Jak rozbić układ rządzący? Na marginesie spotkania Ruchu Oburzonych

Kraj

Jak złapać za gardło nową nomenklaturę i rozbić grupę sprawującą władzę od ponad 20 lat?

Na marginesie spotkania Ruchu Oburzonych Pawła Kukiza w Warszawie 29 września

W ciągu ostatnich lat wziąłem udział w całej serii spotkań ludzi niezależnie myślących, którzy chcą zmienić polską rzeczywistość. Finał tych spotkań był zawsze ten sam. Do Warszawy czy do Gdańska zjechało się z całej Polski pół tysiąca oburzonych, którzy wylewali swe żale na mównicy przez kilka godzin, a następnie rozjechali się do domu (czasem podpisali jakiś list protestacyjny).

W ostatnią niedzielę tego miesiąca (29 września, o godz. 11:oo) odbędzie się w Warszawie (w sali NOT przy ul. Czackiego 3/5) kolejne spotkanie tego typu. Będzie to swego rodzaju ciąg dalszy spotkania OBURZONYCH w gdańskiej stoczni, zjazdu ZMIELONYCH w Łodzi czy też KONGRSU PROTESTU w Warszawie. W związku z tym pozwolę sobie z jednej strony zachęcić do udziału w tym spotkaniu (mimo moich opisanych wyżej negatywnych doświadczeń), z drugiej jednak zaproponować nieco inny model tego spotkania, a przede wszystkim różne od dotychczasowych wnioski końcowe i plan działania na przyszłość.

Kto chciałby poznać szczegóły mego projektu, zapraszam na stronę: www.marekciesielczyk.com

1. Kolejne spotkanie OBURZONYCH / ZMIELONYCH nie może zakończyć się tak, jak podobne zebrania tego typu w przeszłości, np. wysłaniem jakiegoś żałosnego (bezskutecznego) apelu do prezydenta Komorowskiego o zmianę charakteru instytucji referendum (tak się stało w Gdańsku kilka miesięcy temu, w stoczniowej Sali BHP).

2. Zgadzamy się co do diagnozy, więc teoretyczne wystąpienia organizatorów powinny ograniczyć się do 5 minut, a nie być referatami na temat wad obecnej ordynacji wyborczej czy fikcyjnego charakteru instytucji referendum (teraz jest to rzecz oczywista nawet dla laików politycznych).

3. Wystąpienia pozostałych uczestników nie mogą być użalaniem się nad sobą i przedstawianiem krzywd doznanych od systemu (wszyscy wiemy, że to państwo jest niesprawiedliwe, nieuczciwe i mało inteligentne). Uczestnicy powinni być dopuszczani do głosu na 5 minut tylko wtedy, gdy mają jakąś konkretną propozycję na organizowanie ruchu w przyszłości.

4. Skoncentrować się trzeba nad metodami osiągnięcia celu (tj. zmiana ordynacji wyborczej na większościową, uczynienie z referendum realnego narzędzia politycznego, faktycznie sprawiedliwy wymiar sprawiedliwości w RP etc.)

5. Apele, demonstracje (nawet te 100-tysięczne), konferencje naukowe (typu JOW), tworzenie jakiegoś bliżej nie określonego ruchu nie przyniesie żadnych istotnych zmian.

6. Naszą akcję powinno prowadzić przynajmniej 41 koordynatorów (co najmniej jeden w każdym okręgu wyborczym), którzy będą odpowiedzialni przede wszystkim za racjonalne konstruowanie list wyborczych – czytaj: werbowanie popularnych w regionie kandydatów do Sejmu.

Moja propozycja środków działania:

1. Jedynie wejście do Sejmu (nawet małej grupy) może rozsadzić obecny układ władzy od środka. Sam byłem jednoosobową opozycją w 45-osobowej wówczas Radzie Miasta Tarnowa i mam konkretne dowody na to, że także mniejszość może dużo zrobić. Jeśli ta mniejszość (np. kilkudziesięciu posłów) wejdzie do koalicji, to może wymóc na partnerze (nawet znacznie większym) wiele ustępstw (zmian prawa), które nas interesują.

