Trzy Berety

Idee

Jedno jest pewne. W łeb nigdy nie zmarznę.
Od najmłodszych lat - choć wtedy jeszcze niewiele rozumiejąc - zawsze czułem się wobec władzy jak partyzant. Tak stałem się "zaplutym karłem reakcji" - amerykańskim dywersantem. To był mój pierwszy beret. Beret koloru zielonego. Mam go i używam do dzisiaj.

Nadeszły wielkie zmiany w Polsce. Wolność słowa, demokracja, tolerancja. Wtedy to, dostałem od władzy beret moherowy. To dobry beret. Cieplutki, miły w dotyku. Czasem trochę przyciasny, a czasem się zsuwa, ale nie narzekam. Nawet kiedy go nie noszę, pilnuję aby go nie zgubić. Używam go głównie na imprezach masowych, aby nie oberwać od swoich. Nawet kiedy to się zdarza, beret dobrze tłumi ciosy.

Wreszcie beret najnowszy. Całkiem inny niż poprzednie. Tamte dostałem od władzy, ten zakładają mi ci, po których stronie jestem. To są często te same osoby, które leją mnie w moher. Tak, to beret czerwony, czyli desant. Dostałem go tutaj. To jedyny beret, który sprawia mi przykrość.

Wprawdzie nikt mi niczego bezpośrednio nie zarzucał, ale po ostatnich nagonkach na "jazgdyni" coraz bardziej czuję się tutaj jak intruz. Ileż razy zabierałem się do poruszenia ważnych - moim zdaniem - tematów? Nie zliczę. Czemuż więc nie piszę? Bo nie jestem artystą, który tworzy ku uciesze gawiedzi, a zwykłym człowiekiem poszukującym wymiany poglądów. Czyż nie temu mają służyć "Niepoprawni"? A czy służą? Spójrzmy na dowolny artykuł i komentarze. Znajdziemy tam zazwyczaj jakieś grzecznościowe odpowiedzi, całe mnóstwo zaczepek, impertynencji by nie rzec prowokacji, i tylko z rzadka - jeśli autor miał szczęście - merytoryczne komentarze utrzymane w życzliwym tonie. Jakie tego przyczyny? Dlaczego kultura komentowania praktycznie nie istnieje? A może należy zadać inne pytanie. Dlaczego czytelnicy prawie wcale nie komentują? Czy wystarczy odpowiedzieć, że takie proporcje to standard? Tak czy inaczej, jeśli "Niepoprawni" chcą utrzymać standard "Onetu" czy innych standardowych serwisów, to może powinni przyjąć nazwę "Standardowi"?

Uprzedzając pytanie w rodzaju "Co w takim razie proponujesz?". W pierwszym odruchu powiem, że nie mnie "przestawiać meble". W drugim odruchu zaś odpowiem pośrednio. Tym co spowodowało moje zauroczenie "Niepoprawnymi" był wysoki - w porównaniu z innymi stronami - poziom kultury wypowiedzi. Nawet biorąc pod uwagę przygody ostatnich dni. Zawsze sądziłem, że jest to zasługa moderacji na wysokim poziomie. Jakże jestem rozczarowany dowiadując się, że przyczyna leży gdzieś indziej. Nie wiem gdzie ale nie tu, skoro moderacja zajmuje się tylko wyłapywaniem wulgaryzmów i rażących naruszeń. Nie jestem znawcą ale wiem, że taką robotę może wykonać nawet skrypt. Rozumiem, że prosty skrypt sobie nie poradzi z niuansami językowymi i "geniuszem" prowokatorów. Dlatego potrzebna jest tutaj praca ludzka. Ale nie praca zamiast durnego programu, tylko w charakterze eksperta i prawdziwego sędziego. Może nawet bezwzględnego i omylnego ale uczciwego i dobrze rozumiejącego pojęcie "erystyka".

