Jawność rozpraw w sądach rasy panów (Herrenvolk)

portret użytkownika Mariusz Cysewski
Kraj

26 września b.r. w Sądzie Okręgowym w Gliwicach - przewodniczył sędzia Andrzej Kieć - odbyła się rozprawa w procesie jaki Mariusz Cysewski wytoczył dwójce dziennikarzy „Przekroju” (Artur Rumianek, Mariusz Nowik) - za publiczne znieważenie narodu polskiego. Panowie ci w 2010 r. oznajmili, że niemieckie zbrodnie wojenne w okupowanej Polsce popełnili Polacy („sami sobie zgotowaliśmy ten los”). Zob. więcej tutaj: http://naszeblogi.pl/41094-kto-przeprasza-za-jed...

Sąd Okręgowy w Gliwicach to jedna z instytucji utworzonych przez państwa rozbiorowe i działa w ich interesie; w tym również w zakresie wsparcia działań propagandowych zmierzających do wynarodowienia Polski. Stąd od początku procesu (w 2010 r.) ów „sąd” okupanta opierał się próbom jawnego rozpoznania sprawy (jak i wszelkich innych spraw przeciw Trzeciej Rzeszy Pospolitej). Do rozpoznania sprawy wyznaczono Andrzeja Kiecia, znanego z udokumentowanej osobistej wrogości wobec M. Cysewskiego. A. Kieć również i tym razem odmówił zgody na przeprowadzenie rozprawy w sposób jawny - przyznając, że nie ma podstawy prawnej dla takiego kroku - i oznajmił, że zamierza ignorować przedstawione mu przez M. Cysewskiego na piśmie (zob. film) stanowisko Ministerstwa Niesprawiedliwości Rzeszy w sprawie jawności rozpraw cywilnych (zob. http://orka2.sejm.gov.pl/IZ6.nsf/main/383CAD80 ) Wobec czego M. Cysewski złożył kolejny wniosek o odsunięcie go od tej sprawy. A. Kieć zapomniał o potrzebie uzasadnienia takiego wniosku i zreflektował się dopiero na prośbę M. Cysewskiego. Wniosek rzekomo przekazano do rozpatrzenia innym sędziom, miedzy innymi Katarzynie Sznajder, której również, tak jak A. Kiecia, dotyczy problem przestępczego łamania prawa do jawnej rozprawy (zob. http://naszeblogi.pl/39939-o-boskosc-rasy-panow-... oraz http://naszeblogi.pl/40674-sady-o-boskosc-rasy-p... ). Sędziowie ci tak czy owak nie mogliby zapoznać się z uzasadnieniem wniosku o odsunięcie sędziego A. Kiecia - wniosek nie był bowiem protokołowany, a nagrywany, a jego „rozpoznanie” zajęło łącznie 14 minut (od 14.21 do 14.35). Katarzyny Sznajder nie było już o tej godzinie w budynku sądu, dlatego w rzeczywistości to najprawdopodobniej właśnie sędzia Andrzej Kieć „rozpatrzył” wniosek o odsunięcie samego siebie - z naruszeniem zasady nemo iudex in causa sua (nikt nie jest sędzią w własnej sprawie).

Kontakt: tel. 511 060 559
ppraworzadnosc@gmail.com
https://sites.google.com/site/wolnyczyn
http://www.youtube.com/user/WolnyCzyn
http://mariuszcysewski.blogspot.com

3.25
Średnio: 3.3 (4 głosy)