2. Ponieważ nie mamy ani kasy, ani dostępu do mediów, musimy zebrać 920 osób, które będą „gotowym materiałem parlamentarnym”, to jest będą kandydatami do Sejmu, którzy są już popularni w swym środowisku i będą w stanie uzyskać co najmniej 1.000 głosów każdy (co daje milion w sumie, czytaj: kilkadziesiąt miejsc w Sejmie).

3. Każdy kandydat:

a) musi cieszyć się w swoim środowisku zaufaniem (będzie to gwarancja jego uczciwości i inteligencji), co sprawi, że bez specjalnego wysiłku finansowego zdobędzie te w/w 1.000 głosów,

b) musi być w stanie wpłacić co najmniej 500 zł na kampanię (jakąś kasę musimy jednak mieć),

c) musi zebrać przynajmniej 300 podpisów (to wcale nie jest takie proste), by nasze listy wyborcze zostały zarejestrowane (trzeba mieć 5.000 podpisów w każdym okręgu),

d) albo - jeśli nie jest już „gotowym materiałem” na dobrego kandydata - musi być na tyle zamożny, by zrobić bardzo dobrą kampanię wyborczą (w średniej wielkości okręgu wyborczym oznacza to wydanie na kampanię ok. 20.000 zł),

e) musi albo zgodzić się startować z listy układanej w kolejności alfabetycznej (pomysł p. Browarka z JOW, który neguje dotychczasowe ustalanie kolejności na liście przez jakiegoś lokalnego kacyka partyjnego), albo - zaakceptować liderowanie osoby, która w sposób oczywisty wkłada najwięcej pracy w kampanię w okręgu i równocześnie gwarantuje dobry wynik jako lokomotywa listy (często opłaca się wystawić na pierwszym miejscu na liście wyborczej taką „lokomotywę”),

f) musi podpisać umowę obywatelską, mającą moc prawną (tu zadanie dla naszych prawników), która zagwarantuje, że gdy będzie już posłem, nie pokaże nam gestu Kozakiewicza i będzie głosował za tym, o co nam chodzi i co obiecamy wyborcom w kampanii wyborczej.

7. Nasza kampania wyborcza powinna już się zacząć. Przykładowo załączam plakat o spotkaniach, które organizuję już w swoim okręgu wyborczym, chcąc pozyskać ludzi do współpracy. W każdej gminie w moim okręgu wyborczym będę organizował co najmniej jedno spotkanie. Cała akcja będzie trwała 2 lata. Spotkania takie organizuję każdej niedzieli. Pod wszystkimi kościołami po mszach nasza ekipa rozdaje wszystkim zgromadzonym ulotki informujące o akcji.

8. Proponuję zrezygnować jednak z nazwy PLATFORMA OBURZONYCH (źle się kojarzy) czy też „Federacja Obywatelskich Ruchów – Polska” (za długa) na rzecz np. RUCH OBURZONYCH, RUCH PROTESTU lub ANTYPARTIA.

Czy jestem tylko teoretykiem?

Nie. Pięć razy z rzędu w ciągu ostatnich 20 lat zorganizowałem sam niezależne listy wyborcze (na ograniczonym do jednej gminy terenie) do Rady Miejskiej w 100-tysięcznym Tarnowie (Małopolska), które uzyskiwały wyniki od 8 do 15%. Jako niezależny kandydat do Senatu zająłem trzecie, czyli wtedy pierwsze „niemedalowe” miejsce (do Senatu wchodziło wówczas tylko dwóch kandydatów z okręgu), uzyskując ok. 44 tysiące głosów (zabrakło mi do wejścia do Senatu tylko 3.863 głosy). Tak więc można skonstruować liczące się listy wyborcze, na których znajdą się niezależni (ale popularni w danym regionie) kandydaci. Można uzyskać dobry wynik także jako kandydat bezpartyjny, niezależny.

Jeśli ktoś uważa, iż tego typu taktyka jest racjonalna i może być skuteczna (czytaj: doprowadzić do stworzenia w Sejmie „grupy skutecznego oporu”), proszę o kontakt, bo ja mam już dość teoretyzowania i ustawicznego mówienia o jakimś enigmatycznym organizowaniu się w jakiś enigmatyczny ruch, który będzie wywierał jakiś enigmatyczny nacisk na rządzących, a ci nagle ustąpią i zrobią dobrowolnie to, czego będziemy od nich oczekiwać. To bajka.