Podsumowując - ludzkimi zachowaniami rządzą głównie emocje. Określone emocje powstają w określonej atmosferze. Atmosferę tworzą uczestnicy, a reguluje moderacja i administracja. Jak tworzyć atmosferę? Przez dobór uczestników - tego nie da się uniknąć i piszę to będąc świadom, że mogę paść ofiarą własnych poglądów. Naiwnością jest sądzić, że tolerując zasmradzanie atmosfery, będziemy mieć czyste powietrze. Jak dobierać uczestników? Zgodnie z celami jakie ma spełniać dyskusja. Jakie obrać cele? Tu już posunąłbym się za daleko. Mogę co najwyżej oczyścić atmosferę z siebie, jeśli cele okazują się być rozbieżne z moimi. :)

7.3
Średnio: 7.3 (20 votes)

@hej

..bardzo dobry, wyważony post..wystarczy jak administracja wyłapie wulgaryzmy, a przekomarzania zawsze będą ..tego nie da się uniknąć... ktoś kogoś może nielubić...sa takie czynniki czysto ludzkie, tego nie da się uniknąć..każdy człowiek ma wolność w swoich wypowiedziach..jeśli jest w błędzie to swojej racji nie obroni..właśnie temu służy dyskusja pod postami... dla mnie czasem bardziej ciekawe jest jak ocenią post blogera komentatorzy...pozdrawiam niepoprawnie

Dięki :)

To mój debiut tutaj, ale jeszcze nie wiem czy zmogę się na więcej.

O jakim znów desancie piszesz ?

Astra

Agresja jest czasem obroną, tak myślę.
Ktoś się z nami nie zgadza.. pare ostrych słów .. zamiast pozostać przy swoich zdaniach i poglądach.

Re: O jakim znów desancie piszesz ?

Muszę odpowiedzieć drugi raz, bo odpowiedziałem na dubla.
Takie określenie przylepiło się do nas "desantowców" z NE.
Owszem, agresja bywa odruchem obronnym. Dlatego potrzebna jest moim zdaniem dobra moderacja. Żeby wykryć i wyeliminować przyczynę a nie skutek. Wiem, że to może być trudne, ale jeśli chcemy mieć dobrą atmosferę, sprzyjającą dyskusji i wymianie poglądów, to cóż można innego zrobić?

@ * Zapluty Karzeł*...

Welcome soldier from the green berets !
- Witaj na ORP. "Niepoprawni".
Twój debiut jest prosty i szczery.
Miło,że jesteś Ziomalem *Trybeusa*.
Życzę Dobrego Czasu, na tym Portalu.
ps.
...kiedy wrócą czasy Zielonych Beretów, podobnych do tych,
których stworzył, pewien Zacny Generał, Polskiego Wojska ?
~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Bless`em all, bless`em all,
The parachute packers and all,
Bless all the sergeants and their paratroopers,
Bless all the packers and their state chutes...
pozdrawiam

Witaj!

I dziękuję za ciepłe przyjęcie :)
Pozdrawiam :)

portret użytkownika ossala

Może Cię zdziwię, ale właśnie oceniałm ten post na 10.

Napisałam celowo "ten post", bo zwykle zaczynam od tekstu. Oczywiście, że jak się kogoś dużo czyta, to można natychmiast po stylu zgadnąć, kto jest autorem. Podobnie z poglądami... Też są rozpoznawalne.
Jednak na pierwszym miejscu winien być tekst. I Twój się broni sam. Bez nicka i bez informacji (tłumaczenia się?) z czego jesteś zrzutem - chyba tak to nazwałeś.
Dopiero kiedy ktoś się czepia, prowokuje, ślizga się w dyskusji (to znaczy ty pytasz: to jaka jest w końcu Twoja ulubiona liczba? - i pada odpowiedź "kolor zielony", to się przyglądam "kto?".
A już najrzadziej i najmniej mnie obchodzi skąd przyszedł i co zdziałał. Taki np. coryllus. On sam o sobie sądzi, że jest nawet z innej galaktyki (blogerskiej), a mnie niczym nie ujmuje.
jazgdyni, podobnie jak tańczący z widłami sobie nagrabili. Żeby daleko nie szukać, wejdź, proszę, na notkę Seaman'a "Pies Pawłowa, pies Ławrowa" i powiedz uczciwie, czy komentarze TzW nie są zaczepkami.
Ja to widzę tak: bloger (Seaman) pisze notkę, w której wygłasza swój pogląd. Komentujący się z nim zgadzają, czemu dają wyraz, lub nie zgadzają - przedstawiając swój (inny) pogląd.
TzW przepytuje, poucza, nęka, zadaje pytania, ponawia je, nie rozumie (lub rozumie, ale celowo prowokuje), że Autor NIE CHCE z nim polemizować, więc w końcu TzW zarzuca mu brak inteligencji.
Więc zanim kolejny raz zaczniesz uogólniać niektóre zjawiska, proszę serdecznie, prześledź tę wymianę zdań, prześledź tę wymianę zdań, o której wspominam (warto, bo to klasyka zaczepki) i weź pod uwagę fakt, że na swoją opinię każdy pracuje sobie sam.

