Co robić?

Idee

Został podniesiony problem, a właściwie cała ich grupa, która nurtuje jak widać jeszcze kilka osób poza mną, od dawna. Łamanie sobie nad nimi głowy, doprowadziło mnie do kilku wniosków, a te z kolei, do uknucia pewnego planu.

Kiedy używam takich słów jak "należy" lub "musi", nie robię tego z powodu jakiejś formy zarozumiałości, ale dlatego, że jest to sposób prowadzenia mojego dialogu wewnętrznego, i odnosi się do tego co JA mam zrobić. Polemika, konstruktywna krytyka, jest jak najbardziej wskazana i znakomicie mi się przysłuży. I oby nie tylko mnie.

Wnioski:
Cokolwiek zrobimy dotychczasowymi metodami, jest skazane na porażkę.
Dzielenie narodu, rozbijanie prawicy, przejmowanie opozycji, gnuśność społeczeństwa, to tylko wycinki innego problemu.
Nasze zwycięstwo jest nie tylko możliwe, ale w przypadku podjęcia logicznych i konsekwentnych działań, nieuniknione.
Przyczynę wszystkich problemów, można na początek, sprowadzić do czterech znanych punktów:

  1. Informacja
  2. Formacja
  3. Organizacja
  4. Akcja

Ad 1. Wbrew dość powszechnej opinii, nie wykonaliśmy nawet 5% (szacunek "wyssany z palca") postulatu informowania społeczeństwa. To co robimy to tylko czcza gadanina i narzekanie we własnym gronie.

Ad 2. Sami jesteśmy niedoinformowani/niedouczeni. Brakuje nam przez to jasno określonych celów i sposobów działania. Nie zdajemy sobie sprawy z zagrożeń i słabych punktów naszych posunięć. Z tego wynika brak motywacji i/lub nieskuteczność.

Ad 3. Organizowanie się w partie, ruchy, stowarzyszenia przed dokładnym wyznaczeniem celu, jest jedną z głównych przyczyn klęsk. Najpierw musi być cel i metody jego osiągania. Potem grupa ludzi, która będzie działać na jego rzecz, na końcu określenie najwłaściwszej formy organizacyjnej. Dobrym pomysłem może być określenie formy organizacyjnej jeszcze przed zebraniem się grupy ludzi.

Ad 4. Akcję można podzielić na dwa kierunki:
Budowanie organizacji.
Bezpośrednie działania na rzecz realizacji celów.

W obu przypadkach, kluczem do powodzenia jest systematyczność i konsekwencja, a nie wielkość wysiłku. Nawoływanie do chaotycznych ruchów prowadzących do rozlewu krwi, kiedy nie uroniło się nawet kropli potu, jest delikatnie mówiąc, lekkomyślne.

Jak wypełnić wszystkie cztery punkty?

Informacja - należy odpowiedzieć na pytania:

  • Jaki jest cel informacji? (efekt)
  • Co jest przedmiotem informacji?
  • Kto ma być adresatem informacji?
  • Kiedy cel zostanie uznany za osiągnięty?

Formacja - należy odpowiedzieć na pytania:

1. Co chcemy osiągnąć?

  • Jaki jest najbardziej ogólny cel?
  • Jakie pośrednie cele można wyznaczyć na drodze do głównego?
  • Czy pośrednie cele, nie są w konflikcie pomiędzy sobą?

2. Jak do tego doprowadzić?

  • Jakimi metodami zamierzamy się posłużyć?
  • Jakie będą pozytywne skutki naszych zamierzeń?
  • Jakie będą negatywne skutki naszych zamierzeń?

3. Jakie mamy środki do dyspozycji?

Tutaj, najskuteczniejszą metodą, może się okazać "burza mózgów". Kto tego spróbuje, będzie zaskoczony wynikiem. Okaże się bowiem, że wcale nie jesteśmy tak bardzo bezbronni, jak nam się wydawało. Wręcz przeciwnie. Wiele osób może stwierdzić, że choć nie mamy mediów, to i tak mamy przewagę.

4. Jakie istnieją zagrożenia, na każdym, nawet najdrobniejszym etapie?

  • Jakie są rodzaje zagrożeń? Włącznie z tymi nieprawdopodobnymi?
  • Jak zapobiec poszczególnym czarnym scenariuszom?