Trzeba się organizować w ruch, który wejdzie do Sejmu, chwyci pozostałych za gardło i rozwali ten układ rządzący.

Marek Ciesielczyk

tel. 601 255 849

e-mail: dr.ciesielczyk@gmail.com

Więcej informacji na temat projektu i autora:

www.marekciesielczyk.com

 

O sobie:

studia matematyki i filozofii UJ, doktorat z politologii na Uniwersytecie w Monachium, pracownik naukowy Instytutu Studiów Sowietologicznych w Bonn, Fellow w European University Institute we Florencji, Dyrektor Centrum Polonii w Brniu, obecnie redaktor pisma „Prawdę mówiąc” i portalu www.prawdemowiac.pl , 12 lat niezależny radny Rady Miejskiej w Tarnowie (Wiceprzewodniczący Rady), autor kilku książek i kilkuset artykułów w języku niemieckim, angielskim i polskim

Poniżej zaproszenie i list Pawła Kukiza Federacja Obywatelskich Ruchów - Polska

Drodzy Rodacy!

Partie zamieniły się w oligarchie, dbające tylko o swoje interesy. Przyczyna tego leży w szkodliwej, partyjnej ordynacji wyborczej dającej partyjnym bonzom niesłychane przywileje, a odbierającej nam, zwykłym Polakom – prawa obywatelskie. Do tego doszło finansowanie partii z budżetu państwa – czyli z naszych kieszeni. Na skutek tych wad ustrojowych nie mamy właściwej reprezentacji narodowej dbającej o interesy Polaków i Polski.

Mamy kilku partyjnych wodzów – szefów przedsiębiorstw zwanych „partia” i kupę miernot zasiadających w sejmie, bezmyślnie, na polecenie wodza podnoszących ręce i naciskających guziki. Na skutek tego stanu rzeczy Polska umiera. Nie dość, że partyjna oligarchia zlikwidowała właściwie narodową gospodarkę (czego efektem jest milionowa emigracja i wielomilionowe bezrobocie) to jeszcze nie jest w stanie skutecznie rządzić państwem. Nie funkcjonuje najważniejszy sektor państwa jakim jest wymiar sprawiedliwości. Sądy i prokuratura krzywdzą setki tysięcy uczciwych obywateli, a osłaniają przestępców. Konieczna jest gruntowna reforma sądownictwa polegająca na likwidacji przywilejów i wprowadzeniu kontroli obywatelskie,j a to wymaga zmiany Konstytucji. Jednak oligarchie partyjne same korzystające z licznych przywilejów nie są tym zainteresowane.

Podobnie jak nie są zainteresowane wprowadzeniem uczciwego i prostego systemu podatkowego. My zwykli obywatele, Polacy, którzy nie wybierają się na emigrację, nie możemy pozwolić na dalsze trwanie tego systemu. Nie możemy pozwolić na dalsze trwanie władzy partyjnych oligarchii. Żeby się im przeciwstawić, żeby doprowadzić do koniecznej zmiany ordynacji wyborczej, zmian w sądownictwie, koniecznej zmiany Konstytucji musimy być razem.

Musimy się zorganizować! Nie w partię, ale w swobodny, wielonurtowy, otwarty Ruch Obywatelski. Taki, który będzie stanowił przeciwwagę dla partyjnych oligarchii. Cele tego ruchu będą proste: zmiana ordynacji wyborczej i wprowadzenie wyboru posłów w Jednomandatowych Okręgach Wyborczych, zmiany w sądownictwie – przywrócenie kardynalnej zasady nadzoru Narodu nad działalnością władzy sądowniczej, zagwarantowanie praw obywatelom wobec Urzędów Skarbowych i ZUS.

Zapraszam wiec Państwa, wszystkich którzy podzielają przekonanie o konieczności gruntownych zmian, na spotkanie

w Warszawie, w dniu 29 września br. (niedziela) na godz. 11.00 do Sali NOT przy ul. Czackiego 3/5.