P.S. Czy naprawdę nie widzisz różnicy klas pomiędzy tym postem a takim np. PROWOKATOREM jazgdyni? Nie wierzę.

Nie, wcale mnie to nie dziwi.

Nie dlatego, żebym tekst uważał za dobry, bo to dosyć subiektywne, ale tak właśnie wyobrażam sobie dyskusję. Na pewnym poziomie różnica poglądów, nie wpływa na moją ocenę wartości argumentacji przeciwnika. Niechby to był i jakiś liberał, jeśli podejmuje uczciwą i racjonalną polemikę - muszę go dobrze ocenić.

"Dopiero kiedy ktoś się czepia, prowokuje, ślizga się w dyskusji..."
Tak, to jest sedno tego o czym pisałem. Na tym etapie znajomości poszczególnych osób, bardzo chciałbym uniknąć osądzania kogokolwiek. Skoro jednak zostałem wywołany do odpowiedzi, to postaram się to zrobić tak uczciwie jak tylko potrafię.

Przeczytałem polecony wątek i teraz widzę te Twoje słowa:

"TzW przepytuje, poucza, nęka, zadaje pytania, ponawia je, nie rozumie..."

Zadawanie pytań to jak najbardziej normalna część dyskusji. Wręcz pożądana. Pouczania, nękania jakoś nie dostrzegam, ale nawet gdyby przyjąć, że są, autor może dyskusję uciąć w niedwuznaczny sposób i nie byłoby w tym nic złego. Niestety, zamiast zamknąć sprawę w ten sposób, stosuje wybieg erystyczny, być może nieświadomie. Tutaj powinien wkroczyć moderator i udzielić ostrzeżenia/informacji czy czego tam innego. Bez moderatora, i to dobrego, dalszy ciąg można łatwo sobie dopisać samemu. Eskalacja emocji, wzajemne pretensje i już nie wiadomo, kto komu, co zrobił.

Szczerze mówiąc, prawie nie znam twórczości "jazgdyni" ale nie zauważyłem dotąd jakichś zaczepek. Gwoli sprawiedliwości muszę też dodać, że nie analizowałem jego komentarzy pod kątem wykrycia erystyki. Cóż, to robota na cały etat i to nie dla jednej osoby.

Nie ma sensu robić zarzutu z mojego uogólniania, kiedy to właśnie ja padam jego ofiarą. Gdy czytam "desant" to wiadomo jakie ma zabarwienie i kogo dotyczy. Jeśli ktoś mnie tak określi, bo się ze mną nie zgadza, to teraz ja będę musiał się tłumaczyć, że nie jestem wielbłądem. Będę na całkowicie przegranej pozycji, bo "desant" będzie w zgodzie z prawdą. To także jest erystyka.

Musiałbym zamknąć oczy, aby nie widzieć co się dzieje. Bywa, że całe grupy rzucają się na jedną osobę imputując niestworzone historie. Jak taka osoba ma się nie wkurzyć i nie bluzgnąć? Wszystko to jest w stanie zdusić w zarodku moderacja.

No dobrze, może na razie wystarczy :)
Pozdrawiam i liczę na ewentualną dalszą dyskusją, ale odpowiem chyba jutro.

portret użytkownika ossala

To może na konkretnym przykładzie. Cytat z owych pytań:

TzW: "Tak. Jarosław wyprzedził o całą długość, tylko co wyprzedził.
Czy pojechał wtrącać się do spraw Ukrainy premier lub prezydent :
1)Słowacji, 2) Rumunii, 3)Białorusi, 4)Węgier, 5) Mołdawii, nie mówiąc już o dalszych sąsiadach lub przedstawicielach EU?
Nie.
Dlaczego ?"

