@M3C

Wersja do wydruku

@M3C

Witaj

Nie chcę romantykom burzyć obrazu. Wprost przeciwnie - chcę go wzmocnić o nieznane morskie szczegóły.

Singapur to cud, który powstawał na moich oczach. Tak się składało, że odwiedzałem go w odstępach mniej więcej 10 letnich i widziałem, jak cud powstawał.

A latające ryby? Wyobraź sobie tropikalny ocean; nie ma ani krztyny wiatru. Morze jak lustro. Dziób statku rzeźbi w wodzie ostry trójkąt fal, które rozchodzą się od burt coraz dalej i dalej. Przepłoszone nagłym falowaniem i hałasem ptaszory, ryby z gatunku belon, wyskakują z wody i długim, kilkudziesięciometrowym lotem lecą w powietrzu trzepocząc płetwami, jak skrzydłami...
Te latające ryby, plus igrające przed dziobem delfiny i wieloryby, to małe prezenty natury, dla marynarzy całego świata

Pozdrawiam
Ps. Masz namyśli z tymi szantami Makowieckiego?

Przemytnicy i cinkciarze Przez: jazgdyni (24 odpowiedzi) 10 stycznia, 2014 - 20:01