Omówimy na tym spotkaniu sposób w jaki się mamy zorganizować. Proszę o zgłaszanie się tych z Państwa, którzy wezmą udział w spotkaniu do Janusza Sanockiego, który koordynuje działania organizacyjne na adres mailowy:

jan_es@interia.pl lub telefonicznie tel. 602-397-455

Liczę na Państwa przybycie i na to, że działając jako wolni obywatele, tak jak nasi szlachetni przodkowie, wspólnymi siłami zmienimy Polskę. Póki (jeszcze) nie zginęła…

Paweł Kukiz

Zmieleni.pl

Platforma Oburzonych

6.5
Średnio: 6.5 (4 głosy)

Platforma oburzonych

Szanowny Autorze

Przeczytałem Panski artykuł i życiorys. Muszę przyznać że życiorys robi wrażenie. Tym bardziej się dziwię że wstąpił Pan do organizacji tworzonej przez Pana Kukiza i z nim razem chce Pan budować lepszą Polskę. Pan Kukiz ani nie jest wiarygodny, ani nie zasługuje na zaufanie. Cała jego dotychczsowa postawa nasuwa przypuszczenie że wszystko co robi ma drugie dno i nie ma to nic wspólnego z dobrem ogólnym. Jego "uczulenie " na J.Kaczyńskiego i poglądy prezentowane na głśnym "śniadaniu" z Tuskiem pozwalają na konstatację jak wyżej. Jednomandatowe okręgi wyborcze nie są remedium na całe zło, a nawoływanie do stworzenia jakiegoś bliżej nie określonego Ruch Obywatelskiego jest wręcz śmieszne i nasuwa podejrzenie że pod przykrywką populistycznych hasełek ktoś chce tu wypromować się sam. Czy jest jeszcze trzecie dno, mające na celu osłabienie PiS-u, okaże się niebawem.
Mając to wszystko na uwadze zachęcam do szukania popleczników w innych gremiach niż następna Platforma.

Pozdrawiam
blogier bez przynależności i ambicji politycznych
Paweł Raczkowski

portret użytkownika Bibrus

Panie Marku,

z wieloma argumentami przedstawionymi we wpisie można się zgodzić lub nie,jednak mogę Panu zaręczyć,że na 90 osób,które jakimś cudem weszłyby do Sejmu, 88 z nich bardzo szybko zapomniałoby o szczytnych ideałach pogrążając się w tak zwanym zakulisowym życiu parlamentarnym,lobbing,kredyty,interesy,znajomości itd.Pozdrawiam.

najpierw program

zly pomysl ze startem w wyborach.trzeba poprzec taka sile polityczna ktora zrealizuje pomysly oburzonych.ktorych to pomyslow jest na dzis dwa,trzy. Oburzeni maja wchodzic do parlamentu bez zdania i pogladu w tysiacu innych kwestii?bo maja panaceum na wszystko,tzn.na co?Najpierw trzeba pytac wyborcow i budowac program.ten kraj nie potrzebuje jeszcze jednej ekipy madrali ktorych nie interesuje co boli obywateli,ktorzy nie maja zadnej konkretnej wizji poza kilkoma pomyslami.

jeszcze

tekst ocenilem wysoko bo rzeczowy choc zupelnie sie nie zgadzam .widze ze wciaz oceny sa raczej wyrazem sympatii co mi sie nie podoba.

www.marekciesielczyk.com Zgod

www.marekciesielczyk.com

Zgoda, co do ryzyka zdrady przez tych, którzy by weszli do Sejmu. Jednak pojawia się tu pewien pomysł. Modyfikacja tego, co zrobił swego czasu Lepper. Nie weksle lojalności (które okazały się niezgodne z prawem), lecz umowa cywilno - prawna z wyborcami. Kandydat podpisuje umowę, której skutkiem będzie wysoka kara (np. pół miliona złotych). Będzie musiał ją wpłacić np. na konto domu dziecka, jeśli nie będzie głosował w Sejmie za tym, co obiecał wyborcom.

Co do programu Oburzonych, to nie jest tak, ze go nie ma. Jest krótki i dobrze.

1. Zmiana ordynacji na większościową, co nas uchroni przed posłami typu Beger czy Błochowiak

2. Zmiana systemu prawnego i odpowiedzialności sędziów i prokuratorów. Wybór prezesów i prokuratorów , jak w USA etc.

3. Ograniczenie biurokracji do minimum i zwiększenie minimalnych rent, emerytur, wynagrodzenia.

4. Dbałość o interes narodowy

I to wystarczy. Przez 20 lat żadna partia niczego nie zrealizowała ze swego programu, więc można sobie darować 500-stronicowe obietnice.