Co do zadawania pytań, oczywiście masz rację, ale chyba mogą i powinny dotyczyć one autora i powodów/podstaw jego opinii.

Nie wiem, bo chyba się nie rozumiemy. Nawet jeśli postawione pytanie w sprawie nieobecności prezydentów czy premierów innych państw jest słuszne, to chyba jednak adresat jest niewłaściwy. Nie sądzisz?

To tak jak Ty byś napisał notkę o pogrzebie Lecha Kaczyńskiego, a ja bym Cię zaczęła nękać pytaniami: no, dlaczego Merkel i Obama nie przyjechali? No, dlaczego?

Przecież każda z Twoich odpowiedzi byłaby, co najwyżej, Twoim domniemaniem.

Odchodząc od tego wątku i kończąc: powiedz szczerze - nie zauważyłbyś, że autor nie chce z Tobą rozmawiać?
Naprawdę?

Więc jak inaczej można nazwać zarzucenie komuś braku inteligencji w związku z jego milczeniem, jeśli nie zaczepką?

Spokojnej nocy.

ossalo

Czy pomyślałaś o tym, że ta zaczepka tańczącego nie jest zaczepką dotyczącą czyjejś osoby, a jedynie
"zaczepką" mającą na celu pobudzić do myślenia i naprowadzić do wyciągnięcia wniosków? Nie sądzę, aby swoimi pytaniami tańczący chciał kogoś zmusić do przeglądania programu zajęć poszczególnych głów państw, aby znaleźć powody, dla których nie pojechali na Ukrainę.

Tak właśnie odbieram jego komentarze. Nie bez kozery nazwał siebie tańczącym z tójzębem, bo z pląsu, a nie z marszu dochodzi do sedna sprawy. Trójząb służył Neptunowi do rozbijania skał i tworzenia źródeł, ale czasem trzeba się dobrze natańczyć. :)

  Ojczyznę wolną racz nam wrócić, Panie!

@Lotna

Ja na przykład, tak właśnie widzę komentarze TzW jak piszesz. Czasem przegina i prosi się o moderację, ale nie dostrzegam złej woli (zazwyczaj).

Kiedy pisałem o grupowych atakach - stał mi przed oczami przykład, kiedy to Ty padłaś jego ofiarą. Tak mnie wkurzył, że się nie odezwałem. Jak nauczyło mnie doświadczenie w takim stanie powinienem trzymać dziób zamknięty. Wybacz, że poniekąd stchórzyłem. :)

@Zapluty Karzeł ...

"Kiedy pisałem o grupowych atakach - stał mi przed oczami przykład, kiedy to Ty padłaś jego ofiarą. Tak mnie wkurzył, że się nie odezwałem. Jak nauczyło mnie doświadczenie w takim stanie powinienem trzymać dziób zamknięty. Wybacz, że poniekąd stchórzyłem. :)"

Oczywiście, jak najbardziej, nie ma sprawy :) Dziękuję za ten komentarz, który potwierdza, że histeryczką nie jestem i nie mam urojeń. :)
Myślę, że Twoja reakcja jest reakcją dość dość powszechną, ale doprawdy rzadkością jest przyznanie się do niej. Sama, nie dalej jak wczoraj, zostałam, delikatnie mówiąc, skrytykowana za przyznanie się do błędu, co niektórzy widzą jako słabość, albo... manipulację. Ja widzę to jako siłę charakteru, którą cenię u innych osób.
Pozdrawiam

  Ojczyznę wolną racz nam wrócić, Panie!

P.S.

Wiem, że jest to na Niepoprawnych zwyczaj dość rozpowszechniony, ale czy faktycznie powinno się roztrząsać wpisy innych blogerów i komentatorów na innym blogu, gdzie dana osoba, czy osoby, nie biorą udziału w dyskusji?