5. Czego nam brakuje?

  • Jakich środków brakuje?
  • Jakich cech brakuje?
  • W jaki sposób braki można wyeliminować?

Organizacja - odpowiedzieć na pytania:

  • Jak powinna być struktura organizacji, aby zapewnić najskuteczniejszą realizację celów?
  • Jakie są wady, zalety i zagrożenia dla hipotetycznych struktur.

Szczególną troskę należy przyłożyć do zapewnienia struktury odpornej na infiltrację.

Czy formalne organizowanie się jest na tym etapie wskazane?

  • Jakie wynikają z tego pozytywy?
  • Jakie wynikają z tego negatywy?
  • Czy jest możliwe skuteczne działanie bez formalnej organizacji?

Akcja - działać zabiegając o:

  • Maksymalne bezpieczeństwo
  • Minimalizację zasobów: osobowych, finansowych, emocjonalnych.
  • Maksymalną precyzję i skuteczność.
  • Minimalizację wysiłku.

Często zdarza się, że zbyt intensywne działania prowadzą do zmniejszenia skuteczności.

  • Systematyczność i długotrwałość.

Chociaż mam odpowiedzi na chyba wszystkie pytania, które tu zadałem, to moim celem nie jest wciskanie komukolwiek gotowych rozwiązań. Celem jest zapoczątkowanie procesu myślenia takimi kategoriami. Zauważ czytelniku, że nie napisałem "tymi" ale "takimi". Cel tego "dzieła" uznam za osiągnięty, jeśli zobaczę choć jeden artykuł, który wyda mi się nim inspirowany. Proszę też o wyrozumiałość. Nie byłem jeszcze przygotowany do napisania tego czegoś. Możliwe, że nigdy nie uznałbym tej gotowości za wystarczającą. Chcę jednak wierzyć, że nie jestem sam, więc liczę na waszą wiedzę, pomysłowość, i inne talenty w rozwijaniu tej koncepcji.

10
Średnio: 10 (5 votes)

Re: Co robić?

Bardzo precyzyjne przemyślenia,które mogą a nawet musza doprowadzić do zakładanego celu.Zeby wszystko to wprowadzić w życie potrzebny jest jakis przysłowiowy kopniak,który spowoduje wybudzenie ze stanu gnuśności i stagnacji.Inaczej nie możemy nawet zakładac że cokolwiek z założeń miało by rację bytu i początek budowania struktur.Jedyną możliwość daje nam w obecnej sytuacji internet mimo że jest w jakiś tam sposób cenzurowany/kontrolowany/to mimo wszystko jest to mozliwe na początek a pózniej w zalezności od dynamiki zainteresowania mozma wypracować system komunikacji jak i spotkań.

@Weteran Polski

Witam :)

Poruszył Pan tyle wątków, że muszę się odnieść tylko skrótowo.
Ten "kopniak", o którym Pan pisze widzę tak, że jeśli będę jedyną osobą, która zacznie działać wedle powyższych kryteriów, to może mi braknąć życia, aby nadać sprawie charakter kuli śnieżnej. Jeśli będzie nas kilkoro, skutek będzie o wiele, wiele większy niż suma naszych wysiłków. Jest na to jakieś fachowe określenie, ale go zapomniałem. :)

Internet to wspaniałe narzędzie komunikacji, ale nie powinien być przeceniany. Niechaj służy do tego, w czym jest najlepszy. Znaczących rzeczy można dokonać tylko w realu. Tam też będę skupiał wszystkie działania.

Od jakiegoś czasu poświęcam się tworzeniu witryny internetowej, gdzie żadna cenzura, czy inne niedogodności nie będą mnie krępować. Jedynym problemem jest fakt, że nie posiadam żadnych, ale to żadnych kwalifikacji do ani jednej czynności, które muszę podejmować. Proszę mi wierzyć, to spore utrudnienie. :)

Jednak internet nie jest jedynym dostępnym nam medium. Kiedyś urządziłem sobie "burzę jednego mózgu" i byłem kompletnie zaskoczony, wręcz ogromem możliwości. Niestety plik w którym to spisałem, gdzieś się podziewa. Jeśli go nie znajdę, to będę musiał urządzić kolejną burzę. Nie wyobrażam sobie nawet, co byśmy odkryli, urządzając burzę z udziałem tysiąca mózgów.

