjechałem!
Kobiety miały szczęście.

10
Średnio: 10 (1 głos)