  Ojczyznę wolną racz nam wrócić, Panie!

portret użytkownika ossala

Lotna, od końca. Zwyczajów się trzymam rzadko, zwłaszcza

uprawianych przez innych. Prawdą jest jednak, że ani z jazgdyni ani też z TzW rozmawiać nie zamierzam, nie chcę także wchodzić na ich wpisy, klikać tam i komentować cokolwiek. Uważam, że każdy ma prawo decydować z kim zasiada do kolacji.
Jeśli Twoja ocena sensu pytań TzW ma swoje uzasadnienie (jeśli), to brak jest już eleganckiego wytłumaczenia w uwadze, że autor nie odpowiada a inteligenty człowiek by odpowiedział.
Pozdrawiam

@ Ossala

..widzę, ze już zaszufladkowałaś co poniektórych...tak właśnie tu jest ..nowych się obwąchuje, jeśli nie pasuje to wygania ..a jak się nie da wygnać to uprawia sie stalking..przykład: nawołują co poniektórzy do pokoju a zyzają dziennikiem blagiera..jazgdyni poruszył tematy, których baliście się jak ognia ... niby "zgodny" portal, a też macie darcia kotów..tylko na razie to jeszcze pachnie dulszczyzną, ale prędzej, czy później wybuchnie ...mam doświadczeniei wiem jak to się kiedyś skończy... bo nie siędzę tylko w jednym grajdołku i widzę jak działają portale, a co ważne agentura jest wszędzie i chce rozwalić przepływ wolnego słowa...podrawiam niepoprawnie

ps uwierzysz mi lub nie... znam Jazgdyni dobrze, to miły i dobry człowiek...widzieliśmy się w realu, co ważne...o wielkim potencjale blogerskim, z poczuciem humoru..wizja jazgdyni przedstawiona przez niektóre osobniki na tym portalu jest krzywdząca a wręcz wredna..łażą za jego twórczością po całej sieci i próbują coś sugerować, czego nigdy nie udowodnili, a wręcz się tym ośmieszyli...teraz sobie drwią..to bardziej żałosny widok niż nawalające się dzieci w piaskownicy...zanim kogoś zaszufladkujesz rozeznaj sama, a nie słuchaj tylko li jednej grupki krzykaczy, pomimo, że ich szanujesz...proszę Cię rozeznaj sama, a nie powielaj czyichś insynuacji..pozdr

Trybeus,

może nie o szufladę chodzi?

A tylko o to, z kim chce się siadać do kolacji?

Wybór jest, przymusu nie ma.

Ja jestem akurat za obwąchiwaniem Nowych . I za tym, żeby np. Biłgorajskie Bydlę nie mogło się tu logować.

Dość sensownie pisze o tym Traube.

 

portret użytkownika ossala

Nie, Trybeus. Oni się sami niejako wpisali w styl, którego nie

lubię. Tylko tyle.

Jeśli bowiem ktoś nie odpowiada na moje pytanie, zwłaszcza ponawiane kilka razy, to ja uznaję, że:
a) jest zajęty ważniejszymi dla siebie sprawami niż moje pytania
b) boli go brzuch lub głowa
c) nie chce ze mną polemizować
d) woli rozmawiać z kim innym
e) nie zna odpowiedzi na moje pytanie

Warianty można mnożyć. Warianty przyjazne, że się tak wyrażę.

Nie przyszłoby mi do głowy zarzucać temu komuś braku inteligencji (czytaj głupoty). Nie lubię zaczepek na tym poziomie.

Re: To może na konkretnym...

Uf... To nie jest dobra pora na pisanie. Ciągle coś mi przerywa.

Muszę nieco zrewidować swój pogląd. Masz więcej racji niż wcześniej sądziłem. Generalnego stanowiska jednak nadal nie zmieniam. Co więcej, w tej chwili dokładnie utożsamiam się ze stanowiskiem moderacji, w najnowszym (chyba) wpisie "jazgdyni" - coś o systemie. Cały więc mój wpis staje się mocno przeterminowany.

Też uważam, że roztrząsanie czyjegoś zachowania bez jego udziału, nie jest w porządku. Powiem tylko tyle, że ja osobiście postrzegam przykład, którego użyłaś jako dopuszczalny, czy wręcz naturalny. Mniejsza o to. Rozstrzyganie takich dylematów, to właśnie rola moderacji takiej, jaką sobie wyobrażam.