Pozdrawiam :)

@Osoba od dziewiątki

proszona jest o kontakt, celem ujawnienia swojej opinii. :)
Jaki efekt edukacyjny ma taka ocena, jeśli nie wiem za co? Mam wprawdzie swoje domysły, ale może chodzi o coś innego?

Po edycji:
Dziękuję "Osobie" za zmianę decyzji i za niedostrzeganie mankamentów. :)

jedyny pomysł, to odbić Polskę z obcych rąk

Wyczuwam dobre intencje autora, jednak sam tekst jest w moim przekonaniu przeintelektualizowany - przepraszam za tego dziwoląga słownego. Ja potraktowałbym ten sam problem w sposób który kiedyś nazwano: przekuwamy kosy na sztorc. Można wymyślać rozmaite warianty bitew przy udziale ołowianych żołnierzyków, ale to dobre dla sztabowych emerytów. Polska albo odbierze władze szkodnikom, albo będzie skazana na traktowanie jej jako rezerwuar siły roboczej i rynek zbytu dla gorszej jakości towarów. Aby nie być posądzonym jedynie o krytykanctwo, przedstawiam mój punkt widzenia. Wygrane wybory (samodzielna władza), nacjonalizacja majątków gangsterów, bangsterów i zwykłych złodziei, gruntowna reforma sądownictwa, powrót decyzyjności do Warszawy. Brak takich rozwiązań spowoduje, że nawet 123 lata nam nie wystarczą aby Polska znowu była Polską.

@Dominik

Muszę przyznać, że czuję się nieco zawiedziony Pańską postawą. No, ale to i tak lepsze od kompletnego braku zainteresowania. Do rzeczy.

Pyta Pan, kto nam zagwarantuje, że znów władzy nie przejmą agenci, a teraz wzywa do wyborów w ciemno. Bez określenia kryteriów dla wyboru programu. Bez żadnego planu ani nawet kierunku ataku, nawołuje Pan do stawiania kos na sztorc. Panie Dominiku. Kosynierzy, wiedzieli bardzo dokładnie przeciwko komu mają te kosy stawiać, i pod czyje rozkazy idą. Mieli zatem ten sztab, do którego tak pogardliwie się Pan odnosi. Jeśli grywa Pan w szachy, to niech spróbuje sobie wyobrazić partię, w której bezcelowo poświęca piony i przestawia figury zależnie od kaprysu, zamiast w sposób zgodny z obraną strategią. Proszę znaleźć kampanię bez sztabowców. Owszem, znajdzie je Pan. Zawsze po stronie przegranych.

Ale dobrze, odbierzmy władzę. Komu ją potem oddamy? Panu, czy mnie, a może jakiemuś trollowi? Jeśli tego teraz nie ustalimy to potem weźmiemy się za łby. Nawet jeśli ktoś naiwnie wierzy, że może być inaczej, to ja i tak nie wezmę udziału w kampanii, która być może służy celom tego trolla a nie naszym. Co to znaczy odebrać władzę banksterom, szkodnikom? Załóżmy, że pozbawimy ich jakimś cudem wpływu na wszystko. Czy już będzie dobrze? Jaki system mamy ustanowić? Jakie prawo? Jeśli nie wiemy tego teraz, to kiedy się dowiemy? Czy znów po wyborach obudzimy się z ręką w nocniku?

Czy działając tak chaotycznie, mamy choć cień szansy w walce z wrogiem doskonale wyszkolonym, zorganizowanym, potężnym, bez skrupułów? Walka Dawida z Goliatem, nie obrazuje w najmniejszym stopniu dysproporcji sił, w obliczu jakiej my stoimy. Proszę pamiętać, że tamtą zakończył zwycięstwem, niebywale precyzyjny strzał. Nie chaotyczne, desperackie ruchy.

Tak czy inaczej dziękuję, że dał mi Pan możliwość napisania tych rzeczy.

Pozdrawiam :)

Precyzyjny strzał

chyba raczej nie zaradzi całemu złu, ale podkopywanie tego gmachu od dołu, tak długo, aż runie.