Poruszyłaś jednak coś, co mi umknęło. Zastanawiam się teraz, czy autor ma prawo do prowokowania i szokowania czytelników czy też nie. Takich uprawnień, na pewno nie przyznałbym komentującemu. Sądzę, że autor do pewnego stopnia nawet musi posługiwać się takimi "sztuczkami". Nie chcę jednak przesądzać sprawy, bo jej nie przemyślałem wystarczająco dobrze.

:}

portret użytkownika ossala

Wiesz, najważniejsze to to, że możemy zachować prawo

do doboru rozmówców. Jest nas tu wielu i nie sposób, choć byśmy nawet chcieli, czytać, rozumieć, komentować wszystko i dyskutować z każdym.
Nie ma obowiązku, wręcz przeciwnie: to jest przecież bardzo ludzkie - do tego się nie odzywam, bo mi się jego styl nie podoba.
Tylko tyle.

@ossala

Tak, oczywiście. Tkwi tu jednak pewien problem. Autor, który chce tylko przemawiać do czytelników, i nie potrafi/nie chce bronić swoich racji, może zostać odebrany jako agent wpływu. Pewnie rozumiesz co chcę powiedzieć, ale i tak doprecyzuję. Dla wielu osób przesłanie będzie to wyglądało ja coś w rodzaju "...ja się tu wymądrzam, a ty masz tylko przyjąć do wiadomości". Wybór jest, ale dosyć ograniczony. Chodzi mi głównie o to, że nic nie obroni autora przed dyskusją. Krótko mówiąc - Blogujesz=dyskutujesz. Jeśli ktoś chce innej formuły to może trzeba to wyraźnie zaznaczać. Przykładowo "Nie dyskutuję z takimitakim". Również nie widziałbym w tym niczego złego. Wolny wybór.

Zapluty Karzeł ...,

nie rozumiem dlaczego czujesz się tu jak intruz. Jeżeli chcesz poruszać, jak wspomniałeś, ważne tematy, to nie obawiaj się, tylko pisz. Jestem zainteresowana Twoimi tekstami, zwłaszcza  mówiącymi o  istotnych kwestiach z zakresu ekonomii. :)

Pozdrawiam z dziesiątką :)

 

O! Widzę, że zostałem prześwietlony :)

Cóż, raczej zaczynam się tak czuć. Chociaż te nasze rozmowy błyskawicznie to redukują. Jeśli taka tendencja się będzie utrzymywać to warto się będzie "móc zmóc". :)
Pozdrawiam.

Zapluty Karle - witaj na NP.PL. I noś ten beret, w którym najlep

iej się czujesz. Ot co !
Bo wszystkim i tak nie dogodzisz.
A poza tym... blogowanie to ani zamiar autora wsadzania czytelników i komentatorów w jego ramy, ani powód by czytelnicy i komentatorzy natychmiast wsadzali autora w swoje. A niestety to się często dzieje i gdy autor nie chce tych ram to mają swoje sposoby by wykręcać mu ręce i wtłaczać go w nie na siłę co różnie się kończy...

Powodzenia Ci życzę.
Pozdrawiam.
contessa

_______________
"Żeby być traktowanym jako duży europejski naród, trzeba chcieć nim być".
Lech Kaczyński
_______________
Jeszcze Polska nie zginęła / Isten aldd meg a Magyart

"Urodziłem się w Polsce" - Złe Psy :
http://www.youtube.com

@contessa

Zawsze chciałem Ci powiedzieć, ze pasjami czytam Twoje "wyzłośliwienia". Nie chciałem tylko wyjść na kogoś, kto próbuje zwracać na siebie uwagę. Mam nadzieję, że tutaj mi wypada.

Pozdrawiam :)

Zapluty Karzeł...

Hihihihihi !

Muszę albo zezem albo w krzywym zwierciadle by nie dać się zwariować. A poza tym to jest forma, która łatwiej trafia do lemingów ale o tym ciiiii !
;);)
Pozdrawiam.
contessa

_______________
"Żeby być traktowanym jako duży europejski naród, trzeba chcieć nim być".
Lech Kaczyński
_______________
Jeszcze Polska nie zginęła / Isten aldd meg a Magyart

"Urodziłem się w Polsce" - Złe Psy :
http://www.youtube.com

O jeden beret za dużo

Zazdroszczę, że tylko jeden, bo aczkolwiek nie zostałam obdarzona beretem desantowca, jednak dostałam ich tyle, że już mi się w szafie nie mieszczą.