Podobno wystarczy tylko 12% społeczeństwa do przeprowadzenia radykalnych zmian, ale jeszcze nawet tego nie osiągneliśmy, ani w Polsce, ani w skali światowej.
A więc, celem informacji jest osiągnięcie tego pułapu, a adresatem informacji powinno być najbliższe otoczenie w realnym życiu: praca, szkoła, kościół, sąsiedzi, krewni i znajomi. Informowanie w małych dozach, szczególnie tych, którzy widzą, że coś jest nie tak, ale nie za bardzo wiedzą co. Z mojego doświadczenia wynika, że zajadłe lemingi należy sobie darować i nie tracić na nie czasu. Są ludzie, którzy po prostu chcą żyć w wyimaginowanym świecie, jaki się nam przedstawia za prawdziwy.
Po przyswojeniu sporej dozy informacji, następuje trudny okres dla nowicjusza, który musi pożegnać się ze starym obrazem świata i może doznać szoku, do jakiego stopnia był, przez całe życie, oszukiwany. Dlatego też zawsze trzeba podkreślać fakt, że mamy przewagę moralną i liczebną.
Kiedy cel będzie osiągnięty? Nigdy? Zawsze przecież można dowiedzieć się czegoś nowego...

To chyba tyle na temat pierwszego punktu.:)

  Ojczyznę wolną racz nam wrócić, Panie!

@Lotna

Już miałem uznać wpis za kompletną porażkę. Wprawdzie liczba odsłon, jak na tego typu tekst, jest dobra, może nawet bardzo dobra, ale to nic nie znaczy, dopóki nie widzę takich osób jak Ty, i komentarzy jak Twój. Wczoraj miałem już, w przypływie frustracji i zniechęcenia, pieprznąć to wszystko w diabły. Sprawiłaś, że jednak będę starał się nie poddawać.

To co napisałaś, to są właściwie moje odpowiedzi. Najbardziej dodaje mi ducha fakt, że nie są moje. :) Nie wiedziałem tylko o tych 12%, dziękuję. Uważam, że koniecznie powinnaś zrobić z tego artykuł. Zresztą, mój też powstał z komentarza. Jeśli przyjrzysz się swoim wnioskom, to zauważysz, jak silny wpływ mają na pozostałe punkty. Jak wiele spraw zostaje rozwiązanych, już tylko przez wyartykułowanie tych kilku zdań.

Cały mój wpis mógłbym streścić do odpowiedzi na pytania:

Co robić?
Dlaczego właśnie to?
Jak to robić?
Dlaczego właśnie tak?

Może taką formę, łatwiej zaakceptuje Pan Dominik?

W tej chwili, wszystkich uważających się za patriotów, postrzegam jako, nie tyle robiących coś, ale gadających coś bez celu, ładu i świadomości efektów lub ich braku. Niestety, ten stan rzeczy, też będzie miał konsekwencje. Tak mało ludzi chce to zrozumieć. To przykre, ale "wyimaginowanym" świecie, żyją niestety nie tylko lemingi, również ogromna większość z nas.

Skoro podchwyciłaś temat, to zauważ, że informacja także jest dwutorowa. Jeden tor jest informacją skierowaną na zewnątrz, czyli propaganda. Drugi tor, jest tym co później występuje jako formacja. Ten drugi powinien być pierwszy, i być skierowany do nas samych. Musimy się edukować, ale uwaga! Mając na względzie cel! Potrzebę określenia adresata informacji, rozumiem jako konieczność dokładnego określenia, jaka informacja, jak podana, musi trafić do danej grupy osób. Chodzi mi o to, że dla przykładu: Hedonista, nie przejmie się argumentem o moralności, ale trafisz do niego przez jego portfel. Dzieciak, może nie przejąć się portfelem, ale szlag go trafi, kiedy zrozumie, jak odbiera mu się wolność. Można tak zawężać aż do pojedynczych osób. Jako hipotezę roboczą, mógłbym przyjąć, że cel informacyjny będzie osiągnięty, kiedy wystąpi efekt kuli śnieżnej, na obu torach informacji.

PS

Nie sposób Cię przecenić. Muszę jeszcze przebudować szufladki, choć zaczyna mi brakować naklejek. :)