Bardzo mądra i dobrze napisana notka, którą się czyta z przyjemnością. Oczywiście 10.

Wydaje mi się, że problem nie leży w samych moderatorach, ale jest bardziej złożony, a główną przyczyną takiego stnanu rzeczy jest, że się tak wyrażę, nieporozumienie na szczycie. Chodzi o niezgodność poglądów Administracji co do ogólnego charakteru portalu, co oczywiście objawia się w sposobie moderacji i rozlewa na użytkowników portalu. Wydaje się, że różne cele przyświecają zarówno różnym osobom z Administracji, jak i blogerom i nawet najlepsza moderacja wiele nie zdziała, jeśli nie będzie zgody, czy jest to portal o ściśle określonym profilu politycznym, czy jest to portal mający za zadanie wymianę poglądów i dyskusje osób o poglądach od centrum na prawo, a wydaje się, że jest spora grupa osób dość wyraźnie opowiadająca się albo za pierwszą, albo za drugą opcją.

Poza tym należałoby ściśle określić, czy wolność słowa jest wolnością naruszania ogólnie przyjętych zasad netykiety, czy nie, a potem konsekwentnie trzymać się ewentualnie określonych granic i zasad, czego egzekwowanie należałoby do moderatorów.

  Ojczyznę wolną racz nam wrócić, Panie!

Jaka szkoda,

że tego tytułu nie widziałem wcześniej. "O jeden beret za daleko". Byłby świetny :)
Z drugiej strony, zaczynam powoli lubić i ten beret. Nawet do tego stopnia, że gdybym szukał nicka, to "Czerwony Beret" byłby poważnym konkurentem dla ZKR.

Chociaż jestem tu zbyt krótko aby wysuwać takie wnioski to podejrzewam, że z resztą wypowiedzi należy zgodzić się w całości.

:)

@Zapluty Karzeł

Witaj

Przeczytałem Ciebie rano, lecz dopiero teraz piszę.
Piszę jako "enfant terrible", którym niestety tu jestem, albo pochyłe drzewo dla skaczących kóz, itp.
Zaciekawiłeś mnie pytaniem o prawo autora felietonu do prowokacji. Otóż uważam, że jest to w pewnym sensie obowiązek piszącego. Może dlatego się na mnie psy wiesza.

Jednakże cieszę się, że zostałeś przyjęty przyjaźnie.

Życzę sukcesów w tym nowym miejscu, które ma wiele zalet.

Pozdrawiam

jazgdyni

@jazgdyni

Miło, że wpadłeś. :) Właśnie do Ciebie szedłem. Skoro jednak jesteś to powiem, że coraz bardziej lubię Twoje wpisy i rozumiem... no nie wiem jak to ująć, Twoje rozgoryczenie? Chciałbym jednak prosić - odpuść. Wiem, że potrafisz bo już pokazałeś, że masz klasę.

Pozdrawiam :)

Nie martw się - odpuszczam

Jest we mnie coś takiego, że nie jestem zapalczywy, ani pamiętliwy. I wiem, że ludzkim jest błądzić.
A sarkazm, ironia i czarny humor, nie przez wszystkich jest zrozumiały.

Jeszcze raz serdeczności

@jazgdyni

No i nie mogę dojść. Ciągle wracam w to samo miejsce. Pewnie mam jedną nogę krótszą i kręcę się przez to w kółko.

Cieszę się bardzo, bo zdążyłem zauważyć, że tam czerwono. Moderacja robi tylko to, co uważa za słuszne. Będzie przez chwilę bolało, ale wierzę, że wszyscy na tym zyskamy. Wydaje mi się, ze rozumiem takie stanowisko. Tak jak pisałeś poprzednio - sarkazm, ironia w artykule wydają się być wskazane, ale w komentarzu już prowokują.

Teraz padło na Ciebie ale trzymaj się i obserwuj, bo mam nadzieję przejdziemy przez to wszyscy.